seth.destructor
08.05.12, 20:27
Niejaki Tomasz Snarski z Gdańska wysłał petycję do Parlamentu Europejskiego pt. » Prawa językowe Polaków na Litwie «. Snarski wskazał w niej, że Litwa łamie podstawowe zasady Unii Europejskiej, m.in. zmieniając pisownię nazwisk Polaków mieszkających na Litwie z polskiej na litewską czy usuwając dwujęzyczne tablice nazw miejscowości.
m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,11677939,_Jestem_Snarski__nie_Snarskis__To_juz_sprawa_Unii_.html
Oczywiście Litwa powinna szanować prawa Polaków (nie wiem, czy chodzi o obywateli polskich czy litewskich) tam mieszkających. A jak to wygląda u nas? Z reguły piszemy nazwiska i imiona współczesnych obcokrajowców w oryginale, albo w jakiejś tam wymyślonej i zalegalizowanej transkrypcji, jednak i u nas zdarzają się kwiatki typu pisanie Guenter na Günter czy praktyka Janusza Korwina-Mikkego, który chrzci sobie po swojemu wszystkich cudzoziemców.
Ciekaw jestem, jak ma się to do naszych mniejszości narodowych, gdyż znana mi jest urzędowa praktyka spolszczania obcych nazwisk, na przykład ze Schmidt na Szmit, z Kohen na Kochanowski albo z Vrtel na Wierciński.
A co z nieboszczykami? Czy wolno nam będzie spolszczać Shakespeare'a, Curie, Čapka, Bułgakowa?
Odnośnie nazw miejscowości: czy każą nam pisać i mówić o miastach Praha, Vien, Vilnius, Lviv, London, Paris, Bautzen, Zittau?