ex.mila
17.08.11, 14:48
to wycinek z innego mojego wątku - trudne pytania na temat preferencji wyborczych ale jak widzę nikt nie jest zainteresowany, a odpowiedź na to pytanie bardzo mnie interesuje
Oczywiście Giwi go wytnie albo przeniesie na martwe forum, ale mam nadzieję, że akurat ma przerwę w dyżurze
. Miesiąc temu pod moim blokiem (już zaprzeszłym, bo za chwilę się wyprowadzam) wyrósł miesiąc temu piękny namiot pachnący dojrzałymi warzywami i owocami. Uwielbiałam wydawać tam pieniądze. Stałam w kolejce za dwoma paniami, strasznie się grzebały - zaklełam w myśli bo babka strasznie się grzebała - skok przez skrzynki przez paprykę, skok przez skrzynki po kalafiora nawet zażartowałam - ale pani sobie tu labirynt ustawiła, to taki współczesny pilates hi hi - naprawdę - wystarczyło przestawić dwie skrzynki. Po 10 minutach już mi nie było do śmiechu i pomyślałam sobie w myslach - no niech cię dorwie nadzór budowlany wrrr. Wiadomo było na całym osiedlu że postawili ten namiot nielegalnie - chociaż zarzekali się , ze nie (rto moi sąsiedzi z klatki obok). Za mną w kolejce cierpliwie czekała jeszcze jedna, niezwykle elegancka kobieta. Pani Wanda wydała mi resztę i jak odchodziłam usłyszała - Dzień dobry. Jestem z nadzoru budowlanego. Prosze pokazać pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej. Pani Wanda na to udając głupią- a potrzebne jest jakieś pozwolenie?! Nie dow iary! Niech to dunder świśnie! Nie wiedziałam!
To był mój ostatni kalafior jaki kupiłam w tym roku:-( Do najbliższego namiotu mam dwa kilometry.
Pytanie;
Donieśliście byście na nielegalną sprzedaż owoców:
1/ Zawsze
2. Tylko wtedy gdybym ja miał/a pozwolenie z nadzoru budowlanego na namiot na sąsiedniej ulicy , a nielegalna buda obniżała moje dochody
3. Na pohybel donosicielom!