Równa płaca dla kobiet...

19.09.11, 11:44
"Jednak w sprawach równości w Polsce jest ciągle dużo do zrobienia. Kongres Kobiet zaczyna batalię o kwoty w biznesie oraz zrównanie zarobków kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach.
To, co powinno być elementarną sprawiedliwością - równa płaca za tę samą pracę - w Polsce wciąż nią nie jest. Kobiety zarabiają o jedną czwartą (23 proc.) "

1. Skąd feministki to wiedzą (zwłaszcza, że zarobki są informacją poufną) ?
2. Czy takie samo stanowisko oznacza taką samą pracę ?...

Więcej... wyborcza.pl/1,75478,10311647,Sila_polskich_bab.html#ixzz1YOEgLop8
    • lepian4 Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 12:03
      Ja nie widze problemu.
      Kobiety sa juz ponoc lepiej wyksztalcone, sa z natury madrzejsze, obdarzone multitaskingiem i kobieca intuicja...
      Jak to jest mozliwe, ze nie potrafia podczas rozmowy wstepnej przebic sie swa wiedza, wyksztalceniem, obyciem...? Kto zmusza je do podpisania tych rzekomo "gorszych" umow o prace?
      • Gość: Jojo Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dip.t-dialin.net 19.09.11, 12:20
        "Kobiety sa juz ponoc lepiej wyksztalcone, sa z natury madrzejsze, obdarzone multitaskingiem i kobieca intuicja..."
        najlepszym przykladem byla Mikolaja Kopernikowa
        • lepian4 Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 12:34
          Daj spokoj z ta zakamuflowana opcja niemiecka!
          • voxave Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 14:47
            Lepik---światem rzadza męzczyźni---to promuja swoja pleć i tyle. Jak beda rządzić tęczowi to wam hetero sie dostanie .
            • lepian4 Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 14:51
              Acha, teraz parwie wszystko rozumiem. A gdy teczowi dojda do rzadow, to kobiety beda juz zarabiac nalezycie?
              • voxave Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 15:29
                Lepik---parwie to ty udajesz,że nic nie rozumiesz :)
    • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 15:27
      mg2005 napisał:

      > 1. Skąd feministki to wiedzą (zwłaszcza, że zarobki są informacją poufną) ?

      Wrobelki o tym cwierkaja.

      > 2. Czy takie samo stanowisko oznacza taką samą pracę ?...
      >
      Tak.
      • mg2005 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 17:32
        > Wrobelki o tym cwierkaja

        Wróbelki lewoskrętne ?... :)

        > Tak.

        Nie :)
        • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 18:41
          mg2005 napisał:

          > Wróbelki lewoskrętne ?... :)
          >
          Te, ktore maja jedna nozke bardziej.

          > Nie :)

          Uzasadnij.
          • mg2005 Re: Równa płaca dla kobiet... 23.09.11, 23:05
            sabinac-0 napisała:
            > Uzasadnij.
            >

            Najpierw Ty :

            > 1. Skąd feministki to wiedzą (zwłaszcza, że zarobki są informacją poufną) ?

            Wrobelki o tym cwierkaja.

            > 2. Czy takie samo stanowisko oznacza taką samą pracę ?...
            >
            Tak.

    • mg2005 Re: Równa płaca dla kobiet... 19.09.11, 23:06
      "Dlaczego kobiety mniej zarabiają? Według Magdaleny Środy to wina stereotypów. - Że się nie nadają do roli polityczki, informatyczki. Wynika to z tego, że nie ma takich wzorców w podręcznikach. Podręczniki reprodukują wzorce kobiet posłusznych, cichych i ładnych. I nic dziwnego, że potem prezes Kaczyński, chwaląc się swoimi kandydatkami, mówi o nich, że "są ładne i młode" - mówiła organizatorka Kongresu

      Czy to wina podręczników ?...
      • Gość: balbina Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.bayern.de 20.09.11, 08:48
        A co ma powiedzieć Kaczyński, gdy chce sprawić kobiecie przyjemność? Jak przedstawi kobietę i powie o niej, że jest mądra, to ta na 100% się obrazi.
    • Gość: balbina Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.bayern.de 20.09.11, 08:46
      mg2005 napisał:

      2. Czy takie samo stanowisko oznacza taką samą pracę ?...

      Oczywiście, że nie. Wartość pracy kobiety na tym samym stanowisku co mężczyzny, zawsze będzie niższa, bo należy uwzględnić aspekt, że kobieta wykorzystuje więcej zwolnień lekarskich, choćby tych związanych z ciążą, czy dziećmi. Innymi słowy, na tym samym stanowisku przepracowuje mniej dni w roku niż mężczyzna, co powinno mieć swoje odbicie
      w płacy. Powinno, bo nie zawsze ma.
    • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 09:22
      Kobiety z organizacji feministycznych potrzebują mniej statystek a więcej statystyczek. Te jakoś nie garną się jednak do tych organizacji.
      Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni ponieważ:
      -pracują krócej,
      -są mniej skłonne do podejmowania ryzyka,
      • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 17:48
        Pracują krócej?
        • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 18:04
          Oczywiście że krócej. Niższy wiek emerytalny + przerwy na sprawy okołorodzicielskie. Urlopy macierzyńskie, wychowawcze, zwolnienia w ciąży i na dzieci to w 99% domena kobiet. Nie ma szans, żeby to się nie przełożyło na poziom zarobków. Można wprowadzać kolejne zapisy w kodeksie pracy, regulaminach, podnosić odgórnie stawki, walczyć o równy podział obowiązków i obciążenie sprawami domowymi obojga małżonków itd, ale i tak ciąże, zwolnienia i urlopy macierzyńskie będa domena kobiet. Tak po prostu jest.
          Organizacje które rzekomo maja dbać o interesy kobiet powinny raczej skupić się na kwestii: odczarowanie wagi i ważności pracy zawodowej w porównaniu do "nic nie wartej" i "ogłupiającej" pracy domowej, dowartościowanie osób które zarabiaja mniej na skutek tego, że więcej czasu i wysiłku poświęcaja rodzinie i dzieciom. Osoby te (glównie kobiety) miotają sie między powinnością "dobra, dyspozycyjna matka" a powinnością "wydajny, dobrze zarabiający pracownik" i cierpią, bo wmówiono im że o ile nie zarabiają 4 średnich krajowych to ich praca jest śmiechu warta.
          • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 18:46
            Z tego wszystkiego o czym piszesz, jedynie ciaza, porod i polog sa sprawa wylacznie kobieca. Niemniej nie sadze by wspolczesnym, pracujacym kobietom ciaze i porody zajmowaly Bog wie ile czasu.
            Co do "oglupiajacych prac domowych" to panowie moga je z powodzeniem wykonywac zatem twardo sie trzymam zasady: dwoje pracuje, dwoje je wykonuje.
            • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 22:42
              > Z tego wszystkiego o czym piszesz, jedynie ciaza, porod i polog sa sprawa wylac
              > znie kobieca.
              Ok, ale ciąża + sam urlop macierzyński to juz prawie 1,5 roku zamętu. I nie każda "współczesna kobieta" pędzi do pracy w tydzień po porodzie.

              A ja trzymam sie takiej zasady, że rodzina jest całością i wspólnie dba o wspólny dobrobyt. I nie ma tam miejsca na przepychanki i granie na ambicji "ja zarabiam na dom, a ty tylko sprzątasz". Jeżeli para uzna, że robią wszystko po równo - wydaje mi się to dość nierealne, bo nic w przyrodzie nie jest idealnie symetryczne - to ok, niech im pójdzie na zdrowie. Ale równie dobrym modelem - pod warunkiem że obie strony się na to zgadzają - jest podział specjalizacji, bez wartościowania która jest cenniejsza i bardziej ambitna.
              • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 22:51
                Gość portalu: fomica napisał(a):

                > A ja trzymam sie takiej zasady, że rodzina jest całością i wspólnie dba o wspól
                > ny dobrobyt.

                Rozmawiamy o placach.
                Co maja obowiazki domowe do wysokosci placy? Czy wg ciebie kobieta ma zarabiac mniej bo wg obiegowej opinii poswieca rodzinie wiecej czasu?
                Czemu np. kobiety, ktorych maz nie pracuje i zajmuje sie domem (w erze bezrobocia takich kobiet jest sporo) maja zarabiac mniej od panow, ktorzy utrzymuja niepracujace zony?
                Nie kazda kobieta ma rodzine - czy samotna kobieta tez ma zarabiac mniej od samotnego mezczyzny, bo ktos wyszedl z zalozenia ze byc moze kiedys urodzi dziecko lub zajmie sie obsluga jakiegos pana?
                • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 21.09.11, 08:24
                  Podaj konkretne przykłady dyskryminacji zarobkowej kobiet.
                  • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 21:13
                    bling.bling napisał:

                    > Podaj konkretne przykłady dyskryminacji zarobkowej kobiet.
                    >
                    O jakie "konkretne przyklady" ci chodzi?
                    Jesli nawet podam kwoty poborow moich kolezanek i kobiet z mojej rodziny plus kwote moich wlasnych zarobkow w PL-owskiej pracy po czym dla porownania podam kwoty kolegow i panow z rodziny za taka sama prace na tym samym stanowisku (srednio o 1/4 wyzsze), to i tak wyskoczysz z argumentem, ze zapewne my (znaczy kobiety) pracowalysmy mniej, gorzej a wogole to nic tylko rodzilysmy i bralysmy zwolnienia.

                    W tej dyskusji nie chodzi o liczby tylko o przekonanie panow ze panie pracuja tylko dla zabicia nudy a zarabiaja najwyzej na waciki, zatem nie ma co placic im za dobrze.
                • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.11, 09:18
                  O jeny, znowu to samo. Nie chce mi się przepisywać swojego postu poniżej, jeśli masz ochotę to przeczytaj go proszę. Miary statystyczne opisują pewne trendy, tendencje, pewne makro zjawiska występujące w populacji, nie daja żadnych dyspozycji jak byc "powinno", pokazuja jak "jest". Widze że niskie jest w społeczeństwie rozumienie czym jest statystyka. Zrozum: to że średnia płaca kobiet jest taka a nie inna nie oznacza że WSZYSTKIE kobiety zarabiają mniej, a tym bardziej że WSZYSTKIE kobiety powinny zarabiać mniej. Oznacza tyle, że na skutek pewnych masowych czynników średnia w populacji kobiet jest niższa niż średnia w populacji mężczyzn. W statystyce nie ma czegoś takiego jak konkretny pan Nowak i konkretna pani Kowalska. Statystyka nie zajmuje sie konkretnymi przypadkami, a juz na pewno nie wskazuje ile "powinien" zarabiać konkretny przypadek. Ty możesz zarabiać 10 tys, ale jeśli pięc innych pań zarabia po 3 to średnia musi wyjść niska i ta średnia nijak nie wpływa na twoje zarobki.
                  • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 21:16
                    Gość portalu: fomica napisał(a):

                    > Oznacza tyle, że na skutek pewnyc
                    > h masowych czynników średnia w populacji kobiet jest niższa niż średnia w popul
                    > acji mężczyzn.

                    Bardzo dobrze to ujelas.
                    A teraz przydalaby sie analiza jakie to czynniki i jak je wyeliminowac.
          • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:35
            Niższy wiek emerytalny powinien mieć przełożenie na wysokość zarobków? O ja naiwna, a ja myślałam, że tylko na emeryturę.
            Urlop wychowawczy? Nie wszystkie kobiety go biorą. W jaki sposób powinien wpływać na wysokość zarobków? Jedyny wpływ to mniejszy staż i doświadczenie. Ale przed urlopem?
            Czy jeśli kobieta nie bierze zwolnień na dzieci powinna zarabiać tyle samo co mężczyźni, czy mniej? Pytam, bo moje dziecko ma 13 lat i jak do tej pory nie wzięłam na nie ani jednego dnia zwolnienia.
            No, a co z ciążą? Nie wszystkie kobiety w ciąży są na permanentnym zwolnieniu. Czy jeśli mają ciążę niezagrożoną i mogą pracować to powinny zarabiać mniej, czy tyle samo, co sprawcy ciąży?
            Urlop macierzyński - to jedyny moim zdaniem realny kłopot zatrudniającego, bo musi radzić sobie podczas nieobecności pracownika (któremu płaci wtedy ZUS).
            • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 22:30
              A co ma rzeczy twoja osobista sytuacja? Uwielbiam takie argumenty - kobiety statystycznie sa niższe niz mężczyźni - a wcale nie, bo ja jestem wyższa niz mój tata!, kobiety statystycznie biegają wolniej niż mężczyźni - a wcale nie bo ja wczoraj ścigałam sie z kuzynem i go wyprzedziłam!
              Statystycznie kobiety korzystają z tych przywilejów i nieobecności częściej niż mężczyźni i to przekłada sie na statystycznie niższą pensję. Statystycznie kobiety są mniej skłonne do ryzyka, wybierają zawody spokojniejsze, które nie generują zbyt wielu nadgodzin, w przyjaznych firmach które nie robia problemu z elastycznym czasem pracy i wyjazdami służbowymi - takie kryteria ograniczają wybór miejsca pracy. Statystycznie kobiety mniej żądają na rozmowach kwalifikacyjnych. Dlaczego? - brak pewności siebie, nieśmiałość, a może mniejsza motywacja, skoro mąz zarabia? - nie mam pojęcia, ale tak jest.
              Źle zadałaś pytanie - czy czynniki takie jak nieobecności powinny wpływać na wysokość zarobków. Nie ma "powinny" czy "nie powinny" - one wpływają, taki jest fakt. I dlatego jak zapytamy 5 mężczyzn ile zarabiaja to odpowiedzą: 5, 6, 5, 6 i 5 tys. I mamy średnią 5,4. A jak zapytamy kobiety to powiedzą: 5, 6, 5, 4 i 4. I średnia 4,8. Nikt nie pyta tych pań za 4 tys. dlaczego tak mało, tyle maja i już - a przyczyny sa pewnie takie jak powyżej. I juz podnosi sie larum, że średnia kobiet jest niższa. A to jest tylko średnia, czujesz różnicę? Ty możesz miec nawet 7 tys, ale jeśli pięć koleżanek dostanie po 3, to średnia poleci w doł.
              Czy kobiety powinny zarabiać tyle samo co mężczyźni za te sama pracę? Oczywiście że tak. Czy wykonują taka sama pracę? Statystyki pokazują że nie. Oczywiste jest też że sa wyjątki i odchylenia zarówno w jedną jak i w druga stronę.
              • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.ip.netia.com.pl 22.09.11, 16:33

                Gość portalu: fomica napisał(a):
                > Czy kobiety powinny zarabiać tyle samo co mężczyźni za te sama pracę? Oczywiści
                > e że tak.
                Hm ... a czy równie "oczywiste" jest np. że we wszystkich sklepach ten sam artykuł powinien mieć tę samą cenę??? Bo mechanizm jest identyczny i nazywa się RYNEK. Zresztą sama napisałaś:
                > Statystycznie kobiety mniej żądają na rozmowach kwalifikacyjnyc
                > h. Dlaczego? - brak pewności siebie, nieśmiałość, a może mniejsza motywacja, sk
                > oro mąz zarabia? - nie mam pojęcia, ale tak jest.
                Więc wychodzi na to, że uważasz, że POWINNY żądać więcej, mimo, że im nie zależy? A skoro "powinny", to może trzeba by je jakoś to tego zmusić???
                A może jednak powinniśmy nie regulować coraz bardziej rynku? Nawiasem mówiąc, dotychczasowe regulacje (urlopy i płatne przez pracodawcę zwolnienia) skutecznie przyczyniają się do dysproporcji potencjałów zawodowych kobiet i mężczyzn, tj. ich wartości na rynku pracy - zlikwidowanie tych ulg znacznie zredukowałoby te różnice (choć nie zlikwidowałoby całkowicie, gdyż zostaje kwestia ambicji finansowo-karierowych uwarunkowana głównie kulturowo). Natomiast sztuczne regulowanie płac doprowadzi do niekonkurencyjności kobiet na rynku pracy i powszechnie wpędzi je w bezrobocie, dając większy wybór ofert mężczyznom. Jako przedstawiciel tych drugich, gdybym był wyrachowanym egoistą, postulowałbym właśnie odgórne wyrównanie płac kobiet i mężczyzn, co przełożyłoby się na więcej ofert pracy dla mnie.
                • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.11, 20:43
                  > Hm ... a czy równie "oczywiste" jest np. że we wszystkich sklepach ten sam arty
                  > kuł powinien mieć tę samą cenę???
                  Przyznam że nie rozumiem tej analogii. "Taka sama praca" oznacza ten sam zakres obowiązków, odpowiedzialności w tej samej firmie, o tym samym charakterze, o równej wartości, słowem dwie osoby z dwóch sąsiednich bliźniaczych biurek. Identyczna praca której wyników nie sposób odróżnić kto je osiągnął. Co się niemal nie zdarza (no, może przy taśmie produkcyjnej), bo zawsze czyms sie różnimy. Jeśli mówimy o różnych firmach to już nie jest "taka sama praca" bo dochodzą różnice w charakterze klientów, kondycji finansowej firmy, strategii motywacyjnej - mnóstwo szczegółów którymi firmy różnią się między sobą a które mają wpływ na wynagrodzenia pracowników.
                  Nie spotkałam sie natomiast jeszcze nigdy z sytuacją, w której dwa identyczne produkty tej samej marki leżące na tej samej półce tego samego sklepu różnia się ceną. Zreszta nawet w różnych sklepach raczej się nie zdarza że jeden produkt kosztuje 5 a w drugim 20 zł.
                  > Więc wychodzi na to, że uważasz, że POWINNY żądać więcej, mimo, że im nie zależ
                  > y? A skoro "powinny", to może trzeba by je jakoś to tego zmusić???
                  Nie mam pojęcia jak doszedłeś do tego wniosku, bo ja nic nie uważam na temat tego ile ktoś powinien żądać.
                  > A może jednak powinniśmy nie regulować coraz bardziej rynku?
                  Powinniśmy nie regulować. W tym temacie nie podejmę polemiki, bo się z tym w pełni zgadzam.
                  • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: 87.207.93.* 22.09.11, 23:29
                    Gość portalu: fomica napisał(a):

                    > > Hm ... a czy równie "oczywiste" jest np. że we wszystkich sklepach ten sa
                    > m arty
                    > > kuł powinien mieć tę samą cenę???
                    > Przyznam że nie rozumiem tej analogii. "Taka sama praca" oznacza ten sam zakres
                    > obowiązków, odpowiedzialności w tej samej firmie, o tym samym charakterze, o r
                    > ównej wartości, słowem dwie osoby z dwóch sąsiednich bliźniaczych biurek. Ident
                    > yczna praca której wyników nie sposób odróżnić kto je osiągnął. Co się niemal n
                    > ie zdarza (no, może przy taśmie produkcyjnej), bo zawsze czyms sie różnimy. Jeś
                    > li mówimy o różnych firmach to już nie jest "taka sama praca" bo dochodzą różni
                    > ce w charakterze klientów, kondycji finansowej firmy, strategii motywacyjnej -
                    > mnóstwo szczegółów którymi firmy różnią się między sobą a które mają wpływ na w
                    > ynagrodzenia pracowników.
                    Ale takie szczegóły nie dochodzą przy porównaniu IDENTYCZNYCH produktów jak np. dwóch puszek 0,5 l piwa "Żywiec" 5%, które zeszły właśnie z tej samej taśmy nawet w tym samym dniu, a ta ich identyczność nie zależy od rodzaju czy lokalizacji sklepu, który je sprzedaje.
                    > Nie spotkałam sie natomiast jeszcze nigdy z sytuacją, w której dwa identyczne p
                    > rodukty tej samej marki leżące na tej samej półce tego samego sklepu różnia się
                    > ceną.
                    A ja owszem i nie raz :) A w handlu hurtowym jest to wręcz regułą. Ale nie o to chodzi: Ty zapewne zmierzasz do tezy, że każdy sklep jest inny i jego specyfika współokreśla wartość danego produktu, co naprawdę ciężko by Ci było udowodnić. Tymczasem bezpośrednią przyczyną danej ceny sprzedaży jest po prostu decyzja właściciela placówki handlowej, a także klienta, który ją akceptuje. Słowem cena jest wynikiem umowy sprzedaży, ostatecznie zależym od woli sprzedawcy i klienta - analogicznie wysokość wynagrodzenia jest wynikiem umowy o pracę, ostatecznie zależym od woli pracodawcy i pracownika.
                    > Zreszta nawet w różnych sklepach raczej się nie zdarza że jeden produkt
                    > kosztuje 5 a w drugim 20 zł.
                    Ale nikt nie zabrania. Podobnie jak nie ma zakazu, ale raczej się nie zdarza zarabiać za taką samą pracę 1000 zł i 4000 zł.

                    > Nie mam pojęcia jak doszedłeś do tego wniosku, bo ja nic nie uważam na temat te
                    > go ile ktoś powinien żądać.
                    Logicznie: Skoro uznałaś za oczywiste, że kobiety powinny za taką samą pracę dostawać tyle co mężczyźni, jednocześnie zauważyłaś (całkiem trafnie), że tak się nie dzieje z powodu ich mniejszych żądań płacowych, to najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby te żądania zwiększyć.
                    Oczywiscie poparłaś ten kontrowersyjny pogląd o równych zarobkach, jako wg Ciebie nieistotny w kontekście braku identycznych warunków pracy (Twoim zdaniem), ale pogląd pozostaje poglądem, poza tym kontekst również nie wydaje się taki oczywisty, zwłaszcza w czasach globalizacji, w tym nagminnego zjawiska przenoszenia całych fabryk z powodu różnic w kosztach siły roboczej. Polscy pracownicy Fiata co jakiś czas protestują postulując identyczne płace jak ich kolegów wykonujących to samo we włoskiej fabryce, ale nawet oni sami tych żądań nie traktują poważnie.
                    Nic też absolutnie nie stoi na przeszkodzie, aby w obrębie tego samego miejsca pracy płacić za ten sam zakres obowiązków różne stawki różnym ludziom (i niezależnie od płci), z tego tylko powodu, że na takie się ZGODZILI. Wyobraźmy sobie pracodawcę, który potrzebuje dwóch osób do wykonania jakiejś pracy, na co w budżecie przeznaczył łącznie 5000 zł. Zgłasza się dwóch kandydatów i jeden żąda tylko 2000, ale drugi aż 3000. I nie rozumiem czemu pracodawca miałby mieć z tym jakiś problem. Czy zgadzając się na niższą stawkę dla jednego z pracowników, robi mu jakąś krzywdę? Volenti non fit iniuria...
                    • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.11, 09:24
                      Wielki hipermarket gdzie w postawionej tanim kosztem blaszanej hali pracują trzy kasjerki a klient sam zabiera z półek i pakuje swoje zakupy to inny standard niż osiedlowy sklepik gdzie stoi 10 puszek piwa i tez trzy panie sprzedawczynie które podają towar i jeszcze go pakują, relatywnie wyższy czynsz za powierzchnie i relatywnie wyższy koszt plac. To apropos tezy, że nie da się uzasadnić obiektywnie dlaczego w hipermarkecie jest taniej.
                      Co nie zmienia faktu, że decyzja właciciela tez ma swoje znaczenie, nie widze powodu dlaczego miałoby się to wykluczac. Cena produktu jak i wysokość wynagrodzenia to wypadkowa bardzo wielu czynników i wplywają one równolegle, nie wykluczają się nawzajem.

                      > Logicznie: Skoro uznałaś za oczywiste, że kobiety powinny za taką samą pracę do
                      > stawać tyle co mężczyźni, jednocześnie zauważyłaś (całkiem trafnie), że tak się
                      > nie dzieje z powodu ich mniejszych żądań płacowych, to najrozsądniejszym rozwi
                      > ązaniem byłoby te żądania zwiększyć.
                      Nie rozumiem tej logiki i z cała pewnościa nie jest to moja opinia. Wracamy tu znów do definicja pojęcia "taka sama praca". Używając tego sformułowania przyjęłam pewien teoretyczny model (byc może za daleko posunęłam skrót myślowy) zakładający identyczne wszystkie warunki poza płcią. Sytuację gdy dwie osoby pracuja w tej samej firmie, tym samym stanowisku etc. etc., maja takie same oczekiwania a jedyne co ich rózni to płeć. Bo tylko w takich warunkach można mówic o dyskryminacji ze względu na płec i temu jestem przeciwna. Natomiast jak wiadomo ludzi różni znacznie więcej czynników niz tylko płeć, dlatego uważam że ten model zupełnie identycznej pracy i warunków pracy jest w zasadzie niemożliwy do osiągnięcia, traktuje go jako konstrukcję teoretyczną. Zakładając że na wysokość wynagrodzenia maja wpływ czynniki: "bezpośrednia, mierzalna jakość pracy" oraz "czynniki zewnętrzne, pośrednie" czynnik "oczekiwania finansowe" umieszczam wsród tych drugich i rozpatrując hasło "taka sama praca" przyjmuję teoretycznie że wszystkie "czynniki zewnętrzne pośrednie" są takie same, a jedyne co różni dwie osoby to płeć. Jeżeli oczekiwania finansowe są inne to juz nie jest ten sam model i wiadomo że końcowa stawka będzie inna, co dla mnie jest zupełnie zrozumiałe.
                      • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.ip.netia.com.pl 23.09.11, 13:12
                        Gość portalu: fomica napisał(a):

                        > To apropos tezy, że nie da się uzasadnić obi
                        > ektywnie dlaczego w hipermarkecie jest taniej.
                        A kto tu postawił taką tezę??? I kto w ogóle porównuje hipermarket ze sklepikiem osiedlowym? Ja w każdej chwili potrafię wskazać różnice cenowe pomiędzy sklepami o takim samym standardzie (powierzchni, sposobie obsługi, umiejscowieniu, frekwencji klientów itp.). Powtarzam też, że w handlu hurtowym praktycznie nie ma stałej ceny i można ją każdorazowo negocjować. Ponadto uzgadnianie i ujednolicanie cen pomiędzy różnymi podmiotami jest karalne, jako zmowa cenowa. Tymczasem Ty poparłaś, jak by nie było, analogiczne zjawisko w sferze płac ...

                        > Nie rozumiem tej logiki
                        Jakiej "tej"??? To logika uniwersalna:
                        Jeżeli "X" to płaca kobiety a "Y" - mężczyzny (za tę samą pracę),
                        "A" to żądanie płacowe tej kobiety a "B" - tego mężczyzny (kategoryczne, tj. za mniej nie podejmą pracy), ma zastosowanie reguła:
                        Jeżeli X=A i Y=B, to X=Y tylko wtedy gdy A=B.

                        > Natomiast jak wiadomo lud
                        > zi różni znacznie więcej czynników niz tylko płeć, dlatego uważam że ten model
                        > zupełnie identycznej pracy i warunków pracy jest w zasadzie niemożliwy do osiąg
                        > nięcia, traktuje go jako konstrukcję teoretyczną.
                        Porównujemy ludzi czy prace do wykonania??? Jeśli prace, to szukamy identycznego produktu wytworzonego w identycznych warunkach ZEWNĘTRZNYCH, i nie obchodzi nas stan czy potencjał psychofizyczny pracownika, bo nie za to się płaci w kapitaliźmie!
                        A identycznych prac do wykonania w identycznych warunkach jest coraz więcej, bo w upowszechniającym się modelu korporacyjnym rozwija się sztampowość i proceduralność, a ogranicza się kreatywność. ekstremalnym przykładem jest wspomniane już przeze mnie "przenoszenie" fabryk, ale też np. sieć McDonald's, gdzie mnóstwo ludzi robi dokładnie to samo w dokładnie takich samych warunkach, ale bynajmniej nie za te same pieniądze.

                        > Zakładając że na wysokość wyn
                        > agrodzenia maja wpływ czynniki: (...) pośrednie" czynnik "oczekiwania finansowe" umieszczam wsród
                        > tych drugich i rozpatrując hasło "taka sama praca" przyjmuję teoretycznie że ws
                        > zystkie "czynniki zewnętrzne pośrednie" są takie same, a jedyne co różni dwie o
                        > soby to płeć. Jeżeli oczekiwania finansowe są inne to juz nie jest ten sam mode
                        > l i wiadomo że końcowa stawka będzie inna, co dla mnie jest zupełnie zrozumiałe
                        Ale w końcu do czego zmierzasz: oczekiwaniach płacowe cechą danej pracy??? Ze niby "taka sama praca" ma miejsce tylko przy takich samych oczekiwaniach płacowych???!!!

                        Podsumowując stwierdzę krótko: Nie zgadzam się z poglądem, że ludzie powinni dostawać tyle samo za taką samą pracę. Wszelkie uzasadnianie go (jak powyżej) indywidualnymi cechami i prywatną sytuacją pracownika ma znamiona myślenia komunistycznego: "od każdego wg jego zdolności", i prowadzi do coraz bardziej groteskowych pojęć typu dyskryminacja ze wzgl. na płeć, wiek, staż, lokalizację, nieśmiałość itd. W zdrowej gospodarce wolnorynkowej za pracę tę czy inną każdy pracownik powinien dostawać tyle, NA ILE SIĘ ZGODZIŁ i kropka.
                        • Gość: fomica Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.11, 14:57
                          Dyskutujemy tu nt. tezy o rzekomej dyskryminacji płacowej kobiet względem mężczyzn. Tak czy nie? Teza do dyskusji moim zdaniem brzmi: "kobiety zarabiają mniej tylko dlatego że są kobietami". Moim zdaniem tezy tej nie sposób obalić ani obronić, bo jest zbyt wiele czynników które na owo wynagrodzenie wpływają i których wpływ trudno oszacować - w jakim stopniu, czy są skorelowane z płcią. To po pierwsze. Ja bym się nie podjęła takiego badania.

                          Po drugie: gdyby juz ktoś się uparł, że chce jednak sprawdzić i udowodnić prawdziwość lub nieprawdziwość tej tezy, to jedyne co może zrobić to: przygotować laboratoryjne warunki do badania. Zebrać odpowiednio dużą grupę, wyeliminować wszystkie pozostałe zmienne takie jak rodzaj firmy, typ stanowiska, oczekiwania finansowe i wielkość miasta tak aby jedyną zmienna niezależna pozostała płeć. Jeszcze raz powtórze: moim zdaniem to jest niemożliwe. W tak przygotowanych warunkach, po ujednoliceniu wszelkich dodatkowych czynników badamy wysokośc wynagrodzenia: w populacji kobiet tyle a w populacji mężczyzn tyle. Jeśli okaże się że jedna z tych grup ma wyraźna przewagę nad drugą, przy założeniu że nie różni ich nic poza płcią, to sa dwie opcje: albo istnieje jeszcze jeden nieznany czynnik którego wpływu nie przewidzieliśmy i nie wyeliminowaliśmy (np. kolor oczu czy kształt ucha) albo mamy do czynienia z dyskryminacją, czyli świadomą decyzją pracodawcy o tym, że "zapłacę kobiecie mniej/więcej tylko dlatego że jest kobietą". Bez spełnienia takich teoretycznych warunków nie jesteśmy w stanie określić czy kobiety sa czy nie sa dyskryminowane, bo zbyt wiele jest czynników które wpływaja na pensje i nie jest to tylko płeć.
                          Podsumowując: jeśli w fabryce śrubek płaci się akordowo (akord raczej nie podlega negocjacjom przy zatrudnianiu, więc odpada problem oczekiwań finansowych) i dwie osoby wyprodukują w ciągu dnia po sto identycznych śrubek a pracodawca za te sto śrubek jednej osobie zapłaci 100 zł, a drugiej 50 zł, to tego nie pochwalam.
                          • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: 87.207.93.* 24.09.11, 13:11
                            Gość portalu: fomica napisał(a):

                            > Podsumowując: jeśli w fabryce śrubek płaci się akordowo (akord raczej nie podle
                            > ga negocjacjom przy zatrudnianiu, więc odpada problem oczekiwań finansowych) i
                            > dwie osoby wyprodukują w ciągu dnia po sto identycznych śrubek a pracodawca za
                            > te sto śrubek jednej osobie zapłaci 100 zł, a drugiej 50 zł, to tego nie pochwa
                            > lam.
                            A ja nie robiłbym z tego dramatu, bo - powtarzam - te osoby DOBROWOLNIE się tak umówiły, choć może razić nieracjonalność takiej postawy. Ale efekt jest obosieczny, tzn. godzi równiez w pracownika zarabiającego więcej, bo daje mu poczucie zarabiania za dużo (skoro można mniej) i, w konsekwencji, zagrożenia skorygowaniem tego w każdej chwili. Zwłaszcza, że pracodawcę taki stan też musi niepokoić jako niepoptymnalny. Tak więc zjawisko byłoby frustrujące dla wszystkich stron i dlatego, jak sądzę, występuje bardzo rzadko, blokowane dodatkowo przez organizacje związkowe w imię równości, solidarności itp.
                            Znacznie częściej mamy do czynienia z sytuacją niejako odwrotną, a - wydawałoby się - równie rażącą: pracownicy zawsze dostają tyle samo niezależnie od ich wydajności. Jest to tolerowane przez nich samych, w ramach tejże "solidarności", a także specyficznej moralności, wg której wydajniejszy pracownik jest trochę frajerem i lizusem wobec kapitalisty - wspólnego przewciwnika wszystkich zatrudnionych.
        • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:22
          kobiety pracują krócej. Statystycznie rzecz jasna, wszystkie kobiety, cała populacja kobiet pracuje krócej niż mężczyźni a jednocześnie dłużej żyją. Biorąc pod uwagę fakt że mówimy o pracy zawodowej, której celem jest wytwór materialnego dobra zwanego również płacą to podział tego dobra jest uwzględniony właśnie poprzez różnicę w dochodzie tych dwu grup.
          • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:35
            bling.bling napisał:

            > kobiety pracują krócej.

            Czy to usprawiedliwia fakt, ze kobieta zarabia mniej niz jej kolega z sasiedniego biurka?
            • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:38
              Tylko w przypadku, gdy kobieta pracuje sześć godzin, a jej kolega osiem, to tak. : )
              • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 22:56
                angelfree napisała:

                > Tylko w przypadku, gdy kobieta pracuje sześć godzin, a jej kolega osiem, to tak
                > . : )

                W wiekszosci przypadkow pracuja tyle samo godzin.
                Znam przypadki, gdzie kobieta zostaje dluzej a czasem wrecz odwala za kolege czesc roboty a i tak zarabia mniej.
                • lepian4 Re: Równa płaca dla kobiet... 21.09.11, 10:06
                  Ja tez pracuje za dwie moje kolezanki, ktore do dwunastej musza sobie omowic wczesniejszy dzien. Pozniej sie okazjue, ze jest juz przerwa. Ech, wiem nawet, kiedy maja miesiaczki i jak je znosza! Nikt mi jednak za ta wiedze nie placi dodatkowo, ot co!
                  • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 21:17
                    lepian4 napisał:

                    > Ja tez pracuje za dwie moje kolezanki, ktore do dwunastej musza sobie omowic wc
                    > zesniejszy dzien. Pozniej sie okazjue, ze jest juz przerwa. Ech, wiem nawet, ki
                    > edy maja miesiaczki i jak je znosza! Nikt mi jednak za ta wiedze nie placi doda
                    > tkowo, ot co!

                    Napisz o tym ksiazke, moze ci zaplaca.
            • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:47
              > Czy to usprawiedliwia fakt, ze kobieta zarabia mniej niz jej kolega z sasiednie
              > go biurka?

              i tak i nie. Żadne dwie osoby nie są do końca równe pod względem doświadczenia, wykształcenia czy jakości wykonywanej pracy z tym że ten ostatni parametr jest de facto najistotniejszy. Różnica więc w wydajności a co za tym idzie wynagrodzeniu może wynikać z innych przyczyn niż tylko płci. Znam zarówno mężczyzn jak i kobiety które między sobą zarabiają różne pieniądze. Kobieta z kobietą jak i mężczyzna z mężczyzną nie będą uzasadniali tej różnicy płcią i poszukują innej przyczyny. Dlaczego więc kobiety niemal zawsze wskazują na różnice płci?
              Po drugie kobieta, nawet ta konkretna, nie jest odporna na prawa statystyki, które są na nią sprawiedliwie lub nie przelewane. I tak, jej rzekomo niższe wynagrodzenie może być uzasadnione tym, że dla pracodawcy statystycznie będzie ona pracować, krócej niż jej kolega. Czyli, musi ona "zarobić" na swój hipotetyczny urlop zanim na niego pójdzie bo statystyka wskazuje, że prędzej czy później ona z niego skorzysta.
              • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 23:03
                bling.bling napisał:

                > Żadne dwie osoby nie są do końca równe pod względem doświadczenia,
                > wykształcenia czy jakości wykonywanej pracy z tym że ten ostatni parametr jest
                > de facto najistotniejszy.

                W ciagu kilkunastu lat pracy w PL nie spotkalam sie z ani jednym przypadkiem, by kobieta zarabiala ZA TE SAMA PRACE wiecej niz mezczyzna.
                Czemu zakladasz, ze z kazdych dwoch osob roznej plci to zawsze kobieta jest mniej doswiadczona i gorzej pracuje?

                > Różnica więc w wydajności a co za tym idzie wynagrod
                > zeniu może wynikać z innych przyczyn niż tylko płci.

                Dlaczego zatem kryterium plci tak wplywa na zarobki?

                > jej rzekomo niższe wynag
                > rodzenie może być uzasadnione tym, że dla pracodawcy statystycznie będzie ona p
                > racować, krócej niż jej kolega.

                Jakie to ma znaczenie dla pracodawcow, ktorzy zatrudniaja na czas okreslony, kontrakt cywilny lub umowe-zlecenie (w PL wiekszosc)?
                A oni tez placa kobietom mniej niz ich kolegom.
                • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 21.09.11, 08:20
                  > W ciagu kilkunastu lat pracy w PL nie spotkalam sie z ani jednym przypadkiem, b
                  > y kobieta zarabiala ZA TE SAMA PRACE wiecej niz mezczyzna.

                  to chyba nie jest przejaw dyskryminacji, prawda?

                  > Jakie to ma znaczenie dla pracodawcow, ktorzy zatrudniaja na czas okreslony, ko
                  > ntrakt cywilny lub umowe-zlecenie (w PL wiekszosc)?
                  > A oni tez placa kobietom mniej niz ich kolegom.

                  a jest tak?
                  • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 21.09.11, 09:31
                    bling.bling napisał:

                    > > W ciagu kilkunastu lat pracy w PL nie spotkalam sie z ani jednym przypadk
                    > iem, b
                    > > y kobieta zarabiala ZA TE SAMA PRACE wiecej niz mezczyzna.
                    >
                    > to chyba nie jest przejaw dyskryminacji, prawda?


                    Jest, jeśli za tę samą pracę zarabiają mniej lub najwyżej tyle samo co mężczyźni, a mężczyźni tyle samo lub więcej, co kobiety.
                    To jest właśnie esencja "szklanego sufitu".
                    • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 17:57
                      napisałaś przecież równo? Skoro równo to nie ma mowy o dyskryminacji.
                      Szklany sufit to nie pułap płac a pułap możliwości awansu. Zjawisko to dotyczy również mężczyzn.
                      • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 21:24
                        bling.bling napisał:

                        > napisałaś przecież równo?

                        Nie. Napisalam ze NIE WIECEJ - a to znacza ze tyle samo lub mniej.


                        > Skoro równo to nie ma mowy o dyskryminacji.

                        Jesli rowno to nie, jesli mniej to tak, jest mowa o dyskryminacji.

                        > Szklany sufit to nie pułap płac a pułap możliwości awansu.

                        Placy tez.
                        A z argumentem ze "mezczyzn tez to dotyczy" - owszem, dotyczy mezczyzn z grup ewidentnie dyskryminowanych (chorych psychicznie, z krajow 3-go swiata, zle wyksztalconych, wychodzacych z wiezienia, z patologicznych srodowisk) oraz kobiet niezaleznie od rasy, pochodzenia i wyksztalcenia.
                        • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.11, 00:38
                          Ten "szklany sufit" kobiety i imigranci sami sobie tworzą psując rynek niskimi wymaganiami płacowymi. Np. Polacy w Niemczech pewnie wykończyliby się wzajemnie konkurując taniością, gdyby nie tamtejsze regulacje płacowe, powstałe aby chronić ... Niemców.
                          W przypadku kobiet należy pamiętać, że praca daje im nie tylko korzyści materialne - również satysfakcję, dowartrościowanie, często zwyczajnie przyjemność większą niż siedzenie w domu. Pieniądze więc niekoniecznie są kryterium najważniejszym, a na pewno nie jedynym dla wyboru danej pracy. (Męzczyzna w naszej kulturze nie ma takiego komfortu, gdyż to od niego się wymaga przede wszystkim zapewnienia bytu rodzinie, więc on bardziej uzależnia wybór pracy od zarobków - gdy te okazują się niewystarczające, szuka innej pracy.) W ten spoosób wiele kobiet, pracując za symboliczne wynagrodzenie, zaniża jego standardy, szkodząc w ten sposób przede wszystkim innym, ambitniejszym kobietom, ale też mężczyznom, w tym (choćby pośrednio) własnym mężom. Z perspektywy pracodawcy (nawet mimo ulg macierzyńskich) bardziej się opłaca zatrudnić kobietę na stanowisku gdzie płeć nie odgrywa roli (niewymagającym dyspozycyjności, siły fizycznej itp.) Mając pod dostatkiem kandydatek, zatrudni same kobiety, ew. jakiegoś mężczyznę, ale za równie niskie wynagrodzenie. Najczęściej jednak taki meżczyzna, zmuszony presją potrzeb, wkrótce wystąpi o podwyżkę i albo ją dostanie, bo szef jest pozytywnie nastawiony, i wówczas mamy nierówność płacową, bo koleżanki o podwyżkę nie prosiły, a szef aż takim filantropem nie jest, żeby sam chodził im proponować; albo odejdzie z kwitkiem i w efekcie za chwilę mogą tam zostać same baby, co można zaobserwować w tak sfeminizowanych dziedzinach jak np. księgowość (nie wmawiajcie mi tylko, że kobieta ma większe predyspozycjie do liczenia). Załóżmy jednak, że mężczyzna został w firmie z odrobinkę wyższą pensją, niż koleżanki. Niebawem jedna z nich bierze zwolnienie na ciążę, a potem macierzyński, wychowawczy i co tam jeszcze jej nie przysługuje. Pracodawcy nie opłaca się przyjmować tymczasowo kogoś na jej miejsce, więc jej obowiązki biorą na siebie koledzy, a zwłaszcza ten najbardziej dyspozycyjny, wytrzymały i zmotywowany, żeby dostać następną podwyzkę, bo wciąż mało zarabia, a ma rodzinę na utrzymaniu. Sytuacja wielokrotnie się powtarza, bo inne koleżanki kolejno spełniają się jako matki (na koszt pracodawcy i podatnika), tymczasem kolega spełnia się coraz bardziej jako pracownik doświadczony, niezawodny i niezastąpiony, co nie ujdzie uwadze szefa, a jesli nawet, sam mu to asertywnie uzmysłowi, gdyż ma presję na awans i podwyżkę, z powodu rodziny na utrzymaniu. I tak dalej ...
                          • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 23.09.11, 22:15
                            Gość portalu: lelek napisał(a):

                            > Ten "szklany sufit" kobiety i imigranci sami sobie tworzą psując rynek niskimi
                            > wymaganiami płacowymi.

                            Och, jestem porazona "odkryciem".
                            Jak sie nie ma na zarcie to trudno stawiac wymagania, zastamnawiam sie czemu niektorym tak trudno to zrozumiec.

                            > W przypadku kobiet należy pamiętać, że praca daje im nie tylko korzyści materia
                            > lne - również satysfakcję, dowartrościowanie, często zwyczajnie przyjemność wię
                            > kszą niż siedzenie w domu.

                            A mezczyznie nie?
                            Niemniej od mezczyzn nie wymaga sie by pracowali za satysfajkcje i przyjemnosc wyjscia z domu.

                            >Pieniądze więc niekoniecznie są kryterium najważniej
                            > szym, a na pewno nie jedynym dla wyboru danej pracy.(Męzczyzna w naszej kultur
                            > ze nie ma takiego komfortu, (...)

                            Znaczy powtarzasz kretynski stereotyp, ze kobiety pracuja tylko "dla frajdy i na waciki".

                            >. Najczęściej jednak taki meżczyzna, zmuszony presją po
                            > trzeb, wkrótce wystąpi o podwyżkę

                            Kobiety, jak wiadomo, potrzeb nie miewaja...

                            > Niebawem
                            > jedna z nich bierze zwolnienie na ciążę, a potem macierzyński, wychowawczy i c
                            > o tam jeszcze jej nie przysługuje.

                            Wychowawczy NB przysluguje rowniez mezowi tej "jednej z nich".
                            Ale panowie jakos sie nie kwapia do wychowawczych.

                            > żeby dostać następną
                            > podwyzkę, bo wciąż mało zarabia, a ma rodzinę na utrzymaniu.

                            Kobiety niby rodzin nie utrzymuja (wiadomo, one nic tylko zwolnienia, kawki i waciki). :P
                            • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.11, 13:48
                              > Jak sie nie ma na zarcie to trudno stawiac wymagania, zastamnawiam sie czemu ni
                              > ektorym tak trudno to zrozumiec.
                              Desperacja z przyczyn materialnych jest tylko jednym z wystepujących powodów chwytania się byle czego za byle ile. Jest cała rzesza pań zdesperowanych, aby w ogóle wyrwać się z domu i one najbardziej psują rynek pracy, gdyż im na zarobkach praktycznie nie zależy. Napisałem już, ze mniej wymagające szkodzą tym ambitniejszym, może powinienem dodać, że te "psychicznie" potrzebujące szkodzą tym materialnie potrzebującym.

                              > Niemniej od mezczyzn nie wymaga sie by pracowali za satysfajkcje i przyjemnosc
                              > wyjscia z domu.
                              Owszem, próbuje się! Tylko, że rzadko sobie na to pozwalają, bo ... nie mogą sobie na to pozwolić :)) W praktyce wygląda to tak, że jeśli nawet przyjmą słabo płatną pracę, to traktują ją tymczasowo, tj. w międzyczasie szukają lepszej, biorą fuch, dorabiają na czarno itp.

                              > Znaczy powtarzasz kretynski stereotyp, ze kobiety pracuja tylko "dla frajdy i n
                              > a waciki".
                              Stereotyp (może i kretyński) jest taki, że mężczyzna ma utrzymywać rodzinę, natomiast z tego stereotypu m.in. wynikł FAKT, że niektóre kobiety pracuja tylko "dla frajdy i na waciki" - nie wszystkie, lecz dość liczne aby wpłynąć na poziom płac.

                              > Kobiety, jak wiadomo, potrzeb nie miewaja...
                              Wyraźnie napisałem, że chodzi o obowiązek utrzymania rodziny, więc nie udawaj, że nie rozumiesz.

                              > Ale panowie jakos sie nie kwapia do wychowawczych.
                              Może nie dorównują kobietom w umiejętności zajmowania się niemowlakami?

                              > Kobiety niby rodzin nie utrzymuja (wiadomo, one nic tylko zwolnienia, kawki i w
                              > aciki). :P
                              Czasmi, ale niemal tak "często" jak mężczyźni wychowują maluchy. Chcesz to zmienić? Życzę powodzenia. Kiedy to Ci się uda, założę się, że problem niższych płac kobiet również zniknie.
                              • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 15:38
                                Gość portalu: lelek napisał(a):

                                > Jest cała rzesza pań zdesperowanych, aby w
                                > ogóle wyrwać się z domu i one najbardziej psują rynek pracy, gdyż im na zarobka
                                > ch praktycznie nie zależy.

                                No wlasnie - dla frajdy i na waciki pracuja...
                                Chlopie, gdzie ty zyjesz ze takie rzeczy opowiadasz?

                                > W praktyce wygląda to tak, że jeśli nawet przyjmą słabo
                                > płatną pracę, to traktują ją tymczasowo, tj. w międzyczasie szukają lepszej, bi
                                > orą fuch, dorabiają na czarno itp.
                                >
                                I owym "dorabianiem na czarno" panowie wlasnie skutecznie psuja rynek pracy - po co placic godziwa stawke i ubezpieczenie jakiejs kobiecie, skoro faceci biora za "fuche" pol stawki bez ubezpieczenia bo te placi na nich inny pracodawca lub PUP.

                                > Stereotyp (może i kretyński) jest taki, że mężczyzna ma utrzymywać rodzine (...) FAKT, że niektóre kobiety pracuja tylko "
                                > dla frajdy i na waciki" - nie wszystkie, lecz dość liczne

                                Nie zaden "fakt" tylko wyobrazenia.
                                Fakt jest taki, ze w PL wiekszosc rodzin jest FAKTYCZNIE utrzymywanych przez kobiety.

                                > > Ale panowie jakos sie nie kwapia do wychowawczych.
                                > Może nie dorównują kobietom w umiejętności zajmowania się niemowlakami?
                                >
                                Pewnie ze dorownuja, tylko uwazaja takie "babskie" zajecia za dyshonor i trzesa portkami ze "mescy" kolesie beda sie z nich recholic przy piwku lub, co gorsza, posadza o ukryty homoseksualizm.
                                • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.ip.netia.com.pl 26.09.11, 11:32
                                  sabinac-0 napisała:

                                  > No wlasnie - dla frajdy i na waciki pracuja...
                                  > Chlopie, gdzie ty zyjesz ze takie rzeczy opowiadasz?

                                  W "Polsce A" :-)

                                  > I owym "dorabianiem na czarno" panowie wlasnie skutecznie psuja rynek pracy - p
                                  > o co placic godziwa stawke i ubezpieczenie jakiejs kobiecie, skoro faceci biora
                                  > za "fuche" pol stawki bez ubezpieczenia bo te placi na nich inny pracodawca lu
                                  > b PUP.
                                  A czy ja mówię, że nie? Niemniej duża część po odbyciu krótkiego stażu ucieka, jeśli nie dostanie podwyżki. I pracodawca musi się liczyć z tym, że skąpiąc na pensje będzie skazany na mało wydajnych żółtodziobów ... lub ew. na kobiety.

                                  > Nie zaden "fakt" tylko wyobrazenia.
                                  > Fakt jest taki, ze w PL wiekszosc rodzin jest FAKTYCZNIE utrzymywanych przez ko
                                  > biety.
                                  Patrz punkt 1.

                                  > Pewnie ze dorownuja
                                  No to ja widocznie jestem wyjątkiem.
                                  • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 26.09.11, 19:40
                                    Gość portalu: lelek napisał(a):

                                    > duża część po odbyciu krótkiego stażu ucieka,
                                    > jeśli nie dostanie podwyżki.

                                    Zarowno w Polsce "A" jak i "B" nie ucieka i ow "staz" zlozony z zasilku plus fuchy na czarno potrafi trwac cale zycie (nie pisze o dynamicznych pampersach tylko o zwyklych facetach i ojcach rodzin).
                                    Niestety kobieta na takie wolty nie zawsze sobie moze pozwolic, w koncu ktos musi przyszle pokolenia wychowac a wiekszosc ojcow sie nie kwapi - woli zasilek + fucha.

                                    > No to ja widocznie jestem wyjątkiem.

                                    Byc moze.
                                    • lelex Re: Równa płaca dla kobiet... 26.09.11, 21:39
                                      sabinac-0 napisała:

                                      > Zarowno w Polsce "A" jak i "B" nie ucieka
                                      Jeszcze napisz, że w Warszawie to zleję się ze śmiechu.

                                      (nie pisze o dynamicznych pampersach tyl
                                      > ko o zwyklych facetach i ojcach rodzin).
                                      Ja też, i przede wszystkim o pracownikach fizycznych - nie wszyscy tylko topią swe żale w wódzie, lecz walczą o przetrwanie swoich rodzin. I to oni najczęściej wywalczają podwyzki, bo, wbrew pozorom, byle kto ich od ręki nie zastąpi, a bez nich trudno się obyć nawet przez jeden dzień - w odróżnieniu od większości "menedzerów" i biurew.

                                      > Niestety kobieta na takie wolty nie zawsze sobie moze pozwolic, w koncu ktos mu
                                      > si przyszle pokolenia wychowac a wiekszosc ojcow sie nie kwapi - woli zasilek +
                                      > fucha.
                                      Kobiety też robią na czarno "aż miło" - nie widzę tu zależności od płci. Jedyna róznica, to wyższe wymagania finansowe mężczyzn, bo celem jest - powtarzam - utrzymanie rodziny, i jeśli pensja nie pozwala go osiągnąć, praca nie ma sensu i szuka się innej roboty.
                                      • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 28.09.11, 22:45
                                        lelex napisał:

                                        > Jeszcze napisz, że w Warszawie to zleję się ze śmiechu.
                                        >
                                        To w koncu jestes tym pampersem czy takowego potrzebujesz?

                                        > Ja też, i przede wszystkim o pracownikach fizycznych - nie wszyscy tylko topią
                                        > swe żale w wódzie,

                                        Milo to czytac. Nie codzien wieje takim optymizmem.

                                        > byle kto ich od ręki nie zastąpi, a b
                                        > ez nich trudno się obyć nawet przez jeden dzień - w odróżnieniu od większości "
                                        > menedzerów" i biurew.
                                        >
                                        No tak, nie ma to jak aktyw robotniczo-chlopski, nie to co te podejrzane inteligenty... :D

                                        > Kobiety też robią na czarno "aż miło"

                                        Owszem, w zabitych dechami wiochach gdzie nie mozna sobie "poszukac innej roboty" bo trudno sie co rusz przeprowadzac majac rodzine na karku. Albo bedac samotnymi matkami, traktowanymi przez pracodawcow gorzej niz insekty.
                                        Ale wg. vox populi mezczyzna "moze sobie poszukac" bo on rodziny nie ma, nie musi czuwac przy dzieciach ani pomagac starym rodzicom, choc czmych z chalupy chetnie usprawiedliwia "koniecznoscia utrzymania rodziny", chocby hipotetycznej.

                                        Powodem zanizonych uposazen kobiet nie sa ani ich nizsze wymagania placowe (jak sugerujesz), ani brak koniecznosci utrzymania rodziny, lecz niezachwiane przekonanie pracodawcow, wspolpracownikow i przeroznych kuriozow ornitologicznych (wrobelkow, lelkow itp), iz mezczyzna nie ma dzieci nawet jesli je ma zas kobieta ma dzieci nawet gdy ich nie ma (bo algo jest mloda i bedzie je miala, albo jest stara i bedzie miec wnuki).

                                        Tak juz jest, ze w potocznym rozumieniu facet "utrzymuje rodzine" nawet jak zarabia tylko na swoje hobby a kobieta "jest utrzymywana" rowniez jesli to z jej zarobkow sa placone rachunki, jedzenie i biezace wydatki.

                                        Szkoda tylko, ze owo potoczne rozumienie przeklada sie na realna dyskryminacje.
                                        • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.ip.netia.com.pl 30.09.11, 13:31
                                          sabinac-0 napisała:

                                          > To w koncu jestes tym pampersem czy takowego potrzebujesz?
                                          To drugie - dzieki Tobie.

                                          > Owszem, w zabitych dechami wiochach gdzie nie mozna sobie "poszukac innej robot
                                          > y" bo trudno sie co rusz przeprowadzac majac rodzine na karku.
                                          Jak to jest, że posiadanie rodziny jedną płeć motywuje a drugą demotywuje???

                                          > Albo bedac samotnymi matkami, traktowanymi przez pracodawcow gorzej niz insekty.
                                          B. odważne powiązanie samotnego macierzyństwa ze zjawiskiem szarej strefy ... Mnie się taka sytuacja kojarzy głównie z prawem do różnych zasiłków. A' propos, znam rodziny gromadzące tyle różnych zasiłków, że zwyczajnie nie opłaca się im pracować, bo w pracy by aż tyle nie zarobili.

                                          > Powodem zanizonych uposazen kobiet nie sa ani ich nizsze wymagania placowe (jak
                                          > sugerujesz), ani brak koniecznosci utrzymania rodziny, lecz niezachwiane przek
                                          > onanie pracodawcow, wspolpracownikow i przeroznych kuriozow ornitologicznych (w
                                          > robelkow, lelkow itp), iz mezczyzna nie ma dzieci nawet jesli je ma zas kobieta
                                          > ma dzieci nawet gdy ich nie ma (bo algo jest mloda i bedzie je miala, albo jes
                                          > t stara i bedzie miec wnuki).
                                          >
                                          > Tak juz jest, ze w potocznym rozumieniu facet "utrzymuje rodzine" nawet jak zar
                                          > abia tylko na swoje hobby a kobieta "jest utrzymywana" rowniez jesli to z jej z
                                          > arobkow sa placone rachunki, jedzenie i biezace wydatki.
                                          >
                                          > Szkoda tylko, ze owo potoczne rozumienie przeklada sie na realna dyskryminacje.
                                          Bardzo zgrabnie, dosadnie, a nawet zabawnie powiedziane ... i nic poza tym. Doceniam styl - nie treść.
                                          • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 30.09.11, 13:49
                                            Lelek, blagam, powiedz, jak oni to robią. Samotnie wychowuję dziecko i w życiu nie dostałam ani grosza zasiłku, poza chyba jakimś takim, co się nazywa porodowy czy coś takiego, ale dawno temu to bylo. Podziel się ze mną to wiedzą, jak to zrobić, żeby żyć z zasiłku.
                                            • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.11, 22:29
                                              Nie powiem, bo sam nie znam szczegółów, ponieważ to ich tajemnica "zawodowa". A oficjalnie wszyscy są chorzy, bezroibotni i bezdomni - to podstawa.
                                              Co do osób samotnie wychowujących dzieci, na szybkiego wygoglowałem takie coś:
                                              zielonalinia.gov.pl/default.aspx?docId=89
                                          • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 30.09.11, 16:29
                                            Gość portalu: lelek napisał(a):

                                            > Jak to jest, że posiadanie rodziny jedną płeć motywuje a drugą demotywuje???
                                            >
                                            Ano wlasnie, trafiles w sedno: zauwaz, ze wg statystyk malzenstwo wyraznie wydluza zycie mezczyznom i skraca zycie kobietom.

                                            A teraz uzyj swego lelkowego (oby to nie znaczylo "ptasiego") mozgu i przeanalizuj, z jakimi ograniczeniami wiaze sie posiadanie rodziny dla mezczyzny a z jakimi dla kobiety.
                                            Sprawdz, jaki procent dochodow przeznacza na wlasne cele (piwo, hobby, marzenia) kobieta a jaki mezczyzna.
                                            Teraz pomysl, dlaczego tak sie dzieje, zwracajac uwage, ze nie jest to potraktowane "natura" bo starymi rodzicami i dziecmi (rowniez niemowlakami) z powodzeniem moze sie zajac mezczyzna jak i kobieta.

                                            > B. odważne powiązanie samotnego macierzyństwa ze zjawiskiem szarej strefy ... M
                                            > nie się taka sytuacja kojarzy głównie z prawem do różnych zasiłków.

                                            Znasz temat z wlasnego doswiadczenia czy tylko z gazet i reportazy TVN?

                                            Bo ja owszem, znam - i nie znam ANI JEDNEJ samotnej matki, ktora zylaby z zasilkow. Wszystkie ktore znam (a znam ich sporo) pracuja, niektore prowadza wlasne firmy.

                                            Za to nie masz pojecia ile druczkow do renty wypelnialam w PL dla panow "utrzymujacych rodzine", zyjacych z pensji zony i wygladajacych zasilkow bo zona na piwo nie chciala im dawac.
                                            >
                                            • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.11, 23:15
                                              sabinac-0 napisała:
                                              > A teraz uzyj swego lelkowego (oby to nie znaczylo "ptasiego") mozgu i przeanali
                                              > zuj, z jakimi ograniczeniami wiaze sie posiadanie rodziny dla mezczyzny a z jak
                                              > imi dla kobiety.
                                              Nie było nic trudniejszego do zadania? To chyba banalne, że kobieta musi się męczyć w ciąży, przy i po porodzie (tak: noworodek i niemowlę potrzebuje kobiecej ręki, mże o cycku nie wspomnę - gadaj sobie co chcesz!), za to mężczyzna, o czym jużą pisałem, nie może sobie pozwolić na luz albo ryzyko finansowe, bo w przekonaniui społecznym to on odpowiada za zapewnienie rodzinie bytu - czy Ci się to podoba czy nie. Efekt jest taki, że meżczyzna skupia się na karierze ale głównie w rozumieniu finansowym, zaś kobieta szuka w pracy innych wartości. Sytuacja, jak sądzę, zmienia sie, gdy mężczyzny zabraknie i kobieta musi przejać również rolę mężczyzny, ale na pewno nie jest to łatwe w otoczeniu kobiet o standardowych priorytetach.

                                              > Sprawdz, jaki procent dochodow przeznacza na wlasne cele (piwo, hobby, marzenia
                                              > ) kobieta a jaki mezczyzna.
                                              No, sprawdziłem na przykładzie własnym i paru znajomych rodzin, i po perwsze rozumiem, że chodzi o wspólne dochody, bo gdyby zastosować rozdzielność, to wyszłoby, że u żony ten procent jest powyżej 100 ... Następnie stwierdzam, że z wymienionych przez Ciebie celów mężczyźni zdecydowanie najwięcej wydają "na marzenia", przy czym największym i najkosztowniejszym marzeniem jest święty spokój ze strony żony.

                                              > Teraz pomysl, dlaczego tak sie dzieje, zwracajac uwage, ze nie jest to potrakto
                                              > wane "natura" bo starymi rodzicami i dziecmi (rowniez niemowlakami) z powodzeni
                                              > em moze sie zajac mezczyzna jak i kobieta.
                                              Co do dzieci, już się wypowiedziałem i zdania nie zmienię, natomiast osobami starszymi i niedołężnymi w cywilizowanym świecie opiekuje się wykwalifikowany personel.

                                              > Znasz temat z wlasnego doswiadczenia czy tylko z gazet i reportazy TVN?
                                              Z własnego nie - z gazet i z niezbyt wnikliwej obserwacji niektórych patologii rodzinnych z sąsiedztwa.

                                              > Bo ja owszem, znam - i nie znam ANI JEDNEJ samotnej matki, ktora zylaby z zasil
                                              > kow. Wszystkie ktore znam (a znam ich sporo) pracuja, niektore prowadza wlasne
                                              > firmy.
                                              >
                                              > Za to nie masz pojecia ile druczkow do renty wypelnialam w PL dla panow "utrzym
                                              > ujacych rodzine", zyjacych z pensji zony i wygladajacych zasilkow bo zona na pi
                                              > wo nie chciala im dawac.
                                              Nie mam pojęcia, niemniej ile by tych przypadków nie było, to jednak patologie, a wątek jest o zjawisku powszechnym i stanowiącym regułę.
                                              • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 03.10.11, 11:59
                                                Gość portalu: lelek napisał(a):

                                                > To chyba banalne, że kobieta musi się mę
                                                > czyć w ciąży, przy i po porodzie (tak: noworodek i niemowlę potrzebuje kobiecej
                                                > ręki, mże o cycku nie wspomnę - gadaj sobie co chcesz!)

                                                Nie wszystkie kobiety zachodza w ciaze i maja dzieci - bezdzietnym tez nalezy obnizac pensje bo wg lelka "niemowle potrzebuje kobiecej reki"?

                                                Z owa "kobieca reka" jest to tylko prywatne zdanie lelka, nie uwazam za stosowne by prywatne opinie decydowaly o wysokosci poborow milionow pracownikow.

                                                >, za to mężczyzna, o cz
                                                > ym jużą pisałem, nie może sobie pozwolić na luz albo ryzyko finansowe, (...)

                                                Skad zatem sie wzial argument, ze "kobietom placi sie mniej bo sa asekuranckie, brak im luzu i unikaja ryzyka finansowego"?

                                                P.S. I znowu cos o "przekonaniu" (tym razem przekonanie lelkowe zostalo nazwane "przekonaniem spolecznym" ale chodzi o to samo) - czemu czyjes przekonanie ma decydowac o zarobkach?

                                                > meżczyzna skupia się na karierze ale głó
                                                > wnie w rozumieniu finansowym, zaś kobieta szuka w pracy innych wartości.

                                                Kolejne przekonanie lelkowe.
                                                A moje jest inne.
                                                Czemu twoje przekonanie ma decydowac o moich zarobkach?

                                                > Sytuac
                                                > ja, jak sądzę, zmienia sie, gdy mężczyzny zabraknie i kobieta musi przejać równ
                                                > ież rolę mężczyzny,

                                                Dlaczego zatem samotne matki i rozwodki sa grupa najmniej zarabiajaca?

                                                > No, sprawdziłem na przykładzie własnym i paru znajomych rodzin,

                                                Tylko nie traktuj tego jak studium naukowe na duzej populacji... ;D

                                                > i po perwsze ro
                                                > zumiem, że chodzi o wspólne dochody, bo gdyby zastosować rozdzielność, to wyszł
                                                > oby, że u żony ten procent jest powyżej 100

                                                Ciekawe...
                                                Nie, nieciekawe, bo w niektorych statystykach uwidocznia sie, ze takie wydatki jak: dzieci, jedzenie, srodki czystosci itp. sa w "spolecznym przekonaniu" kobiecym hobby.
                                                Nawet prezentem gwiazdkowym dla zony czesto bywa mikser kuchenny lub komplet naczyn stolowych.

                                                > mężczyźni zdecydowanie najwięcej wydają "na marzeni
                                                > a", przy czym największym i najkosztowniejszym marzeniem jest święty spokój ze
                                                > strony żony.

                                                Zwlaszcza z Harleyem Davidsonem lub sprzetem wedkarskim najnowszej generacji... :P

                                                > Co do dzieci, już się wypowiedziałem i zdania nie zmienię,

                                                Nie kaze ci zmieniac zdania. Jedynie uwazam za niesprawiedliwe, by z powodu twojego zdania placono mi nizsze pobory.

                                                > natomiast osobami st
                                                > arszymi i niedołężnymi w cywilizowanym świecie opiekuje się wykwalifikowany per
                                                > sonel.

                                                A wlasnie: ciekawe ze w PL, mimo bezrobocia, na kursach opieki nad osobami starszymi i wsrod personelu domow opieki trudno spotkac panow.

                                                > Z własnego nie - z gazet i z niezbyt wnikliwej obserwacji niektórych patologii
                                                > rodzinnych z sąsiedztwa.

                                                I na podstawie tych obserwacji popierasz fakt, ze kobietom sie placi mniej i ze pracujace samotne matki sa "karane" niskimi poborami a ich dzieci bieda?

                                                > Nie mam pojęcia, niemniej ile by tych przypadków nie było, to jednak patologie,
                                                > a wątek jest o zjawisku powszechnym i stanowiącym regułę.

                                                Niedawno przeprowadzono interesujace badania w roznych krajach swiata (nie mam linku, ale z pewnoscia gdzies je mozna znalezc, choc nie byly one publikowane po polsku). Stwierdzono, ze obecnie w wiekszosci rodzin osoba faktycznie utrzymujaca jest kobieta. Mezczyzni sa statystycznie gorzej wyksztalceni i coraz czesciej dotyka ich bezrobocie.
                                                Trend ten najbardziej widoczny jest w Ameryce Lacinskiej, ale wykazano go na wszystkich kontynentach.
                                                • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.ip.netia.com.pl 03.10.11, 14:06
                                                  sabinac-0 napisała:

                                                  > (...) bezdzietnym tez nalezy o
                                                  > bnizac pensje bo wg lelka "niemowle potrzebuje kobiecej reki"?
                                                  >
                                                  > (...) nie uwazam za stosown
                                                  > e by prywatne opinie decydowaly o wysokosci poborow milionow pracownikow.
                                                  (...)
                                                  > Skad zatem sie wzial argument, ze "kobietom placi sie mniej bo sa asekuranckie,
                                                  > brak im luzu i unikaja ryzyka finansowego"?
                                                  (...)
                                                  Jedynie uwazam za niesprawiedliwe, by z powodu two
                                                  > jego zdania placono mi nizsze pobory.
                                                  (...)
                                                  I znowu cos o "przekonaniu" (tym razem przekonanie lelkowe zostalo nazwane
                                                  > "przekonaniem spolecznym" ale chodzi o to samo) - czemu czyjes przekonanie ma
                                                  > decydowac o zarobkach?
                                                  > Czemu twoje przekonanie ma decydowac o moich zarobkach?

                                                  Bo nie mamy już socjalizmu i pensji urzędowych. (Masz "pecha", że nie urodziłaś się kilkadziesiąt lat wcześniej.) Pensja jest wynikiem indywidualnej umowy pomiędzy pracodawcą i pracownikiem, a decyduje o tym "niestety" bezpośrednio to "przekonanie", tylko, że tych dwóch stron, a nie moje, jak byłaś uprzejma sugerować. Tak się składa, że "przekonanie" kobiety statystycznie toleruje niższe wynagrodzenie niż w przyp. mężczyzny. Wietrzenie w tym jakiejś zmowy pracodawców zakrawa na paranoję.
                                                  Podobnie jak rzekome "obniżanie pensji bezdzietnym" i innym, niczym przejaw jakiejś zorganizowanej akcji wymierzonej w cała płeć.
                                                  Nawiasem mówiąc brak luzu w wyborze kariery cechuje mężczyzn a nie kobiety - uprasza się czytać uważnie.

                                                  > Dlaczego zatem samotne matki i rozwodki sa grupa najmniej zarabiajaca?
                                                  Nie wiem - może dlatego, że są mniej zaradne, i że lepiej żyją z alimentów ... A skąd w ogóle masz takie dane?

                                                  > Nie, nieciekawe, bo w niektorych statystykach uwidocznia sie, ze takie wydatki
                                                  > jak: dzieci, jedzenie, srodki czystosci itp. sa w "spolecznym przekonaniu" kobi
                                                  > ecym hobby.
                                                  Nieciekawe dlatego, że gdy mąż zarabia parę tysięcy a żona parę stów, to np. jadąc razem na wczasy zagraniczne i dzieląc wydatki po połowie, na nią przypada znacznie więcej niż ona zarabia.

                                                  > Nawet prezentem gwiazdkowym dla zony czesto bywa mikser kuchenny lub komplet na
                                                  > czyn stolowych.
                                                  A co, jest to życzeniem i w ogóle głównym marzeniem kobiety? No, może nie mikser, ale
                                                  wciąż nowe naczynia, meble, dekoracje mieszkania itp. - jak najbardziej!
                                                  >
                                                  > Zwlaszcza z Harleyem Davidsonem lub sprzetem wedkarskim najnowszej generacji...
                                                  Nie spotkałem się osobiście z przypadkiem, żeby mężczyzna fundował sobie tak drogie zabawki, "nie mając" na żonę i resztę rodziny - najwidoczniej obracam się w "nieodpowiednich" środowiskach. :)

                                                  > A wlasnie: ciekawe ze w PL, mimo bezrobocia, na kursach opieki nad osobami star
                                                  > szymi i wsrod personelu domow opieki trudno spotkac panow.
                                                  Może słabo płacą? :))
                                                  >
                                                  > I na podstawie tych obserwacji popierasz fakt, ze kobietom sie placi mniej i ze
                                                  > pracujace samotne matki sa "karane" niskimi poborami a ich dzieci bieda?
                                                  Cudzysłów nie załatwia sprawy - użycie takiego słowa zdradza postawę socjalistyczno-roszczeniową, sugerując, że kobieta powinna zostać nagrodzona (przez pracodawcę?!), za to np., że dała sobie narobić dzieci byle komu. Tymczasem o ile biednemu dziecku IMO bezsprzecznie należy pomóc, aby zrównać z innymi jego szanse na rozwój, to powinna być to pomoc jak najbardziej szczegółowa i bezpośrednia - to dzieci powinny z niej korzystać, a nie rodzice niepotrafiący ich samodzielnie utrzymać, i na koszt podatnika, a na pewno nie bogu ducha winnego pracodawcy matki! Na szczęście nie da się go do tego zmusić, bo po prostu przestanie zatrudniać kobiety, albo w ogóle ograniczy zatrudnienie.

                                                  > Stwierdzono, ze obecnie w wiekszosci rodzin osoba faktycznie utrzymu
                                                  > jaca jest kobieta. Mezczyzni sa statystycznie gorzej wyksztalceni i coraz czesc
                                                  > iej dotyka ich bezrobocie.
                                                  > Trend ten najbardziej widoczny jest w Ameryce Lacinskiej, ale wykazano go na ws
                                                  > zystkich kontynentach.
                                                  W Am Łac. nie dotyczy to klasy wyższej ani średniej, lecz najniższej, czyli ludzi żyjących w rzadko spotykanym u nas ubóstwie. Problem w tym, że to najliczniejsza tam grupa społeczna, więc zaważa na statystykach. W naszych stronach bezrobocie wśród mężczyzn spowodowane jest w dużej mierze mizerną ofertą płacową - niezaspokajającą podstawowych potrzeb rodziny, przy jednoczesnej konkurencji ze strony "tańszych" kobiet! I tak wracamy do punktu wyjścia.
                                                  • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 03.10.11, 17:53
                                                    Gość portalu: lelek napisał(a):

                                                    > Tak się składa, że "przekonanie" kobiety statystycznie toleruje niższe wyna
                                                    > grodzenie

                                                    Nie "toleruje" tylko czasem nie ma pola manewru - o to juz koledzy zadbali by nie miala...

                                                    > Podobnie jak rzekome "obniżanie pensji bezdzietnym" i innym, niczym przejaw jak
                                                    > iejś zorganizowanej akcji wymierzonej w cała płeć.

                                                    Dlaczego zatem bezdzietnym kobietom tez placi sie mniej niz mezczyznom?

                                                    > Nawiasem mówiąc brak luzu w wyborze kariery cechuje mężczyzn a nie kobiety

                                                    Skad to przekonanie?

                                                    > Nie wiem - może dlatego, że są mniej zaradne, i że lepiej żyją z alimentów ...

                                                    Przecietne alimenty to jakies 300-400zl. Jak mozna z tego "lepiej zyc"?

                                                    W czym wg ciebie powinna przejawiac sie owa "zaradnosc"?

                                                    > Nieciekawe dlatego, że gdy mąż zarabia parę tysięcy a żona parę stów, (...)

                                                    Zakladajac ze pobieraja sie ludzie z podobnym wyksztalceniem i podobnymi aspiracjami - czy taka sytuacja nie wydaje ci sie znamienna?
                                                    Ze za podobna prace kobieta zarabialaby 10-krotnie mniej? Nawet jesli pracowalaby na polowe godzin, rozumiem ze zarabialaby o polowe mniej - ale 10 razy mniej?


                                                    > A co, jest to życzeniem i w ogóle głównym marzeniem kobiety?

                                                    Teraz lelek powie, ze kobiety marza o tym, by mniej zarabiac. ;)

                                                    > Nie spotkałem się osobiście z przypadkiem, żeby mężczyzna fundował sobie tak dr
                                                    > ogie zabawki, "nie mając" na żonę i resztę rodziny - najwidoczniej obracam się
                                                    > w "nieodpowiednich" środowiskach. :)

                                                    Byc moze, bo ja nieraz spotkalam "harlejowcow" pracujacych wylacznie na swoj motor, z zonami pracujacymi na rodzine, na nich... no i na ich motor tez bo mezowskiej pensji braklo na niektore gadzety.
                                                    Podobnie dzieje sie z himalaistami, kulturystami i milosnikami rzadkich sportow.

                                                    > Może słabo płacą? :))
                                                    > >
                                                    No tak, jasnie pan za bele co z kanapy sie nie podniesie...
                                                    Woli byczyc sie na utrzymaniu zony opowiadajac jak to "dynamicznie pracuje na rodzine" i "podejmuje ryzyko finansowe" np. proszac by brala kolejne kredyty na mezowski "byznes zycia" (no bo "praca najemna uwlacza jego godnosci") - i by ze swej najemnej, nieambitnej i slabo platnej pracy splacala dlugi po plajcie tego "byznesu".

                                                    > użycie takiego słowa zdradza postawę socjalisty
                                                    > czno-roszczeniową, sugerując, że kobieta powinna zostać nagrodzona

                                                    Za prace nalezy sie nagroda - w postaci placy. Gdzie tu socjalizm i roszczeniowosc?

                                                    > np., że dała sobie narobić dzieci byle komu.

                                                    A nawet jesli sobie "dala narobic" - czy to oznacza, ze pracujac tak samo jak kolega powinna zarabiac mniej niz on?

                                                    > - to dzieci powinny z niej korzystać, a nie rodzice niepotrafiący ich samodzie
                                                    > lnie utrzymać,

                                                    Wracamy do punktu wyjscia: jak ma samotna matka "samodzielnie utrzymac" skoro gdziekolwiek szuka pracy, oferuje sie jej mniej niz kolegom o tych samych kwalifikacjach (bo wg. lelkowego "spolecznego przekonania" mezczyzna utrzymuje rodzine a samotna matka nikogo nie utrzymuje tylko rosci). No i jak jej braknie i poprosi o pomoc lelki nabieraja przekonania, ze samotne matki sa niezaradne, leniwe i nic tylko robia zamach na uczciwych mezczyzn, miedzy innymi tych, ktorzy migaja sie jak moga od placenia na wlasne dzieci (no ale i tak baby winne bo "daly sobie narobic"). Zatem samotnym matkom za te ich rzekoma "roszczeniowosc" placi sie jeszcze mniej i kolko sie zamyka.

                                                    > W Am Łac. nie dotyczy to klasy wyższej ani średniej, lecz najniższej, czyli lud
                                                    > zi żyjących w rzadko spotykanym u nas ubóstwie.

                                                    Nieprawda, dotyczy przede wszystkim klasy sredniej.
                                                  • Gość: lelek Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dynamic.chello.pl 05.10.11, 00:24
                                                    sabinac-0 napisała:

                                                    > Nie "toleruje" tylko czasem nie ma pola manewru
                                                    taka postawa właśnie się nazywa "tolerowanie".
                                                    - o to juz koledzy zadbali by n
                                                    > ie miala...
                                                    Czyli znów szajka i zmowa!

                                                    > Przecietne alimenty to jakies 300-400zl. Jak mozna z tego "lepiej zyc"?
                                                    Lepiej niż np. z mężem bez zadnych dochodów, albo nawet na zasiłku.

                                                    > W czym wg ciebie powinna przejawiac sie owa "zaradnosc"?
                                                    W zdobyciu kwalifikacji, dobrze płatnej posady, odpowiedzialnego faceta ...

                                                    > Zakladajac ze pobieraja sie ludzie z podobnym wyksztalceniem
                                                    Tzn. np. dwoje inżynierów - czemu mielibyśmy tak zakładać???
                                                    > i podobnymi aspiracjami
                                                    Czy nie wypowiedziałem się dość jasno nt. RÓŻNYCH aspiracji kobiet i mężczyzn?
                                                    - czy taka sytuacja nie wydaje ci sie znamienna?
                                                    > Ze za podobna prace kobieta zarabialaby 10-krotnie mniej? Nawet jesli pracowala
                                                    > by na polowe godzin, rozumiem ze zarabialaby o polowe mniej - ale 10 razy mniej
                                                    > ?
                                                    Znamienne, że czesto oczytana i obyta dama realizuje się na pół etatu np. w bibliotece, albo równie ambitnie p ... w stołek w jakimś biurze turystycznym, podczas gdy jej nieco nieokrzesany i nudny mąż realizuje równie nudny, acz ważny projekt budowlany, przemysłowy czy handlowy. Za podobną pracę nikt nie dostaje 10 razy więcej, choc np. różnice rzędu 10, a nawet 200 % nie są rzadkością w niektórych branżach.

                                                    > Teraz lelek powie, ze kobiety marza o tym, by mniej zarabiac. ;)
                                                    Nie, ale powie, że zna mnóstwo kobiet, których oczkiem w głowie jest wygląd mieszkania a ich aktualnym marzeniem jest nowa zabudowa kuchni, nowe kafelki w łazience itd.

                                                    > Byc moze, bo ja nieraz spotkalam "harlejowcow" pracujacych wylacznie na swoj mo
                                                    > tor, z zonami pracujacymi na rodzine, na nich... no i na ich motor tez bo mezow
                                                    > skiej pensji braklo na niektore gadzety.
                                                    > Podobnie dzieje sie z himalaistami, kulturystami i milosnikami rzadkich sportow
                                                    > .
                                                    Ale jaki procent społeczeństwa oni stanowią, że ja się jakoś na nich nie natykam? A może to jednak kwestia regionalna i piszemy o dwóch różnych Polskach?

                                                    > No tak, jasnie pan za bele co z kanapy sie nie podniesie...
                                                    > Woli byczyc sie na utrzymaniu zony opowiadajac jak to "dynamicznie pracuje na r
                                                    > odzine" i "podejmuje ryzyko finansowe" np. proszac by brala kolejne kredyty na
                                                    > mezowski "byznes zycia" (no bo "praca najemna uwlacza jego godnosci") - i by ze
                                                    > swej najemnej, nieambitnej i slabo platnej pracy splacala dlugi po plajcie teg
                                                    > o "byznesu".
                                                    Bardzo obrazowo to przedstawiłaś - faktycznie mogę sobie coś takiego wyobrazić ... ale znów bardziej w tej "Polsce B" .

                                                    > Za prace nalezy sie nagroda - w postaci placy. Gdzie tu socjalizm i roszczeniow
                                                    > osc?
                                                    Ty faktycznie postulujesz nagrodę za samotne macierzyństwo - wg Ciebie pracodawcę powinno ruszyć sumienie i, zapominając o interesach, powinien takiej zaproponować najwyższą stawkę możliwą w firmie.

                                                    > A nawet jesli sobie "dala narobic" - czy to oznacza, ze pracujac tak samo jak k
                                                    > olega powinna zarabiac mniej niz on?
                                                    Powinna zarabiać tyle, na ile się zgodziła, nie oglądając się na kolegów i niezależnie od tego jak się układa jej życie prywatne.

                                                    > jak ma samotna matka "samodzielnie utrzymac" skoro g
                                                    > dziekolwiek szuka pracy, oferuje sie jej mniej niz kolegom o tych samych kwalif
                                                    > ikacjach (bo wg. lelkowego "spolecznego przekonania" mezczyzna utrzymuje rodzin
                                                    > e a samotna matka nikogo nie utrzymuje tylko rosci).
                                                    Chyba nadal nie rozumiesz: pracodawca nie oferuje mniej z przekonania, że to mężczyzna utrzymuje rodzinę - po pierwsze: pracodawcy to nie obchodzi kto kogo utrzymuje, po drugie: pracodawca rzadko komuś coś od razu oferuje - najczęściej od kandydata wymaga się określenia wymagań płacowych, po trzecie jeśli pracodawca wysuwa propozycje, to targuje się z każdym niezależnie od płci i tu kandydat(ka) ma pole do popisu - co wytarguje to jego (jej).


                                                    No i jak jej braknie i pop
                                                    > rosi o pomoc lelki nabieraja przekonania, ze samotne matki sa niezaradne, leniw
                                                    > e i nic tylko robia zamach na uczciwych mezczyzn, miedzy innymi tych, ktorzy mi
                                                    > gaja sie jak moga od placenia na wlasne dzieci (no ale i tak baby winne bo "dal
                                                    > y sobie narobic"). Zatem samotnym matkom za te ich rzekoma "roszczeniowosc" pla
                                                    > ci sie jeszcze mniej i kolko sie zamyka.
                                                    No to szajka i zmowa poraz kolejny! A konkretnie skoordynowane działania odwetowe za niewłaściwe prowadzenie się. Na rozmowie kwalifikacyjnej dać jej przedstawić - jak sugeruje nazwa - kwalifikacje, oni tylko wypytują co się stało z jej fagasem i najchętniej to by jego przesłuchali.

                                                    > Nieprawda, dotyczy przede wszystkim klasy sredniej.
                                                    No to wychodzi na to, że Ameryki Łac. też znamy dwie różne (bo zakładam, że i Ty znasz, skoro tak stanowczo zarzucasz mi nieprawdę), bo ja tam jakoś widzę przewagę liczebną mężczyzn na co bardziej odpowiedzialnych stanowiskach: w biurach cieżko spotkać kobietę na innym stanowisku niż recepcjonistka, nawet księgowymi są częściej mężczyźni (u nas dokładnie odwrotnie), w kawiarence czy snack barze obsługują kobiety, ale już w droższej restauracji przeważają kelnerzy, a kucharz prawie zawsze jest mężczyzną. Natomiast wsród warstwy najuboższej mężczyźni nawet jeśli mają jakies zajęcie, to dorywcze i czesto nielegalne, zaś kobiety masowo są zatrudniane jako służące i pracują za "kieszonkowe", ale w statystykach figurują (znów odwrotnie niż u nas).
                  • sabinac-0 Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 21:19
                    bling.bling napisał:

                    > > W ciagu kilkunastu lat pracy w PL nie spotkalam sie z ani jednym przypadk
                    > iem, b
                    > > y kobieta zarabiala ZA TE SAMA PRACE wiecej niz mezczyzna.
                    >
                    > to chyba nie jest przejaw dyskryminacji, prawda?
                    >
                    Jesli zarabiam mniej bo mam inny kolor skory lub inna plec to JEST dyskryminacja.

                    > > Jakie to ma znaczenie dla pracodawcow, ktorzy zatrudniaja na czas okreslo
                    > ny, ko
                    > > ntrakt cywilny lub umowe-zlecenie (w PL wiekszosc)?
                    > > A oni tez placa kobietom mniej niz ich kolegom.
                    >
                    > a jest tak?

                    Jest.
          • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:36
            Kpisz czy o drogę pytasz?
            To, o czym piszesz ma wpływ na wysokość emerytury.
            Dłużej jesteś aktywny zawodowo = dłużej zarabiasz, ale dlaczego więcej zarabiasz?
            • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 19:54
              angelfree napisała:

              > Kpisz czy o drogę pytasz?
              > To, o czym piszesz ma wpływ na wysokość emerytury.
              > Dłużej jesteś aktywny zawodowo = dłużej zarabiasz, ale dlaczego więcej zarabias
              > z?

              Statystycznie ilość DOBRA materialnego wytworzonego przez kobiety w czasie jej pracy zawodowej jest mniejsza niż ta wytworzona przez mężczyzn. Dokonaj teraz podziału a wyjdzie ci przyczyna różnicy w wynagrodzeniu.
              W powszechnym systemie emerytalnym takim jak w Polsce różnice w wysokości wynagrodzenia na korzyść mężczyzn są w określaniu wysokości emerytury spłaszczane na korzyść dłużej żyjących kobiet.
              • Gość: bhg Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 21:12
                > Statystycznie ilość DOBRA materialnego wytworzonego przez kobiety w czasie jej
                > pracy zawodowej jest mniejsza niż ta wytworzona przez mężczyzn. Dokonaj teraz p
                > odziału a wyjdzie ci przyczyna różnicy w wynagrodzeniu.

                Śpieszę donieść, że kobiety coraz chętniej chcą wytwarzać tyle samo dobra materialnego co mężczyźni. Najłatwiej to zrobić nie rodząc dzieci co też właśnie od paru lat w Polsce obserwujemy. Skoro to jedyny sposób na zrównanie płac...
              • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 21:25
                Statystycznie ilość DOBRA materialnego wytworzonego przez kobiety w czasie jej pracy zawodowej jest mniejsza niż ta wytworzona przez mężczyzn. Dokonaj teraz podziału a wyjdzie ci przyczyna różnicy w wynagrodzeniu.

                Dzielisz tę mniejszą ilość dobra przez krótszy czas pracy zużyty na jej wytworzenie i wynagrodzenie powinno wyjść takie samo.
                • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 20.09.11, 21:44
                  Dobro materialne jest konsumowane przez całe życie bez względu na długość okresu w czasie którego był wytwarzany. W czasie okresów bez pracy, kobiety zużywają tą różnicę.
                  A wytłumaczysz dlaczego w przemyśle pornograficznym kobiety zarabiają lepiej niż mężczyźni?
                  • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 21.09.11, 09:26
                    bling.bling napisał:

                    > Dobro materialne jest konsumowane przez całe życie bez względu na długość okres
                    > u w czasie którego był wytwarzany. W czasie okresów bez pracy, kobiety zużywają
                    > tą różnicę.


                    Jakie ma to znaczenie z punktu widzenia wypłacającego pensję?

                    > A wytłumaczysz dlaczego w przemyśle pornograficznym kobiety zarabiają lepiej ni
                    > ż mężczyźni?
                    >


                    Nie mam pojęcia. A Ty wiesz?
                    • voxave Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 04:08
                      Czy to kobiety sa winne,że natura obdarzyla je rodzeniem dzieci i miesiączką ....
                    • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 22.09.11, 17:59
                      angelfree napisała:

                      > bling.bling napisał:
                      >
                      > > Dobro materialne jest konsumowane przez całe życie bez względu na długość
                      > okres
                      > > u w czasie którego był wytwarzany. W czasie okresów bez pracy, kobiety zu
                      > żywają
                      > > tą różnicę.

                      >
                      > Jakie ma to znaczenie z punktu widzenia wypłacającego pensję?

                      Konkretne przypadki nie mają nic wspólnego ze statystyką i należy je rozpatrywać indywidualnie. Przedstaw szczegóły i sytuację tych osób a wtedy pogadamy

                      >
                      > > A wytłumaczysz dlaczego w przemyśle pornograficznym kobiety zarabiają
                      > lepiej ni
                      > > ż mężczyźni?
                      > >

                      >
                      > Nie mam pojęcia. A Ty wiesz?
                      >
                      Dyskryminacja ze względu na płeć. Bo jak inaczej to wytłumaczyć?!
                      • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 23.09.11, 14:04

                        > > > Dobro materialne jest konsumowane przez całe życie bez względu na d
                        > ługość
                        > > okres
                        > > > u w czasie którego był wytwarzany. W czasie okresów bez pracy, kobi
                        > ety zu
                        > > żywają
                        > > > tą różnicę.

                        > >
                        > > Jakie ma to znaczenie z punktu widzenia wypłacającego pensję?
                        >
                        > Konkretne przypadki nie mają nic wspólnego ze statystyką i należy je rozpatrywa
                        > ć indywidualnie. Przedstaw szczegóły i sytuację tych osób a wtedy pogadamy[/i]

                        Nie chodzi o konkretne przypadki. Chodzi o to, ze jeśli kobieta w ciągu godziny pracy wyprodukuje jednego vodite'a i mężczyzna wyprodukuje w ciągu godziny pracy jednego vodite'a, to dlaczego ta godzina pracy ma być w przypadku kobiety opłacona niżej. Vodite'y są takie same.
                        Przypominam, że godziny skladają się na dniówki, a dniówki na miesiące pracy i tak dalej.
                        Przepraszam za łopatologię, ale mam wrażenie, że mówimy innymi językami.

                        > > > A wytłumaczysz dlaczego w przemyśle pornograficznym kobiety zara
                        > biają
                        > > lepiej ni
                        > > > ż mężczyźni?
                        > > >

                        > >
                        > > Nie mam pojęcia. A Ty wiesz?
                        > >
                        > Dyskryminacja ze względu na płeć. Bo jak inaczej to wytłumaczyć?!


                        A dlaczego aktorzy mężczyźni w filmach niepornograficznych dostają większe gaże, niż aktorki? dyskryminacja ze względu na pleć?
                        • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 24.09.11, 15:07
                          zawsze chodzi o konkretne przypadki. W konkretnym przypadku pan x i pani y dostają za tą samą wartość wytworzonego dobra tą samą część zysku z jego wytworzenia czyli zapłatę.
                          Pan x pracuje 40 lat
                          Pani y pracuje 35 lat
                          Pan x jak i pani y dostawali miesięczną zapłatę 5 za każdy miesiąc rzeczywiście wykonywanej pracy
                          PX=40x12x5=2400
                          Pani y urodziła 3 dzieci, na każde z nich przypada 8 miesięcy (średnio) okresu nie wykonywania pracy
                          PY=35x12x5-3x8x5=1980

                          Różnica wynosi więc 420, co stanowi 17,5% mniej udziału w zysku wypracowanego dobra pani y w stosunku do pana x.
                          • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 24.09.11, 15:22
                            Sęk w tym, że pani, za wyprodukowanie jednego vodite'a dostaje mniej od pana.
                            To, ile lat pracuje ma wpływ na jej emeryturę, nie powinno mieć jednak wpływu na miesięczną pensję.
                            Vodite to vodite. Procent z zysku z vodite pracownicy powinni otrzymywać niezależnie od płci.
                            • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 24.09.11, 15:44
                              pokazałem cie przykład gdzie mimo jednakowego wynagrodzenia miesięcznego panów oraz pan statystycznie pani zarabia mniej. To są proste liczby i do tych liczb odnoszą się statystyki udowadniające gender gap.
                              Oprócz tego istnieją jeszcze różnice w preferencji wyboru zawodów.
                              • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 24.09.11, 17:16
                                Wpływ różnic w preferencji zawodów jest dla mnie oczywisty.
                                Być może nie rozumiem, jak się liczy dane dotyczące zarobków, ale jakoś nie przekonuje mnie to, że wlicza się do niego caly okres pracy łącznie z urlopami macierzyńskimi, wychowawczymi i zwolnieniami na opiekę.
                                Wydaje mi się, że raczej dodaje się aktualne miesięczne pensje w ramach jednej płci i dzieli sumę przez liczbę jej składników.
                              • Gość: bhg Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.11, 19:55
                                To co piszesz to niewiedza czy świadoma dezinformacja?
                                Gender gap nie oblicza się w taki sposób jak opisałeś a to oznacza, ze całe twoje rozumowanie bierze w łeb.
                                • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 24.09.11, 21:19
                                  A jak się oblicza?
                                  Dla mnie istotne jest porównanie zarobków kobiet i mężczyzn na równorzędnych stanowiskach.
                                  I tu rzeczywiście chyba tylko w przemyśle pornograficznym kobiety mają przewagę.
                                  Nawet w szkolach nauczycielki zarabiają mniej niż nauczyciele.
                                • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 24.09.11, 22:36
                                  jak się oblicza gender gap?
                                  • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 12:04
                                    The gender pay gap (also known as gender wage gap) is the difference between male and female earnings expressed as a percentage of male earnings, according to the OECD.[1] The European Commission defines it as the average difference between men’s and women’s hourly earnings.[2] There is a debate to what extent this is the result of gender differences, lifestyle choices (e.g., number of hours worked), or because of discrimination.
                                    (z Wikipedii)

                                    Wikipedia nie podaje dokładnego sposobu obliczenia, rozróżnia jednak g.p.p. "unadjusted" i "adjusted". Podejrzewam, że sposób obliczania adjusted g.p.p. zależy od obliczającego. ; )
                                    • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 12:36
                                      Nie spotkałem nigdy danych dotyczących określonych grup zawodowych. Na przykład czy wśród nauczycieli występują różnice płac pomiędzy płciami. Bardzo łatwo było by sprawdzić bo przecież to duża grupa o kontrolowanych jednakowych stawkach. Zawód zresztą silnie sfeminizowany.
                                      • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 13:34
                                        A ja chyba widziałam takie dane przywołane w jakimś artykule. Nawet nie w jednym, a wiele razy.
                                        W wolnej chwili pokopię, może uda mi się dotrzeć do jakiegoś źródła.
                                        • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 13:42
                                          Dane z 2008 roku
                                          Przeciętne godzinowe wynagrodzenie ogółem brutto wyniosło 18,11 zł. Mężczyźni osiągnęli przeciętne
                                          godzinowe wynagrodzenie o 6,8% wyższe od średniego w gospodarce narodowej (tj. wyższe o 1,24 zł), a
                                          kobiety  niższe o 7,6% (czyli niższe o 1,37 zł). Przeciętne godzinowe wynagrodzenie brutto mężczyzn było o
                                          15,6% (o 2,61 zł) wyższe od przeciętnego godzinowego wynagrodzenia brutto kobiet.

                                          Przeciętne miesięczne wynagrodzenia brutto zatrudnionych według „wielkich” grup zawodów w październiku 2008 r.
                                          Strona 3

                                          -
                                          O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                          • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 13:51
                                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/wroc/ASSETS_09w_07_05.pdf
                                            To są wynagrodzenia brutto, więc, jak rozumiem, bez użycia statystycznych sztuczek o których pisałeś powyżej.
                                            • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 17:08
                                              W budownictwie kobiety zarabiają więcej od mężczyzn. LOL
                                              Brak jest wyjaśnienia skąd w ogóle wzięły się cyfry w tym zestawieniu. Na podstawie jakich badań je zebrano. Podział na tak szerokie sektory gospodarcze też niczego nie wyjaśnia a wręcz maskuje możliwość wyciągania sensownych wniosków.
                                              Podałem przykład zawodu nauczycielskiego. Nawet w obrębie jednej gminy można łatwo zrobić odpowiednie zestawienie.
                                              • angelfree Re: Równa płaca dla kobiet... 25.09.11, 17:46
                                                bling.bling napisał:

                                                > W budownictwie kobiety zarabiają więcej od mężczyzn. LOL


                                                Myślę, że albo to jest błąd, albo wynika z faktu, że w budownictwie kobiety nie wykonują prac najprostszych z gatunku "przy łopacie". Budownictwo to nie tylko zajęcia typu operator koparki, czy gorzej - operator łopaty.
                                                Rozliczeniowiec na budowie, a bardzo często sa nimi kobiety, zarabia bardzo dobrze. Pytanie brzmi, czy rozliczeniowcy kobiety i rozliczeniowcy meżczyzni mają podobne wynagrodzenia.

                                                > Brak jest wyjaśnienia skąd w ogóle wzięły się cyfry w tym zestawieniu. Na podst
                                                > awie jakich badań je zebrano. Podział na tak szerokie sektory gospodarcze też n
                                                > iczego nie wyjaśnia a wręcz maskuje możliwość wyciągania sensownych wniosków.


                                                Zgadzam się. To byly pierwsze z brzegu zestawienia wyrzucone przez google'a.

                                                > Podałem przykład zawodu nauczycielskiego. Nawet w obrębie jednej gminy można ła
                                                > two zrobić odpowiednie zestawienie.


                                                To wstęp do jakiejś teorii spiskowej?
                                                • bling.bling Re: Równa płaca dla kobiet... 26.09.11, 20:09
                                                  angelfree napisała:


                                                  > To wstęp do jakiejś teorii spiskowej?
                                                  >

                                                  Nie, absolutnie. Uważam, że badanie na tej grupie to byłby bardzo dobry kandydat do pokazania obiektywnego obrazu różnic w płacy.
                                                  Jeden pracodawca. Jednakowe(?) stawki. Sfeminizowany zawód. Łatwo zebrać konkretne dane w obrębie jednej gminy czy miasta.
                                          • mg2005 Re: Równa płaca dla kobiet... 01.10.11, 21:47
                                            Przeciętne godzinowe w
                                            > ynagrodzenie brutto mężczyzn było o
                                            > 15,6% (o 2,61 zł) wyższe od przeciętnego godzinowego wynagrodzenia brutto kobie
                                            > t.

                                            To nie jest dowód dyskryminacji. O dyskryminacji można mówić,gdy jest różnica wynagrodzenia na takim samym stanowisku i przy tej samej efektywności pracy.

                                            Ponawiam pytanie: skąd feministki "wiedzą", że jest dyskryminacja ?...


                                            --
                                            Dzisiejsza Platforma nie ma w sobie dosłownie nic z PO, do której wstępowałem ponad 10 lat temu. Stała się „partią władzy”, której wyłącznym programem jest utrzymanie się przy władzy.
                                            lubczasopismo.salon24.pl/polityka/post/347403,przepraszam-za-donalda-tuska-spowiedz-wyborcy-po
                          • angelfree Ciekawe 24.09.11, 15:25
                            że mężczyźni niezależnie od innych przekonań bronią jak niepodleglości swoich wyższych pensji.
                            Znowu porozumienie między podziałami, jak w przypadku papierosów.
    • polskawbudowie Niech nauczą się myć i sprzątać 23.09.11, 13:21
      Jak należy a pieniadze same przyjdą.
      • Gość: bhg Re: Niech nauczą się myć i sprzątać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.11, 13:51
        Zawsze to powtarzam mojemu mężowi a on dalej po sobie nie sprząta.
        • fajny_zajety kobieta zarabia więcej niż ja 30.09.11, 14:35
          U mnie w pracy koleżanka zarabia więcej niż ja? Mam iść do sądu? Będe argumentował ,że przecież w Polsce jest dyskryminacja i prosze o ustawowe obniżenie jej pensji - NIE.
          Poprostu na ten moment ma większe doświadczenie. Nie płaczcie kobity tylko pracujcie bardziej wydajnie. To ,że w pracy całe 8 godzin czymś sie zajmujecie to sie znaczy ,że tym co trzeba.
    • Gość: facet Re: Równa płaca dla kobiet... IP: *.dynamic.chello.pl 05.10.11, 02:49
      A od kiedy interesują cię kobiety, papisto?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja