Mit języków obcych

10.06.11, 11:11
Kiedy byłem jeszcze młodym obywatelem, wpierano mi rozmaite czy to głupawe, czy szkodliwe poglądy. "Dziadziuś poszedł do nieba", "Pan Jezus umarł za twoje grzechy" (przyczynowość wsteczna, moje gratulacje), "Trzeba chodzić do szkoły" i tak dalej. Ale jeden pogląd był szczególnie durny i poniekąd też bardzo szkodliwy: brednie o rzekomej konieczności uczenia się języków (liczba mnoga!) obcych. Pamiętam najlepszą frazę z tego cyklu: "Jak wejdziesz na rynek pracy, to zapytają: jakie pan zna dwa języki obce?". Wszedłem. Nie zapytali.

Powiedzcie no mi, towarzysze, skąd się właściwie wzięła na mania na punkcie nauki języków obcych? Przecież co poniektórzy obywatele naprawdę uważają, że to przepustka do lepszego życia, większej pensji, dziwek, koksu, merola i drinków z palemką. Pamiętam z liceum takiego kolegę, na marginesie: strasznego przypałowca, który miał ciekawą mieszaninę cech, był bowiem niezbyt błyskotliwy, ale za to niezmiernie pracowity. Zwierzył mi się kiedyś, przypadkowo spotkany na ulicy, że aktualnie właśnie maszeruje z plecaczkiem (jak to on) na lekcję hiszpańskiego.

— Człowieku! — wykrzyknąłem wzburzony — czyś ty na głowę upadł?! W szkole katują nas już angielskim i niemieckim! Naprawdę nie masz lepszych rzeczy do roboty?

— Och, wiesz, muszę znać minimum trzy języki obce, ponieważ nie chcę — trzymajcie się! — by moja żona (w przyszłości) zarabiała (w przyszłości) więcej ode mnie...

— Ale przecież ty na razie... — zacząłem delikatnie

— ...i nie mów mi, że nie mam nawet na razie dziewczyny, bo w każdej chwili mieć mogę.

Świetnie, przyjacielu! Proponuję jeszcze opanować chiński, wtedy wszystkie będą twoje. :D

A teraz - co było bezpośrednim impulsem, do napisania tego postu - zobaczyłem na forum praca wynurzenia jakiegoś faceta, który biadoli, że nie ma pracy mimo znajomości (biegłej) dwóch języków obcych. Ktoś widocznie powinien mu za to sowiecie zapłacić...

Proszę o wyjaśnienia, hipotezy i poglądy we wzmiankowanej materii. Dziękuję.
    • tomek.54321 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:22
      "— ...i nie mów mi, że nie mam nawet na razie dziewczyny, bo w każdej chwi
      > li mieć mogę." - jak wyrwane prosto z "Misia" :D

      Co do pytania to oczywiscie czesciowo masz racje. Znajomosc 2,3 czy 5 jezykow nie jest przepustka do super zycia (dziwek, koksu i co tam jeszcze wymieniles) a jedynie moze ja ulatwic. Z drugiej strony nieznajomosc zadnego tez tej drogi nie zamyka. Niestety w szkole nikt nie mowi ze oprocz wiedzy liczy sie tez jakim jestes czlowiekiem, albo przynajmniej jak potrafisz sie zaprezentowac przed pracodawca. Osobiscie uwazam, ze zamiast niektorych glupich przedmiotow powinien byc przynajmniej jeden poswiecony kreowaniu wlasnego wizerunku na rozmowie kwalifikacyjnej i ogolnie "reklamowaniu" wlasnej osoby. Tego brakuje u nas, a to jest podstawa sukcecu.
      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:24
        > "— ...i nie mów mi, że nie mam nawet na razie dziewczyny, bo w każdej chwili
        > mieć mogę." - jak wyrwane prosto z "Misia" :D

        Celowo i świadomie, nawiązanie takie. :)
    • lernakow Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:22
      Język jest narzędziem, które w różnych firmach i na różnych stanowiskach różnie się wykorzystuje. Żołnierz w Legii Cudzoziemskiej musi znać po francusku kilka podstawowych komend i świetnie funkcjonuje, strzela z karabinu, chodzi po lesie i w pełni realizuje funkcjonalności swojego stanowiska pracy. On może nie znać żadnego innego języka. Z drugiej strony pracownik odpowiednio wysokiego szczebla w zagranicznej firmie może być zmuszony do raportowania przełożonemu w języku obcym i do prowadzenia korespondencji biznesowej w innym języku obcym, podczas gdy na co dzień, w kontakcie ze współpracownikami posługuje się językiem ojczystym.
      Ogromna większość stanowisk pracy w tym pięknym kraju nie wymaga znajomości żadnego obcego języka (w praktyce), nawet jeśli wymóg taki pojawia się w rekrutacji. Zauważyłem jednak, że tam, gdzie jednak trzeba znać język (bo jest on na bieżąco wykorzystywany) robota jest ciekawsza - chociażby dzięki kontaktom z przedstawicielami innych kultur.
      • lernakow Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:23
        I jeszcze - najważniejsze jest co się ma do powiedzenia w tych językach. Stąd być może wynika dramat pana z artykułu.
      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:31
        > Z drugiej strony pracownik odpowiednio wysokiego szczebla
        > w zagranicznej firmie może być zmuszony do raportowania przełożonemu w języku
        > obcym i do prowadzenia korespondencji biznesowej w innym języku obcym

        To oczywiste, rzecz w tym, że teoria ówczesnych przemądrzalców, którzy mnie straszyli "brakiem pracy", gdy miałem lat np. 14, była taka, że aplikując na dowolne stanowisko, będzie trzeba wykazać się znajomością minimum dwóch języków obcych.

        Aha, przypominał mi się przykład najjaskrawszy: widziałem kiedyś w telewizorze 5-latkę (!), która mówiła, że choć ma angielski w przedszkolu, rodzice ją posyłają jeszcze na dodatkowe lekcje, bo łatwiej jej będzie potem dostać dobrą pracę (sic!). Co Ty na to?

        > robota jest ciekawsza - chociażby dzięki kontaktom z przedstawicielami innych kultur.

        Mnie akurat nie ciekawią tego rodzaju kontakty. :) Ale co kto lubi.
        • lernakow Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:41
          ikcort napisał:

          > aplikując na dowolne stanowisko, będzie trzeba wykazać się znajomością
          > minimum dwóch języków obcych.
          >
          To typowe dla futurologów prostoliniowych, którzy prorokowali, że w którymś tam roku Londyn będzie nieprzejezdny, bo warstwa odchodów koni dorożkarskich wyniesie pół metra. Czytałem też opowiadanie fantastyczne, w którym motorniczy tramwaju robił doktorat z wpływu piasku na hamowanie.

          > Aha, przypominał mi się przykład najjaskrawszy: widziałem kiedyś w telewizorze
          > 5-latkę (!), która mówiła, że choć ma angielski w przedszkolu, rodzice ją posył
          > ają jeszcze na dodatkowe lekcje, bo łatwiej jej będzie potem dostać dobrą pracę
          > (sic!). Co Ty na to?
          >
          Mam takiego sześciolatka. Ma angielski w przedszkolu i chodzi na dodatkowy. Nie dlatego, że nie dostanie pracy, tylko dlatego, że teraz najlepiej chłonie i bezproblemowo przyjmuje. Znałem też człowieka, który w mieszanym małżeństwie wychowywał dzieci tak, że on mówił do nich po francusku, żona (Amerykanka) po angielsku, a z kolegami z podwórka progenitura dogadywała się po polsku.
          • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:50
            > Ma angielski w przedszkolu i chodzi na dodatkowy. Nie
            > dlatego, że nie dostanie pracy, tylko dlatego, że teraz najlepiej chłonie i
            > bezproblemowo przyjmuje.

            Stara śpiewka. Katowanie kilkulatków "zajęciami dodatkowymi" po ileś godzin tygodniowo powinno mieć swój finał w prokuraturze moim skromnym zdaniem.

            > Znałem też człowieka, który w mieszanym małżeństwie wychowywał dzieci tak, że on
            > mówił do nich po francusku, żona (Amerykanka) po angielsku

            Tak, moi rodzice mają takich znajomą... czekaj, jak to było? Dziewczynka chyba była najpierw w kraju X, gdzie ojciec mówił do niej po francusku, a matka (ta znajoma) po angielsku. Potem nastąpił rozwód, powrót do Polski i dziewczynka mieszka z tą matką, która mówi do niej a to po angielsku, a to po polsku, wedle nastroju. Ja bym miał kupę w głowię, gdybym był tą dziewczynką, ale pewnie ona jest bardziej elastyczna niż ja, bo ja jestem mało elastyczny.
            • lernakow Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:00
              ikcort napisał:

              > Katowanie kilkulatków "zajęciami dodatkowymi" po ileś godzin tygodniowo
              >
              Dzieci przedszkolne mają mnóstwo zajęć dodatkowych, właśnie w przedszkolu, ale prowadzonych przez zewnętrzne firmy za dodatkowe pieniądze. W moim przypadku poza budynkiem przedszkola/szkoły jest tylko ten dodatkowy angielski. Gdyby dzieci chciały chodzić na więcej - byłoby więcej. Ale instytucji soccer mom, która wozi dzieciaka z jednych zajęć na drugie, nie rozumiem.

              > Ja bym miał kupę w głowię, gdybym był tą dziewczynką,
              >
              Trzeba ustalać pewne zasady, żeby języki się nie mieszały. U mojego znajomego w domu była zasada, że jak się zaczyna zdanie w jednym języku, to w tym samym należy je dokończyć. Ale nie wiem, czy zdawało to egzamin, bo jego dziecko widziałem tylko raz i nie rozmawialiśmy.
    • bling.bling Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:33
      Każda rzecz która może poprawić twoją sytuację na konkurencyjnym rynku pracy nie jest mitem tylko atutem. Tak samo jak wymachiwanie dyplomami uczelni wyższej jest nie świadectwem kwalifikacji i umiejętności a jedynie zaświadczeniem o ukończonej formalnie edukacji a mimo to większość młodzieży bezrozumnie pcha się do szkół nie po wiedzę ale po właśnie to zaświadczenie. Budzi ich potem ogromne zdziwienie że oto oni "wykształceni i z językami" a pracy znaleźć nie mogą.
      Ja nauczyłem się języka dość późno ale jego znajomość pomogła mi znaleźć ciekawą pracę za granicą.
    • yoma Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:44
      Znajomość języka jest potrzeba choćby po to, żeby na urlopie pod palmą, jak skończy się lektura, móc iść do ichniego kiosku i kupić se kryminał w lengłydżu :P
      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:52
        > Znajomość języka jest potrzeba choćby po to, żeby na urlopie pod palmą, jak
        > skończy się lektura, móc iść do ichniego kiosku i kupić se kryminał w lengłydżu :P

        O cholera! To chyba rzeczywiście się zapiszę na jakiś kurs. :)
        • strikemaster Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:55
          > O cholera! To chyba rzeczywiście się zapiszę na jakiś kurs. :)

          Lepiej od razu na kurs kryminalistyki idź. :)
      • strikemaster Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:54
        > Znajomość języka jest potrzeba choćby po to, żeby na urlopie pod palmą, jak sko
        > ńczy się lektura, móc iść do ichniego kiosku i kupić se kryminał w lengłydżu :P

        A nie lepiej opuścić kurort, udać się do najbliższej dzielnicy nędzy i mieć kryminał nie tylko w lengłydżu ale też na żywo?
        • yoma Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:03
          Eee, to mam na co dzień bez Pragie warszawskie przejeżdżając :)
          • strikemaster Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:48
            > Eee, to mam na co dzień bez Pragie warszawskie przejeżdżając :)

            Ale masz w zwykłym warszawskim slangu, a nie w lengłydżu.
      • bling.bling Re: Mit języków obcych 10.06.11, 11:56
        yoma napisała:

        > Znajomość języka jest potrzeba choćby po to, żeby na urlopie pod palmą, jak sko
        > ńczy się lektura, móc iść do ichniego kiosku i kupić se kryminał w lengłydżu :P

        po arabsku czy turecku?
        • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:02
          > po arabsku czy turecku?

          Nie no, tam to kobiety nie jeżdżą, by oddawać się lekturom, tylko żeby - jak to pisano swego czasu na pewnym blogu - słuchać od ręcznikowych tekstów na poziomie "jor ajs ar lajk blu si". :)
          • bling.bling Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:11
            to musiała napisać jakaś feministyczna brzydka ci... której żaden śniadoskóry nie chciał szturchnąć. Takie oburzają się najbardziej.
            • bling.bling Re: Mit języków obcych 10.06.11, 14:55
              bling.bling napisał:

              > to musiała napisać jakaś feministyczna brzydka ci... której żaden śniadoskóry nie chciał
              > szturchnąć. Takie oburzają się najbardziej.

              technologia zawiodła niwecząc puentę więc tym razem inny link do tego samego zdjęcia

              cdn.allleftturns.com/www/sites/default/files/articles/51853775_a0d85559a8.jpg
        • yoma Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:04
          Nie wiem, jak jest z dostępnością kryminałów w lengłydżu w krajach arabskich, ale cóś mnie tam nie ciągnie. Płci jestem jakiejś niepasującej, cycóś.
    • klosowski333 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:29
      Nie bardzo rozumiem przeslania. Jak juz napisal Bling, znajomosc jezykow jest atutem, a nie mitem. Tak jak ze wszystkimi atutami bywa, lepiej posiasc jakas umiejetnosc niz jej nie miec, bo a nuz sie przyda. A o tym, ze znajomosc jezykow bywa przydatna chyba nie musze mowic. Wiele zalezy od tego co mlody czlowiek w zyciu chce robic, jakie ma zainteresowania i predyspozycje, w jaki zawod celuje. W niektorych dziedzinach bez znajomosci jezyka nie ma czego szukac i nie jest to zaden mit.
      • tomek.54321 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:37
        Masz racje, tylko ze z tego co ja zrozumialem to nie chodzi w tym watku o sam fakt wladania jezykami obcymi, a o mit, ktory mowi ze znajomosc ilus tam jezykow jest rownoznaczna z sukcesem zawodowym w doroslym zyciu.

        Co do argumentu ze lepiej znac niz nie znac to w 100% sie zgadzam bo zawsze lepiej byc jednyzm z niewielu niz jednym z calej masy.
        • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:42
          > mit, ktory mowi ze znajomosc ilus tam jezykow
          > jest rownoznaczna z sukcesem zawodowym w doroslym zyciu.

          W rzeczy samej. Lepiej bym tego nie ujął. :)
        • klosowski333 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:56
          Moze nie iluś tam jezykow, ale jakiegos konkretnego, najczesciej angielskiego, ktory dzis jest swoistym lingua franca - tak, w wielu dziedzinach jest to rownoznaczne z sukcesem zawodowym, bo bez tego ani rusz.

          Mozesz dac przyklad jakies robola machajacego lopata i zapytac po co mu angielski. To ja moge zapytac po co mu umiejetnosc czytania i pisania. Po co tworzy sie MIT, ze czytanie i pisanie jest gwarancja sukcesu zawodowego?....
      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:41
        > Nie bardzo rozumiem przeslania.
        > A o tym, ze znajomosc jezykow bywa przydatna chyba nie musze mowic
        > W niektorych dziedzinach bez znajomosci jezyka nie ma czego szukac i nie jest
        > to zaden mit.

        Pisałem chyba wyraźnie, że mowa była o konieczności. Owszem, przydatna bywa, mnie na przykład przydaje się bierne rozumienie tekstu angielskiego, niemniej atencja, jaką się raczy w Polsce edukację językową i poliglotów, jest - na moje oko - nieco przesadzona. Podobnie rzecz się ma z tak zwanym wyższym wykształceniem. Jak powiadam: z dziesięć ładnych lat mnie terroryzowano, zupełnie niepotrzebnie. A już lekcje niemieckiego w liceum to był koszmar nad koszmary. Straciłem mnóstwo godzin życia, a i tak po niemiecku znam tylko Hände hoch!, Deutschland über alles i pozostałe w tym stylu.

        Czego konkretnie nie rozumiesz? Chętnie wyjaśnię.
        • klosowski333 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 12:53
          Wraca znowu temat wyksztalcenia, o ktorym rozmawialismy, a ktory jest jakos zwiazany z demonami, ktore Toba targaja, o czym sam wspominales.

          Na tzw rynku pracy kwalifikacje i umiejetnosci maja OCZYWISTE znaczenie, przekladaja sie na szanse znalezienie lepiej platnej pracy. We wszystkich krajach zachodu wsrod bezrobotnych dominuja ludzie z gorszymi kwalifikacjami. Jezyk to jeden z tych elementow i edukacja nastawiona na uczenie dzieci angielskiego juz od zerowki uwzglednia wymagania wspolczesnego swiata. Uwazam tez, ze znajomosc jezyka angielskiego do pewnego stopnia staje sie koniecznoscia, tak jak koniecznoscia kiedys stala sie umiejetnosc czytania i pisania. I przy tej analogii pozostane.
          • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:01
            > Uwazam tez, ze znajomosc jezyka angielskiego do pewnego stopnia staje sie koniecznoscia,
            > tak jak koniecznoscia kiedys stala sie umiejetnosc czytania i pisania.

            To bardzo dobrze uważasz, podzielam ten pogląd. Angielski jest standardem. U mnie, niestety, angielski czynny kuleje, ale nie jestem bynajmniej z tego dumny, chciałbym znać lepiej ten język. Pytanie tylko, czemu ideałem jest znajomość dwóch języków obcych, a nawet trzech. What the fuck!? - że popiszę się pewną znajomością angielszczyzny. I po jaką cholerę katowano mnie niemieckim w liceum? Wyjaśnij.
            • klosowski333 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:12
              Generalnie najlepiej nauczac jezykow od malego, bo wtedy dziecko najbardziej chlonie i utrwala sobie jego znajomosc. DODATKOWY JEZYK ZAWSZE JEST KAPITALEM, dlatego systemy edukacyjne roznych krajow stawiaja nacisk na jego nauczanie. Trzeba to tylko robic z glowa. Rozpoczynanie nauki jezyka od liceum, tylko po to by odhaczyc kolejny przedmiot jest co najmniej pozbawione sensu i ma w gruncie rzeczy niewiele wspolnego z idea uczenia sie jezyka. Wiadomo jaki byl poziom nauczania "dodatkowego" jezyka w liceum w czasach zaprzeszlych.
              • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:26
                > Generalnie najlepiej nauczac jezykow od malego, bo wtedy dziecko najbardziej
                > chlonie i utrwala sobie jego znajomosc.

                Biorąc pod uwagę poziom polszczyzny u Polaków nie byłbym tego taki pewien. ;)

                Ogólnie jestem zwolennikiem kładzenia nacisku na jakość, a nie na ilość. Lepiej znać dobrze angielski, niż angielski, niemiecki, hiszpański, rosyjski i japoński, a wszystkie pobieżnie. Owszem, w CV może to i ładnie wygląda, gorzej, gdy ktoś będzie chciał tę znajomość zweryfikować. Osobiście nie widzę najmniejszego powodu, żeby przeciętny przedstawiciel, nazwijmy to tak, inteligencji pracującej znał aż dwa języki obce.

                > Wiadomo jaki byl poziom nauczania "dodatkowego" jezyka w liceum w czasach
                > zaprzeszlych.

                Ja Ci mogę powiedzieć, jaki był ten poziom 8-10 lat temu, kiedy miałem wątpliwą przyjemność uczęszczania do placówki pod tytułem liceum - był to poziom niezwykle żenujący.
                • klosowski333 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:35
                  Nie wiem czy pijesz do moich dzisiejszych bledow, ale ja widze to tak, ze kazdy popelnia bledy. Ja sie nie wypieram tych, ktore sam w polszczyznie popelniam, bo wiem, ze mi sie zdarzaja, tak jak chyba wiekszosci osobom tym jezykiem sie pooslugujacym.

                  > Osobiście nie widzę najmniejszego powodu, żeby przeciętny przedstawiciel, nazwijmy to tak, inteligencji pracującej znał aż dwa języki obce.

                  No widzisz, ale to kazdy decyduje za siebie, na ile jest mu potrzebna znajomosc dodatkowego jezyka i na ile jest ambitny by go opanowac.

                  Drugi jezyk obcy juz od trzeciej czy czwartej klasy podstawowki (jak jest teraz) to dobre rozwiazanie. Uczac sie od tak mlodego wieku, jak mowilem, szybciej utrwalamy znajomosc danego jezyka, niz gdybysmy zaczeli jego nauke od liceum.

                  Nie mowiac juz o tym, ze dzis jest inny poziom nauczania jezykow obcych w Polsce niz w czasach zaprzeszlych, inny stosunek do nauczania, a i dzieci sa wyraznie bardziej w tej materii ambitne.
                  • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:46
                    > Nie wiem czy pijesz do moich dzisiejszych bledow, ale ja widze to tak

                    Co!? Nie, nawet nie zauważyłem żadnych Twoich błędów, prawdę powiedziawszy. Zresztą ja staram się nie wytykać ludziom usterek językowych, bo to niegrzeczne. Mówię ogólnie o tym, że Polacy nie mówią i nie piszą tak dobrze po polsku, jak można by oczekiwać. Skoro 50% mojego pokolenia to przedstawiciele inteligencji, jak mi się wmawia, niech się posługują adekwatnym językiem... no dobra, bo zaraz znowu będzie afera o demonach i kompleksach. ;)

                    > No widzisz, ale to kazdy decyduje za siebie
                    > Drugi jezyk obcy juz od trzeciej czy czwartej klasy podstawowki

                    Rozumiem, że wymagasz, bym te stwierdzenia traktował jako koniunkcję i czuł się z tym dobrze? :)

                    > Drugi jezyk obcy juz od trzeciej czy czwartej klasy podstawowki
                    > (jak jest teraz) to dobre rozwiazanie.

                    Bardzo dobre, chociaż moim zdaniem jeszcze lepiej byłoby te godziny przeznaczyć na angielski, a z dodatkowego języka zrezygnować. Ale wtenczas od razu się zacznie pianie rodziców: nie! moje dziecko musi znać dwa języki obce, bo to jedyna szansa na fajną pracę za bardzo fajne pieniążki. Znamy to...
                    • klosowski333 Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:53
                      Pisze dzis chaotycznie i niespojnie, bo czuje sie dziwnie zmulony. Literowki, skladnia, gramatyka, wszystko w takie dni siada.

                      Istnieje jakas metodologia nauczania, Ikcort. Nie mozesz wtlaczac dziecku matematyki 5 godzin dziennie, bo mu sie mozg przegrzeje. Nie mozesz przesadzac z przesytem jakiegos przedmiotu, bo przyniesie to odwrotne skutki do zamierzonych. Nie mysl sobie, ze podwojenie angielskiego spowoduje, ze dziecko opanowywac bedzie dwa razy wiecej materialu. Wrecz odwrotnie.


                      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 13:59
                        > Pisze dzis chaotycznie i niespojnie, bo czuje sie dziwnie zmulony.

                        Klos, naprawdę nie piłem do Ciebie, jak Dress Code kocham, jakby to powiedział Strikemaster. ;)

                        > Istnieje jakas metodologia nauczania, Ikcort. Nie mozesz wtlaczac dziecku matematyki
                        > 5 godzin dziennie, bo mu sie mozg przegrzeje.

                        No dobrze, może masz rację, że tyle godzin angielskiego to za dużo dla... ile się ma lat w 3-4 klasie?... no, w każdym razie dla takiego małego kolesia. Niemniej uważam, że można by lepiej spożytkować ten czas, ale nie chcę powielać dawnego wątku o przedmiotach w idealnej szkole.
    • camel_3d a no bo widzisz... 10.06.11, 12:38
      dzieki jezykom obcym nie musze siedziec w Pl i pracowac za grosze..
      pracuje dla sporej formy w niemczech i dodatkowo jako wolny strzelec dla firm z pl, usa i francji..

      mam fajna , przyjemna ciekawa prace..a bez jezykow..coz..zero szansy..bo nawet w pierszej pracy, ktora dostalem w PL jezykiem codziennym byl angielski..wszelkie prezentycjie sie po angielsku odbywaly.idt...


      uot i proste..no nie?


      tylko zalezy co sie robi...
      • ikcort Re: a no bo widzisz... 10.06.11, 12:51
        > uot i proste..no nie?

        Ja wiem? Standardem międzynarodowym jest angielski, którego przecież nie musisz znać perfekcyjnie, żeby pracować w normalnym zawodzie. Ja znam angielski na poziomie mniej więcej upper intercośtam, (chociaż teraz pewnie na niższym, bo już dużo zapomniałem), a robiłem zlecenia z zagranicy, mój angielski (a na moim poziomie mówi niemal każdy Polak urodzony po 1980) starczał w zupełności do zrozumienia briefów. Nie dramatyzujmy.
        • y.agni.k Re: a no bo widzisz... 10.06.11, 14:21
          > Ja wiem? Standardem międzynarodowym jest angielski, którego przecież nie musisz
          > znać perfekcyjnie, żeby pracować w normalnym zawodzie. Ja znam angielski na po
          > ziomie mniej więcej upper intercośtam, (chociaż teraz pewnie na niższym, bo już
          > dużo zapomniałem), a robiłem zlecenia z zagranicy, mój angielski (a na moim po
          > ziomie mówi niemal każdy Polak urodzony po 1980) starczał w zupełności do zrozu
          > mienia briefów. Nie dramatyzujmy.

          Na zlecenia może i wystarczy.
          Ty płacić ja zrobić ;-))
          A tak poważnie Ikcort to co zrobisz kiedy ktoś kiedyś zaoferuje Ci pracę
          w firmie w której np rozmowy rekrutacyjne przeprowadzane są w jez
          angielskim i będziemy wymagany trochę wyższy poziom niż (strzelam) Ty prezentujesz?
          To że się z tym nie spotkałeś to nie znaczy że takich rzeczy się nie praktykuje.
          Na kurs wtedy będzie już za późno...
          • ikcort Re: a no bo widzisz... 10.06.11, 14:34
            > A tak poważnie Ikcort to co zrobisz kiedy ktoś kiedyś zaoferuje Ci pracę
            > w firmie w której np rozmowy rekrutacyjne przeprowadzane są w jez
            > angielskim i będziemy wymagany trochę wyższy poziom niż (strzelam) Ty prezentujesz?

            A to akurat celny strzał, bo ciężko, żeby wymagali niższego. :D

            Jeśli ktoś mi zaoferuje taką pracę... cóż.... po pierwsze nie zmuszam nikogo do korzystania z moich usług, po drugie nie szukam w tej chwili pracy i raczej prędko się to nie zmieni, po trzecie naprawdę w moim zawodzie (web developer) nie czyta się Szekspira w oryginale, a dokumentację rozumiem dobrze, więc uznałbym, że ktoś mi stawia sztuczne wymagania, co automatycznie oznacza, że może sobie swoją cudną propozycję zaproponować komuś innemu. :)
            • y.agni.k Re: a no bo widzisz... 10.06.11, 14:55
              > Jeśli ktoś mi zaoferuje taką pracę... cóż.... po pierwsze nie zmuszam nikogo do
              > korzystania z moich usług, po drugie nie szukam w tej chwili pracy i raczej pr

              Teraz nie szukasz, rozumiem że jutro jest dla Ciebie odległe..?

              > ędko się to nie zmieni, po trzecie naprawdę w moim zawodzie (web developer) nie
              > czyta się Szekspira w oryginale, a dokumentację rozumiem dobrze, więc uznałbym
              > , że ktoś mi stawia sztuczne wymagania, co automatycznie oznacza, że może sobie
              > swoją cudną propozycję zaproponować komuś innemu. :)

              To wszystko zależy od tego jaki jest zespół projektowy czy jest tylko polskojęzyczny czy głównie angielsko itd.
              Rozumiem że radzisz sobie na tyle dobrze aby pogadać w branżowym języku obcym i właściwie nie potrzebujesz się już dokształcać?
              Jeśli tak to "ekstra", pozdrawiam.



              • ikcort Re: a no bo widzisz... 10.06.11, 15:12
                > Teraz nie szukasz, rozumiem że jutro jest dla Ciebie odległe..?

                W pewnym sensie tak. Nie sądzę, żebym zmieniał pracę w ciągu najbliższych kilku lat. A potem to wybacz, ale nie będę się martwił na zapas. Ja wspominałem, wymagano ode mnie tego typu umartwień w latach 1998-2008 i mam dość.

                > Rozumiem że radzisz sobie na tyle dobrze aby pogadać w branżowym języku obcym i
                > właściwie nie potrzebujesz się już dokształcać?

                Ja się dokształcam cały czas, bo niestety w mojej branży wiedza się bardzo szybko dezaktualizuje. Na naukę angielskiego już mi nie starczyłoby czasu, nawet gdybym chciał, poważnie. A w zespole anglojęzycznym bym niestety zwariował. :(

                > Jeśli tak to "ekstra", pozdrawiam

                Również łączę pozdrowienia! :)
                • y.agni.k Re: a no bo widzisz... 10.06.11, 15:56
                  > W pewnym sensie tak. Nie sądzę, żebym zmieniał pracę w ciągu najbliższych kilku
                  > lat. A potem to wybacz, ale nie będę się martwił na zapas. Ja wspominałem, wym
                  > agano ode mnie tego typu umartwień w latach 1998-2008 i mam dość.

                  Odmrażanie sobie uszu na złość, a tak pamiętam robiło się coś takiego, teraz już nie ma komu na złość zrobić więc zwykle wychodzi na to że robisz sam... sobie.


                  > Ja się dokształcam cały czas, bo niestety w mojej branży wiedza się bardzo szyb
                  > ko dezaktualizuje. Na naukę angielskiego już mi nie starczyłoby czasu, nawet gd
                  > ybym chciał, poważnie. A w zespole anglojęzycznym bym niestety zwariował. :(

                  Trudno ;-)
                  We wszystkich zawodach trzeba się dokształcać np w zawodach miłosnych to bardzo istotna kwestia.

                  > Również łączę pozdrowienia! :)

                  6
    • hansfakir analfabetyzm a język 10.06.11, 12:44
      XVII wieku uważano ,że umiejętność czytania i pisania jest zbędna ,a przynajmniej można bez nie żyć. Teraz też zdarza się element który uważa ,że znajomość języka Angielskiego jest nie potrzebna.
      "Według szacunkowych obliczeń historyków w Koronie w XVII wieku (polskiej części Rzeczpospolitej) stopień analfabetyzmu wśród chłopów był szczególnie wysoki - aż 98%. Zdecydowanie inaczej sytuacja wyglądała wśród mieszczan - przyjmuje się, że czytać i pisać umiało 40% pospólstwa i 5% plebsu. "

      Z językiem angielski jest tak samo 95% plebsu go nie zna.
      • klosowski333 Re: analfabetyzm a język 10.06.11, 12:58
        O wlasnie. Ja tez o tym samym.
      • bling.bling Re: analfabetyzm a język 10.06.11, 15:25
        > Z językiem angielski jest tak samo 95% plebsu go nie zna.

        a te pozostałe 5% plebsu to jest dalej plebs czy już elita?
    • Gość: rol Re: Mit języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 14:09
      Wieviel Sprachen du sprichst, sooftmal bist du Mensch (Goethe).

      A teraz sobie przetłumacz, nieuku :)
      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 14:18
        > Wieviel Sprachen du sprichst, sooftmal bist du Mensch (Goethe).
        >
        > A teraz sobie przetłumacz, nieuku :)

        Nie chce mi się, ale czekaj, kojarzę hasełko Goethego o językach... iloma mówisz, tylekroć jesteś człowiekiem. Na oko pasuje: Sprachen to mówić, bist - być, a Mensch podobne do man - człowiek, czyli się zgadza. :) Co wygrałem?

        PS Oczywiście Goethe bredzi, nie muszę chyba tego dodawać.
        • Gość: rol Re: Mit języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 14:24
          > PS Oczywiście Goethe bredzi, nie muszę chyba tego dodawać.

          Oczywiście Ikcort bredzi, nie muszę chyba tego dodawać.
          • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 14:36
            > Oczywiście Ikcort bredzi, nie muszę chyba tego dodawać.

            Ja!? A to ja powiedziałem, że mówiąc w trzech językach, człowiek jest człowiekiem potrójnie (cokolwiek ten bełkot oznacza)? Niby skąd ta multiplikacja się ma brać według pana Goethego?
            • Gość: rol Re: Mit języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 14:55
              Taka metafora. Znając np. język japoński nie stajesz się Japończykiem, ale masz szansę poznać Japończyków, ich kulturę, mentalność itd. Znajomość języków pozwala nam wszystkim być mniejszymi durniami :)
              • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 15:02
                > Taka metafora. Znając np. język japoński nie stajesz się Japończykiem, ale masz
                > szansę poznać Japończyków, ich kulturę, mentalność itd.

                Aha, w ten sposób... no może jakaś racja w tym jest. Jeśli ktoś się interesuje innymi kulturami... Ja sam zapewne z racji swoich zainteresowań historycznych powinienem liznąć nieco sowieckiego, ale mnie cyrylica przeraża, poza tym nie mam czasu. :(
                • Gość: rol Re: Mit języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 15:06
                  Nie ma żadnego "powinienem". Albo coś Cię interesuje, fascynuje, albo nie. Jeżeli nie, to lepiej spędzić życie, leżąc pod gruszą, niż zmuszac się do nauki języków, bo to wtedy zakrawa na duchowy masochizm.
                  • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 15:15
                    > Nie ma żadnego "powinienem". Albo coś Cię interesuje, fascynuje, albo nie.

                    Mnie fascynuje historia Rosji 1905-1991 i znajomość języka sowieckiego ułatwiłaby mi np. korzystanie z niektórych źródeł. Niestety, nauczenie się tego języka choćby w takim stopniu, w jakim obecnie znam angielski, wymagałaby paru lat nauki, jest to mało realne.
                    • Gość: rol Re: Mit języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 15:21
                      Przy przeciętnych zdolnosciach językowych wystarczą 3 godziny dziennie przez rok.
                      • ikcort Re: Mit języków obcych 10.06.11, 15:24
                        > Przy przeciętnych zdolnosciach językowych wystarczą 3 godziny dziennie przez rok.

                        Poważnie? Tzn. i tak nie mam 3 godzin dziennie, ale zaskoczyłeś mnie. Wystarcza to do w miarę swobodnego czytania tekstów, że tak powiem, nieartystycznych? Rok nauki?
                        • Gość: rol Re: Mit języków obcych IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 15:27
                          Tak, tyle wystarcza do swobodnego czytania, pisania, mówienia i rozumienia.
Pełna wersja