karolkd
07.12.11, 01:32
Czy tylko mnie dopada w tym wieku? Lada moment skończę 30. i generalnie łamią mnie pewne nieobiektywne fakty:
- łysieję, coraz większe zakola:-) zaczynam się przyglądać w lustrze i zastanawiać, że żadnej fryzury "z tego" nie zrobię
- najwyższy czas uświadomić sobie, że wielka kariera na mnie nie trafi, nie będę już raczej milionerem, ani znaną osobistością;) i że coraz mniej czasu mam, gdybym chciał zmienić branżę w której pracuję
- coraz mniej optymistycznie patrzymy z wybranką na to, czy zarobki pozwolą nam na własne mieszkanie - i tu już bez żartów, choć nie zarabiamy minimalnie, w najlepszym wypadku w tym kraju stać nas na zadłużenie się po uszy na 30 lat, a jedyne co może być gorsze to to, że wkrótce i nam bank nie da kredytu.
Czy też mieliście takie poczucie beznadziejności, uświadomienie sobie, że "najlepsze to już było", a nie będzie, że na następne lata pozostaje harowanie w robocie i siedzenie w mieszkaniu rodziny (a nie wymarzonym domu z ogrodem, czy choćby własnym M), opieka nad dziećmi. I tak do starości - jak się poszczęści i się dożyje, to więcej czasu na emeryturze.
Nie mogę zapanować, małżonka zauważyła ostatnio, że wyglądam na przygnębionego i zmęczonego niewyspaniem, a ja po prostu frustruję się ogólną beznadzieją życiową, moją osobistą i tą ogólną beznadzieją życia w Polsce - też tak mieliście koło 27-32 lat?