oszolom-z-radia-maryja
21.06.11, 10:38
w dzisiejszej GW ukazal sie bardzo ciekawy art Holender nie znosi Polaka.
Ten art podsunał mi pomysł by podyyskutowac na tym forum o Holendrach i Polakach, jakimi społecznościami sa te dwie nacje, co ję łaczy a co dzieli.
Polak to mimo wszystko przedstawiciel chrzescijanskiej cywilizacji życia, przeciwnik aborcji i eutanazji oraz homoseksualistów, natomiast Holender to kalsyczny przedstawiciel hedonitycznje i permisywnej cywilizacji śmierci ( zwolennik aborcji eutanazji homozwiazków i legalnych narkotyków). Holandia ma przeszłosc kolonialną pod jej panowaniem była Indonezja i nadal maja pod soba Antyle (holenderskie). Polacy choc rzadziej niż kiedyś to jednak nadal chodzą do koscioła co niedziela na msze W Holandii zaś kościoły przeznacza sie na lokale rozrywkowe i gastronomiczne. Polak jak si okazuje jest otwarty na inne kultrury czasem nawet az za bardzo, Holender staje się nacjonalistycznym pedałem nienawidzących wszystkich którzy wyznaja inna filozofię zyciowa niż oni sami, stąd wrogośc do muzułmanów i katolickich Polaów
Wydawac by sie moglo ze nic nas nie łaczy. na szczęście w holandii sa tez praktykujacy chrzescijanie o czym miałem sposobnośc przekonac się osobiście kiedy to na przełomie tego u ub roku byłem w rotterdamie na spotkanie ruchu Taize/ Tam jest zywa społecznośc chrześcijanska zarówno kalinów jak i katolików. Te grupy stanowią wyraźną mniejszość. Od jakiegos czasu mają się one ku sobie coraz blizej ze sobą wspólpracują, niemniej droga do odwrócenia tego co tam zaszło w minionym 30stoleciu jest baaardzo długa i nie wiem czy w ogóle jeszcze mozliwa. Jeszce w latach 60tych Holandia byla jednym z najb religijnych kraów Europy dzis to sztandarowe labolatorium liberalnych eksperymentów społ. ten obraz w znacznej mierzee został już naruszony ale hedonosci nie dają za wygrana i sami już przechodzą na pozycje tych którymi tak bardzo gardzą, stad tez m.in wysoka obecnośc holenderskich homoseksualistów w partii nacjonalisty Gerta Wildersa. On stworzył nowy rodzaj nacjonalizmu, nacjonalizmu rózowego. I choc czasem o cos sensowengo powie to swiadomosc tego kto za nim stoi powoduje ze trudno mi jest jemu kibicowac.
Przypomnial mi sie dowcip z czasów komuny jak ktos pojechał do ZSRR pojechać zobaczyc jak bedzie u nas za parę lat. Ten dowcip aktualny jest i dzis po drobnej przeróbce (ZSRR zastepujemy słowem Holandia) ale tym razem jakos mi nie do smiechu...