Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci?

26.07.11, 12:16
U mnie w robocie jest jak w zespole naczyń połączonych, każdy ma swój odcinek i przekazuje robotę dalej. Panowie z moim wieku w większości są żonaci i dzieciaci. Pensje są jakie są, co nie ma wpływu na rozwojowość ich stadła, tylko niestety to rodzi określone skutki. Żeby zapewnić byt rodzinie panowie spinają się, trochę kombinują, a trochę próbują przerzucić na innych. Być może na tym polega bycie głową rodziny. Nie zmienia to faktu, że nie powinno to obchodzić innych. Jeśli para decyduje się na kolejne dziecko, to chyba bierze pod uwagę wiele czynników. Jeśli nie bierze, no to maja problem, oni mają a nie otoczenie. O ile część zespołu znienawidziła mnie po oświadczeniu, że przy obecnym nawale pracy nie mogę być w parze (uzgodnienia robimy na cztery ręce) z żadną młodą matką, bo jak jej dziecko zachoruje to ja sam zwyczajnie nie dam rady, zatem młoda mama powinna dostać odcinek mniej obłożony robota. Dziś próbowano mi dołączyć do kolesia, który mając małe dziecko i niepracującą żonę wkrótce zostanie tatusiem bliźniaków. Z oczywistych przyczyn ma drugą pracę, którą próbuje robić w czasie tej pierwszej, to dla mnie już nie jest oczywiste. Nie powiem tego zwierzchnikom, ale też nie będę robił niczego za niego. No więc jestem aspołeczny, nie rozumiem ludzi mających rodziny, mój egoizm jest niespotykany, a poza tym osobom otrzymującym rodziny należy się uprzywilejowanie wynikające ze zrozumienia i ludzkiej uczciwości i empatii.
    • paco_lopez Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 26.07.11, 12:44
      a u nas wszyscy maja dzieci i ten kto ma najmniejszego obsrańca wiadomo, ze ma najwięcej roboty i najmniej snu, więc sie bierze za niego robote i sie niedorabia ideologii.
      • apodemus Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 26.07.11, 12:49
        A u nas prawie wszyscy mają dzieci ale wiedzą, że w pracy jesteśmy w pracy. Z wyjątkiem jednej pani, której ulubiony "argument" na wszystko to "ale ja mam dziecko!", więc wszyscy i wszystko ma się dopasować do jej potrzeb. A czasem zachcianek.
        • yoma Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 26.07.11, 13:11
          I co, dopasowujecie się? :)
          • Gość: fomica Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? IP: *.intersource.com.pl 27.07.11, 16:27
            W mojej poprzedniej pracy - owszem, dopasowywaliśmy się. Osoby posiadające dziecko miały pierwszeństwo w wyborze terminu urlopu. Wcześniejsze wyjścia były zawsze usprawiedliwione, bo dziecko czasem potrzebuje czegośtam. Żadnych nadgodzin, żadnych dodatkowych obciążeń. Mnie to w sumie jakos strasznie nie przeszkadzało, bo i tak urlopuję sie po sezonie, i nie daję sobie łatwo wcisnąć nadgodzin, ale trochę mnie wkurza, że przez większośc życia pracowego byłam taka wyrozumiała i przyjazna dla rodziców, ale jak sama będe miec dzieci i będe chciała sama skorzystac z takich ulg, to pewno znajdzie się jakis malkontent dla którego to będzie problemem. Przykre.
            • Gość: rumianek Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? IP: *.jjs-isp.pl 28.07.11, 07:05
              Może twoje zrozumienie dla pewnych ustępstw wobec pracowników rodziców wynika właśnie z faktu, że planujesz sam zostać matką. Ci, którzy wiedzą, że rodzicami nie zostaną (nie chcą lub nie mogą z rożnych przyczyn) mogą odczuwać presję społeczną i tym samym czuć się dyskryminowanymi w pracy. Zawsze punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia czyli odniesienia do własnej sytuacji. To nie znaczy, że trafisz na malkontenta, ale na kogoś kto nie godzi się na nie równe traktowanie i uprzywilejowanie pracowników rodziców kosztem pracowników bez dzietnych. Zwyczajny konflikt interesów, a nie malkontenctwo:). Poza tym autor podaje konkretny przykład, jego praca polega na współpracy w 2 osobowym zespole, gdy jego partner rodzic pracuje mniej godzin usprawiedliwiać swoja nie obecność obowiązkami rodzicielskimi, on w rezultacie wykonuje więcej pracy i przesiaduje w pracy dłużej, to nie to samo co dopasowanie się z urlopami, zwłaszcza, że akurat gdy można sobie pozwolić na wybranie urlopu po za sezonem (bo nie jest się zobligowanym rokiem szkolnym czy przedszkolnym) jest bezdzietnym zupełnie na rękę. Gdybyś jednak miała przejąć obowiązki po koleżance na macierzyńskim i koleżance na chorobowym, oraz koledze na urlopie rodzinnym na raz jako jedyna bez dzietna w zespole, a sytuacje takie pojawiały by się częściej niż co kwartał, być może miałabyś więcej zrozumienia dla kolegi:)
              • Gość: fomica Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? IP: *.intersource.com.pl 28.07.11, 09:51
                Trudno powiedziec czy planuję zostać matką, a kilka let temu nie płanowałam tego na pewno. Po prostu dla mnie rodzic to człowiek który ma w życiu nieco więcej obciążeń niz nie-rodzic i nie ma potrzeby jeszcze mu dokopywać. A dla kolegi tez mam dużo zrozumienia. Wydaje mi się natomiast, że wiele osób uprawia na polu przywilejów rodzicielskich hipokryzję. Ciekawe jak by reagował ten pan, gdyby miał dzieci i okazało się że jego żona codziennie ma nadgodziny, przez co notorycznie spóźnia sie do przedszkola, jest wysyłana często w delegacje, wraca późno zmęczona, boi się wziąć wolne na dziecko bo będa na nia krzywo patrzeć. Jestem pewna że 90% tych narzekaczy zaczełoby narzekac w druga stronę - że nieludzki szef, że dyskryminacja kobiet, że łamanie prawa pracy. A sami robią to samo wobec cudzych żon.
    • voxave Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 26.07.11, 12:50
      Sibi--nie daj sie,masz prawo prtotestowac nie musisz pracować za tych co mają dzieci to ich wybór.Wiem że jest taka tendencja.
      Jestes w porzo i daj odpór.
    • mjot1 Też. Nie zrozumiem 26.07.11, 18:23
      sibeliuss napisał:
      > Żeby zapewnić byt rodzinie panowie spinają się, trochę kombinują, a trochę próbują przerzucić na innych.

