Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co irytuje

06.04.12, 13:26
Jacy sprzedawcy was urzekają ?? jak lubicie być w sklepie z np odzieżą czy biżuterią obsługiwani.....
Mnie denerwuje kiedy ekspedient lub ekspedientka pyta "czy może w czymś pomóc" zaraz po tym jak wejdę do sklepu bo wolę się rozglądnąć i sama zapytać jak będę miała taką potrzebę, nie lubię też kiedy czuję się obserwowana bo mnie to krępuje....
a jak jest u was?? co was drażni w obsłudze ???
    • liviaro.z.wyspy.rozkoszy Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 13:30
      daisy.1 napisała:

      > co was drażni w obsłudze ???

      Pytanie: "Co jeszcze?"
    • massaranduba Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 13:42
      daisy.1 napisała:

      > Mnie denerwuje kiedy ekspedient lub ekspedientka pyta "czy może w czymś pomóc"

      I slusznie Cie to denerwujej.Mysle,ze klient raczej nie potrzebuje pomocy,jezeli juz to informacji. Zwrot ten wiec zyskal, wedlug mnie, status groteskowej formulki grzecznosciowej ( w dodatku jest kalka z angielskiego).
    • ultimate.strike Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 16:05
      > Mnie denerwuje kiedy ekspedient lub ekspedientka pyta "czy może w czymś pomóc"
      > zaraz po tym jak wejdę do sklepu

      Ekspedientki mają obowiązek pytać każdego wchodzącego klienta. Często za ścianką stoi kierownictwo i sprawdza, jak pracownicy się z tego zadania wywiązują. Nie wiń sprzedawczyń, wiń zasady obowiązujące w tych korporacjach.
      • k_a_p_p_a Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 16:13
        Zgadza się. mają taki obowiązek. Idiotyczny, tak jak obowiązkowe "dzień dobry" i "życzę miłego dnia". Co za tępak zmusza te kobiety do zachowań odstraszających klientów.
        • dritte_dame Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 20:24
          k_a_p_p_a napisał:

          > Zgadza się. mają taki obowiązek. Idiotyczny, tak jak obowiązkowe "dzień dobry"
          > i "życzę miłego dnia". Co za tępak zmusza te kobiety do zachowań odstraszającyc
          > h klientów.

          Sprzedawca w Polsce powinien witać klienta zwrotem: "Czym mogę służyć?"
          ("Dzień dobry" można też oczywiście dodać wczesniej.)
          • Gość: kappa Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 20:35
            dritte_dame napisała:


            >
            > Sprzedawca w Polsce powinien witać klienta zwrotem: "Czym mogę służyć?"
            > ("Dzień dobry" można też oczywiście dodać wczesniej.)

            Właśnie ten obowiązek uważam za idiotyczny. Wchodzę do sklepu nie po to, by nawiązywać relację ze sprzedawcą. Uważam, że sprzedawca powinien przybierać pozycję wyczekującą, nie nagabującą. "Dzień dobry" to też raczej powinność wchodzącego do sklepu, a nie tego co w nim już jest.
            • najlepszygeorge Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 20:48
              A ja wprost przeciwnie. Przecież to właśnie definiuje miłą obsługę, że mówi się czego sie szuka, a ekspedient doradza.

              Wolę to niż jak stanie taka w rogu sklepu i patrzy czy czegoś wynoisz.
              • Gość: kappa Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 20:53
                najlepszygeorge napisał:

                > A ja wprost przeciwnie. Przecież to właśnie definiuje miłą obsługę, że mówi się
                > czego sie szuka, a ekspedient doradza.
                >
                > Wolę to niż jak stanie taka w rogu sklepu i patrzy czy czegoś wynoisz.

                Niestety więcej jest wynoszących niż kupujących, a taka obserwacja też leży w obowiązkach sprzedawcy i jest to dla mnie oczywiste.
                • dritte_dame Re: patrzy czy czegoś wynoisz 06.04.12, 22:29
                  Gość portalu: kappa napisał(a):

                  > najlepszygeorge napisał:
                  >
                  > > A ja wprost przeciwnie. Przecież to właśnie definiuje miłą obsługę, że mó
                  > wi się
                  > > czego sie szuka, a ekspedient doradza.
                  > >
                  > > Wolę to niż jak stanie taka w rogu sklepu i patrzy czy czegoś wynoisz.
                  >
                  > Niestety więcej jest wynoszących niż kupujących, a taka obserwacja też leży w o
                  > bowiązkach sprzedawcy i jest to dla mnie oczywiste.

                  Czasami to przybiera formy mocno komiczne.

                  Do dziś pamiętam jak pewna sumienna sprzedawczyni w pewnym eleganckim wiedeńskim sklepie usłyszawszy jak rozmawiamy miedzy sobą po polsku - staneła między nami a półką z galanterią w pozie nie pozostawiającej wątpliwości co do tego że gotowa jest własną piersią bronić majątku firmy przed wymiesieniem! :)))
                  • k_a_p_p_a Re: patrzy czy czegoś wynoisz 06.04.12, 22:57

                    dritte_dame napisała:

                    > gotowa jest własną piersią bronić majątku firmy przed wymiesieniem! :)))

                    Zgadza się:))
                    Jakość obsługi często jest wprost proporcjonalna do postrzegania statusu klienta.
                  • najlepszygeorge Re: patrzy czy czegoś wynoisz 06.04.12, 22:58
                    "Niestety więcej jest wynoszących niż kupujących,"

                    Bzdura, gdyby tak było to sklepy by zamykano za chwilę.
            • dritte_dame Re: "dzień dobry" 06.04.12, 22:24
              Gość portalu: kappa napisał(a):

              > "Dzień dobry" to też raczej powinność wchodzącego do sklepu, a nie tego co w nim już jest.

              Tak jest tylko między osobami mniej wiecej równymi sobie w danej sytuacji społecznej.

              A sprzedawca wobec klienta jest w sklepie na społecznej pozycji niższej - podporządkowanej.
              Dlatego to on pierwszy powinien pozdrowić klienta wchodzacego do sklepu.
              • Gość: ka_p_pa Re: "dzień dobry" IP: *.interwan.pl 06.04.12, 22:38
                dritte_dame napisała:

                > Gość portalu: kappa napisał(a):
                >
                > > "Dzień dobry" to też raczej powinność wchodzącego do sklepu, a nie tego c
                > o w nim już jest.
                >
                > Tak jest tylko między osobami mniej wiecej równymi sobie w danej sytuacji społe
                > cznej.
                >
                > A sprzedawca wobec klienta jest w sklepie na społecznej pozycji niższej - podpo
                > rządkowanej.
                > Dlatego to on pierwszy powinien pozdrowić klienta wchodzacego do sklepu.

                O tu jest więcej kombinacji niż tylko pozycja społeczna. Wiele zależy od sytuacji- człowiek zajęty jest obsługą innego klienta chociażby. Ale mnie chodziło raczej o sytuację supermarketową. Idę z wózkiem do kasy a biedna kobieta siedząca tam 10 godzin dziennie za 1 tyś ma obowiązek wyszczerzyć się do mnie, powiedzieć "dzień dobry" a na koniec "miłego dnia życzę, zapraszamy ponownie". A ja nie chcę wchodzić z nią w żadne relacje oprócz zapłacenia rachunku. Jej służbowa uprzejmość nie jest mi do niczego potrzebna.
                Wracając do poprzedniej sytuacji- mały sklep, butik, sklep AGD itp- wręcz nie znoszę zaczepiania ze strony sprzedawcy. Jak coś potrzebuję, to zapytam, nie potrzebuję, nie pytam. Służbowe nagabywanie odbieram jako prymitywną socjotechnikę.
                • najlepszygeorge Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:03
                  " A ja nie chcę wchodzić z nią w żadne relacje oprócz zapłacenia rachunku. Jej służbowa u
                  > przejmość nie jest mi do niczego potrzebna."

                  pewnie, najlepiej jakby miała jeszcze chełmofon na głowie oraz zakrytą twarz plus zakaz patrzenia na klienta.
                  • k_a_p_p_a Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:21
                    najlepszygeorge napisał:

                    > " A ja nie chcę wchodzić z nią w żadne relacje oprócz zapłacenia rachunku. Jej
                    > służbowa u
                    > > przejmość nie jest mi do niczego potrzebna."
                    >
                    > pewnie, najlepiej jakby miała jeszcze chełmofon na głowie oraz zakrytą twarz pl
                    > us zakaz patrzenia na klienta.

                    Niewykluczone, że jakiś "menadżer" w jakimś sklepie coś takiego sobie ubzda, tak jak ubzdał sobie owe "miłego dnia życzę". Podobny poziom.
                • dritte_dame Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:21
                  Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                  > mnie chodziło ra
                  > czej o sytuację supermarketową. Idę z wózkiem do kasy a biedna kobieta siedząca
                  > tam 10 godzin dziennie za 1 tyś ma obowiązek wyszczerzyć się do mnie, powiedzi
                  > eć "dzień dobry" a na koniec "miłego dnia życzę, zapraszamy ponownie". A ja nie
                  > chcę wchodzić z nią w żadne relacje oprócz zapłacenia rachunku. Jej służbowa u
                  > przejmość nie jest mi do niczego potrzebna.

                  Pomyś jednak że jakkolwiek jej służbowa uprzejmość nie jest Ci do niczego potrzebna to Twoja prywatna uprzejma reakcja na jej "służbową" uprzejmość może się jej przydać jak najbardziej! :))

                  Nawet wymuszony firmowym "scenariuszem" uśmiech kasjerki, jeśli spotka się z chętnym i szczerym odzewem tak pozdrowionego kienta, zostanie przez tą kasjerkę uznany za już trochę bardziej taki własny i prywatny niźli tylko wynikający z jej kiepsko opłacanych służbowych obowiazków.

                  Czyli: odpowiadając ochoczo na pozdrowienie niekoniecznie zaraz "wchodzisz w relację" ale za to wywołujesz w osobie pozdrawiajacej wrażenie że zrobiła coś co spotyka sie z uznaniem i co sprawia innym przyjemność - a już to samo przez się wystarcza aby troche poprawić jej nastrój i sprawić że usmiechać się tego dnia zacznie naturalnie i sama z siebie a nie tylko ze służbowego przymusu, a zatem - uczynisz jej dzień przyjemniejszym i łatwiejszym :)


                  > Wracając do poprzedniej sytuacji- mały sklep, butik, sklep AGD itp- wręcz nie z
                  > noszę zaczepiania ze strony sprzedawcy. Jak coś potrzebuję, to zapytam, nie pot
                  > rzebuję, nie pytam. Służbowe nagabywanie odbieram jako prymitywną socjotechnikę
                  > .

                  Ja w takiej sytuacji odpowiadam sprzedawcy że chcę się wpierw rozejrzeć i że zwrócę sie do niego z pytaniami później, jeśli będę miała jakieś.
                  Zwykle to wystarcza, ale gdy (z rzadka) zdarza sie natręt podążajacy za mną po sklepie a co gorsza - ponawiający oferte "pomocy" - to mówie mu że jeśli swych metod nie zmieni to długo się w tym zawodzie płatnym prowizją od sprzedaży nie utrzyma - ponieważ wypłasza potencjalnych kupujacych ze sklepu wzbudzając w nich swym nagabywaniem poczucie winy z powodu tego, że nie kupują! :))
                  • k_a_p_p_a Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:32
                    dritte_dame napisała:


                    >
                    > Pomyś jednak że jakkolwiek jej służbowa uprzejmość nie jest Ci do niczeg
                    > o potrzebna to Twoja prywatna uprzejma reakcja na jej "służbową" uprzejm
                    > ość może się jej przydać jak najbardziej! :))

                    Doceniam poczucie humoru. Mniej zabawnie wygląda to od strony owej umęczonej dziewczyny przenoszącej nad czytnikiem tony towarów dziennie. Zaprwdę powiadam Ci, słyszałem opinie o tych obowiązkowych uprzejmościach od samych sprzedawców. One też nie mają ochoty na "wchodzenie w relacje".

                    > zdarza sie natręt podążajacy za mną po
                    > sklepie a co gorsza - ponawiający oferte "pomocy"

                    A z tym się nie spotkałem.

                    >wypłasza potencjalnych kupujacych ze sklepu wzbudzając w nic
                    > h swym nagabywaniem poczucie winy z powodu tego, że nie kupują! :))

                    Zgadza się, wypłasza, ale owo "wzbudzanie poczucia winy" jest programowe, jakiś miejscowy niedouczony "menadżer" tak im każe się zachowywać.
                • dritte_dame Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:32
                  Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                  > Idę z wózkiem do kasy a biedna kobieta siedząca
                  > tam 10 godzin dziennie za 1 tyś ma obowiązek wyszczerzyć się do mnie, powiedzi
                  > eć "dzień dobry" a na koniec "miłego dnia życzę, zapraszamy ponownie".

                  Gdybys pomieszkał z roczek w moich stronach to byś się uodpornił ;))

                  Tutaj kasy wszelkich supermarketów obsługuje najczęściej młodzież średnio-szkolna lub wczesno-studencka - zatrudniana czasowo, za najniższą ustawową stawkę, aby mogła sobie na swoje przyjemnosci albo i na przyszłe studia dorobić.

                  I oni mówią każdemu podchodzacemu klientowi: "Cześć! Jak leci?" (Hi! How are you?) w sposób zupełnie naturalny i niewymuszony.
                  I w równie naturalny i niewymuszony sposób odpowiadają im: "Świetnie! A tobie?" ("Good!, How about you?") z reguły wszyscy kupujący, łącznie z emerytami często czterokrotnie starszymi od tej kasjerskiej smarkaterii! :)))
                  • k_a_p_p_a Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:43
                    dritte_dame napisała:

                    > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
                    >
                    > > Idę z wózkiem do kasy a biedna kobieta siedząca
                    > > tam 10 godzin dziennie za 1 tyś ma obowiązek wyszczerzyć się do mnie, po
                    > wiedzi
                    > > eć "dzień dobry" a na koniec "miłego dnia życzę, zapraszamy ponownie".
                    >
                    > Gdybys pomieszkał z roczek w moich stronach to byś się uodpornił ;))
                    >
                    > Tutaj kasy wszelkich supermarketów obsługuje najczęściej młodzież średnio-szkol
                    > na lub wczesno-studencka - zatrudniana czasowo, za najniższą ustawową stawkę, a
                    > by mogła sobie na swoje przyjemnosci albo i na przyszłe studia dorobić.

                    Tu własnie tkwi różnica. Pomieszkaj roczek w moich stronach, to dowiesz się, że na kasach i przy półkach w supermarketach pracują ludzie nieludzko wykorzystywani, opłacani znacznie poniżej ustawowego minimum, a nakaz służbowej uprzejmości jest dodatkowym elementem upodlenia, jakie spotyka ich w tej pracy.
                    • dritte_dame Re: "dzień dobry" 06.04.12, 23:58
                      k_a_p_p_a napisał:

                      > Pomieszkaj roczek w moich stronach

                      Mieszkałam nawet kilka roczków, ale jeszcze w takich czasach gdy sprzedawca to był nasz PAN! ;)


                      > nakaz służbowej uprzejmości jest dodatkowym elementem upodlenia, jakie spotyka ich w tej pracy.

                      Niemniej, uważam że upodlenie to się jeszcze dodatkowo zwiększa gdy służbowa uprzejmość skierowana do Ciebie napotyka Twoja kamienną twarz.

                      Co Ci szkodzi uśmiechnąć się do niej? Nawet na jej "służbowe" pozdrowienie?
                      • k_a_p_p_a Re: "dzień dobry" 07.04.12, 00:14
                        dritte_dame napisała:

                        > k_a_p_p_a napisał:
                        >
                        > > Pomieszkaj roczek w moich stronach
                        >
                        > Mieszkałam nawet kilka roczków, ale jeszcze w takich czasach gdy [u]sprzedawca[
                        > /u] to był nasz PAN! ;)
                        >
                        >
                        > > nakaz służbowej uprzejmości jest dodatkowym elementem upodlenia, jakie sp
                        > otyka ich w tej pracy.
                        >
                        > Niemniej, uważam że upodlenie to się jeszcze dodatkowo zwiększa gdy służbowa up
                        > rzejmość skierowana do Ciebie napotyka Twoja kamienną twarz.
                        >
                        > Co Ci szkodzi uśmiechnąć się do niej? Nawet na jej "służbowe" pozdrowienie?

                        Nic mi nie szkodzi i nie drażni mnie jej uśmiech, ale to, że ktoś kazał jej zachowywać w ten właśnie sposób. Drażni mnie idiotyczne przekonanie, że można w ten sposób zwiększyć sprzedaż.
                        • najlepszygeorge Re: "dzień dobry" 07.04.12, 00:37
                          Pewnie nie uwierzysz, ale to rzeczywiście zwiększa sprzedaż. Wbrew pozorom wielu klientów właśnie takiego 'służbowego' zainteresowania oczekuje.
                          • Gość: ka_p_pa Re: "dzień dobry" IP: *.interwan.pl 07.04.12, 00:40
                            Ja niewierzący jestem.
    • lidka449 Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 06.04.12, 18:06
      podam przyklad : pare lat temu chcielismu kupic kurtke skorzana dle meza.
      pojechalismy do hali Galkiewiczow(taka konkurencja Ptaka k/Lodzi)
      wchodzimy do jednego sklepu ,z pocztku wydawalo sie calkiem sympatycznie
      Pani,prawdopodobnie wlascicielka byla bardzo zaangazowana,uprzejma,
      odbylo sie wiele przymiarek kurtek.Niestety.zaden rozmiar,ani fason
      nam nie przypadl do gustu.pani nadal sie produkowala i to juz przestalo byc
      zabawne ,gdy uslyszelismy stwierdzenie "ze ja cos dla pana w swoim sklepie
      napewno znajde" poczulismy sie oszaczeni.nerowowo spogladalismy
      na siebie z mezem i postanowilismy opuscic sklep.Pani juz przestala byc
      mila i uprzejma ledwo baknela do widzenia.
      Nigdy wiecej takich sytuacji.
    • Gość: inkwizytor Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.04.12, 19:44
      daisy.1 napisała:

      > a jak jest u was?? co was drażni w obsłudze ???

      Nie tyle drażni, co niezmiernie peszy....
      Sklepy obuwnicze w Wiedniu. Sadzają człowieka na fotelu i przynoszą dziesiątki pantofli w podanym rozmiarze. Potem ekspedient klęka i zakłada mi buta. Jakbym był kaleką i był pozbawiony rąk...Czuję sie wtedy bardzo niezręcznie. Wiem, że to u nich norma. Ale ja na prawdę źle się czuję, kupuję jakiekolwiek i pospiesznie wychodzę...

      PS Skarpetki mam czyste i nie mam platfusa.
      • voxave Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 07.04.12, 05:29
        Jakie niehigieniczne zajecia--obsługiwac cudzego platfusa.Tfuj!
    • dritte_dame Re: "pomoc" 06.04.12, 20:28
      daisy.1 napisała:

      > Mnie denerwuje kiedy ekspedient lub ekspedientka pyta "czy może w czymś pomóc"

      Nie ma nic bardziej denerwującego mnie w polskich sklepach! ;)

      Na takie pytanie zwykle odruchowo odpalam zapytaniem czy wyglądam na ofiarę losu potrzebujacą pomocy ;)))
      • dritte_dame Re: "pomoc" 06.04.12, 20:32
        dritte_dame napisała:


        > Na takie pytanie zwykle odruchowo odpalam zapytaniem czy wyglądam na ofiarę los
        > u potrzebujacą pomocy ;)))


        I niestety, ekspediencka młodzież w takiej sytuacji dziś już bardzo czesto "nie łapie" o co mi właściwie chodzi.

        O tempora! O mores!...
    • Gość: Jojo Re: " obsługiwani " IP: *.dip.t-dialin.net 06.04.12, 21:22
      W morde jeza,same" hrabiny i baronowie" dyskutuja, a to a tamto, sie nie podoba,a pozdrowil dostatecznie, uklonil sie,brrrr odruchcow wymiotnych mozna dostac.
      Za 500 zl miesiecznie maja sie plaszczyc ?
      • dritte_dame Re: " obsługiwani " 06.04.12, 23:48
        Gość portalu: Jojo napisał(a):

        > W morde jeza,same" hrabiny i baronowie" dyskutuja, a to a tamto, sie nie podoba
        > ,a pozdrowil dostatecznie, uklonil sie,brrrr odruchcow wymiotnych mozna dostac.
        > Za 500 zl miesiecznie maja sie plaszczyc ?

        Jojo, co Ty chrzanisz??
        Jakie znowu "płaszczyć"??

        Płaszczyć (przd kimś) lub wywyższać się (wobec kogoś) może prywatnie jeden człowiek wobec drugiego człowieka.

        A relacja w sklepie miedzy sprzedawcą i kupującym nie jest relacją miedzy prywatnymi ludźmi tylko między rolami granymi przez ludzi.

        Rola sprzedawcy w sklepie wymaga okazywania usłużności i uniżoności roli kienta.
        Ale to wcale nie znaczy że grający tą rolę człowiek się "płaszczy".

        Tak samo jak to, że gdy aktor gra na scenie rolę żebraka lub nikczemnika, nie oznacza że aktor ten poniża sie żebrząc lub postępuje podle.
        W rzeczy samej - im lepsze złudzenie poniżenia lub podłego wystepku wywoła ten aktor swoja grą - tym bardziej bedzie prywatnie i poza sceną powszechnie szanowany i podziwiany! :)

        Pamietaj o radzie mądrego Don Corleone: "Nigdy nie mieszaj spraw służbowych i prywatnych".

        Prywatnie to sprzedawca może sobie mieć mnie w najgłębszej d... i mi to w najmniejszym stopniu nie przeszkadza - dopóki sprzedawca nie zacznie okazywać tego służbowo, gdyż wtedy oznacza to że jest kiepskim profesjonalistą - albo nie nauczył się prawidłowo swojej roli albo też nie potrafi jej prawidłowo odegrać.
        • minniemouse Re: " obsługiwani " 07.04.12, 03:04
          Mnie denerwuje kiedy ekspedient lub ekspedientka pyta "czy może w czymś pomóc" zaraz po tym jak wejdę do sklepu bo wolę się rozglądnąć i sama zapytać jak będę miała taką potrzebę,

          taka maja prace, taki jest ich obowiazek, za to im placa.
          co za problem odpowiedziec grzecznie:
          "dziekuje bardzo, na razie tak tylko chcialam sie rozejrzec, jak bede potrzebowac pomocy
          to chetnie sie do pani/ pana zwroce/poszukam" -

          ja tak zawsze robie, z usmiechem i ngdy jeszcze nade mna nikt nie 'wisial'.

          Co do pozdrawiania ('dzien dobry") i usmiechow - relacje sklepowi - klienci sa troche inne
          niz dom/gospodarze i goscie.

          "Sklepowi' sa wprawdzie jakby 'gospodzarzami' w domu przyjmujacymi gosci,
          ale i jednoczesnie rezprezentuja firme.
          do nich wiec nalezy obowiazek pozdrawiania
          klientow -"wchodzacych" gosci, z usmiechem, aby wytworzyc zachecajaca,
          przyjazna dla goscia atmosfere.

          tak jak obowiazuja nieco inne formy s-v na np weselach a inne wnp. biznesie,
          tak samo jest i w sklepie.

          Minnie
          • voxave Re: " obsługiwani " 07.04.12, 05:26
            Z ekspedientem wole spotkanie przy kasie----przedtem wolę jak go *nie ma* niech mi nie przeszkadza, chyba że to ja zadam jakies pytanie, nie lubie sie tłumaczyc że tylko sie rozgladam.
            • minniemouse Re: " obsługiwani " 07.04.12, 08:50
              voxave napisała:
              Z ekspedientem wole spotkanie przy kasie----przedtem wolę jak go *nie ma* niech mi nie przeszkadza, chyba że to ja zadam jakies pytanie, nie lubie sie tłumaczyc że tylko sie rozgladam.


              coz, nie dociera do ciebie ze sprzedawca ma taka prace,
              tyle ze jedni wykonuja ja lepiej inni gorzej,
              zalezy od standardu sklepu.

              Minnie
              • czuk1 Odpowiedź 07.04.12, 09:38
                Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co irytuje
                daisy.1 06.04.12, 13:26 Odpowiedz
                Jacy sprzedawcy was urzekają ?? jak lubicie być w sklepie z np odzieżą czy biżuterią obsługiwani..... Oczekuję tam fachowej porady i informacji
                Mnie denerwuje kiedy ekspedient lub ekspedientka pyta "czy może w czymś pomóc" zaraz po tym jak wejdę do sklepu bo wolę się rozglądnąć i sama zapytać jak będę miała taką potrzebę, nie lubię też kiedy czuję się obserwowana bo mnie to krępuje.... W pełni się z Tobą zgadzam.
                a jak jest u was?? co was drażni w obsłudze ??? Już drażnią mnie rutynowe zwroty. Oczekuję krótkiej wymiany słów z kasjerem czy sprzedawcą. Oczekuję też usmiechu.
              • voxave Re: " obsługiwani " 07.04.12, 12:45
                Mini--takie jest moje zdanie i tak lubię----nie cierpie zbytniego biegania wokól mnie i tyle.Kazdy wyraża swoje zdanie.
                To czego ich ucza to mnie nie obchodzi--nie zawsze jest to dobre ot,ktoś sobie cos ubzdurał.
                Widze że biedne kasjerki dostały nakaz ---dzień dobry i polecamy sie./
                No bez przesady:))
                • gucio71.2 na zapleczu 07.04.12, 14:28
                  Czesiu zanim pusci do obrotu jakis nowy gatunek woła mnie i razem testujemy czy aby na pewno dany asortyment nadaje sie do dalszej dystrybucyji
                  Jakis czas temu spytałem Czesia czy my potrafimy pic w małych ilosciach, jak cywilizowani ludzie
                  - Ależ oczywiscie i wyciągnął cały karton "małpek"
                  • Gość: ka_p_pa Re: na zapleczu IP: *.interwan.pl 07.04.12, 14:41
                    Nie próbuj, pij albo nie pij, nie ma próbowania, jak mawiał mistrz Yoda:)
                • minniemouse Re: " obsługiwani " 08.04.12, 04:37
                  Mini--takie jest moje zdanie i tak lubię----nie cierpie zbytniego biegania wokól mnie i tyle.Kazdy wyraża swoje zdanie.
                  To czego ich ucza to mnie nie obchodzi--nie zawsze jest to dobre ot,ktoś sobie cos ubzdurał.
                  Widze że biedne kasjerki dostały nakaz ---dzień dobry i polecamy sie./
                  No bez przesady:))


                  Dlaczego - "bez przesady" ??
                  przyjmujac sie do jakiejkolwiek pracy, podpisujesz umowe
                  ze m.inn. bedziesz wykonywac wymagane w umowie obowiazki,

                  czyli wlasnie to tak nielubiane przez ciebie pytanie sie wchodzacego klienta
                  "czym moge sluzyc/pomoc?".
                  Inaczej za niekwykonywanie obowiazkow moze grozic ci nawet zwolnienie.

                  Ciekawa jestem czy na miejscu takiej sklepowej tez bys sie tak wtedy poblazliwie zasmiala
                  "no bez przesady".

                  Minnie
                  • voxave Re: " obsługiwani " 08.04.12, 07:07
                    Mini----mnie szkoda jest tej sklepowej----a raczej kasjerki-
                    • minniemouse Re: " obsługiwani " 09.04.12, 01:47
                      voxave napisała:
                      Włascicielom sie wydaje ze jak beda gadac to ja wróce do ich sklepu---myla sie`--mnie interesuje tylko towar--jego jakość i cena--reszta skladnikow sklepu mnie nie obchodzi---nie mam pretensji że lada sklepowa nie mówi dzień dobry.:)
                      Nie chodze do sklepu w celach towarzyskich.


                      wrocisz wrocisz. nie masz wyjscia, tam gdzie mieszkasz w koncu masz kilka sklepow na krzyz
                      na ktore cie stac, i ktore cie interesuja, w koncu takiego az wyboru nie masz.
                      predzej czy pozniej wrocisz, i dobrze o tym wiesz.

                      a, i wyobraz sobie ze istnieje cos takiego jak marketing, sondy rynku i to jest potezna, wysoko kwalifikowana machina ktora zajmuje sie wymyslaniem coraz to nowych sposobow przywabiania klienta.

                      juz 'oni' dobrze wiedza co robic aby handel pracowal jak nalezy, wiec jesli wymaga sie od ekspedientek aby mowily "dzien dobry" i "czym moge sluzyc" to znaczy ze jednak przynosi
                      to wiecej korzysci niz nie mowienie,
                      i niz ci sie wydaje, a opracowali to spece od marketingu.

                      Ty, ignorant, mozesz sobie najwyzej o tym pogadac na forum Gazeta :)

                      Minnie
                      • voxave Re: " obsługiwani " 09.04.12, 05:13
                        Mini----wyglada na to iz przygotowujesz sie do innego zawodu---powodzenia :)
                      • massaranduba Re: " obsługiwani " 09.04.12, 12:32
                        minniemouse napisała:

                        > wrocisz wrocisz. nie masz wyjscia, tam gdzie mieszkasz w koncu masz kilka sklep
                        > ow na krzyz
                        > na ktore cie stac, i ktore cie interesuja, w koncu takiego az wyboru nie masz.

                        A jednak mam wybor,wlasciwie to dokonalam go juz dawno-wszystko kupuje przez internet.
                        • voxave Re: " obsługiwani " 09.04.12, 16:06
                          D:D:D:
    • agulha Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 07.04.12, 16:09
      Chcę, żeby sprzedawca był uchwytny, kiedy będę potrzebować jego rady czy pomocy. Wy tu wszyscy mówicie o nadmiarze nadskakiwania i uwagi, a ja podam przykłady odwrotne. Sklepy Saturn - tam upolować sprzedawcę to sztuka, a zwykle bywa mi potrzebny ("przepraszam, szukam telefonu czterozakresowego dual SIM, najlepiej Nokia"). Wielkie hipermarkety: są wprawdzie z definicji samoobsługowe, ale jak się ma jakiś problem, to już kicha kompletna: zazwyczaj nikogo nie ma, albo nie z tego działu, albo pracownik mocno tymczasowy. W ogóle zastanawiam się, czy powinnam tam kupować i wspierać ten niesamowity wyzysk - wszyscy tam są zatrudniani na umowy-zlecenie przez agencje tymczasowe, zdarza się nawet, że zatrudniają cudzoziemców ze Wschodu (nie, żebym coś miała do cudzoziemców ani do Wschodu, ale jak dla mnie oznacza to, że zamiast zapewnić godziwe warunki, żeby Polak mógł sobie pozwolić na pracę u tych dziadów, oni wolą płacić mało). Inna rzecz, że małe sklepiki, jak już kogoś zatrudniają, to pewnie na czarno w ogóle.
      Im jestem starsza i od kiedy lepiej zarabiam, tym bardziej cenię sobie spersonalizowaną obsługę. Lubię być klientką rozpoznawaną, klientką, której "profil" się pamięta ("a może awokado, jak zwykle? Mamy bardzo ładne dzisiaj!"). Byle pytanie "w czym mogę pomóc?" mnie mniej peszy nawet w drogiej perfumerii, bo jeśli do niej wlazłam, to dlatego, że faktycznie mam coś zamiar kupić, a nie pozwiedzać, popsikać się perfumami dla czystej rozrywki albo sprawdzić kolor i potem kupić przez Internet. I wcale nie znaczy to, że na siłę coś kupię. Jak nie ma tego, czego szukam, to nie kupię ;-).
      • karbat Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 09.04.12, 16:24
        minimium profesjonalizmu i konkretnej odpowiedzi sprzedawcy na moje pytanie :
        ( np. sklep z obuwiem , z elektronika itp ) czy moze pan/pani mi polecic sklep
        w ktorym maja wiekszy asortyment /wybor ... korzystniejsze ceny / warunki sprzedazy ...
        czemu sie wowczas nie usmiechaja .. nie do konca rozumiem ... ;)
        • minniemouse Re: Jak lubicie być obsługiwani w sklepach??co ir 11.04.12, 10:08
          karbat napisał:

          minimium profesjonalizmu i konkretnej odpowiedzi sprzedawcy na moje pytanie :
          ( np. sklep z obuwiem , z elektronika itp ) czy moze pan/pani mi polecic sklep
          w ktorym maja wiekszy asortyment /wybor ... korzystniejsze ceny / warunki sprzedazy ...
          czemu sie wowczas nie usmiechaja .. nie do konca rozumiem ... ;)


          nie rozumiesz?? nie do konca ???
          to poradze ci cos - sporbuj sobie wyobrazic ze masz taki biznes, nic wielkiego, 'ot sklepik,
          a w domu rodzine na utrzymaniu. probujesz po prostu zwiazac koniec z koncem
          a tu przychodzi taki "niewinny klient" i sie pyta >>>>
          czy moze pan/pani mi polecic sklep
          w ktorym maja wiekszy asortyment /wybor ... korzystniejsze ceny / warunki sprzedazy ...


          bardzo dowcipne, nooooooooooooooooooooooooo
          hahaha jak rechocze...

          Minnie
    • Gość: Mojko Jak lubicie być obsługiwani w sklepach?? Tanio IP: 62.29.173.* 10.04.12, 09:28
      Cena to jedyna rzecz, która mnie interesuje w sklepie. Żaden rodzaj obsługi mnie nie drażni, nie peszy i nie budzi we mnie jakichkolwiek odczuć .
      Do sklepów wchodzę w celu obejrzenia lub kupienia towaru. Sprzedawcy tam zarabiają na życie . Nad czym tu dywagować ? To obcy dla mnie ludzie i ich zachowanie mnie mało obchodzi.
    • Gość: angelfree A mystery shopper... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.12, 15:18
      A mystery shopper stwierdził, że to niedobrze, że sprzedawcy się nie narzucają. ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja