kropidlo5
21.02.12, 22:14
Temat wyszedl tak jakby przy okazji innej dyskusji, ale stwierdzilem, ze moje jest ciekawy do poruszenia.Wyobrazcie sobie, ze w rodzinie jest dwoje dzieci, chlopak i dziewczyna, chlopak jest nieco starszy. Poza tym ojciec i matka.
Chlopak ma wieksze potrzeby zywieniowe niz dziewczyna- ma wiekszy apetyt, chce jesc wiecej. Matka mowi, ze nie nalezy mu sie wiecej, tylko tyle samo, co siostrze- bo z jakiej racji ma dostawac wiecej jedzenie, skoro oboje sa 'rownymi' dziecmi.
Wiec chlopak jest wiecznie glodny, bo dawka siostry mu nie starcza. Matka proponuje, ze moze 'dojesc' chlebem i ziemniakami jak juz musi, ale takie rzeczy jak wedlina, ser czy mieso do obiadu nie nalezy mu sie w wiekszej ilosci.
Chlopak buntuje sie, matka mowi, ze przeciez w restauracji jest taki sam posilek dla kazdego, wiec jej zasada jest powszechnie stosowana w swiecie a on dopominajac sie wiecej, nie ma racji. I terz tak- logicznie, z jednej strony, tak jest. Ale czy do konca?