      Hm... Dziwni jacyś...
      Przecie, jeśli bóg dał dziecko to da i na dziecko.
      • sibeliuss Re: Też. Nie zrozumiem 26.07.11, 20:09
        Czemu tylko na jedno?
        • mjot1 Re: Też. Nie zrozumiem 26.07.11, 21:06
          Bo kryzys.
          No i szmal nie jest boskim wynalazkiem. Ponoć
    • Gość: 160 kropek Sto sześćdziesiąt kropek IP: 66.90.73.* 26.07.11, 20:12
      ...........................................................................................................................................................
      .....
    • to.niemozliwe Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 26.07.11, 21:17
      Ja bym jednak powiedzial zwierzchnikom o watpliwosciach. W koncu ich cel wynika z dobrze zrobionej roboty, jak przydzielaja dwuosobowe zadanie parze i wiadomo, ze jeden moze miec absencje (o ile to wiadomo, bo ludzie sa rozni), to bedzie rzutowalo na sprawnosc zespolu. Ja bym w kazdym razie tak to planowal, zeby nie tworzyc takich "waskich gardel", gdzie praca moze utknac.
    • xlblog Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 26.07.11, 22:48
      Brawo za ten wpis, gratuluję odwagi i popieram gorąco.
      Mój blog tematyczny
      • minniemouse Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 27.07.11, 00:01
        Żeby zapewnić byt rodzinie panowie spinają się, trochę kombinują, a trochę próbują przerzucić na innych. Być może na tym polega bycie głową rodziny. Nie zmienia to faktu, że nie powinno to obchodzić innych.

        hej, Sibelius, pozdrowionka od aka venus22 :)


        od razu staja mi w umysle genialne rady jakie dawalam kolezankom re:
        wychowywanie dzieci,
        kiedy sama bylam jeszcze bezdzietna, lololol

        teoretycznie masz 100% racji - czlowiek nie powinien obarczac innych za swoje prywatne decyzje w zadnym wypadku,
        zyjemy jednak w spoleczenstwie, jestesmy wszyscy ludzmi.
        kiedys i ty moze bedziesz zmachanym tatusiem, to zrozumiesz.
        na razie nie masz szans :)

        na razie postaraj sie byc po prostu czlowiekiem i od czasu do czasu przymnkij oko ;)

        oczywscie nie nalezy litowac sie nad takimi co wybitnie sytuacje wykorzystuja.

        ale tzw "porzadni ludzie", jak najbardziej na troche wyrozumienia i cierpliowsci
        tymze taryfe ulgowa zasluguja.

        Minnie
        ps- jak tam Pinezka? :)


        Warto przeczytac na forum Migrena:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
    • Gość: yagnik boszzzz IP: *.play-internet.pl 27.07.11, 00:28
      Status "szczęśliwy posiadacz dziecka" nie zawsze oznacza "będę często nieobecny w pracy". Prawda?
      Trochę chamskie jest to Twoje podejście i cięcie wszystkich od jednej linijki, przynajmniej ja mam takie wrażenie. Robisz z góry jakieś założenia dyskryminując przy okazji (być może?) wydajnych pracowników. Niektórzy dzielą ludzi na białych i czarnych, gorszych i lepszych a Ty na dzieciatych i bez.
      To nie jest kwestia empatii.
      Myślę że problemem są "uzgodnienia na cztery ręce" z doświadczenia wiem że o niebo lepiej funkcjonuje schemat "szef przydziela robotę" przynajmniej nie ma samowolek a każdy ma tyle samo... o ile nikt się nie wypuści (jak ja?) że da radę zrobić "o wiele więcej".
      Nie zmienia to jednak faktu że masz buraczane podejście :-)
      • Gość: anty Re: boszzzz IP: *.unknown.vectranet.pl 27.07.11, 10:45
        Zawiść?
      • 33qq Re: boszzzz 27.07.11, 10:48
        Czemu wzięłaś to do siebie?

        Jasne, że nie pisał o tych, którzy posiadaniem dziecka się nie zasłaniają> Sibelius mówił o takim naszym cwaniactwie, najwyraźniej u niego w robocie nie ma tak ściśle wyznaczonych ram od do i można sobie podrzucać część zadań. Mówienie o buractwie raczej świadczy o mówiącym niż jest miarodajną oceną
        • Gość: yag Re: boszzzz IP: *.tekfenendustri.com.tr 28.07.11, 23:25
          > Czemu wzięłaś to do siebie?

          Mylisz się.
          Odniosłam to co napisał Autor nie tyle do siebie co do tych wszystkich "dzieciatych" osób które są aktywne zawodowo. Ponieważ założyciel wątku wypowiada się o osobach mających dzieci OGÓLNIE i z góry przykleja im łatkę cwaniaków którzy trudnią się płodzeniem by później wymigać się od obowiązków za cichym przyzwoleniem społeczeństwa (tak przynajmniej wywnioskowałam z wypowiedzi) to ja pragnę również OGÓLNIE przeciwstawić mu mój pogląd o tychże.
          Zupełnie odmienny.
          Powiedziałabym nawet więcej... coraz częściej spotykam się z osobami młodymi (czyli takimi w okolicy 30 tki do 40) którzy wręcz boją się korzystać z przysługujących im zwolnień lekarskich "na dziecko". I nie tyczy się to tylko kobiet. Owszem spotkałam się kilka razy z tym że ktoś musi punktualnie wyjść z pracy bo w przeciwnym wypadku nie dojedzie do żłobka/przedszkola/szkoły ale nigdy nie zdarzyło mi się w pracy skrajność którą opisuje Sib.

