Czytamy w Polsce

14.06.11, 08:48
Proszę, proszę! "Gazeta Wyborcza" przypuszcza kolejną akcję uświadamiającą społeczeństwo, tym razem w kwestii zalet i walorów czytelnictwa. W jej ramach redaktor Goźliński był łaskaw zauważyć, że książki to - wyobraźcie sobie - "okna do rzeczywistości i do nas samych". Nie wiem, ile książek trzeba przeczytać, żeby wygłosić również pretensjonalne zdanko, ale niemało, jak sądzę. :)

Zastanawia mnie jedno: po co się organizuje takie akcje i czemu właściwie mają one służyć. To już przecież nie pierwsza tego typu. Przypominam ponadto, że przez ostatnie parę lat byliśmy świadkiem podobnego festiwalu, mianowicie lansowania wykształcenia - wyższego, rzecz jasna. Ludzie wykształceni - powiadali uczeni obywatele - są w jakiś sposób lepsi, więc społeczeństwo złożone z samych ludzi wykształconych będzie w jakiś sposób lepsze. Zabawne, co? Czemu właściwie dla społeczeństwa (narodu?) miałoby być korzystne rozpowszechnianie czytelnictwa? Tego, rzecz jasna, nikt nie tłumaczy, nie, to jest aksjomat (czy może raczej dogmat, bo aksjomaty miewają sens), i jako taki nie podlega kwestii.

To była pierwsza moja wątpliwość. Jest jeszcze druga: bardzo, ale to bardzo wątpię nie tylko w zasadność tego rodzaju akcji, ale również w ich skuteczność. Czy kształceni ci redaktorzy naprawdę wierzą, że zachęcając w internecie czy telewizorze do czytania książek, odniosą jakikolwiek widoczny skutek? Przecież to jest śmieszne!

A pewnie dodatkowo, znając życie, niejeden europieniążek przypłynął na ten szczytny cel z odległych krajów. Ech... Zapraszam do dyskusji.
    • voxave Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:07
      Icort----nie wiem czy dobrze wybralam ale czy chodzi o temat;korzści wynikajace z czytelnictwa dla spoleczenstwa
      ---zasadnośc takich akcji propagujących cokolwiek
      ---czy odnoszony jest skutek propagowanych idei
      czego ty ikcort z całym uszanowaniem sie spodziewasz ?

      Korzyści sie odnosi z przypominania czegokolwiek, bo na chwile sie zatrzymamy i odniesiemy książke do biblioteki a zalegamy z pół roku
      WLaśnie sobie przypomnialam 5 książek do biblioteki migusiem/jeszcze nie zalegam i n igdy nie zalegalam/
      Ktos zadał panom redaktorom klasówke na temat--no biora za cos pieniadze
      Ilosc książek nie ma żadnej mocy wazna jest jakośc, ale przy dużej ilośc, wiecej sie trafia tych pozytecznych
      Takie przypominanie nie jest zle ale takie nudne..
    • bling.bling Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:20
      Bo to taki miś na miarę naszych czasów. Tą akcją zamykamy usta niedowiarkom. Ona odpowiada żywotnym interesom naszego narodu.
      Lud ma być mądry. Mądrość jest w księgach. Jeśli lud będzie czytał księgi będzie ludem mądrym. Czy jakoś tak. A że na słomianej inwestycji daje się zarobić prawdziwe pieniądze to trudno winić tych ludzi którzy po te pieniądze się schylają. W końcu wnioski o dofinansowanie podpisują mądrzy którzy już te książki przeczytali. Po to też zabrali te parę Euro temu głupiemu Niemcowi by oświatę krzewić wśród ciemnego luda.
      Ty ikcort zadajesz po prostu niewygodne pytania. Pytasz o skuteczność wydawania pieniędzy na takie akcje. A widzisz tutaj jest pies pogrzebany. Takich malkontenckich pytań to my tutaj nie potrzebujemy.
      • nehsa Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:36
        A wogóle, to czy ICORT, to polskie nazwisko?
        • bling.bling Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:46
          bling.bling też jest antypolskie. Jest manifestacją fascynacji obcą kulturą czarnych mieszkańców wielkich miast amerykańskich mającą korzenie w przestępczości gangów ulicznych. To element całkowicie obcy kulturze polskiej i jako taki powinien być prawnie zakazany. Dziwie się że redakcja gazety toleruje takie antynarodowe wartości. Mogę się tylko domyślać że dzieje się tak ponieważ gazeta jest tak samo niepolska.
          nietolerancja i agresja jest zaś cechą którą ten naród ma kultywować!
    • narfi Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:38
      Ty tak na serio?

      Zalozyles nie tak dawno watek "Mit jezykow obcych",teraz ten ,o czytelnictwie.
      Proponuje kilka nastepnych z tej serii:

      "Mit o wartosci edukacji"
      "Czy rzeczywiscie podroze ksztalca?"
      "Coz jest takiego zlego w uzywaniu kokainy,heroiny i amfetamin?"
      " Jaki jest sens w narzuceniu spoleczenstwu tzw. potrzeby osobistej higieny?"
      "Mit o koniecznosci stanowienia i respektowania prawa"

      Mam jeszcze pare innych pod reka.

      Gdybym w istocie wyprzedzil Twoj tok kreatywnego rozumowania i zepsul Ci pare nastepnych,planowanych watkow ,z gory przepraszam :D
      • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:48
        > Ty tak na serio?

        Jak najbardziej.

        > "Mit o wartosci edukacji"

        Akurat o tym już zakładałem, to główny mit, z którym się mierzę. Mój faworyt. :)

        > "Czy rzeczywiscie podroze ksztalca?"

        Taki wątek miałby sens, rzeczywiście można by się z tym mitem w wolnej chwili rozprawić.

        > "Coz jest takiego zlego w uzywaniu kokainy,heroiny i amfetamin?"
        > " Jaki jest sens w narzuceniu spoleczenstwu tzw. potrzeby osobistej higieny?"
        > "Mit o koniecznosci stanowienia i respektowania prawa"

        Te propozycje, niestety, nie odzwierciedlają moich przekonań: jestem przeciwnikiem narkotyków, za to zwolennikiem przestrzegania zasad higieny i respektowania prawa (chociaż oczywiście nadgorliwość i tutaj się zdarza).
    • sammler Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 09:47
      Poruszyłeś dwie odrębne kwestie: czytelnictwa i wykształcenia (wyższego). Nie mam teraz czasu na roztrząsanie tych zagadnień, ale nasunęły mi się co najmniej takie argumenty "za".

      Książki, w odróżnieniu od innych form upowszechniania wiedzy, rozrywki itp. prezentują zwykle dość wysoki poziom edytorski, dbałość o język itd. Nie tylko więc bez większego wysiłku przyczyniają się do wzbogacenia słownictwa, ale i uczą... ortografii. Ja nigdy nie uczyłem się zasad ortografii polskiej, natomiast zawsze dużo czytałem... Nie wspominam już o takich sprawach jak rozwijanie wyobraźni itp. Niewiele osób się chyba nad tym zastanawia, bo wszystkie te zalety książek/czytelnictwa przyswaja się niejako automatycznie...

      Natomiast jeśli chodzi o wykształcenie wyższe, to w interesie państwa (nie: polityków) i społeczeństwa jak najbardziej jest to, by ludzie zdobywali wykształcenie. Zwiększa to szanse na wdrożenie rozwiązań innowacyjnych w gospodarce (wynalazki, patenty itd.), a więc i na podwyższenie poziomu życia w danym państwie (w dłuższym okresie). Tylko że nie tyle chodzi tu o ilość osób wykształconych, a raczej o jakość tego kształcenia (ilość może być ważna co najwyżej na zasadzie: im więcej wykształconych, tym większa szansa na ujawnienie się prawdziwego geniusza). Zdecydowana większość wynalazków nie powstała wcale w wyniku przypadku (np. obserwacji pewnych faktów/zjawisk przez amatorów, a jeśli nawet, to prędzej czy później na własną rękę musieli zdobyć wiedzę, która pozwoliłaby im zrozumieć to, co obserwują), ale jako wynik zaplanowanych działań naukowców i inżynierów. Pominę na chwilę gospodarkę polską, bo okres 20-letni po transformacji ustroju gospodarczego to trochę za mało, by uwidoczniły się korzystne zmiany w tym obszarze (zwłaszcza że akurat polskie nakłady na naukę są chyba najniższe w Europie), ale porównaj sobie choćby gospodarkę Niemiec i - nie przymierzając - takiej np. Etiopii, czy innego państwa afrykańskiego, gdzie trudno spotkać osobę umiejącą czytać czy pisać w języku innym niż plemienny.

