maxym74
23.06.11, 23:19
Jechałem dziś przez Trakt Lubelski w Warszawie. Zwolniłem na wysokości jakiegoś zabytku, tfu, kościoła, gdzie tłum gapiów wpatrywał się w faceta w sukiencie (z tego co wiem sporo księży to często pedofile) dukającego modły co parę metrów. Wyglądało to tak, że gość stał, plótł modły, po czym wszyscy przesuwali się parę metrów i znów to samo, schylanie, modlły, cośtam zabełkotał w megafon, pewnie wziął na tacę na koniec. Na szczęście - jak dla mnie, osoby niewierzącej w żadne głupoty - nie zalało to jezdni a tylko placyk przed kościołem (co roku ubywa tegoż plebsu w całej Polsce z tego co wiem). Jakież byłoby moje rozgoryczenie, jakby odprawiali te cuda na ulicy. A tak podobno było, bo GW ostrzegała przed utrudnieniami (tylko w Wawie 25 takich akcji dziś...). Czy towarzystwo to z racji większego skupienia niż na tzw. mszach nie może się przenieść na większy obiekt. Są stadiony, wsie pod miastami. Jehowcom nie przeszkadza wyprawiać chrztów w wodzie (poważnie!) na stadionach, księży chyba też na to stać.