rossdarty
28.05.11, 18:10
Zainspirowała mnie do szukania w necie wpadka Komorowskiego powodująca że Barack przyleciał do Polski jako słomiany wdowiec...
W zasadzie wszystkie tematy w google piszą to samo:
Kwestionowanie przez Komora wierności małżeńskiej żony prezydenta USA.
Ale szczegóły!!!
Interesują mnie szczegóły!!!
Dokopałem się w końcu do czegoś, co chociaż nie satysfakcjonuje mnie w pełni, to chociaż pozwala na domysły i konfabulacje, (oczywiście we własnym gronie), z głośnymi wybuchami śmiechu, bo przecież nic tak nie leczy jak szczery śmiech, a sytuacja jest nadzwyczaj chora.
Gdy zinterpretuje się wypowiedź Komorowskiego i połączy z tłumaczeniem tłumaczki... wychodzi niezły pasztet, aby nie powiedzieć: BIGOS...
Bo z Polską i USA to jest, panie prezydencie, jak z małżeństwem. Swojej żonie należy ufać, ale trzeba sprawdzać, czy jest wierna - zagaja rubasznie Komorowski, sięgając po swe ulubione damsko-męskie analogie.
Tłumaczka przekazuje Obamie: „...like with your wife...”. (Jak z pańską żoną...)
Osz quffa!
I tak ten Barack ma zimna krew, bo ja za taki tekst walnąłbym gościa w pysk...
deser.pl/deser/1,111857,9033977,Fatalna_gafa_Komorowskiego.html