      Aha, żeby było jasne: jestem przeciwnikiem wysyłania na studia każdego... Nie każdy studia kończyć musi (to jest absurd).

      S.
      • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 10:01
        > prezentują zwykle dość wysoki poziom edytorski, dbałość o język

        "Zwykle" - dobrze powiedziane. :) Dawno nie czytałem książki bez grzechów przeciw stylowi i interpunkcji, chociaż fakt faktem, że nie czytuję specjalnie dużo beletrystyki.

        > uczą. .. ortografii. Ja nigdy nie uczyłem się zasad ortografii polskiej,
        > natomiast zawsze dużo czytałem..

        Pewnie tak, chociaż kontrprzykłady można znaleźć. Mój ojciec, matematyk, choć przeczytał w życiu raptem kilka książek, nie popełnia błędów ortograficznych nigdy, ja zaś, choć czytam naprawdę niemało, mam od zawsze kłopoty z ortografią, na forum ratuje mnie sprawdzanie pisowni przez przeglądarkę i znajomość zasad (korekta nie wszystko wychwytuje).

        > Zwiększa to szanse na wdrożenie rozwiązań innowacyjnych w gospodarce

        Tak, szczególnie studiowanie europeistyki, kulturoznawstwa i pedagogiki porównawczej. ;)

        > Aha, żeby było jasne: jestem przeciwnikiem wysyłania na studia każdego...

        No właśnie mnie raczej o to chodziło. Mimo pewnego, że tak powiem, oporu materii sądzę, że w moim pokoleniu studiuje zbyt dużo ludzi, szczególnie na tak zwanych kierunkach humanistycznych.
        • sammler Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 10:14
          Trocki, ja wiem, że z ciebie przekorna jednostka (dlatego dodałem cię do "przyjaciół", których posty podświetlają mi się na zielono :P ), ale zrozum, że trochę trudno jest dyskutować z opisami jednostkowych przypadków. Nie znam ciebie, a tym bardziej twojego ojca. Ale skoro błędów ortograficznych nie popełnia, to znaczy, że w ten czy inny sposób zasady ortografii sobie przyswoił (to a propos kształcenia).

          To samo dotyczy kierunków studiów, które wymieniłeś. Nazwy mają może i śmieszne, ale nawet na tych studiach znajdziesz przedmioty, które mogą ci się w życiu przydać. Problem z tymi studiami polega raczej na tym, że wybiera je zbyt dużo ludzi w stosunku do potrzeb, a nie na ich nieprzydatności jako takiej...

          Ja, jako osoba, która powoli kończy przygotowywać doktorat, a więc która przeszła już wszystkie szczeble edukacji, naprawdę bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z zalet wykształcenia. Nieraz zastanawiałem się nad tym, jak by wyglądało moje życie, gdybym poprzestał np. na maturze. Zawsze dochodzę do tego samego wniosku: polska szkoła średnia nie nauczyła mnie praktycznie żadnej praktycznej umiejętności (wyjątkiem była matematyka, którą miałem wykładaną na poziomie akademickim). Wszystkiego, co umiem i potrafię, nauczyłem się dopiero na studiach, których program sam sobie poszerzałem w kierunku tego, co mnie najbardziej interesowało... I dziś to procentuje...

          S.
          • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 10:32
            > dodałem cię do "przyjaciół", których posty podświetlają mi się na zielono :P

            Bardzo jest to miłe wyznanie. :)

            > ale zrozum, że trochę trudno jest dyskutować z opisami jednostkowych przypadków

            Ależ ja to wiem doskonale! Zresztą przecież zgodziłem się z Twoim twierdzeniem, że czytanie na ogół polepsza ortografię, po prostu dla kolorytu podałem przykład siebie i swojego ojca, bo zabawny.

            > Ale skoro błędów ortograficznych nie popełnia, to znaczy,
            > że w ten czy inny sposób zasady ortografii sobie przyswoił

            Podobno ścisłowcy z prawdziwego zdarzenia na ogół nie mają problemów z ortografią, po prostu. Ale może to mit.

            > Wszystkiego, co umiem i potrafię, nauczyłem się dopiero na studiach

            Ja z kolei jestem samoukiem. Mam to szczęście, że dziedzina, którą mam zaszczyt i nie kłamaną przyjemność się zajmować, nie wymaga ode mnie formalnego wykształcenia. W przeciwnym razie byłbym w dużych kłopotach, szkoła "wyższa" bowiem okazała się dla mnie niestrawna i dłuższy pobyt skończyłby się bądź zamordowaniem w afekcie promotora, bądź samobójstwem. Chciałem uniknąć...

            > I dziś to procentuje...

            I ja nie narzekam! Odkąd rzuciłem studia, bardzo optymistycznie patrzę w przyszłość. :)
    • klosowski333 Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 12:45
      Znowu nie rozumiem przeslania, tak jak w przypadku jezykow obcych i wyksztalcenia.
      • klosowski333 Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 12:50
        kurde... chcialem powiedziec, ze nie rozumiem motywow i idei zakladania podobnych watkow, w ktorych podwaza sie sens nie tyle dogmatow, a aksjomatow wlasnie. Zachecanie do czytania ksiazek, do nauki jezykow czy do poszerzania kwalifikacji nie jest niczym zdroznym. Czy przynosi efekty - oczywiscie, ze tak. Rownie dobrze mozna zadawac pytanie czy marketing, reklama, akcje promocyjne etc. przynosza efekty. Gdyby nie przynosily, to by ich nie bylo i nikt nie zawracalby sobie nimi glowy.
        • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 13:58
          > Zachecanie do czytania ksiazek, do nauki jezykow czy do poszerzania kwalifikacji
          > nie jest niczym zdroznym.

          Można by polemizować, i to z różnych pozycji. Przede wszystkim nie jestem przekonany, mimo całego swojego egalitaryzmu, że umasawianie wykształcenia i czytelnictwa przyniesie jakieś większe korzyści. Jako poniekąd konserwatysta, nie mogę ignorować dotychczasowych doświadczeń ludzkości, które mówią, że do twórczej pracy umysłowej powołana jest wąska mniejszość, kilka procent populacji. Nie może istnieć społeczeństwo, w którym elitę intelektualną stanowi połowa! A niestety obywatele studenci mają tendencję do traktowania swojego wykształcenia, jakby je zdobyli wiele lat temu: uważają się za elitę. Profesor Wolniewicz, którego - co może niektórych dziwić - na swój sposób cenię (szkoda, że trochę zwariował na starość), powiedział coś takiego: "Nauka nie każdemu przydaje rozumu. Mądry staje się od niej mądrzejszy, głupi zaś jeszcze głupszy" - otóż to.

          Ale dobrze: powiedzcie no, kolego Klosowski, jakież to nieocenione korzyści popłyną z upowszechniania czytelnictwa i czemu to, że tak zwany statystyczny Polak czyta 1/10 (czy ile tam) książki rocznie, jest aż takim problemem. Bo ja tu nie widzę, prawdę mówiąc, żadnego problemu.

          > Gdyby nie przynosily, to by ich nie bylo i nikt nie zawracalby sobie nimi glowy.

          Wcale nie wykracza poza granice mojej wyobraźni sytuacja zawracania głowy bez efektów. ;)
          • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:14
            > jakież to nieocenione korzyści pop
            > łyną z upowszechniania czytelnictwa i czemu to, że tak zwany statystyczny Polak
            > czyta 1/10 (czy ile tam) książki rocznie, jest aż takim problemem. Bo ja tu ni
            > e widzę, prawdę mówiąc, żadnego problemu.

