l.george.l
02.11.11, 18:06
Na pokładzie Boeinga 767 był duchowny. Ojciec Piotr Chyła rozgrzeszył pasażerów przed awaryjnym lądowaniem. Czy takie hurtowe rozgrzeszanie nie uwłacza godności osób, które nie życzą sobie wykonywania jakichkolwiek czynności z zakresu magii wobec siebie? To po pierwsze, a po drugie - czy zachowanie księdza nie mogło przypadkiem przyczynić się do powstania paniki na pokładzie? Zastanawiam się, czy linie lotnicze nie powinny księdzu wytoczyć procesu, by dać mu nauczkę za niestosowne zachowanie.