portugalia4
16.06.11, 23:00
Chcialam sie poradzic w takiej sprawie. Jestem w Warszawie i odwiedzil mnie moj brat ktory jest z odleglego od Warszawy wojewodztwa. Pierwszy raz w Warszawie. Jako ta ktora zna juz troche Warszawe bylam jego pilotka w sprawach sluzbowych i po prostu pomagalam mu jako pasazerka trafiac w okreslone punkty miasta.
W centrum Warszawy ktore jest teraz rozkopane ze wzgledu na budowe drugiej nitki metra zatrzymala nas drogowka. Wymierzyli bratu 250 zlotych mandatu ze nie zauwazyl zmiany oznakowania. I slusznie bo tu nie ma co dyskutowac. Mlody jest zagapil sie i powinien poniesc kare. Ale to w jaki sposob zachowywal sie policjant po prostu mnie zszokowalo. Sama jestem z rodziny mundurowej i zawsze mialam szacunek do mundurowych. Uwazam ich za zawod z gornej polki i ze w tym zawodzie pracuja osoby krysztalowe ktore powinny swiecic przykladem. No takie naiwne mialam mysli po moich doswiadczeniach z dziecinstwa.
Policjant proszac o zjechanie podszedl i otworzyl drzwi od mojej strony (strony pasazera) i przez okolo 10 sekund byla cisza tylko jego glupi usmiech. Zero dzien dobry, zero przedstawienia sie. W koncu ja mu powiedzialam dzien dobry a moj brat sie spytal o co chodzi. Policjant powiedzial ze zawinil w tym i w tym ale od razu mowil z bardzo sarkastycznym tonem tzn biorac jego prawo jazdy zaczal sie go pytac czy zdawal prawo jazdy, czy w naszym miescie sa inne znaki. Mowil mu na Ty mimo ze moj brat ma 30 lat. Brat sie wybranial prosil go o upomnienie ze jest z innego miasta ze nie widzial bla bla bla a policjant jeszcze bardziej sie nakrecal i go po prostu osmieszal.
Padly slowa ze "co Ty moze cofniety jestes" (ze nie zauwazyl znaku), na pytanie czy go moze pouczyc smiejac sie powiedzial ze on nie poucza bo on lubi dawac mandaty. Brat dlugo go prosil i sie wybranial a policjant zawolal drugiego i do niego stojac przy mnie zaczal komentowac "zobacz kur... jaki gostek, kur... mandatu mowi ze nie przyjmie". I potem jeszcze ze dwa razy do siebie mowil kur... Ten drugi byl normalny i odchodzil od nas. Ja po raz pierwszy spotkalam sie z takim wstretnym wulgarnym mundurowym. Zawsze mi sie wydawalo ze oni powinni swiecic przykladem.
Nie zamierzam bronic brata i uwazam ze mu sie nalezy kara i nie powinien sie tak dlugo zginac by mu darowal mandat. Ale zachowanie tego policjanta mnie po prostu zaszokowalo, Mimo ze nie odzywal sie do mnie ani slowem czulam sie ponizona. Na koncu jak darowal mu mandat powiedzial "tylko kur... zapnij pasy". Nie odezwalam sie slowem chociaz gotowalo sie we mnie, bo stwierdzilam ze to brata sprawa i potem moze miec do mnie pretensje. Ale chcialam sie zapytac czy na przyszlosc jak taka sprawe mozna zalatwic? Czy na takiego chamskiego wulgara w mundurze jest jakis sposob?
Po moim bracie ta kontrola splynela ale we mnie to zachowanie siedzi. Czuje sie tak jakbym byla smieciem i nie mogla nic zrobic. Czy jak kiedys trafie na takiego chama moge cos zrobic? Slyszalam ze mozna w razie czegos takiego ze policjant sie nie chce wylegitymowac lub cos niewlasciwie robi zadzwonic na 112 przekazujac taka informacje i sie to nagra. Nie chce mi sie wierzyc ze policjant mogl klnac bedac w mundurze i stojac przy kobiecie. To jest po prostu zachowanie faceta spod budki z piwem.