            A jednak, towarzyszu, problem jest. Na przykładzie jednostkowym: otóż mam od pewnego czasu dzieci nabyte, nastoletnie. Te dzieci nie czytają i już czytać nie będą, z domu nie wyniosły, a szkoła wykończyła. No i te dzieci się czasem nudzą i marudzą, że się nudzą, jakby czytały, toby się zatkały...
            • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:26
              > Na przykładzie jednostkowym: otóż mam od pewnego czasu dzieci nabyte, nastoletnie.
              > Te dzieci nie czytają i już czytać nie będą, z domu nie wyniosły, a szkoła wykończyła.

              Nawet "Mistrza i Małgorzaty" nie chcą czytać?
              • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:28
                Nawet "Feliksa, Neta i Niki" :)
                • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:34
                  > Nawet "Feliksa, Neta i Niki" :)

                  A cóż to takiego? Myślałem, że jak się ma kilkanaście lat, to się czyta "Mistrza i Małgorzatę", ale dawno nie miałem, mogę źle pamiętać. Chyba że pod "kilkanaście" się kryje raczej bardziej dwanaście niż osiemnaście, to wtedy nie wiem... chyba jechałem na "Kajtusiu Czarodzieju" czy czymś takim, a może to było wcześniej... nie pamiętam. :(

                  Swoją droga: czy te nabyte dzieci nie mają jakiegoś komputera czy czegoś takiego, że tak płaczą z powodu nudy?
                  • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:40
                    Są takie chwile w życiu dziecka, tfu, młodzieży, kiedy nie mają, np. w poczekalni u dentysty albo u macochy na wsi, no i kicha :) Feliks, Net i Nika to taki cykl współczesnych powieści dla młodzieży gimnazjalnej, troje bohaterów, przygody, duchy, obce wywiady, przyjaźń, braterstwo, takie tam. A Mistrz i Małgorzata to dla nich z grubsza taki Łysek z pokładu Idy.

                    No i masz, towarzyszu, kolejną korzyść z czytelnictwa: czytałeś, to i wiesz, czym się różni Mistrz od Łyska oraz że Ilia Erenburg to nie była ostatnia kochanka Hitlera. A młodzież nie wie.
                    • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:50
                      > obce wywiady

                      O! W tej materii polecam gorąco "Archiwum Mitrochina I". :)

                      > czytałeś, to i wiesz, czym się różni Mistrz od Łyska

                      Wcale nie wiem, bo żadnego "Łyska z pokładu Idy" nie czytałem. :( Jest w ogóle czego żałować? A "Mistrza..." przeczytałem, bo mi kazała pani polonistka, a że miałem z nią już dostatecznie na pieńku (nieszczególnie sobie przypadliśmy do gustu, prawdę mówiąc), to już wolałem przeczytać. Co ciekawe: spodziewałem się kolejnej ch...ni w rodzaju "Nad Niemnem", "Cierpienia młodego frajera", "Doktór Judym", "Lalka" itd., a spodobała mi się tak bardzo, że po dziś dzień do niej wracam! Pojęcia tylko nie mam, czemu towarzysz Stalin był łaskaw ocalić jej autora, ale to już może dyskusja na inny wieczór. ;)
                      • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 15:06
                        Łyska ci nie kazała czytać pani polonistka? To się chyba troszku program zmienił :)

                        Nad Niemnem było, owszem. Nie przebrnęłam :)
                        • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 15:11
                          > Łyska ci nie kazała czytać pani polonistka? To się chyba troszku program zmienił :)

                          Nie, pamiętałbym. "Łysek" musiał być jeszcze wcześniej.

                          > Nad Niemnem było, owszem. Nie przebrnęłam :)

                          Ja połowę zmęczyłem, ale dalej nie dałem rady. Są chyba pewne granice.
                          • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 15:36
                            Ano są. I dlatego też powiadam, że zamiast robić w gazecie akcję skierowaną siłą rzeczy do już czytających, czyli tłuc w maselnicy masło maślane - i tu się z tobą zgadzam - lepiej by było nie zniechęcać młodzieży do czytania wciskając jej siłą nadniemny i młode frajery. Choć jak widać na twoim przykładzie, czasem nawet warto :)

                            Swoją drogą, co by było, gdyby akcję zorganizował Kfakt albo podobne pismo obrazkowe? :)
                          • Gość: ka_p_pa Re: Czytamy w Polsce IP: *.net 14.06.11, 16:16
                            Łysek to podstawówka była. Nad Niemenem się nie skupiłem, ale chyba liceum:)
                            • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 18:50
                              Liceum, gdzie by ci dzieciak w podstawówce Niemna udawał, że przeczytał :)
                              • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 20:43
                                > Liceum, gdzie by ci dzieciak w podstawówce Niemna udawał, że przeczytał :)

                                Ja, prawdę mówiąc, myk z symulowaniem przeczytania to stosowałem już w podstawówce. :(
                                • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 20:46
                                  Ale pewnie nie takiej cegły...
                                  • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 20:55
                                    > Ale pewnie nie takiej cegły...

                                    Nie no, chyba nie, adekwatne do wieku. Nie pamiętam już za dobrze, co to był za lektury, ale pamiętam, że raz zostałem przyłapany... tylko co to było? chyba książka o jakimś bocianie czy kimś takim... kto w ogóle czyta takie brednie!?
                                    • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 20:58
                                      To nie na polskim, to na wychowaniu do życia w rodzinie :)
                                      • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 21:09
                                        > To nie na polskim, to na wychowaniu do życia w rodzinie :)

                                        Ha ha! :) Nie... to nie taki był bocian. Ale znalazłem w Google: nosiło to tytuł "Kajtkowe przygody". Tytułowy bocian miał jakieś problemy zdrowotne (skrzydło), rodzina jego odleciała do ciepłych krajów, a bociana zostawiła w zapyziałej Polsce na pastwę towarzyszy wróbli, przez które tragiczny ten bohater był regularnie wyśmiewany!

                                        Takie oto skandaliczne konstrukcje fabularne serwuje się drobnym dzieciom w 3 klasie podstawówki!
                                        • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 21:22
                                          Deprawacja i zdziczenie obyczajów!
              • sammler Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 15:21
                ikcort napisał:

                > > Na przykładzie jednostkowym: otóż mam od pewnego czasu dzieci nabyte, nas
                > toletnie.
                > > Te dzieci nie czytają i już czytać nie będą, z domu nie wyniosły, a szkoł
                > a wykończyła.
                >
                > Nawet "Mistrza i Małgorzaty" nie chcą czytać?
                >

                Czy ty jesteś mną, towarzyszu? ;-)

                S.
                • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 15:29
                  > Czy ty jesteś mną, towarzyszu? ;-)

                  Przypuszczam, że wątpię. W przeciwnym razie umiałbym grać na pianinie, a podczas ostatniej - pijackiej co prawda, wstyd się przyznać - próby zagrania na pianinie melodii "Oto jest dzień" (czyli jedynej, jaką "umiem") nie popisałem się, jeśli mnie pamięć nie myli (a jest takie ryzyko), szczególną wirtuozerią. :(
                  • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 15:38
                    Oczywiście, że cię myli. Toż całe towarzystwo pootwierało gęby w wielkim zadziwieniu :)
                  • sammler Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 16:58
                    Ja też nie umiem. Tego człowiek uczy się całe życie :-)

                    S.
                    • ikcort Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 21:00
                      > Ja też nie umiem. Tego człowiek uczy się całe życie :-)

                      No to dobrze, inaczej: gdybyś Ty był mną, a ja Tobą, umiałbym zagrać cokolwiek. :)
          • bling.bling Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:54
            cały ten postulat egalitarność wiedzy bierze się chyba z takiego założenia że z większym prawdopodobieństwem odnajdzie się wśród motłochu jednostkę wybitną jeśli da mu się książkę do poczytania. Problemem społeczeństw zacofanych jest nie brak jednostek wybitnych bo te rodzą się z jednakową szansą wszędzie ale brak odpowiedniej struktury społecznej która by pomogła tej jednostce rosnąć. Książki mają być taką przynętą w łowieniu takich leszczy. Istnieje większa szansa że taka jednostka trafi na właściwą dla siebie książkę która zainspiruje go do dalszych samodzielnych poszukiwań.
    • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 12:52
      Towarzysz Trocki ma rację o tyle, że żeby zacząć czytać wskutek zachęt GW, trzeba by najpierw te zachęty p r z e c z y t a ć....
      • Gość: ka_p_pa Re: Czytamy w Polsce IP: *.net 14.06.11, 14:11
        yoma napisała:

        > Towarzysz Trocki ma rację o tyle, że żeby zacząć czytać wskutek zachęt GW, trze
        > ba by najpierw te zachęty p r z e c z y t a ć....

        Wcześniej opanować trudną sztukę czytania, a po przeczytaniu zrozumieć.
        • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 14:15
          Czyli zgadzamy się z tezą zasugerowaną przez Trockiego, że można takie akcje o kant odwłoku potłuc.
          • Gość: ka_p_pa Re: Czytamy w Polsce IP: *.net 14.06.11, 16:14
            Albowiem suma inteligencji na planecie jest stała, a ludności niestety przybywa:)
    • Gość: rol Re: Czytamy w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 14.06.11, 15:52
      W Polsce poziom zmatolenia osiągnął już tak wysoki poziom, że nie da się ludzi zachęcic do czytania książek. Taka akcja miałaby szanse powodzenia, gdyby była skierowana do niektórych grup społeczeństwa, w szczególności takich, ktorych praca wymga wszechstronnego wykształcenia. Mam tu na myśli np. dziennikarzy Gazety Wyborczej, których "profesjonalizm", "erudycja", "nieskazitelna uczciwość", a także "kompetencje" w dziedzinie gramatyki, ortografii i interpunkcji języka polskie stają się powoli kultowe.
    • massaranduba Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 21:16
      >Cz y kształceni ci redaktorzy naprawdę wierzą, że zachęcając w internecie czy tele
      > wizorze do czytania książek, odniosą jakikolwiek widoczny skutek? Przecież to j
      > est śmieszne!

      Smieszne i bardzo naiwne :-)
      Czytajacych zachecac nie trzeba,wtornym analfabetom to zwisa,a snoby kupia tylko po to,aby postawic na polce(najlepiej duzo i w ladnej obwolucie).
      Ksiazki sa jak rosliny,zyja swoim wlasnym zyciem,nie kazdy moze znalezc sie w ich swiecie.Zadna reklama tego nie zmieni.I chyba tak jest dobrze...
      • yoma Re: Czytamy w Polsce 14.06.11, 21:23
        Naprawdę myślisz, że ktoś się jeszcze snobuje na półkę z książkami?
        • ikcort Re: Czytamy w Polsce 15.06.11, 09:12
          > Naprawdę myślisz, że ktoś się jeszcze snobuje na półkę z książkami?

          A nie?
    • bling.bling a tymczasem w Chinach 14.06.11, 22:08
      "Czytanie zbyt wielu książek jest szkodliwe" Mao Tse-tung
      chineseposters.net/images/e15-398.jpg
      • ikcort Re: a tymczasem w Chinach 15.06.11, 08:27
        > "Czytanie zbyt wielu książek jest szkodliwe" Mao Tse-tung

        Zostawcie w spokoju, obywatelu, towarzysza Mao, bo będzie z Wami źle! Towarzysz Mao co prawda nie czytał ponoć nawet Marksa (co nie przeszkodziło mu zostać najwybitniejszym marksistą w całej "republice" chińskiej), skupił się natomiast, jak przystało na wybitnego towarzysza, na pisaniu: jego "Mała czerwona książeczka" osiągnęła największy po Biblii nakład w historii, taka była świetna.

        Towarzysz Mao był ponadto - wzorem towarzysza Stalina z czasów gdy wyglądał on jeszcze jak tancerz Rafał Maserak, a nie jak jeden z braci Mario - poetą. Oto próbka jego niepospolitego talentu:

        Bomba atomowa wybucha na rozkaz,
        Ach, co za bezgraniczna radość!


        Jest jeszcze jedna, nieco wstydliwa, ciekawostka związana z tym wybitnym towarzyszem. Otóż kiedy towarzysz Mao wybrał się w podróż do ZSRR, musiano mu przygotować specjalną dziurę w ziemi, ponieważ jego związki z masami ludowymi były tak silne, że nie potrafił on korzystać z bardziej cywilizowanych ustępów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja