Dodaj do ulubionych

Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on)

02.02.12, 18:52
Problem nabrzmiewa. Dzięki zdobyczom socjalnym i technologicznym znaleźliśmy się w tym miejscu , w którym jesteśmy czyli w cz....j d...e.
Dwudzietodwulatek siedzi w domu pali papierosy,pije kawę,ogląda Polsat i TVN,serfuje w necie i nie ma ochoty na pracę. Oczywiście nie jest tak,że jej nie szuka. Bynajmniej. Raz ,dwa razy w tygodniu wyśle jakiegoś maila i czeka.I na tym jego rola się kończy.
Obarcza wszystkich winą za swoje bezproduktywne siedzenie w domu i chyba ma rację,gdyż gdyby nie stojący na głowie system dawno zdechł by z głodu.
Nawet nie wiem jak zredagować pytanie do tego wątku. Piszcie co chcecie.
Obserwuj wątek
      • karkowiak2plus Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 02.02.12, 19:05
        Panienka taki sam kałmuk jak on. Też bez pracy i wybrzydza. A jak im się chce być samemu to zamykają się na klucz w pokoju.
        Problem jest wielowarstwowy. Jedna z tych warstw to wolność wyboru pracy polegająca na tym,że nasze prawo nie tworzy potrzeby dbania o wsad do garnka . Dba o to by inni pracowali na leni.
    • dangerous.mistress Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 02.02.12, 19:11
      O tak, znam kilku 30 latków którzy siedzą w domu na utrzymaniu mamusi. Dla mnie to nieporozumienie, zwłaszcza, że dwie z tych mamuś jeszcze głaszczą synusiów po głowie, podają obiad do łóżka (bo śpią do 12) itd itp. Najgorsze, że one same wychowują kaleki życiowe, żyjąc w przeświadczeniu, że robią dobrze, bo przecież dbają o swoje dzieci.
    • massaranduba Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 02.02.12, 20:05
      karkowiak2plus napisał:

      > Problem nabrzmiewa.

      Trzeba wiec zajac sie soba,przykrecic kurek z forsa i w calosci poswiecic sie swojemu hobby.Po pewnym czasie czlowiek dochodzi do wniosku,ze milo jest,od czasu do czasu,pobyc tylko ze soba.Jak zatesknia za Twoim towarzystwem,to sami przyjda,moze nawet z jakims planem rozwiazania problemu ?...
      • karkowiak2plus Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 02.02.12, 20:13
        Dzięki za radę,ale to już trenowałem i przegrałem.Ha ha.
        Szkopuł w tym,że należę do mniejszości i zostałem sprowadzony do roli dostarczyciela środków płatniczych. I na dodatek oskarżony o poświęcanie zbyt małej ilości czasu rodzinie.
        To mnie dobiło. Człowiek harując przebywa poza domem,przynosi swoją krwawicę i jeszcze jest poddawany szykanom. Niestety nie potrafię dołączyć do tego grona i bezczynnie siedzieć popijając kawą i dymiąc fajurkę.
      • karkowiak2plus Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 02.02.12, 23:24
        Uwierz mi , że bardzo próbuję go zrozumieć. Ja mając 22 lata od lat siedmiu byłem poza garnuchem rodziców. I mimo,że letko nie było pokończyłem szkoły takie i inne. A on rzutem na taśmę zaliczył maturę drugim okrążeniem. Zahaczył sie na jakiś podrzędnych studiach w pobliskim Pierdziszewie i pobimbał do pierwszej sesji. Miał dwa epizody pracownicze.Jeden w firmie zakładającej ogrody-przyniósł mniej niż przepala i pchły w dobrodziejstwie inwentarza,drugi w tartaku-dał sobie spokój podczas przerwy śniadaniowej.
        Jak mam go zrozumieć gdy jestem od niego niższy o pięć cm i mniej ważę o dziesięć kilo a mając lat 15 dłużej pracowałem zarabiając na wakacyjny wyjazd u producenta pustaków metodą wyłącznie ręczną?
        • piwi77.0 Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 03.02.12, 09:13
          karkowiak2plus napisał:

          Miał dwa epizody pracownicze.Jeden w firmie zakładającej ogrody-przyniósł mniej niż przepala i pchły w dobrodziejstwie inwentarza

          O właśnie, czy w tym punkcie nie robisz błędu, że kpisz z niego, że znalazł sobie taką marną robotę, zamiast go pochwalić, że w ogóle potrafi coś zarobić. To jest delikatny punkt, gdy ojciec zarabia dobrze, a syn nie ma możliwości takich zarobków, czuje sie wtedy gorszy. Ważne, żeby upewniać go w tym, że jego praca ma sens, że jego ojciec też tak zaczynał i że trzeba przeć do przodu zamiast się poddawać. Zawsze popieraj go w tym co robi, szczególnie jeżeli wychodzi z domu i cokolwiek zarobi, a jak leży na kanapie i nie robi nic udawaj, że nie widzisz.
        • piwi77.0 Re: Dorosły syn na utrzymaniu( i nie tylko on) 03.02.12, 09:40
          Skoro tak, to musi jeszcze zaczekać, funkcje prezesów nie leżą na ulicy, a Ty musisz to tolerować, bo bić się nie będziesz. Nasze dzieci są inne niż my, to w sumie ludzie obcy, choć bardzo nam bliscy i niech sobie układają swoje życie wg swojego pomysłu. A Ty dbaj przede wszystkim o to, żebyś miał dość energii do swojej pracy dla swoich zamierzeń, dlatego nie trać jej na domowe wojny, których wygrać nie możesz.
    • Gość: 323 kropki Trzysta dwadzieścia trzy kropki IP: 66.90.73.* 03.02.12, 13:37
      ...........................................................................................................................................................
      ...........................................................................................................................................................
      .............
      • placeboeffect Re: Trzysta dwadzieścia trzy kropki 04.02.12, 12:09
        zgadzam sie z osobami, ktore twierdza, ze nie nakladanie dzieci obowiazkow robi z nich kaleki zyciowe. problemem nie jest to ze chlopak nie potrafi usmazyc kotleta ale ze bedzie nie zaradny zyciowo, bedzie szedl z pradem (tam gdzie mnie rzuca tam bede) i wiecznie nazekal ze zycie jest ciezkie i wszyscy sie na mnie uwzieli. mialam podobna sytuacje u mnie w domu z moim bratem. mowilam mojej mamie, ze nie moze robic wszystkiego za mojego brata bo on bedzie mu ciezej w zyciu (oczywiscie argument jest bo to chlopak. moj argument jest chlopak tak jak i ja ma dwie rece i dwie nogi wiec moze zrobic. brat nie robil nic ale jeszcze wymagal. w koncu ja sie wyprowadzilam w wieku lat 21 bo chcialam pozwiedzac swiat a moj brat rok pozniej w wieku lat 28. byl lament ze jak on sobie poradzi- no i sobie poradzil, teraz wie ze jak sie sobie nie zrobi to nikt tego nie zrobi, jakby mu podac smazony karton to zje i podziekuje bo wie ile to kosztuje czasu zeby zrobic). krakowiak nie wiem co tobie powiedziec ale nic tak dobrze, nie zrobi twojemu synowi jak usamodzielnienie sie (nie mam pomyslu jak masz to zrobic bo chyba twoja zona nie widzi problemu). prawda jest taka ze jak sie chce pracowac to prace mozna znalezc tylko trzeba poczuc cisnienie (zeby nie bylo ze to tylko puste slowa- nie mieszkam w polsce wiec mama nie moze po prostu przyjsc i mi dac obiad, pracowalam w roznych miejscach: sklepach, restauracjach, stadninie koni wynoszac na taczce konski gnoj; to byla najciezsza praca jaka kiedykolwiek mialam w zyciu i az mialam since na ramionach od ciezaru. robilam bo musialam i z perspektywy czasu jestem w jakis sposob z tego dumna, ze dzieki swojej ciezkiej pracy dalam rade oplacic mieszkanie, studia, rachunki itd. teraz wiem ze wyprowadzenie sie z domu bylo bardzo dobra decyzja bo takie doswiadczenie zyciowe jak mam teraz 30 latek teraz opuszczajacy dom bedzie mial za 10 lat. nie chodzi tu o to czy dobrze sprzatam i gotuje ale o to ze nauczylam sie ze jak nie wpusza mnie przez drzwi to wejde oknem (bo musze). ja dalam rade, twoj syn tez da rade ale musi poczuc cisnienie. nie wiem jak wygladaja twoje stosunki z zona ale chyba czas pogadac o tym co czujesz i jakie twoje zdanie na ten temat (zdaza sie, ze chlopak moze nie miec pracy i jesli faktycznie mu niej by zalezalo to pewnie jest mu wstyd ze jest bezrobotny wg mnie zeby pokazac wam ze docenia wasza pomoc moze posprzatac dom, gotowac wam posiliki i zalatwiac sprawy domowe. to jest w jakis sposob wymagane od kobiety ktora jest w domu np z dzieckiem wiec twoj bezdzietny syn nie powinien miec z tym zadnego problemu)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka