porannakawa01
01.06.11, 20:46
Malujemy się, podciągamy rzęsy, depilujemy i tu, i tam.
Potem faza doboru części ubrania. Też to trwa i kilka przymiarek jakby to wyglądało przed lustrem. Problem z zapięciem guzików bo paznocie na których właśnie świezy lakier nałożony.
Potem wychodzimy na widok publiczny.
I idziemy krokiem sprężystym i jednocześnie przelewającym się ruszając biodrami po osi miejsca o którym nie wspomnę.
Biust podpieramy przeponą.
Gdy facet się obejrzy, gdy zwróci uwagę - natychmiast okrzykujemy go sexistą.
I zaraz pomagają w tym ci co chcą się na to politycznie załapać.
Oburzeni gdy jednak zwrócił ktoś uwagę. Na strój, na fryzurę, na sposób poruszania się, na makijaż.
Bo jak tak można, oni by nigdy......
I opowiadają, że to szykowanie się, strojenie - to tylko dla własnego dobrego samopoczucia delikwentki.
Ona tę sexy bieliznę szykując się na randkę dla własnego samopoczucia dobrego założyła chwilowo.
Hłe, hłe!
Znajomy mówi, że uwielbia ruchy feministyczne.
Byle jednak były rytmiczne!