aborcjonista
13.11.12, 08:15
Ksiądz uwiódł go, kazał zerwać zaręczyny, a na koniec namówił do przyjęcia kapłańskich święceń. Po latach spędzonych w seminarium i przejściu w stan duchowny, kolejny ksiądz chciał się z nim przespać za przeniesienie do innej parafii. Jak wyglądało życie byłego księdza geja?
Marcin mieszkał w niewielkiej wiosce, gdzie dwa sklepy, jedna szkoła i kościół, były jedynymi miejscami rozrywki. Od poniedziałku do soboty stało się pod lokalem, by wypić piwo i porozmawiać z kumplami. W niedzielę zaś szło się do kościoła, by po mszy znowu iść napić się piwa. Taki tygodniowy cykl trwał od pokoleń. W jednym miejscu poznawało się przyjaciół, wrogów, żony i kochanki, a także przyprowadzało dzieci, które w przyszłości razem ze znajomymi dbały o lokalne tradycje. Marcin nie chciał pozostać w tym błędnym kole, więc szedł za głosem serca... i księdza.
- Kiedyś miałem dziewczynę. Miałem ok. 18 lat. Już chcieliśmy brać ślub, mieć dziecko. Jej rodzice chcieli nam odstąpić połowę domu, ale coś nie dawało mi spokoju. Pomimo tego, że uprawiałem z nią seks, to nic nie czułem. Ale nie chciałem z nią zrywać. Była kochana, ładna i mądra, ale kochałem ją jak siostrę – wspomina
Pomimo braku romantycznego uczucia pomiędzy nimi, był z Martą trzy lata. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy przed Bożym Narodzeniem poszedł do spowiedzi.
- Ksiądz znał nas wszystkich bardzo dokładnie. On udzielał sakramentu chrztu, komunii, bierzmowania a na końcu grzebał w ziemi. Znał każdą tajemnicę naszej wioski. Wiedział, kto z kim i kogo zdradza, jakie są najgorsze grzechy mieszkańców. Mimo to nigdy nic nie skomentował. Zawsze był wyrozumiały, a tajemnica była dla niego najważniejsza – dodaje.
W czasie spowiedzi powiedział, że nie kocha swojej narzeczonej i zastanawia się czy kiedykolwiek podobały mu się dziewczyny.
- Proboszcz jakoś dziwnie zareagował. Jakby się wzdrygnął, coś westchnął, ale mówiłem dalej. Po dziesięciominutowym wyznaniu swoich grzechów, dał rozgrzeszenie i powiedział "to nie jest taka łatwa sprawa, jak Ci się wydaje" i prosił, żebym skontaktował się z nim wieczorem na plebani – mówi dalej.
Zestresowany poszedł na rozmowę do swojego proboszcza. Ten zaczął go wypytywać o jego postawę na lekcjach WF-u, czy lubi patrzeć na swoich kolegów oraz jakie ma podejście do homoseksualizmu.
- Odpowiedziałem, że właśnie to nie daje mi spokoju. Wyznałem jak często myślę sobie, że całuję się z mężczyzną i zastanawiam się, jakie mam potrzeby, ale jednocześnie, jako wierzący człowiek nie dopuszczałam myśli na temat bycia w związku z mężczyzną – kontynuuje.
Gdy ksiądz wyczuł jego niepokój, delikatnie chwycił Marcina za rękę, przysunął do siebie i przytulił. Trwali w ciszy przez 5 minut, ale w końcu Marcin wybiegł z pokoju.
Pocałunek dezorientacji
Nie odzywał się do księdza przez kolejne dwa tygodnie. Nie chodził do kościoła, odrzucał myśli o swoim homoseksualizmie i próbie zaakceptowania tego przez księdza. W głowie walczył ze swoją seksualnością, z sąsiadami, rodziną, która na pewno tego nie zaakceptuje. Wszystko zaczęło mu walić się pod nogami.
- Zdecydowałem się jeszcze raz iść na plebanię. Po długiej rozmowie, później kolejnej i kolejnej, zrozumiałem, że swojej seksualności się nie wybiera. Po kilku tygodniach wizyt i rozmów u księdza, on ponownie zrobił coś dziwnego. Chwycił mnie za kolano i pocałował. Zamarłem – mówi o zaskoczeniu.
Młody chłopak ponownie wybiegł z terenu kościoła, ale tym razem czuł podniecenie, a nie frustrację czy złość, jak to było wcześniej.
- Tamtej nocy nie spałem. Cały czas przypominałem sobie ten pocałunek i fakt, że to było bardzo przyjemne – ucina.
Wtedy też jednoznacznie uświadomił sobie, że jest gejem.
- Kolejny raz wróciłem do księdza. Zaczęliśmy na poważnie rozmawiać. Już wiedziałem, że nasz proboszcz też jest gejem i mogę liczyć na jego wsparcie – dodaje