specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia

21.02.12, 22:14
Temat wyszedl tak jakby przy okazji innej dyskusji, ale stwierdzilem, ze moje jest ciekawy do poruszenia.Wyobrazcie sobie, ze w rodzinie jest dwoje dzieci, chlopak i dziewczyna, chlopak jest nieco starszy. Poza tym ojciec i matka.
Chlopak ma wieksze potrzeby zywieniowe niz dziewczyna- ma wiekszy apetyt, chce jesc wiecej. Matka mowi, ze nie nalezy mu sie wiecej, tylko tyle samo, co siostrze- bo z jakiej racji ma dostawac wiecej jedzenie, skoro oboje sa 'rownymi' dziecmi.
Wiec chlopak jest wiecznie glodny, bo dawka siostry mu nie starcza. Matka proponuje, ze moze 'dojesc' chlebem i ziemniakami jak juz musi, ale takie rzeczy jak wedlina, ser czy mieso do obiadu nie nalezy mu sie w wiekszej ilosci.

Chlopak buntuje sie, matka mowi, ze przeciez w restauracji jest taki sam posilek dla kazdego, wiec jej zasada jest powszechnie stosowana w swiecie a on dopominajac sie wiecej, nie ma racji. I terz tak- logicznie, z jednej strony, tak jest. Ale czy do konca?
    • kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 22:21
      No zapomnialem o pytaniiu podstawowym- jak w takiej relacji rodzinnej, czy wszystkim czlonkom rodziny naleza sie takie same ilosci jedzenia? Czy tez 'wieksi' powinien jesc wiecej'? Co wtedy z tym, ze w takim czysto matematycznym kontekscie to faktycznie, powstaje nierownowaga. Czy moze tak, ze wiekszy powinien dostac wiecej, ale np dostac mniej w innej dziedzinie zycia, np mniej kieszonkowego albo gorsze ubrania?
      Mniejszy moze zawsze argumentowac, ze 'mniej kosztuje'; i nalezy mu sie rekompensata jakas.
      • gucio71.2 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 22:24
        jaja sobie robisz? nie piszesz tego poważnie? mam nadzieje że to jakaś podpucha
        • kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 22:33
          gucio71.2 napisał:

          > jaja sobie robisz? nie piszesz tego poważnie? mam nadzieje że to jakaś podpucha

          a czemu podpucha? To nie jaja. To byl moj problem w procesie wychowania w domu rodzinnym. Na takiej wlasnie zasadzie albo ograniczano mi jedzenie, albo obnizano jego jakosc (w formie wlasnie- kotlet nalezy ci sie jeden jak wszystkim a jak ci malo to doloz ziemniakow albo chleba).
          To jest problem wyjety z kontekstu sprawy ktora poruszalem na innym forum, ale nie chce sie skupiac na kwestiach wychowania czy relacji w rodzinie, ale sama ta kwestia, czysto czarno na bialym, bez kontekstu.
      • kklekss Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 22:32
        U mnie jest tak, ze mąż na obiad dostaje największą porcję , ja mniejszą a córka jeszcze mniejszą. I żaden to przywilej dla męża , poprostu mężczyzna zjada wiecej, ja bym nie mogła zjeść tyle co mąż . Pierwsze czytam ,że porcje 'jedzeniowe' mają być równe dla wszystkichMoże to kwestia finansowa rodziny , czyli brak kasy .
        • kklekss Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 22:35
          Znam z życia, jak ukochany synalek dostawał najlepsze kąski do jedzenia, bo przecież dorastał , to potrzebował dużo jeść . Dużo i dobrze a reszta skromnie.Samo zycie.
          • kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 22:51
            kklekss napisała:

            > Znam z życia, jak ukochany synalek dostawał najlepsze kąski do jedzenia, bo prz
            > ecież dorastał , to potrzebował dużo jeść . Dużo i dobrze a reszta skromnie.Sam
            > o zycie.

            no to tu bylo odwrotnie.
    • seth.destructor Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 21.02.12, 23:33
      To jest totalna patologia. Głodzić dziecko w imię jakiejś równości? To może niemowlę ma zjeść tyle samo co 120 kilogramowy facet zapieprzający na budowie?
    • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 07:32
      Oczywiscie,że wiekszy zje więcej---ale towar*reglamentowany* czyli na osobe przygotowane porcje np.nóżki kurczka szt pięc i osób pięc to każdy jedna,a dopełnić reszte warzywami do woli:)
      • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 22.02.12, 11:58
        Jak mowie, choc zasada wydaje mi sie ogolnie dziwna, to moglbym zrozumiec to, ze jak jest 5 kotletow na 5 osob, to dla kazdego jeden a kto jeszcze glodny moze zjesc dodatkowo kanapke, salatke czy cos. Tu jednak chodzi o jedzenie wiekszej ilosci w ogole- w mysl 'wszyscy dostali tyle samo i wszystkim ma wystarczyc' taka zasada, a jako rezultat 'kompromisu'i laski pozwolenie, by zjesc wiecej ziemniakow lub chleba- tutaj klucz jest prosty- zapelnic sie czyms tanim i sycacym.

        Jak to porownac do dan w restauracji, bo to byl podstawowy argument- 'w restauracji tez nie daja wieksszemu wiecej', ani na stolowce czy w kantynie zakladowej. Wydaje mi sie z doswiadczenia, ze raczej jest odwrotnie i porcje sa wyliczone na 'wiekszego' i kto nie zje po prostu zostawia resztki. Ewentualnei mozna zamowic dodatkowa porcje albo dojesc cos pozniej.
        • massaranduba Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 13:18
          Gość portalu: kropidlo5 napisał(a):

          > Jak to porownac do dan w restauracji, bo to byl podstawowy argument- 'w restaur
          > acji tez nie daja wieksszemu wiecej', ani na stolowce czy w kantynie zakladowej

          Niestety zarzadzanie gospodarstwem domowym ma sie nijak do restauracji,poniewaz jak sam zauwazyles,w rodzinie wystepuja wieksze dysproporcje wiekowe i co sie z tym wiaze zroznicowane zapotrzebowanie kaloryczne.W opisanym przez Ciebie przypadku calodzienna ilosc jedzenia obliczona dla wszystkich czlonkow rodziny byla zbyt mala,a wiec niemozliwe bylo racjonalne jej rozdzielenie. Gdyby zwiekszyc ogolna racje zywnosciowa przeznaczona dla jednego gospodarstwa domowego,to opisany przez Ciebie problem by nie istnial.
        • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 13:33
          Kropidło--co ty masz za problem------w restauracji sa przystawki i ten bardziej pojemny weźmie sobie więcej jedzenia---mozna poprosic 1/2 porcji dla osoby która mniej je---co to za problem ?
          • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 22.02.12, 13:48
            voxave napisała:

            > Kropidło--co ty masz za problem------w restauracji sa przystawki i ten bardziej
            > pojemny weźmie sobie więcej jedzenia---mozna poprosic 1/2 porcji dla osoby któ
            > ra mniej je---co to za problem ?

            Ja problemu nie mam, to moja matka go ma:)
            Nie chcialem wnikac w kwestie wychowawcze jednakowoz, chodzi o sama zasade per se czyli jako taka. Zasada jest taka, ze kazdy ma inne potrzeby zywieniowe- jakso tam zblizone, usrednione, ale indywidualne.

            Ale w malzenstwie moze sie np pojawic argument, albo w rodzinie- 'oboje przynosimy po 1000PLN wyplay i ty przejadasz 400 a ja 200, to ja te pozostale 200 wydam na cos ekxtra' i pozornie jest w tym jakas racja.

            (tak, jestem tu troche 'adwokatem diabla' teraz)

            Na logike to wydaje mi sie, jak ktos tu zauwazyl, ze te nierownosc jest wpisana w inne 'nierownosci', ze np w razie przeprowadzki wiekszy dzwiga wiecej itp, ale ktos sie zwsze moze klocic



            • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 14:07
              Wiele lat prowadzę zywienie w domu i wiem że mężczyźni musza dostac wiecej jedzenia bo sa wieksi ich organizm tak wymaga.
              Do tej pory wieksze kaski dostaje mój mąż mimo że jestem za równością płci---ale on jest większy i wykonuje ciężkie prace to musi dobrze zjeśc.
              Ja moge mniej bo jestem kobieta.
              Domagaj sie od mamy nierówności w tym względzie bo różni fizycznie jesteśmy.
              Nie zeżeraj siostrze smakołyków łobuzie jeden:)
        • seth.destructor Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 19:28
          Moim zdaniem to nie chodzi o to, ile dostałeś, ale że podkreślano, że ci się nie należy jedzenie i czyniono cię winnym za to, że byłeś głodny. Myślę tak, bo w wielu rodzinach też się nie przelewało, mogło nie być dość jedzenia, ale nie było czegoś takiego jak nie dostaniesz jeść, bo ci nie wolno, nie należy się=jesteś niedobry i to twoja wina i twoje potrzeby są przerysowane i nieważne. Można było po prostu powiedzieć, że nas nie stać, że nie ma tak dużo itp.
    • Gość: inkwizytor Rzeczywiście specyficzne IP: *.unknown.vectranet.pl 22.02.12, 09:17
      kropidlo5 napisał:

      > Wyobrazcie sobie, ze w rodzinie jest dwoje dzieci, ch
      > lopak i dziewczyna, chlopak jest nieco starszy. Poza tym ojciec i matka.

      Poza czym? Poza rodziną?
      • Gość: kropidlo5 Re: Rzeczywiście specyficzne IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 22.02.12, 11:59
        w ramach, oczywiscie:)
    • piwi77.0 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 09:34
      Chłopak buntuje się słusznie, a matka jest głupia. Co to za podejście, że porcje muszą być równe? A może jak trzeba pralkę przestawić to też woła córkę jak jest po ręką, bo przecież każdy tyle samo udźwignie?
    • i.am.girl Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 22.02.12, 19:01
      Kropidło, ile Ty masz lat? Do dziś została Ci trauma kotleta? Zamiast pomyśleć z drugiej strony, jak to dobrze że siostra nie dostawała mniej, to myślisz, jaki ja biedny, że nie dostałem więcej niż ona. Czytam i nie wierzę
      • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 22.02.12, 19:14
        i.am.girl napisała:

        > Kropidło, ile Ty masz lat? Do dziś została Ci trauma kotleta? Zamiast pomyśleć
        > z drugiej strony, jak to dobrze że siostra nie dostawała mniej, to myślisz, jak
        > i ja biedny, że nie dostałem więcej niż ona. Czytam i nie wierzę

        Siostra tutaj sluzy tylko jako porownanie, chodzi o to ze ktos jest glodzony, a kto to niewazne, czy glodzony jest ktos w imie 'bo wszystkim sie rowno nalezy' czy ktos inny w imie 'maly to mu sie malo nalezy' to jest mniej wazne.

        To ne chodzi o to ze ' ja biedny nie dostalem wiecej', to nie chodzi o zazdrosc o diamenty i szmaragdy i o to, kto ssie wiecej nachapal- tu chodzi o zwyczajny glod i niedozywienie.
      • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 22.02.12, 19:23
        .am.girl napisała:

        > Kropidło, ile Ty masz lat? Do dziś została Ci trauma kotleta? Zamiast pomyśleć
        > z drugiej strony, jak to dobrze że siostra nie dostawała mniej, to myślisz, jak
        > i ja biedny, że nie dostałem więcej niż ona. Czytam i nie wierzę

        swoja droga to niezla manipulacja. wymagasz, bym sie cieszyl z faktu, ze bylem glodny, bo dzieki temu siostra nie byla glodna. a to wcale nie jest tak, bo to nie byla wojna i getto warszawskie, tylko IIIRO i problemow z jedzeniem nie bylo.

        No tak, ciekawe, jakby dawke jeszcze zmniejszyc, ponizej jej normy, to by i ona i ja byl glodny, a tak to chociaz ona najedzona a ja glodny. faktycznie, tylko sie radowac:)
        • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 07:59
          Kropidło----dzieki temu niedozywieniu masz dzisiaj piekna figure a siostra utyla------matka jednak bardziej cie kochala.
          Chodzi ci o przydzial uczucia co sie przekłada na ilosc jedzenia.-------
          • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 23.02.12, 11:53
            Nie do konca, oboje jestesmy szczupli:)

            Tak naprawde to zabranianie jedzenia trwalo do czasu studiow, dostawalem glodowe stawki na przezycie i ludzie sie ze mnie mniej lub bardziej podsmiewali (nie wrogo, bardziej na zarty) bo moja dieta to byly na zmiane smazone ziemniaki, smazona cebula, paprykarz itp. Powiem Ci tak- w 1998 to bylo i starzy mi dawali na 1szym roku 300PLN na miesiac (studia dzienne, dawali 2 lata taka kwtoe, potem odmowili wogole).
            Pamietam, ze placilem 150PLN na pokoj dzieolony z 3 osobami (to bylo Olsztyn, wiec taniej) placilem 20 pln za znizkowy MPT, kolejne 20PLN na wizyty do domu rodzinnego raz na 2 tyg (znizkowe PKP, PKLSami nie jezdizlem bo nie bylo stac).

            Wiec po kosztach zostawalo 100PLN na wszystko- jedzenie, higiene, studia, ksiazki itp. Fakt, ze jak wyjezdzalem to dostawalem dodatek w formie torby jedzenia (kotlety troche sera itp) wiec powiedzmy 2 tygodnie w miesiacu mialem 'oplacone' tylko dokupic chleb, mleko itp.

            100PLN, chleb wtedy kosztowal, pamietam okolo zlotowki, mleko okolo 1.5, serek topiony/ paprykarz/najtansza konserwa okolo 2pln, obiad dofinasowany w stolowce kosztowal 3PLN,

            mozna sobie policzyc jak 'szalalem'. A jeszcze mialem z tych 100 pln oplacic ksiazki, skladni, xero, zdrowie, higiene itp. Dodam, ze na 'piwo i papiesory' oczywiscie juz nie mialem.
            • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 12:02
              Kropidło--ale juz po bólu--jest juz dobrze ,masz prace i jesz co chcesz-----to rozkoszuj sie tym bo jak bys zawsze miał super to nie miałbys pojecia jak teraz jest dobrze.
              Wnosze z tego,że rodzice z trudnościa finansowali twoje studia--nie miej im tego za zle nie każdy rodzic jest krezusem.
              Wyrosles na fajnego człowieka i to sie liczy.Powodzenia :))))))
              • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 23.02.12, 12:18
                zeby bylo tak prosto...
                nie, biedy nie bylo, oboje wtedy pracowali i ojciec byl kierownikiem i zarabial dobrze, ale matka ze tak powiem byla bardzo chciwa. czy moge docenic? zajelo mi to z 5 lat zeby zaczac korzystac z barow bez wyrzutow sumienia ze 'zyje ponad stan' a pierwszy raz w zyciu u fryzjera bylem jak mialem 30 lat, bo wczesniej mialem zakodowane ze fryzjer to luksus (sam sie golilem na pale maszynka).

                tak czy owak, to historia, istota watku bylo to co w pierwszym poscie, reszta to juz rozwiniecie:)

                za mile slowa dziekuje.
                • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 13:05
                  :D,:D,:D
                • kalllka Re: specyficzne- czyli jak zasiegam informacji. 23.02.12, 13:44
                  wiesz co kropidlo,
                  mam wrazenie, ze nickiem probujesz dac do zrozumienia, ze glownie nie wstydzisz sie wypisywac bzdury.
                  ale ta arogancka polglowkowosc to ulubione zarlo miejscowych Dysku tantow,, wiec niechze nie bedzie tajemnica poliszynela ze owszem korzystasz pod cisnienieniem z cudzych Tools barow by zwedzic cashe.



                  szanowne kropko czasem przydaje sie czytac glowna wyborczej z informacjami o konkurencyjnym portalu informacyjnym. nawet jesli jest to zaprzyjazniony portal to szczwani
                  freelancerzy probujacy sprzedac gdzie sie da i niesprawdzone zrodla- niekoniecznie sa zaprzyjaznieni z prawem.
                  • Gość: kropidlo5 Re: specyficzne- czyli jak zasiegam informacji. IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 23.02.12, 14:46
                    wypchaj sie kalllka:)

                    Temat watku byl prosty- czy 'kazdemu wedlug potrzeb' czy 'kazdemu rowno', czyli socjalizm czy socjalizm w gospodartswie domowym.

                    Wiadomo, ze przeciez kazdy jest inny, ma specuficzne potrzeby, zwiazane z wiekiem, plcia itp. To co, jak rodzice kupuja siostrze podpaski jak zaczyna miesiaczkowac bracia powinni powiedziec, ze skoro ona dtsoaje podpaski, to oni powinni dostac po czekoladzie?
              • i.am.girl Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 15:37
                voxave napisała:

                > Kropidło--ale juz po bólu--jest juz dobrze ,masz prace i jesz co chcesz----

                VOVAXE JESTES THE BEST :D
                • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 16:10
                  I.am-----pocałuj mnie w medalion z Matko Bosko :)
          • agulha Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 26.02.12, 16:13
            Nie masz racji, voxave. Młodzi ludzie w okresie dojrzewania (szczególnie chłopcy) mają potrzebę "jedzenia konia z kopytami" i to zwykle nie prowadzi do otyłości, tylko do wzrostu. Mówiono swego czasu o zjawisku akceleracji - że młodsze pokolenie jest wyższe niż starsze. Wiadomo także, że obecna średnia wzrostu w krajach rozwiniętych jest znacznie większa niż w dawniejszych czasach. Niby dlaczego? Geny te same? Ano dlatego, że dawniej ludzie byli niedożywieni. Utyć to autor zawsze zdąży, natomiast być może jest niższy i słabszy niż mógłby być, gdyby rodzice go normalnie żywili. Kiedy doczytałam wątek do końca, stwierdziłam, że to chyba skąpstwo i chłód emocjonalny. Skoro rodzice dobrze zarabiali, a tak bardzo ograniczali pieniądze synowi, który wszak nie przepuszczał ich na głupoty? Jedyna jeszcze inna możliwość, to że mieli jakieś długi lub zobowiązania finansowe, do których wstydzili się przyznać.
            Ja byłam ukochaną jedynaczką i moi rodzice wyznawali zasadę, że dopóki człowiek się uczy lub studiuje, to nie ma co marnować czasu na jakieś niskopłatne chałtury, tylko, o ile zostaje czas, chęć i energia, niech się potomek uczy i rozwija (fakt, że to były trochę inne czasy, pieniądze były mniej warte, praca młodzieży nie była popularna). Moje wydatki na ciuchy czy kosmetyki były kontrolowane, ale jeśli chciałam uczyć się języków, gry na gitarze, jechać na obóz za granicę, to było to finansowane i już. Kran z pieniędzmi :-) został zakręcony po zrobieniu dyplomu, ale wtedy miałam już kwalifikacje, żeby dostać pracę i zacząć pracę dodatkową (tłumaczenia - te języki się przydały).
    • matylda1001 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 13:53
      Chyba wiem, o czym piszesz:) Nas w domu było czworo, to znaczy rodzice, babcia i ja - ukochana jedynaczka. Wiadomo było, że wszystkie lepsze kąski były dla mnie. Teraz wiem, ze zupełnie niepotrzebnie. Pochodze z czasów, kiedy trudno było cokolwiek kupic, i jak trafiła sie np. jedna pomarańcza, to była wyłącznie dla mnie. U mojej cioci było inaczej. Pomarańcza była równo dzielona na cztery części, dla cioci, wujka i dwoch synów. To miało byc wychowawcze, żeby nie budzic w dzieciach egoizmu. Z drugiej strony pamietam porcje obiadowe moich ciotecznych braci kiedy byli w okresie dorastania. Potrafili zjeśc przyslowiowego konia z kopytami:) Drugie danie dostawali na półmiskach. Ciocia i wujek mieli porcje normalne, według zapotrzebowania. Ciocia nawet smiała się, ze łatwiej ich ubrać w Pewexie, niz wyzywic:) To parcie na lodówke trwało u nich dobrych kilka lat, potem wszystko wróciło do normy. Wiesz, nie chcę Cie napuszczać na Twoją mame, ale chyba masz racje, duzy musi zjeśc więcej. Przyczyny takiego podejścia mamy znasz najlepiej Ty sam.
      • kalllka Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 14:28
        uhym, a te wszystkie zakaski to spozywaliscie w latach osiemdziesiatych czy dziewiecdziesiatych wieku przejszlego, Math?

        mnie sie wydaje kolezanko ze nie zdajesz sobie sprawy, ze takiemu koscielnemu jak kropidlo wystarczy nacisniecie na Twoja myszke bys z ochota pokazala mu swoj POPielnick, a nie lodowke.

        nie uwazacie, ze czas skonczyc z dyskusjami o dwuznacznej tresci, poki jeszcze czas i nas nie zamkneli?
        • matylda1001 Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 14:50
          kalllka napisała:

          > uhym, a te wszystkie zakaski to spozywaliscie w latach osiemdziesiatych czy dziewiecdziesiatych wieku przejszlego, Math?<

          W siedemdziesiątych.

          > mnie sie wydaje kolezanko ze nie zdajesz sobie sprawy, ze takiemu koscielnemu jak kropidlo wystarczy nacisniecie na Twoja myszke bys z ochota pokazala mu
          swoj POPielnick, a nie lodowke.<

          Dajże spokój:)

          > nie uwazacie, ze czas skonczyc z dyskusjami o dwuznacznej tresci, poki jeszcze
          czas i nas nie zamkneli?<

          :) A zamkną?
          • voxave Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 23.02.12, 14:58
            Jak sie uprzemy to możemy to odnieśc do naszych emerytur i rent.Kto ma duża emeryture to powinien dostac wieksza podwyzkę jak w latach poprzednich.
            W tym roku ma byc po równo--czy za taka analogie nas moga nas zamknąć.
            Oj Kropidło,Kropidło--Kallka cie dopadla.:)
    • agulha Re: specyficzne- czy wiekszemu wiecej jedzenia 26.02.12, 16:01
      Normalni rodzice a) kochają swoje dzieci i chcą dla nich jak najlepiej b) jak nie wiedzieli wcześniej, to dowiadują się od innych albo czytają książki na temat procesów wzrostu, rozwoju i dojrzewania człowieka c) są dostatecznie zaradni, żeby utrzymać rodzinę na poziomie i d) nie są patologicznymi skąpcami. W domu każdy powinien móc najeść się do syta i dostawać pełnowartościowe jedzenie. Niemowlę wypije odrobinę mleka, dwumetrowy dorosły syn zje cztery kotlety i kopiec kartofli. Z kolei z ubraniem może być odwrotnie - niemowlęciu częściej trzeba sprawiać nowe ubranko, bo szybciej rośnie. Dziwnych rodziców miałeś.
      Jedynym argumentem do ograniczania jedzenia mogłyby być względy zdrowotne (alergia, choroby przewodu pokarmowego, otyłość).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja