Urzędnicy odbierają dzieci biednym ludziom

26.05.11, 10:11
Zamiast pomagać ludziom wykluczonym... wystarczy dzieci odbierać i problem zostanie rozwiązany a urzędnicy mogą nadal spokojnie rozpychać się w wygodnych fotelach... Straszne czasy, takich rzeczy nie było nawet za PRL-u.

Koszt utrzymania dziecka w Domu Dziecka to około 1000 zł miesięcznie, czy nie lepiej dać te pieniądze matce która jest biedna? Przecież Ona nie jest z marginesu - jednie bieda ją dopadła.

"Matczyne serce Edyty Wieczorkiewicz (35 l.) z Gdyni przepełnia tęsknota. Malutkiego Filipka (1,5 mies.) urzędnicy zabrali jej po porodzie! Była w szpitalu, gdy sąd rodzinny na wniosek pracowników gdyńskiego MOPS nakazał odebrać noworodka. Dlaczego? Bo biurokraci stwierdzili, że kobieta jest... za biedna. Zdruzgotana decyzją kobieta walczy o odzyskanie dziecka"

www.fakt.pl/Zabrali-mi-dziecko-bo-jestem-za-biedna,artykuly,104617,1.html
    • prawieemeryt Re: odbieranie dzieci rodzicom 26.05.11, 10:39
      Jest w przyrodzie takie zjawisko na pograniczu homo i zoo, że ludzie odbierają dzieci różnym gatunkom z różnych powodów i w różnych celach. Odbieranie dzieci ludziom bywa koniecznością przykrą i nieuniknioną, lecz uzasadnioną w tych przypadkach i okolicznościach jeżeli "ludzie ci" są zdolni tylko przywołać dzieci na świat i na tym koniec ich świadomości rodzicielskiej. Sama bieda nie jest taką okolicznością, która by taki krok uzasadniała. Sam urodziłem się w biedzie i w niej wychowałem a kochałem swoich biednych rodziców a oni mnie, więc tęsknie za nimi gdy ich już nie ma i nigdy bym ich na nikogo innego nie zamienił. Nie potępiałbym jednak każdego przypadku zabrania dziecka rodzicom zanim zastanowię się nad sensem, celowością i zasadnością takiego kroku. Wielu ludzi dziś potrafi być potworami dla swoich dzieci. Tylko biedni bywają w mniejszości.
Pełna wersja