maaraw
27.11.12, 17:14
Mam ich troje.
Kazałam sobie przygotować i wszczepić trzy zarodki. Udało się mam troje dzieci.
I co? Mają już ponad rok. I nie wyobrażam sobie aby jedno z nich mogło leżeć gdzieś tam zamrożone i czekać aż się nad nim zlituje.
I co? Są ochrzczone. Były ochrzczone na sumie, w niedzielę w kościele. Nikt nie mówił że nie mają duszy. Wręcz usłyszałam, że mam dziękować Bogu za to iż dał im życie.
I co? Jak poszłam do księdza je ochrzcić i opowiedziałam swoja historię to łza w oku mu się zakręciła. I wytłumaczył mi, że kościołowi nie chodzi o samo in vitro tylko o sposób selekcjonowania i przechowywania zarodków, ale nagonka na kościół katolicki nie pozwala społeczeństwu przyswoić tej wiedzy.
I co? I wcale nie czuję się szykanowana a moje dzieci naznaczone.
Przestańcie wyciągać wypowiedzi z dwudziestu paru lat wstecz i puknijcie się w główkę bo piszecie durnoty aż się rzygać chce.