Gry dla starszaków

29.05.11, 22:06
Lubie sobie pograć. No w gry na komputerze czy konsoli. Rozwalić gościa z AK47 czy z bazooki hmm miodzio na dzień dobry. Seria Call of Duty w multiplayerze to mój osobisty number one. Do tego wyścigówki kiedyś Colin McRae, Need for Speed i takie tam.
Kiedy przyznaje się w tzw towarzystwie do tego to zazwyczaj nie jest to temat do swobodnych rozmów. Mowa oczywiście o ludziach w moim wieku czyli tych którzy właśnie są już po dojrzalszej stronie górki wieku i ich czeka już tylko jazda w dół czyli 40+. Mało który pan z tej grupy przyznaje się do grania a gry a wśród pań to jeszcze nie spotkałem przedstawicielki. Kiedyś grali dziś udają poważnych panów i panie. Stają się kopiami swoich ojców i matek. A ja za cholerę nie mogę wydorośleć.
Chyba coś im zaszkodziło. Tylko co?
    • Gość: ka_p_pa Re: Gry dla starszaków IP: *.lukman.pl 29.05.11, 22:26
      Spoko, nie Ty jeden tak masz:)))
    • strikemaster Re: Gry dla starszaków 29.05.11, 22:36
      Ja wolę strategie, Harpoony i tym podobne, no ale sie do 40+ nie kwalifikuję, może dlatego?
    • klosowski333 Re: Gry dla starszaków 29.05.11, 22:46
      Ja jestem nieco mlodszy, jeszcze do 40-tki nie dobilem, ale zauwazam juz u siebie znacznie mniejszy zapal do tego rodzaju rozrywki. Wydaje mi sie, ze to normalna kolej rzeczy, ze z wiekiem ma sie na to mniej czasu i ochoty. Grywam juz bardzo rzadko, chyba, ze w pracy z kolegami w karty przez nasza wewnetrzna siec (glownie ms hearts). Zawsze lubilem tez strategie, jeszcze od czasow gier planszowych Encora, ale ostatnio ciezko mi znalezc pozycje z tego gatunku, ktora moglaby mnie usatysfakcjonowac. Combat Mission: Battle for Normandy, ktory sie wlasnie pojawil (na rynek polski nie trafi) to rzecz profesjonalna, ale tez niezwykle wymagajaca i czasochlonna.
      Niemniej w mlodosci zawsze lubilem wszelkie gry, sport, rywalizacje i w ogole tego rodzaju rozrywke. Mialem ten zaszczyt, ze nalezalem do srodowiska ludzi, ktorzy jako pierwsi w Polsce odkrywali role playing games, systemy (glownie AD&D) sami tlumaczyli, kostki wieloscienne robili z zywicy a figurki z modeliny (w czasach, gdy tego wszystkiego u nas w ogole nie bylo czyli u schylku PRLu).

      Wsrod moich znajomych nie ma zadnego poczucia obciachu, gdy sie mowi o grach. Niektorzy moi koledzy wciaz pielegnuja w sobie zainteresowanie nimi i nie widze w tym nic niezwyklego. Prawda jest jednak, ze czasem to "pielegnowanie" odbywa sie na sile, jakby sami sobie probowali udowodnic, ze wciaz tkwi w nich dziecko, w takim samym stopniu jak 20 lat temu. Tymczasem ludzie z wiekiem sie zmieniaja i jest to nieuchronne. Jak mialem 15 lat to moglem sobie grac godzinami, dzisiaj absolutnie nie moge sobie na cos takiego pozwolic. Poza tym nie chcialoby mi sie. Nie umiem juz sie przysiasc przy grze na dluzej, nie mam juz tego mlodzienczego zapalu po prostu.


    • bling.bling Re: Gry dla starszaków 29.05.11, 22:59
      Na ciemną stronę księżyca to ja dopiero co się przeniosłem czyli osiągnąłem wiek Karwowskiego. Nie czuje też że to ma związek z drugą młodością, bo gry lubiłem zawsze odkąd pamiętam. Chodzi o to że ja nadal tego ten a moi znajomi już z dystansem. Czasem na chatcie multiplayer wychodzi że jest sporo gości z którymi gram nawet starszych ode mnie. Raczej mam na myśli osobiste grono znajomych którzy z gier to tylko taniec z gwiazdami etc. Pomimo że kiedys grywali też wytrwale.
      Czuję się niedojrzale nawiązując kontakt z 10 latkiem niż z jego ojcem. Ot co.
      • voxave Re: Gry dla starszaków 30.05.11, 05:49
        O matko ! utknęlam w piaskownicy---trzeba było uprzedzic nie uzywalabym słow niecenzuralnych---czy nie ma na tym forum dorosłych do opieki nad dziecmi,poczulam sie tak samotnie.....:)
    • feel_good_inc Re: Gry dla starszaków 30.05.11, 08:13
      bling.bling napisał:
      > Kiedy przyznaje się w tzw towarzystwie do tego to zazwyczaj nie jest to temat d
      > o swobodnych rozmów. Mowa oczywiście o ludziach w moim wieku czyli tych którzy
      > właśnie są już po dojrzalszej stronie górki wieku i ich czeka już tylko jazda w
      > dół czyli 40+. Mało który pan z tej grupy przyznaje się do grania a gry a wśró
      > d pań to jeszcze nie spotkałem przedstawicielki. Kiedyś grali dziś udają poważn
      > ych panów i panie. Stają się kopiami swoich ojców i matek. A ja za cholerę nie
      > mogę wydorośleć.
      > Chyba coś im zaszkodziło. Tylko co?

      Zramolenie to straszna choroba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja