recenzja

16.06.11, 12:26
koncert na bemowie podobał mi się. nie mam juz prawa kręcić nosem na to czy odbywa się on w plenerze czy w holu czy w garażu, tymbradziej, że nie posiadam antytłumowej fobii społecznej ani też złudzeń, że jeśli nie teraz, to może za rok. w śródzyciu nie robi się takich odwlekań. poszedłem głównie na trio motohead, bo mi zawsze najbardziej pasowali do życia. co widze dalej ; stężenie jakiegokolwiek rockera w wyodrębnionym miejscu publicznym wzrosło. w niecce, która jest największym skrzyżowaniem ludzkich dróg codziennych w centrum warszawy stężenie typa odlschoolowego w koszulce z motywem, z rysunkiem zarostu, pekaesem, dredem, wolno puszczonym na kilka miesięcy kudłem wynosił w czasie badania około trzech osobników na pół minuty. to dużo i to dobrze, bo ludzie ci na swoim spędzie pokazują kawał porządnej kontrkultury światowej. za to nikt ich nie pokazuje w masspediach. ja wiem? moze to i dobrze. tam króluje opole i homoparada oraz kontrparada masturbatorów.
    • klosowski333 Re: recenzja 16.06.11, 12:59
      Ja nie lubie plenerowych koncertow z jednego konkretnego powodu - dzwiek. Jakiekolwiek by nie bylo naglosnienie i przygotowanie sceny, to akustyka nigdy nie dorowna tej jaka jest w pomieszczeniach zamknietych. A ja na muzyke ide dla muzyki przede wszystkim, tak juz mam.

      Poza tym w klubach muzycznych jest inna atmosfera, wszystko jest skupione na grajacych ludkach, swiatla wygaszone, tlum tez wielki i scisk niebywaly, ale prawie nic nas poza grajacymi nie rozprasza. Nie musze tralowac pol kilometra do kibla czy po kolejne piwo.

      Jezeli chodzi o rockowe t-shirty, to oczywiscie i oczywiscie. Ciezko mnie spotkac ubranego inaczej.

      Jezeli chodzi o Opole czy homoparady, to dla kazdego cos milego. Mnie to rybka, ja mam swoj muzyczny swiat i swoje spędowiska. Faktem jest, ze na rockowych koncertach znajduje ludzi jakby ze swojej bajki i czuje sie jak ryba w wodzie. Natomiast w miejscach, gdzie pobrzmiewa "obca" rockowej duszy muzyka, z elementami plastiku i innych polimerow syntetycznych, to mi sie robi zdziebko niewygodnie, zaczynam sie wiercic niecierpliwie, dopadaja mnie bolesci, az wreszcie, raczej szybko, przychodzi refleksja z cyklu "az sie chce wyjsc z kina". Do miejsc z zalozenia grajacych plastikowy repertuar z zalozenia nie chadzam.
      • paco_lopez Re: recenzja 16.06.11, 20:42
        ja wychodzę jak zaczynają feel śpiewać w karaoke. myślę nawet, że oni wiedzą , że to trzeba puścić żebym sobie w końcu poszedł. natomiast w disco dla midlife ludzi też wchodzę. plastik o którym piszesz mam chyba za oknem. moja dzielnica jest specyficzna. tu chyba są jakies zawody na najlepszego w wyciskaniu na ławce i najdłuższy daszek w czapce. wszyscy jak po karmieniu hormonem wzrostu. w plenerowych podoba mi się pewspektywa. na ekranie gęba wydaje się rozmiarów nat5uralnych, a jak spojrzysz na scenę to grają karzełki z kingsajzu, żywe figurki. z tym dżwiękiem , to mnie chyba wkręcasz. byłem na tak koszmarnie udźwiekowionych halówkach, ze ten matorhead brzmiał bardzo dobrze. swietnie wyszło solo na bębnach. żałuj :)))))
    • y.agni.k Re: recenzja 16.06.11, 22:28
      Trochę Ci zazdroszczę.
      Fajne są plenery, lubię a najbardziej te wyjazdowe-kilkudniowe oczywiście koniecznie namiotowe.
      Jadę zaraz na rock for people będzie fajnie :-D
Pełna wersja