karolina_fin
16.07.11, 18:25
Ostatnio zawitali do mnie znajomi z Niemiec, Holandii i Finlandii, którzy próbowali dotrzeć do mnie (do Kielc) zaczynając swoją podróż z Gdańska. Po drodze na żadnej stacji PKP i PKS nikt nie potrafił porozumieć się w języku angielskim, więc wszystkie prośby o bilety musiałam im wysyłać SMSem, który później pokazywali pani w okienku.
Zastanawiam się, jak poradzimy sobie z napływem gości zza granicy na Euro 2012 skoro na żadnej zmianie nie można znaleźć ani jednej osoby, która znałaby języki obce. Skoro drogi nie będą wybudowane na czas, normalne jest, że ludzie będą próbować dotrzeć na stadiony w inny sposób.