          > Jasne, że nie pisał o tych, którzy posiadaniem dziecka się nie zasłaniają>
          > Sibelius mówił o takim naszym cwaniactwie, najwyraźniej u niego w robocie nie
          > ma tak ściśle wyznaczonych ram od do i można sobie podrzucać część zadań. Mówie
          > nie o buractwie raczej świadczy o mówiącym niż jest miarodajną oceną

          Sibelius szuka dziury w całym, to jakiś markotny użytkowników który nie ma co robić więc postanowił się poużalać na społeczeństwo które śmie posiadać dzieci a do tego pracować.
          A jego szufladkowanie jest po prostu wieśniackie czy też burackie i szczerze mówiąc nie sądzę aby w jakikolwiek sposób słowa te świadczyły o "mówiącym" czyli o mnie.

          W jednej kwestii mogę się tylko z nim zgodzić.
          Jest coś takiego: "jakoś to będzie" i to coś jest niezwykle irytujące. Kiedy widzę 9 osobową rodzinę mieszkającą w jednym pomieszczeniu która "płacze" nad swoim ciężkim losem bo "państwo" nie chce pomóc i liczą na "osoby dobrej woli" otwiera mi się nóż w kieszeni.
          Z drugiej jednak strony... w kraju w którym księża po wsiach grzmią o antykoncepcji malując ją jako ciężki grzech... w kraju w którym aborcja nie jest legalna, podobnie jak podwiązanie jajowodów to trochę tych ludzi usprawiedliwiam. Przyznaję że tylko trochę bo dla mnie profilaktyka ważniejsza jest od leczenia skutków i podejrzewam że jest to dosyć zdrowe podejście.
          • 33qq Re: boszzzz 29.07.11, 12:29
            Ni9e znam sibeliusa na tyle żeby mieć pogląd jakim jest człowiekiem, ale myślę, że nie uogólniał, tylko pisał o konkretnym przypadku z którym styka się na co dzień, raczej twoje spostrzeżenie zmierzają do uogólnienia. Być może pracuje w firmie, w której takie "burackie " zasady się wykształciły. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy odnoszą się do przykładów na zasadzie, co prawda ty piszesz tak, ale ja wiem, że powinno być tak. To jest jakby rozmowa na różne tematy, nawet jeśli autor pisze o sytuacji zmyślonej, to dyskusja w taki sposób nie ma sensu. (to taka dygresja zupełnie na marginesie)

            A jeśli chodzi o poziom edukacji, bo przykłąd rodzinki wielodzietnej do tego się sprowadza, to rzeczywiście masz rację, i nie jest to wina ustroju katolickiego panującego w Najjaśniejszej, tylko wasalnego charakteru ludzi tu mieszkających
    • facet123 Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 29.07.11, 12:40
      Twój "egoizm" jest w pełni zrozumiały i normalny. Błąd popełniasz gdzie indziej. Nie można z góry zakładać (i wypominać to), że ktoś kto ma dziecko będzie mniej wydajny w pracy, nawet jeśli to statystycznie prawda. Wtedy jest to dyskryminacja w czystej postaci.
      Dlatego nie dziwie się, że spadły na Ciebie gromy za oświadczenie, że nie chcesz być w parze z kimś dzieciatym.
      Właściwe zachowaie powinno być takie, że bierzesz się z tym kimś do roboty, ale nie odpuszczasz mi ani na chwilę. Czyli jeżeli się nie przykłada, albo kręci drugą robotę na boku, to wtedy podnosisz raban - najpierw mu komunikujesz, że ma się bardziej przykładać, potem idziesz do szefostwa. Nie ma tu co udawać "szlachetnego" i kryć nieroba.
    • purchawkapuknieta Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 29.07.11, 13:44
      jakby to... wiesz, sib, posiadacze dzieci są bardziej wartościowymi członkami społeczeństwa i należą im się przywileje.
      • 33qq Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 29.07.11, 13:53
        posiadacze mówisz... ja posiadam samochód
        • voxave Re: Nie zrozumiem, bo nie mam dzieci? 29.07.11, 14:50
          Czy wszyscy posiadacze dzieci sa pewni,że to jest ich potomstwo-----tu pytanie, a może robili testy DNA-----
      • imponeross a wiec on ma racje 29.07.11, 18:24
        purchawkapuknieta napisała:

        > jakby to... wiesz, sib, posiadacze dzieci są bardziej wartościowymi członkami s
        > połeczeństwa i należą im się przywileje.

        W takim razie on ma racje, ze nie chce pracowac z kims dzieciatym, skoro dzieciaci w Polsce tak mysla...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja