enrque111
20.08.11, 09:54
Tak ponoć twierdził św, Franciszek z Asyżu, ale nikt jeszcze nie zacytował tekstu, z którego miałoby to być zaczerpnięte. Wszak czytamy w Piśmie: "Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?" (Mt 6,13). A zatem, zwierzęta nie mogą być naszymi "braćmi", nawet "mniejszymi", gdyż są ludzie są ważniejsi od nich. Wśród ludzi natomiast, choćby i któryś z braci był mniejszy na ciele, czy na rozumie (jak niektórzy, nie przymierzając na tym forum), to jednak są sobie braćmi. Mianem "Braci Mniejszych" (Fratrum Minorum) św. Franciszek nazwał i owszem, ale nie zwierzęta, lecz założony przez siebie zakon, który dziś określamy franciszkańskim.
Rzecz w tym, że nasi umiłowani przywódcy, wzięli na poważnie puszczonego onegdaj przez kogoś bąka o "braterstwie ze zwierzętami" i pichcą właśnie ustawę o ochronie zwierząt. Otóż owi "bracia mniejsi" mają mieć swoje prawa oraz powołanych funkcjonariuszy, którzy będą tych praw strzegli i wymierzali nieubłaganą sprawiedliwość, jeśli by któryś z "braci większych" dokonał zamachu na te "niezbywalne prawa". Trudno jeszcze powiedzieć (gdyż ustawa jest jeszcze w drugim czytaniu), czy prawa mają posiadać wszyscy "bracia mniejsi", czy jedynie wybrani. Tak np. czy "brat mniejszy - pies" będzie miał zagwarantowane, że nie będzie wolno nim handlować na targowisku, a "brat mniejszy - świnia" już nie ?
To bardzo piękne i szlachetne projekty, ale należałoby się zastanowić, czy przez te prawa nie ucierpią prawa "braci większych", czyli ludzi ? Wszak projektowany zakaz trzymania psów na uwięzi może zagrozić życiu i zdrowiu dzieci (także naszych braci mniejszych). Zaś zakaz trzymania zwierząt przez cały rok pod gołym niebem, czy będzie dotyczył wszystkich zwierząt, czy jedynie wybiórczo ? Czy przypadkiem nie będzie się w ten sposób dyskryminować np sarny w lesie ? A, przecież mamy jeszcze wielu "braci większych", którzy nie mają zagwarantowanego takiego prawa i koczują (może nie cały czas) pod gołym niebem, czy mostem, podlegając metodzie tzw. zimnego chowu.