karkowiak2plus
07.12.11, 11:53
Typowy wątek malkontenta.
Jest kryzys. To widać słychać i czuć.Wzwiązku z tą bryndzą nie stać mnie było na opłacenie należnego podatku w nakazanym terminie. Kontrahent się spóźnił. W wyniku tego Urząd Skarbowy zablokował mi konto gospodarcze. Gdy kontrahent zorganizował kasę to jemu też zablokowano konto. Spotkaliśmy się w połowie drogi i dał mi kesz. Z gotówką w zębach udałem się do skarbowego i wpłaciłem co trzeba. Okazało się ,że to mało bo są jakieś opłaty egzekucyjne i konto nadal było nieczynne. Kolejna wizyta w skarbówce zaowocowała wydaniem dokumentu o uchyleniu zajęcia. Z tym w te pędy do banku. Bank nadaje bieg sprawie a konto nadal zablokowane. W międzyczasie spłynęły środki ,z których nie można korzystać.
Bandyckie państwo !
Biję się w pierś-moja wina,że nie miałem nadwyżki wolnej kasy by zaspokoić państwo. Ale przy okazji zobaczyłem jak liczna jest banda,która pilnuje bym przypadkiem się za bardzo nie wzbogacił.
ROZBÓJ W BIAŁY DZIEŃ.
ps.
Tylko nie piszcie ,że sam sobie jestem winien i podatki trzeba płacić na czas,bo to już wiem.