prawo do... bycia idiotą

30.11.12, 22:24
Wyjdzie ze mnie furiat, ale idioci z Komitetu Praw Dziecka ONZ żądają zdelegalizowania okien życia:
www.rmf24.pl/fakty/polska/news-onz-chce-zlikwidowac-okna-zycia-ktore-ratuja-zycie-niechcian,nId,717689
Powód (pretekst?): dzieci mają prawo do poznania swoich rodziców, a pozostawione w takich miejscach są [...] tego prawa pozbawione. Jednocześnie komitet ten promuje legalizację aborcji.

Dlaczego uważam Komitet Praw Dziecka za zgrupowanie idiotów? Bo złamać prawo może tylko podmiot prawa działający wbrew prawu i własnym prawom negatywnym,. Prawa do życia nie łamie woda topiąc pijanego pływaka; prawa do własnśoci nie łamie piorun podpalający czyjś dom; prawa do pracy nie łamie przedsiębiorca zwalniający pracownika...
Niech sobie bedzie prawo do poznania swoich rodziców. Ale niech łamią je tylko ci, którzy podmiotowi prawa odmawiają informacji. Bo jak rozciągniemy to prawo, to ratując topielca-sierotę, który zdesperowany nieznajomością własnych rodziców targnął się na własne życie, naruszymy prawo do poznania własnych rodziców...
Komitet ma prawo byc zgrupowaniem idiotów (ja zaś mam prawo być niedoinforowany, no "ND" - na który powołuje się RMF - nie uważam za miarodajne źródło).
    • mjot1 Re: prawo do... bycia idiotą 30.11.12, 22:45
      supaari napisał:
      > "ND" - na który powołuje się RMF - nie uważam za miarodajne źródło

      Ależ poza dogmatami KK to jedyna prawdy krynica!
      • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 30.11.12, 22:55
        mjot1 napisał:


        [o "ND"]: Ależ poza dogmatami KK to jedyna prawdy krynica!

        Dziękuję za tę jednoznaczna deklarację. Wprawdzie o d Ciebie liczyłem na sensowną wypowiedź, ale się przeliczyłem... Może za jakiś czas?
        • billy.the.kid Re: prawo do... bycia idiotą 01.12.12, 08:48
          z artykułu wynika, że gdyby nie te okienka kilkanaścioro dzieci zostałoby ZABITYCH przez wredne mamusie.
          ...pozwoliło uratować życie....
          • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 00:20
            billy.the.kid napisał:

            > z artykułu wynika, że gdyby nie te okienka kilkanaścioro dzieci zostałoby ZABIT
            > YCH przez wredne mamusie.
            > ...pozwoliło uratować życie....

            Tak się zastanawiałem czy: (1) piszesz truizmy (z artykułu wynika), czy może (2) korzystasz z prawa opisanego w temacie wątku.
            Optuję za drugą możliwością. Postarasz się zgadnąć - dlaczego?
            Podpowiem: wystarczy zastanowić się nad słowem wredne (użytym przez ciebie) i takimi terminami jak depresja poporodowa i psychoza poporodowa.
      • kolter-xl Re: prawo do... bycia idiotą 23.12.12, 21:35
        Przecież nikt katolikowi nie zabrania wierzyć w to ze zajada się ciałem Jezusa i popija jego krwią.
    • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 01.12.12, 13:45
      supaari napisał:

      > Wyjdzie ze mnie furiat, ale idioci z Komitetu Praw Dziecka ONZ żą
      > dają zdelegalizowania okien życia

      Furiat? Absolutnie nie! Raczej osoba używająca trafnych określeń.
      Prezentując takie a nie inne "zalecenie" wykazali, ze ich poziom umysłowy osiągnął czwarty stopień upośledzenia ( debilizm, imbecylizm, kretynizm, idiotyzm).
      Bo tylko skończony idiota nie potrafi zrozumieć idei "okien życia", nie potrafi zrozumieć jak one funkcjonują, na jakich zasadach, itd, itd

      > Komitet ma prawo byc zgrupowaniem idiotów

      Nie, absolutnie się z tym nie zgadzam. Komitet wprawdzie ma ograniczone prawa, to jednak kontroluje realizację praw dzieci zawartych w Konwencji Praw Dziecka, wydaje zalecenia i opinie. Nie może tego robić idiota! Bo wtedy mamy to co mamy.
      • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 00:23
        Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

        > Furiat? Absolutnie nie! Raczej osoba używająca trafnych określeń.

        Dzięki.

        > Prezentując takie a nie inne "zalecenie" wykazali, ze ich poziom umysłowy osiąg
        > nął czwarty stopień upośledzenia ( debilizm, imbecylizm, kretynizm, idiotyzm).
        > Bo tylko skończony idiota nie potrafi zrozumieć idei "okien życia", nie potrafi
        > zrozumieć jak one funkcjonują, na jakich zasadach, itd, itd

        Dzięki ponownie.

        > > Komitet ma prawo byc zgrupowaniem idiotów
        >
        > Nie, absolutnie się z tym nie zgadzam. Komitet wprawdzie ma ograniczone prawa,
        > to jednak kontroluje realizację praw dzieci zawartych w Konwencji Praw Dziecka,
        > wydaje zalecenia i opinie. Nie może tego robić idiota! Bo wtedy mamy to co mam
        > y.

        A ja uważam, że komitet ma prawo grupować idiotów, ale idioci nie powinni mieć praw o decydowania o życiu innych i kształcie prawa. różnica między nami jest jedynie semantyczna. Dzięki jeszcze raz.
      • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 07:14
        Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

        Bo tylko skończony idiota nie potrafi zrozumieć idei "okien życia", nie potrafi zrozumieć jak one funkcjonują, na jakich zasadach, itd, itd

        A mógłbyś opowiedzieć na jakich zasadach one funkcjonują? Bo z tego co wiem jest to owiane tajemnicą.
        • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 08:38
          piwi77.0 napisał:

          > Gość portalu: inkwizytor napisał(a):
          >
          > Bo tylko skończony idiota nie potrafi zrozumieć idei "okien życia", nie potr
          > afi zrozumieć jak one funkcjonują, na jakich zasadach, itd, itd

          >
          > A mógłbyś opowiedzieć na jakich zasadach one funkcjonują? Bo z tego co wiem jes
          > t to owiane tajemnicą.

          Inkwizytor pewnie mógłby opowiedzieć, ale w świetle tego, co napisał, uzna zapewne, że opowaidanie tego tobie do niczego nie doprowadzi. A ja potwierdzam: jeśli prawdą jest to, co inkwizytor napisał w zdaniu przytoczonym przez ciebie, to jesteś jedną z osób, które nie zrozumieją zasad działania okien życia.
          • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 09:37
            Trudno, zebym rozumiał zasady działania, skoro ich nie znam. Stąd było moje pytanie do inkwizytora, żeby podzielił się taka wiedzą, oczywiście jeśli ją posiada. Wiem jedynie tyle, że okna działają w prawnej próżni, że stanowią w zyciorysie dziecka czarną dziurę, po przejściu której traci swą poprzednią tozsamość i musi mieć nadaną nową. Ty i ten Twój inkwizytor, też nie wiecie co sie potem z dzieckiem dzieje (poza ogólnikowymi stwierdzeniami strony kościelnej, że nastepuje szybka adopcja), inaczej pochwalilibyście swoja wiedzą. Podsumuję to tak, że zdziwiłbym się, gdyby za tą akcją, nie kryły się kolejne nadużycia Kościoła katolickiego.
            • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 10:42
              piwi77.0 napisał:

              > Trudno, zebym rozumiał zasady działania, skoro ich nie znam. Stąd było moje pyt
              > anie do inkwizytora, żeby podzielił się taka wiedzą, oczywiście jeśli ją posiad
              > a. Wiem jedynie tyle, że okna działają w prawnej próżni, że stanowią w zyciorys
              > ie dziecka czarną dziurę, po przejściu której traci swą poprzednią tozsamość i
              > musi mieć nadaną nową. Ty i ten Twój inkwizytor, też nie wiecie co sie potem z
              > dzieckiem dzieje (poza ogólnikowymi stwierdzeniami strony kościelnej, że nastep
              > uje szybka adopcja), inaczej pochwalilibyście swoja wiedzą. Podsumuję to
              > tak, że zdziwiłbym się, gdyby za tą akcją, nie kryły się kolejne nadużycia Koś
              > cioła katolickiego.

              Jeszcze raz: jeśli prawdą jest zdanie inkwizytora, które przytoczyłeś wcześniej, to nie ma sensu wyjasniac ci zasad działania okien życia. Z prostego powodu: nie będziesz w stanie tych zasad zrozumieć. Inkwizytor zapewne podziela moją opinię.
              • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 11:35
                To marne alibi, że ja jestem ciemny i dlatego nie warto odpowiadać. Inni też czytają to forum i jestem skłonny przypuszczać, że też chcieliby sie dowiedzieć to, o czym wie inkwizytor. Im niech on napisze, co sie z dziecmi po drugiej stronie okna dzieje. Gdyby potrafił podać konkretny przykład (bez danych osobowych, rzecz jasna) byłoby idealnie. Oczywiście, możesz inkwizytora wyręczyć i samemu opisać to o co prosiłem. Nie dla mnie, dla pozostałych uczestników tego forum.
                • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 12:16
                  piwi77.0 napisał:

                  > To marne alibi, że ja jestem ciemny i dlatego nie warto odpowiadać. Inni też cz
                  > ytają to forum i jestem skłonny przypuszczać, że też chcieliby sie dowiedzieć t
                  > o, o czym wie inkwizytor. Im niech on napisze, co sie z dziecmi po drugiej stro
                  > nie okna dzieje. Gdyby potrafił podać konkretny przykład (bez danych osobowych,
                  > rzecz jasna) byłoby idealnie. Oczywiście, możesz inkwizytora wyręczyć i samemu
                  > opisać to o co prosiłem. Nie dla mnie, dla pozostałych uczestników tego forum.
                  >

                  Taaaak.... Piwi domaga się przedstawienia zasad, a póniej opisu co się dzieje z dzieckiem, później przykładu bez danych osobowych, a zakończy stwierdzeniem, ze wszystko zostało zmyślone przez katoli.
                  • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 12:40
                    Zatem sam podświadomie czujesz, że Twoja wiedza w kwestii procedur za oknem, ma charakter obskurancki, że wolisz z nią nie wychodzić publicznie, obawiając się co na to powie piwi.
                    • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 13:22
                      piwi77.0 napisał:

                      > Zatem sam podświadomie czujesz, że Twoja wiedza w kwestii procedur za oknem, ma
                      > charakter obskurancki, że wolisz z nią nie wychodzić publicznie, obawiając się
                      > co na to powie piwi.

                      Czyli mam cię za trolla, który jak dostanie spisane zasady i procedury, o które prosi - zacznie pytać czy sa przestrzegane i stwierdzi, że nikt nie kontroluje okien życia. Jak dostanie namiar na wyniki kontroli, to napisze, że kontrola nie obejmowała czystości rąk osoby, która przeniosła dziecko, co może stanowić podstawę do stwierdzenia, zezycie dziecka było zagrozone, a tak w ogole to była kontrola fikcyjna... I tak do urzygu. Po prostu taki już jesteś.
                      • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 13:44
                        Okno, okna nie ma po co kontrolować, tam nic wielkiego wydarzyć sie nie może, okno służy jedynie do wessania dziecka w system, gdzie na poczatek traci dotychczasową tozsamość. Kontrolować nalezałoby katolickie osrodki adopcyjne, do których okno kieruje dziecko. Czy ktoś kontroluje katolickie ośrodki adopcyjne?
                        • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 13:58
                          piwi77.0 napisał:

                          > Okno, okna nie ma po co kontrolować, tam nic wielkiego wydarzyć sie nie może, o
                          > kno służy jedynie do wessania dziecka w system, gdzie na poczatek traci dotychc
                          > zasową tozsamość. Kontrolować nalezałoby katolickie osrodki adopcyjne, do który
                          > ch okno kieruje dziecko. Czy ktoś kontroluje katolickie ośrodki adopcyjne?

                          Tak. Ja i Supaari.
                        • supaari Re: prawo do... bycia piwidiotą 05.12.12, 21:35
                          piwi77.0 napisał:

                          > Okno, okna nie ma po co kontrolować, tam nic wielkiego wydarzyć sie nie może, o
                          > kno służy jedynie do wessania dziecka w system, gdzie na poczatek traci dotychc
                          > zasową tozsamość. Kontrolować nalezałoby katolickie osrodki adopcyjne, do który
                          > ch okno kieruje dziecko. Czy ktoś kontroluje katolickie ośrodki adopcyjne?

                          Tracisz formę, piwi! Po tobie spodziewałem się więcej niż tylko tretyńskiego ograniczenia kontroli do katolickich ośrodków adopcyjnych. Naprawdę nie wpadłeś na pomysł, że po drugiej stronie oknie życia ktoś serwuje grubym biskupom potrawę z niemowląt?
                          • kalllka Re: prawo do... bycia pwn 06.12.12, 12:17
                            uporzadkowujac dotychczasowa dyskusje:
                            takze piwi ma prawo do standardu czyli np wiedzy o projekcie -Okna zycia) ale
                            zupelnie mozliwym, ze piwi wiedzac czym jest standard (matematyczne zasady- definiowania tez) nie chce poslugiwac ogolnym podrecznikiem.
                            nie chce. woli po swojemu.
                            ergo, podsumowujac go na podst 'dorobku intelektualnego'- odmawiajac narzedzia- publicznej dyskusji w temacie przekierowuje w off topic- prywatna wymiane zdan ... itd.
                            ciekawam czy dlugo trzeba bedzie czekac aby forum spoleczenstwo trafilo pod kuratele ,,giwi.



                            • supaari What???????????????????????????????????? 06.12.12, 12:29
                              kalllka napisała:

                              > uporzadkowujac dotychczasowa dyskusje:
                              > takze piwi ma prawo do standardu czyli np wiedzy o projekcie -Okna zycia) ale
                              > zupelnie mozliwym, ze piwi wiedzac czym jest standard (matematyczne zasady-
                              > definiowania tez) nie chce poslugiwac ogolnym podrecznikiem.
                              > nie chce. woli po swojemu.
                              > ergo, podsumowujac go na podst 'dorobku intelektualnego'- odmawiajac narzedzia
                              > - publicznej dyskusji w temacie przekierowuje w off topic- prywatna wymiane
                              > zdan ... itd.
                              > ciekawam czy dlugo trzeba bedzie czekac aby forum spoleczenstwo trafilo pod ku
                              > ratele ,,giwi.

                              Cooooooooooooooooo?????????????????????????????
                              Mogłabyś po polsku? Odpowiem na to, co się domyślam, że miałaś na myśi...
                              Piwi ma prawo do wielu zachowań. Nawet do pisania głupot, wymyślania "faktów", przypisywania innym twierdzeń, których oni nie formułowali...
                              Ja zaś mam prawo piętnować takie zachowanie, domagać się uzasadnienia twierdzeń piwidioty. Jeśli jednak piwidiota wie, że pisze nieprawdę, to jest skończonym kłamcą, potwarcą i gnidą. To chcesz zasugerować?
                              • kalllka Re: 06.12.12, 13:31
                                niczego nie sugeruje
                                napisalam tylko ze piwi ma prawo do wiedzy. choc nie ma prawa wymagac tego od ciebie czy inkwizytora. ma tez prawo do nie nazywania go idiota. chocby skutecznie swoim demokratycznie uzasadnionym antypisaniem- to udowadnial.
                                jesli cos wnioskuje, to tylko tyle, ze kolega 'udowadnia' to po to- by posluzywszy litera regulaminu, forum prawem kaduka- trafilo pod kuratele znanej mu juz giwi-
                                ponoc poslugujac pod spodem 'stara i kompletnie zadufana w sobie- kadre latwiej osiagnac zamierzony cel, zlikwidowac 'konkurencje'
                                tyle w temacie id joty.

                                na marginesie, z przebiegu dyskusji wynika takze, iz mjot doskonale wiedzial co ci chcial powiedziec tyle ,ze ty -suupari, podkrecony slusznymi emocjami- nie chciales jego punktu widzenia rozwazyc.
                                w efekcie wiec dostales to czegos sobie nie zyczyl, podsycajac niechec do ,,,wykiwales sie z tematu.


                • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 12:42
                  piwi77.0 napisał:

                  > To marne alibi, że ja jestem ciemny i dlatego nie warto odpowiadać.

                  Doskonale wiesz, jak działają okna życia, jakie uruchamiane są procedury, jakie organa władzy państwowej są zaangażowane, by dzieci przeszły drogę od porzucenia do adopcji, itd, itd. Wybacz, ale nie dam się sprowokować, za stary wróbel jestem, by dać się złapać w Twoje sidła...
                  Z mojego punktu widzenia jest to niezwykle cenna inicjatywa KrK, który okazał się tu nie tylko wspaniałym pomysłodawcą, ale też świetnym organizatorem akcji a także koordynatorem równoległych działań wielu organizacji w celu zoptymalizowania czasu niezbędnego do sfinalizowania adopcji. Świetna robota.
                  • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 12:51
                    Właśnie, że nie ma zaangażowania żadnych organów władzy państwowej. Jedynie zaangażowany jest sąd, ale tylko formalnie, nadaje on tożsamość i zgode na adopcję i tu jego rola sie kończy, nawet na oczy dziecka nie musi widzieć, dalej sprawę okno kieruje do osrodka adopcyjnego i idę o zakład, że zawsze jest to ośrodek niepubliczny, a ścislej katolicki i cały proces adopcji odbywa się poza kontrolą urzędów państwowych.
                    • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 13:02
                      Nie mam na to żadnych dowodów, dlatego taki scenariusz jest teoretyczny. Mianowicie, że z katolickim ośrodkiem adopcyjnym są w kontakcie ludzie co chcieliby adoptować, a żeby uprościc procedury i skrócic czas oczekiwania, są gotowi zapłacić łapówkę dajmy na to 20 tys. zł za towar dostarczony przez okno. To teoria, ale niech ktoś poda powód, dla którego niemożliwa do realizacji w praktyce? Bo Kościół to firma uczciwa? Bo co by było gdy ośrodek katolicki został skontrolowany? Dobre, jak chcecie obalić moją teorię, podajcie jakis bardziej przekonywujący powód.
                      • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 13:14
                        piwi77.0 napisał:

                        > Nie mam na to żadnych dowodów, dlatego taki scenariusz jest teoretyczny. Mianow
                        > icie, że z katolickim ośrodkiem adopcyjnym są w kontakcie ludzie co chcieliby a
                        > doptować, a żeby uprościc procedury i skrócic czas oczekiwania, są gotowi zapła
                        > cić łapówkę dajmy na to 20 tys. zł za towar dostarczony przez okno. To t
                        > eoria,

                        Ależ oczywiście, że taka sytuacja może się zdarzyć. I, jeśli się zdarzy, to bardzo dobrze.
                        Pomyśl sam,
                        matka biologiczna pozbyła się niechcianego dziecka,
                        dziecko trafi do adopcji,
                        rodzice adopcyjni spełnią swoje marzenie o posiadaniu dzieci,
                        zakonnice zdobędą trochę gotówki?
                        Reasumując, wszyscy są zadowoleni.
                        Więc o co Ci chodzi?
                        Aha, domyślam się, masz żal do zakonnic, że nie podzieliły się z Tobą forsą. Zgadłem?
                        • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 13:37
                          Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                          Zgadłem?

                          Nie.
                          Łapówka, gdyby do takiej doszło w przypadku adopcji oznacza, że zostały pogwałcone procedury, a celem procedur w takim przypadku, jest ochrona dóbr adoptowanego dziecka. Więc chyba nie jest tak, że nic by sie nie stało. Gdyby taki proceder miał miejsce, oznaczałoby to, że Kościół zaprasza do oddawania dzieci do okien, zamiast do korzystania z alternatywnych możliwości rezygnacji z własnego dziecka (są takie, są), aby mógł je dalej odprzedać. Naprawdę nic się nie stało, gdyby tak było?
                          • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 13:56
                            piwi77.0 napisał:

                            > Naprawdę nic się nie stało,
                            > gdyby tak było?

                            Nic, absolutnie nic złego, co wyłuszczyłem w poprzednim poście.
                            I dobrze, ze nie dano Ci tych paru groszy, nie zasłużyłeś na nie, po prostu nie zasłużyłeś:)))

                            > Więc chyba nie jest tak, że nic by sie nie stało. Gdyby taki proced
                            > er miał miejsce, oznaczałoby to, że Kościół zaprasza do oddawania dzieci do oki
                            > en, zamiast do korzystania z alternatywnych możliwości rezygnacji z własnego dz
                            > iecka (są takie, są),

                            Jasne, że są. Można z nich skorzystać lub nie. Wybór należy do biologicznej matki dziecka.
                            Matki rezygnują ze swoich dzieci z różnych powodów. Jeśli zależy im przy tym na zachowaniu absolutnej anonimowości, wówczas korzystają z okien życia, bo tylko one spełniają te oczekiwania. Pełną anonimowość.

                            • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 14:21
                              Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                              Matki rezygnują ze swoich dzieci z różnych powodów. Jeśli zależy im przy tym na zachowaniu absolutnej anonimowości, wówczas korzystają z okien życia, bo tylko one spełniają te oczekiwania. Pełną anonimowość.

                              Dopiero co pisałeś, że urzędy, policja i prokuratura wyjasniają, skad dziecko i czy nie zostało czasem porwane, a teraz, że okno zapewnia anonimowość. Zdecyduj się na jeden wariant, bo sa one wzajemnie sprzeczne.

                              • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 14:32
                                piwi77.0 napisał:

                                > Dopiero co pisałeś, że urzędy, policja i prokuratura wyjasniają, skad dziecko i
                                > czy nie zostało czasem porwane, a teraz, że okno zapewnia anonimowość. Zdecydu
                                > j się na jeden wariant, bo sa one wzajemnie sprzeczne.

                                Owszem, wyjaśniane są pewne sprawy i zachowana jest anonimowość matki.
                                Co w tym sprzecznego?
                    • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 13:06
                      piwi77.0 napisał:

                      > Właśnie, że nie ma zaangażowania żadnych organów władzy państwowej. Jedynie zaa
                      > ngażowany jest sąd, ale tylko formalnie, nadaje on...

                      Głupstwa pleciesz. Angażowana jest między innymi i policja i prokuratura. Sprawdzane jest, czy dziecko nie zostało np porwane, itd, itd.
                      Pleciesz te androny, bo kolokwialnie mówiąc, nie możesz przeżyć, że KrK zorganizowało świetną akcję i żal Ci dupę ściska ...
                      • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 13:11
                        Gliniarze muszą jedynie przystawic pieczątkę, że nie ma przesłanek do wszczynania dochodzenia, prokurature w ogóle to nie interesuje, bo niby kto miałby byc podejrzanym, dziecko? A nikogo wiecej w sprawie nie ma.
                        • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 13:17
                          piwi77.0 napisał:

                          > Gliniarze muszą jedynie przystawic pieczątkę, że nie ma przesłanek do wszczynan
                          > ia dochodzenia, prokurature w ogóle to nie interesuje, bo niby kto miałby byc p
                          > odejrzanym, dziecko?

                          Jakie tam dziecko, stary byk o nicku piwi cośtam.
                          O co jest podejrzany?
                          O kpiny z policji.
                      • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 13:22
                        Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

                        Sprawdzane jest, czy dziecko nie zostało np porwane, itd, itd.

                        Znając nieudolność, lenistwo i głupotę polskiej policji, nie da się takiego scenariusza całkiem wykluczyć. Bo, żeby takie porwanie nosiło chocby cień szansy na sukces, musieliby rodzice, którym dziecko porwano, siedziec cicho i nikomu porwania nie zgłaszać. A to niezwykle mało prawdopodobne. Poza tym nie wiem po co porywać, żeby potem oddawać do okna, być może policja, która takie cuda miałaby badać, to wie. Mimo wszystko, na pewno policja wątku z porwaniem nie bada, nie z rozsadku, ale ze zwykłego lenistwa, a poza tym który glina natychmiast nie przystawi pieczątki na papier podsunięty przez Kościół, ze wszystko OK? Chce wylecieć ze służby tuż przed emeryturą?
                        • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia idiotą IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 13:38
                          piwi77.0 napisał:

                          > Znając nieudolność, lenistwo i głupotę polskiej policji, nie da się takiego sce
                          > nariusza całkiem wykluczyć.

                          No widzisz, a jeszcze przed chwilą twierdziłeś, że poza sądem, nikt nie jest angażowany w procedury przed-adopcyjne obowiązujące w oknach życia. I po co się tak upierasz, przecież nie masz racji.
            • opornik4 Re: prawo do... bycia idiotą 06.12.12, 10:13
              piwi77.0 napisał:

              > Trudno, zebym rozumiał zasady działania, skoro ich nie znam.
              > Wiem jedynie tyle, że okna działają w prawnej próżni, że stanowią w zyciorys
              > ie dziecka czarną dziurę, po przejściu której traci swą poprzednią tozsamość i
              > musi mieć nadaną nową.

              Wujek Google Twoim przyjacielem.

              Pierwsze dziecko w legnickim Oknie Życia

              www.caritas.pl/component/content/article/7814-pierwsze-dziecko-w-legnickim-oknie-zycia
              Dziecko, a dokładnie miesięcznego chłopczyka pozostawiono w Oknie w godzinach popołudniowych. Od razu zostali zaalarmowani pracownicy Ośrodka Edukacyjno-Opiekuńczego „Samarytanin” , przy którym mieści się Okno. – Dziecko zbadał lekarz. Potem zostało one odwiezione do szpitala, gdzie przeszło specjalistyczne badania – mówi ks. Tomasz Biszko, zastępca dyrektora Caritas Diecezji Legnickiej. Zgodnie z prawem matka dziecka może odzyskać je do 30 dni od momentu pozostawienia. Jeśli się na to nie zdecyduje, niemowlę trafi szybką drogą do adopcji.
              Okno Życia” to miejsce, w którym matka może zostawić bezpiecznie i anonimowo dziecko, którego nie chce i prawdopodobnie nie może wychować. Dzięki „Oknu życia” dziecko w nim pozostawione nie trafi w nieodpowiednie ręce, a tym bardziej nie będzie narażone na utratę zdrowia lub życia. Często się zdarza, że kobiety rodzące poza szpitalem, w domu, po porodzie nie chcą swojego dziecka. Z różnych przyczyn - chorobowych lub socjalnych. Aby dzieci nie trafiały np. na śmietnik, od kilku lat tworzone są Okna Życia. Pierwsze Okno Życia powstało w 2006 roku w Krakowie. Obecnie w Polsce działa ponad 45 takich miejsc. Uratowanych zostało kilkadziesiąt dzieci.

              A co do utraty tożsamości - może najpierw zabrano by się za banki nasienia i komórek jajowych kobiety? Korzystający z w/w też rodzą dzieci pozbawione swojej tożsamości.
        • opornik4 Re: prawo do... bycia idiotą 06.12.12, 10:07
          piwi77.0 napisał:

          > na jakich zasadach one funkcjonują? Bo z tego co wiem jes
          > t to owiane tajemnicą.

          Za Wiki

          Otwierane z zewnątrz, ogrzewane i wentylowane z odpowiednim miejscem dla noworodka. Po otwarciu uruchamia się sygnalizacja alarmująca dyskretnie opiekunki, zazwyczaj siostry zakonne. Noworodek umieszczany jest w inkubatorze do czasu przyjazdu karetki, która zabiera go do szpitala, gdzie przechodzi badania, a następnie kierowany jest do pogotowia rodzinnego. Równolegle uruchamiane są procedury nadania tożsamości i adopcyjna. Dzieci z okna mogą prędko trafić do adopcji, a w czasie procedury adopcyjnej – dzięki zgodzie sądu na preadopcję – przebywać już w nowej rodzinie, co zapobiega chorobie sierocej.
          • supaari piwidiota nie będzie szczęśliwy... 06.12.12, 10:25
            opornik4 napisała:

            > piwi77.0 napisał:
            >
            > > na jakich zasadach one funkcjonują? Bo z tego co wiem jes
            > > t to owiane tajemnicą.
            >
            > Za Wiki
            >
            > Otwierane z zewnątrz, ogrzewane i wentylowane z odpowiednim miejscem dla now
            > orodka. Po otwarciu uruchamia się sygnalizacja alarmująca dyskretnie opiekunki,
            > zazwyczaj siostry zakonne. Noworodek umieszczany jest w inkubatorze do czasu p
            > rzyjazdu karetki, która zabiera go do szpitala, gdzie przechodzi badania, a nas
            > tępnie kierowany jest do pogotowia rodzinnego. Równolegle uruchamiane są proced
            > ury nadania tożsamości i adopcyjna. Dzieci z okna mogą prędko trafić do adopcji
            > , a w czasie procedury adopcyjnej – dzięki zgodzie sądu na preadopcję 
            > 211; przebywać już w nowej rodzinie, co zapobiega chorobie sierocej.


            Opo, opo... Przecież dostrzegasz, że piwcio uważa, że dzieci z okien zycia są w większości kaojone na narządy wewnętrzne sprzedawane przez KK, a ich mięso - moim zdaniek wg piwcia - jest zjadane przez biskupów w czasie orgii z narkomankami, które póxniej rodzą dzieci wkładane w okna życia...
            OK - zaznaczam, że nie mogę tych rewelacji potwierdzić, ale działalność czołowego trolla na tym forum rodzi takie moje domysły co do jego osobowości i intelektualnych zdolności...

            Dzięki za udział w wątku.
    • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 07:12
      Zacznijmy od tego, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie, natomiast nie da się zaprzeczyć, że dzieci tam pozostawione nie mają szans w przyszłości dowiedziedzieć się kim byli jego biologiczni rodzice.
      • der-chef Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 08:16
        piwi77.0 napisał:

        > Zacznijmy od tego, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić,
        > że okno uratowało komukolwiek życie, natomiast nie da się zaprzeczyć, ż
        > e dzieci tam pozostawione nie mają szans w przyszłości dowiedziedzieć się kim b
        > yli jego biologiczni rodzice.

        I dobrze że się nie dowiedzą bo jeszcze przyszło by im do małych główek że mogą zatłuc wyrodnych rodziców.
      • supaari Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 08:35
        piwi77.0 napisał:

        > Zacznijmy od tego, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić,
        > że okno uratowało komukolwiek życie, natomiast nie da się zaprzeczyć, ż
        > e dzieci tam pozostawione nie mają szans w przyszłości dowiedziedzieć się kim b
        > yli jego biologiczni rodzice.

        Nie ma najmniejszej przesłanki?
        Ktoś pozostawia dziecko w oknie życia - takie przypadki się zdarzają. To jest fakt. Co ów ktos zrobiłby, gdyby nie okno życia? Z punktu widzenia problemu, który poruszyłeś mozliwe są dwie ewentualności: (1) pozostawia dziecko bez opieki w miejscu, w którym życie dziecka może się rychło skończyć (w tej ewentualności zawieram także takie przypadki jak wyrzucenie dziecka do jeziora lub do kanału) lub (2) opiekuje się należycie dzieckiem (w tej ewentualności zawieram także takie przypadki, jak zrzeczenie się opieki, podrzucenie dziecka rodzicom itp.). Jeśli uważasz, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie, to znaczy, że masz dowód, iż pierwsza mozliwość nie zachodzi; że masz dowód, iż okna motywują do korzystania z nich jedynie te osoby, które w przypadku braku owych okien zajełyby się dziećmi w sposób odpowiedzialny, zaś wszystkie osoby, które poprzez niedbalstwo lub celowe działanie doprowadziłyby do śmierci swych dzieci, zrobią to bez względu na to czy okna funkcjonuja czy nie. Chciałbym poznać ten twój dowód.
        Drugi problem - czy rzeczywiście dzieci z okien życia nie mają szans dowiedzieć się kto jest ich rodzicami? Żadnych????
        • piwi77.0 Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 09:26
          supaari napisał:

          Jeśli uważasz, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie, to znaczy, że masz dowód,

          Jest to próba odwracania logiki. Brak przesłanki jest brakiem przesłanki, gdybym miał dowód, to pisałbym nie o braku przesłanki, ale o zwykłym rozpowszechnianiu nieprawdy. I nie chodzi tu o logikę, ale o nadużycie słowne, gdy liczbę dzieci pozostawionych w oknach zwanych jak je tam zwą, zrównuje sie z liczbą dzieci, którym uratowano życia. Jest to stwierdzenie tyleż gołosłowne, co mające wytrącać argumenty tych, to chcieliby wyrażac swoje wątpliwości wobec tej dość dziwnej akcji. To, że w związku z oknami mówi sie rzeczy nie majace oparcia w faktach, nakazuje wykazywac wobec niej nieufność. Niezaleznie od tego, że Kościołowi, o którym wiemy, że nie skinie małym palcem, gdy nie spodziewa się zysku, tak bardzo zależy na kontynuowaniu tej inicjatywy.
          • narfi Re: prawo do... bycia idiotą 04.12.12, 10:11
            Na pierwszy rzut oka wydawaloby sie, ze planowana akcja UN jest oczywista bzdura,ale po przeczytaniu paru artykulow wydaje mi sie, ze nie wszystko jest takie oczywiste.
            Dla zainteresowanych wklejam kilka linkow.

            en.wikipedia.org/wiki/Baby_hatch
            www.spiegel.de/international/germany/controversy-over-baby-hatches-in-germany-a-844134.html
            www.guardian.co.uk/world/2012/jun/10/unitednations-europe-news
            Mysle, ze ten ostatni jest najciekawszy.
            • opornik4 Re: prawo do... bycia idiotą 06.12.12, 12:08
              narfi napisał:
              > Dla zainteresowanych wklejam kilka linkow.

              www.spiegel.de/international/germany/controversy-over-baby-hatches-in-germany-a-844134.html
              Tutaj krótkie wyjaśnienie - odnosi się do ewentualnych praw ojca dziecka, które matka oddała.
              W Niemczech prawo mówi, że w przypadku gdy kobieta (mająca niemieckie obywatelstwo i będąca ze Strefy Schengen) chce dokonać legalnej aborcji, musi na takową zgodę wyrazić ojciec dziecka.
              Poza tym - artykuł odnosi się do kobiet mających w Niemczech prawo stałego pobytu, pomija wszystkie sytuacje, gdy kobieta nie ma tutaj żadnych praw, w takiej sytuacji nie może liczyć na pomoc z opieki społecznej, a jak już wspomniałam, kobiety spoza UE są zagrożone deportacją.
          • supaari Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 10:39
            piwi77.0 napisał:

            > supaari napisał:
            >
            > Jeśli uważasz, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej st
            > wierdzić
            , że okno uratowało komukolwiek życie, to znaczy, że masz [b]dowód[
            > /b],

            >
            > Jest to próba odwracania logiki. Brak przesłanki jest brakiem przesłanki, gdyby
            > m miał dowód, to pisałbym nie o braku przesłanki, ale o zwykłym rozpowszechnian
            > iu nieprawdy.

            Napisałbyś, gdybyś był w stanie strworzyć jakikolwiek logiczny ciąg stwierdzeń prowadzących do takiej konkluzji. Jednakże ponieważ podejrzewam cię o to, że nie potrafisz tworzyć takich ciągów stwierdzeń lub nie masz na to ochoty, sam dokonałem logicznego wywodu, pozostawiając tobie jedynie jego obalenie, czyli wykazanie, że przesłanka jest fałszywa. Ty tego nawet nie spróbowałeś zrobić. Ergo: jest przesłanka pozwalająca stwierdzić, że okna życia uratowały komuś życie.

            I nie chodzi tu o logikę, ale o nadużycie słowne, gdy liczbę dzie
            > ci pozostawionych w oknach zwanych jak je tam zwą, zrównuje sie z liczbą
            > dzieci, którym uratowano życia.

            Ależ o logikę tu chodzi, o logikę... Pozwól, że przypomnę ci twoje słowa: nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie. Najmniejszej przesłanki, komukolwiek... To twoje słowa. Nie pisałes o tym, że liczba dzieci pozostawionych w oknach zycia nie musi się równać liczbie ocalonych dzięki oknom żyć, tylko o tym, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie.

            Jest to stwierdzenie tyleż gołosłowne, co mają
            > ce wytrącać argumenty tych, to chcieliby wyrażac swoje wątpliwości wobec tej do
            > ść dziwnej akcji. To, że w związku z oknami mówi sie rzeczy nie majace o
            > parcia w faktach, nakazuje wykazywac wobec niej nieufność. Niezaleznie od tego,
            > że Kościołowi, o którym wiemy, że nie skinie małym palcem, gdy nie spodziewa s
            > ię zysku, tak bardzo zależy na kontynuowaniu tej inicjatywy.

            Jeszcze raz - staram się zrozumieć dlaczego stwierdziłeś, że nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie. Nie interesuje, że pisząc iż nie ma najmniejszej przesłanki pozwalajającej stwierdzić, że okno uratowało komukolwiek życie miałeś na myśli coś innego niż to, co napisałeś. Komukolwiek znaczy komukolwiek, nie zaś komuś albo tym bardziej liczbie mniejszej, niż się uważa.
            • piwi77.0 Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 11:28
              Powtórzę raz jeszcze, brak jest przesłanki, a skoro brak, to nie ma możliwości jej obalania. Nie da sie obalić czegoś, czego po prostu nie ma. Jeżeli uwazasz, że takie przesłanki są, a jedynie ja nie potrafię ich dostrzec, to zamiast pisać kim ja to nie jestem, wymień je po prostu. Innymi słowy podaj, co pozwala sądzić, że gdyby nie okna, to przynajmniej jedno dziecko tam pozostawione, straciłoby życie.
              • supaari Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 12:09
                piwi77.0 napisał:

                > Powtórzę raz jeszcze, brak jest przesłanki, a skoro brak, to nie ma możliwości
                > jej obalania. Nie da sie obalić czegoś, czego po prostu nie ma. Jeżeli uwazasz,
                > że takie przesłanki są, a jedynie ja nie potrafię ich dostrzec, to zamiast pis
                > ać kim ja to nie jestem, wymień je po prostu. Innymi słowy podaj, co pozwala są
                > dzić, że gdyby nie okna, to przynajmniej jedno dziecko tam pozostawione, straci
                > łoby życie.


                Ponownie:
                Ktoś pozostawia dziecko w oknie życia - takie przypadki się zdarzają. To jest fakt. Co ów ktos zrobiłby, gdyby nie okno życia? Z punktu widzenia problemu, który poruszyłeś możliwe są dwie ewentualności: (1) pozostawia dziecko bez opieki w miejscu, w którym życie dziecka może się rychło skończyć (w tej ewentualności zawieram także takie przypadki jak wyrzucenie dziecka do jeziora lub do kanału) lub (2) opiekuje się należycie dzieckiem (w tej ewentualności zawieram także takie przypadki, jak zrzeczenie się opieki, podrzucenie dziecka rodzicom itp.).
                I to jest własnie przesłanka. Skoro zdarzają się dzieciobójstwa w rozmaitej formie i skoro ktoś zostawia dzieci w oknach życia, to te dwa fakty stanowią one przesłankę do stwierdzenia, że okna ratują życie. Jeśli mnie zapytasz czy mam dowód, to odpowiem - nie mam dowodu. Ale przesłankę ci przedstawiłem. Mógłbyś ja obalić dowodem na to, że okna zycia wykorzystywane są jedynie przez tych rodziców, którzy zajeliby się dziećmi w sposób odpowiedzialny (czyli grupa 2). Łapiesz już?
                • piwi77.0 Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 12:36
                  Jako alternatywę dla okien życia dajesz tylko dwie skrajne mozliwości, a jest ich nieskończenie wiele. Jedną z niewymienionych przez Ciebie jest choćby zrzeczenie się opieki nad dzieckiem i oddanie do adopcji, jeszcze na porodówce. Ale nie chodzi o licytacje jakie są alternatywne rozwiązania dla okien, bo to nadal nie stworzy przesłanki pozwalajacej stwierdzić, że okna życia ratują życie. Raczej mamy przesłanki na twierdzenie przeciwne, że okna niczego nie ratują, bo po ich otwarciu liczba zgonów noworodków spowodowanych rozmyslnym działaniem lub brakiem opieki, wcale nie spadła. Wyglada więc na to, że okna żadnego życia nie uratowały, a ich nazwa jest jedynie pretensjonalna i wprowadzająca w błąd.
                  • supaari Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 13:16
                    piwi77.0 napisał:

                    > Jako alternatywę dla okien życia dajesz tylko dwie skrajne mozliwości, a
                    > jest ich nieskończenie wiele. Jedną z niewymienionych przez Ciebie jest choćby
                    > zrzeczenie się opieki nad dzieckiem i oddanie do adopcji, jeszcze na porodówce
                    > . Ale nie chodzi o licytacje jakie są alternatywne rozwiązania dla okien, bo to
                    > nadal nie stworzy przesłanki pozwalajacej stwierdzić, że okna życia rat
                    > ują życie. Raczej mamy przesłanki na twierdzenie przeciwne, że okna niczego nie
                    > ratują, bo po ich otwarciu liczba zgonów noworodków spowodowanych rozmyslnym d
                    > ziałaniem lub brakiem opieki, wcale nie spadła. Wyglada więc na to, że okna żad
                    > nego życia nie uratowały, a ich nazwa jest jedynie pretensjonalna i wprowadzają
                    > ca w błąd.

                    1. Nie daję żadnej alternatywy dla okien życia.
                    2. Przytaczam dwa fakty: (a) ktoś zostawia dzieci w oknach życia i (b) kazdego roku w wyniku zaniechania opieki lub umyślnego działania któregoś z rodziców umiera pewna liczba narodzonych dzieci.
                    3. Wyciągam wniosek, że brak przesłanek, o ktorych pisałeś musi oznaczać, iż w oknach zycia pozostawiają dzieci jedynie ci rodzice, którzy własciwie zaopiekowaliby się potomstwem, gdyby okiem nie było.
                    Rozumiesz ten wywód czy nie?


                    4. Skąd wiesz, ze liczba zgonów noworodków spowodowanych rozmyslnym działaniem lub brakiem opieki, wcale nie spadła? Podziel się źródłem swojej wiedzy...
                    5. Może zamiast pisac o lioczbie powinienec pisac o odsetku wśród dzieci urodzonych?
                    6. Czy wziąłeś pod uwagę jedynie ogólną liczbę śmierci na świecie, czy może różnicowałeś ją regionalnie biorąc pod uwagę dostepność okien życia?
                    6. Czy na ową liczbę lub odsetek mają wpływ inne czynniki (np. struktura demograficzna, migracje ludności, poziom bezrobocia, zamozność społeczeństwa, pogoda itp.)? Jeśli mają, to nawet gdybyś dysponował danymi, mozna byłoby twoje rozumowanie o kant twojej mózgownicy potłuc.
                    • piwi77.0 Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 14:17
                      supaari napisał:

                      3. Wyciągam wniosek, że brak przesłanek, o ktorych pisałeś musi oznaczać, iż w oknach zycia pozostawiają dzieci jedynie ci rodzice, którzy własciwie zaopiekowaliby się potomstwem, gdyby okiem nie było. Rozumiesz ten wywód czy nie?

                      Nie.

                      4. Skąd wiesz, ze liczba zgonów noworodków spowodowanych rozmyslnym działaniem lub brakiem opieki, wcale nie spadła? Podziel się źródłem swojej wiedzy.

                      Koniecznie sie domagasz, że to ja mam obalić Twoją własną tezę, bo inaczej z założenia musi ona być prawdziwa. Otóż nie, to Ty wykaż, że Twoja teza oparta jest, jeśli nie na dowodach, to przynajmniej na rzeczowych przesłankach (forumowicze ocenią, nie ja). Skoro twierdzisz, ze okna zycia ratuja zycie, to napisz na jakiej podstawie tak twierdzisz. Dopiero jak napiszesz, może będę próbował to obalać, ale dopiero wtedy, bo dopiero wtedy będzie co.
                      • nehsa Re: prawo do... bycia piwim 04.12.12, 16:54
                        Piwi!
                        Przeczytałem wszystkie posty. I Twoją podejrzliwość, uważam za uzasadnioną.
                        W tym wszystkim, humanitarny jest pomysł na "okna życia". Reszta, to biznes. Bo kapłaństwo to profesja a kościół to miejsce robienia szwindli.
                        Ale to wina, przede wszystkim karłowaciejącego państwa.
                      • supaari Re: prawo do... bycia piwim 05.12.12, 21:30
                        piwi77.0 napisał:

                        > supaari napisał:
                        >
                        > [i]3. Wyciągam wniosek, że brak przesłanek, o ktorych pisałeś musi oznaczać, iż
                        > w oknach zycia pozostawiają dzieci jedynie ci rodzice, którzy własciwie zaopie
                        > kowaliby się potomstwem, gdyby okiem nie było. [b]Rozumiesz ten wywód czy nie[/
                        > b]?[/i]
                        >
                        > Nie.

                        Można sie było domyślać...

                        > 4. Skąd wiesz, ze liczba zgonów noworodków spowodowanych rozmyslnym dział
                        > aniem lub brakiem opieki, wcale nie spadła
                        ? Podziel się źródłem swojej wied
                        > zy.

                        >
                        > Koniecznie sie domagasz, że to ja mam obalić Twoją własną tezę, bo inaczej z za
                        > łożenia musi ona być prawdziwa. Otóż nie, to Ty wykaż, że Twoja teza oparta jes
                        > t, jeśli nie na dowodach, to przynajmniej na rzeczowych przesłankach (forumowic
                        > ze ocenią, nie ja). Skoro twierdzisz, ze okna zycia ratuja zycie, to nap
                        > isz na jakiej podstawie tak twierdzisz. Dopiero jak napiszesz, może będę próbow
                        > ał to obalać, ale dopiero wtedy, bo dopiero wtedy będzie co.

                        1. Znajdź moje twierdzenie, że okna życia ratują życie. Ja wówczas podam ci podstawę.
                        2. Jedyne czego od ciebie wymagam, to to, żebyś podzielił się swoją wiedzą na temat liczby zgonów noworodków spowodowanych rozmyslnym działaniem lub brakiem opieki, która twoim zdaniem wcale nie spadła w wyniku pojawienia się okien życia.
                        3. Dotychczas popisałeś się w dyskusji ze mną w tym wątku dwoma twierdzeniami, które zakwestionowałem. Pierwsze twe twierdzenie dotyczyło braku przesłanek jakoby okna życia uratowały jakiekolwiek życie. Zakwestionowałem to twierdzenie przy konstruujac taką właśnie przesłankę. Z tego, co twierdzisz - nie zrozumiałeś dość prostego wywodu (jakież to piwowe!). Drugie zakwestionowane przeze mnie twoje twierdzenie dotyczy liczby zgonów noworodków. Do tej pory unikałeś poparcia tego twierdzenia jakimikolwiek danymi i podania jakichkolwiek szczegółów (np. czy masz na myśli liczbę obejmująca cały świat czy tylko Azję).
                        • piwi77.0 Re: prawo do... bycia piwim 06.12.12, 07:07
                          supaari napisał:

                          1. Znajdź moje twierdzenie, że okna życia ratują życie.

                          Sam sobie znajdź, czytaj ten wątek od początku do końca, choćby kilka razy, jak nie da rezultatu zacznij go przepisywać.

                          • supaari Re: prawo do... bycia piwim 06.12.12, 08:05
                            piwi77.0 napisał:

                            > supaari napisał:
                            >
                            > 1. Znajdź moje twierdzenie, że okna życia ratują życie.
                            >
                            > Sam sobie znajdź, czytaj ten wątek od początku do końca, choćby kilka razy, jak
                            > nie da rezultatu zacznij go przepisywać.
                            >

                            Piwcio - ja mogę znaleźć twoje twierdzenia o braku jakichkolwiek przesłanek do uznania, że okna zycia uratowały komukolwiek życie czy o tym, że liczba zgonów niemowląt z powodu braku opieki lub zamierzonych działań nie spadła po pojawieniu się okien życia, bo takie twoje twierdzenia są w tym wątku; uważam je za wyjątkowo głupie i bezpodstawne. Zaś mojego twierdzenia o tym, że okna życia ratuja życie - nie ma.
                            Możesz się teraz zamknąć i zaśmiecać forum swoimi piwidiotyzmami lub znaleźć twierdzenie, które mi przypisujesz. Ale ty zapewne znajdziesz trzecie rozwiązanie - będziesz w dalszym ciągu bredzić.
                            • supaari errata 06.12.12, 08:37
                              Jest:
                              Możesz się teraz zamknąć i zaśmiecać forum swoimi piwidiotyzmami [...]

                              Powinno być:
                              Możesz się teraz zamknąć i nie zaśmiecać forum swoimi piwidiotyzmami [...]
            • Gość: inkwizytor Re: prawo do... bycia piwim IP: *.warszawa.vectranet.pl 04.12.12, 12:58
              Dziękuję, ale nie skorzystam.:)))
      • opornik4 Re: prawo do... bycia idiotą 06.12.12, 10:36
        piwi77.0 napisał:
        > natomiast nie da się zaprzeczyć, ż
        > e dzieci tam pozostawione nie mają szans w przyszłości dowiedziedzieć się kim b
        > yli jego biologiczni rodzice.

        A dziecko Eltona Johna i jego partnera ma taką możliwość?
        Nota bene - ta para właśnie podjęła starania o pozyskanie kolejnego dziecka.
        Może tym by się zainteresowało ONZ?
      • leftt Re: prawo do... bycia idiotą 06.12.12, 11:25
        Był taki przypadek w Poznaniu w zeszłym roku. Co najmniej jeden.
    • 8ar8ara "okna życia" 04.12.12, 17:34
      supaari napisał:

      > Wyjdzie ze mnie furiat, ale idioci z Komitetu Praw Dziecka ONZ żą
      > dają zdelegalizowania okien życia:

      Okna życia - coz to za durna i pretensjonalna nazwa? Co to ma z zyciem wspolnego?
      • supaari Re: Komitet Praw Dziecka 05.12.12, 21:46
        8ar8ara napisała:

        > supaari napisał:
        >
        > > Wyjdzie ze mnie furiat, ale idioci z Komitetu Praw Dziecka
        > ONZ żą
        > > dają zdelegalizowania okien życia:
        >
        > Okna życia - coz to za durna i pretensjonalna nazwa? Co to ma z zyciem wspolneg
        > o?

        Wiecej niż Komitet Praw Dziecka z prawami. Pozwól, że ci wytłumaczę, jakbyś była skonczona idiotką, którą zapewne nie jesteś:
        Okno życia zwane jest oknem życia, gdyż:
        1. Ma formę zbliżoną do okna. Jest z reguły otworem w ścianie, przez który można całkiem spory "pakunek" włożyć do środka. W przeciwieństwie do drzwi nie służy jednak do samodzielnego wchodzenia.
        2. Słuzy do tego, żeby włożyć tam żywe dziecko. Wówczas włozone dziecko ma większe szanse, żeby żyć, niż gdyby zostało wrzucone do beczki po kapuście lub do Wisły.
      • opornik4 Re: "okna życia" 06.12.12, 10:44
        8ar8ara napisała:
        > Okna życia - coz to za durna i pretensjonalna nazwa? Co to ma z zyciem wspolneg
        > o?

        Srednio rozgarnięta osoba wie, że alternatywą jest śmierć noworodka.
        Odnośnie Polski można by jeszcze na ten temat dywagować, ale już w krajach zachodniej Europy gdzie przebywa wiele kobiet, emigrantek nie mających uregulowanego statusu ( w tym Polki, które wyjechały na saksy) - alternatywą jest aborcja, znalezienie "kupca" na malucha, lub Okno Zycia właśnie.
    • opornik4 Re: Co do tożsamości dziecka 06.12.12, 10:28
      Jaką tożsamość będzie miało dziecko tej pary?

      Dziecko Eltona Johna ma pięcioro rodziców

      "Daily Mail" ujawnia niewiarygodną prawdę o poczęciu syna Eltona Johna (63 l.) i jego partnera Davida Furnisha (48 l.). Po pierwsze, w szpitalnej dokumentacji gwiazdor określany jest jako ojciec dziecka, a Furnish jako... matka. Po drugie, kobieta, która naprawdę urodziła Zachary'ego, nie jest jego matką biologiczną, tylko wszczepiono jej jajeczko pobrane od innej pani. Po trzecie, zarówno piosenkarz, jak i Furnish są już nieco za starzy na bycie dawcą spermy, który nie powinien mieć więcej niż 40 lat, aby uniknąć wad rozwojowych dziecka. Wszystko wskazuje więc na to, że sperma pochodzi od jeszcze kogoś innego..."

      www.se.pl/rozrywka/plotki/dziecko-eltona-ma-piecioro-rodzicow_165851.html
      ***

      Jaką tożsamość będę miały dzieci z Chin?

      Rosnąca popularność adopcji z Chin

      "Mimo że wiele zachodnich krajów jest zaintrygowanych pomysłem adopcji chińskich dzieci, najbardziej jednak zainteresowani są mieszkańcy USA. W odróżnieniu do wielu zachodnich krajów, takich jak Anglia, od potencjalnych amerykańskich rodziców wymaga się postępowania według procedur adopcyjnych kraju, gdzie urodziło się dziecko bez dodatkowej biurokracji ze strony ich rządu. W 2006 China Daily poinformował, że czworo z pięciu adoptowanych z Chin dzieci zostało umieszczonych w rodzinach w USA.

      W konsekwencji silny system poparcia zakorzenił się w USA. Setki stron www zajmuje się tylko rodzicami, którzy zaadoptowali dzieci z Chin lub planują to zrobić w przyszłości. Lokalne sekcje międzynarodowej organizacji Rodziny z Dziećmi z Chin (Families with Children from China – FCC) utworzyły docelowe obszary w USA. Według New York Times adopcje z Chin stały się tak popularne, że grupy Amerykanów lecą razem do takich miast jak Guangzhou lub Changsha zamieszkując przez kilka dni luksusowe hotele finalizują procesy adopcyjne.
      "

      echiny.pl/kultura/polityka-chin/polityka-jednego-dziecka/
      • supaari :-D 06.12.12, 10:55
        opornik4 napisała:

        > Jaką tożsamość będzie miało dziecko tej pary?

        To proste!
        To dziecko jest w stanie zidentyfikować stopień pokrewieństwa każdego spośród 7 miliardów ludzi na świecie w sposób jednoznaczy:
        1. Pierwszy tata
        2. Drugi tata.
        3. Biologiczna mama
        4. Pierwszy partner biologicznej mamy
        5. Pierwsza partnerka biologicznej mamy
        6. Drugi partner biologicznej mamy
        ...
        ...
        7682. Drugie dziecko pierwszej partnerki trzeciego ojca
        ...
        ...
        6787980. Trzeci partner drugiego ojca trzeciej partnerki dwunastej partnerki czwartej osoby (płci męskiej) do towarzystwa w czasie piątej trasy koncertowej pierwszego ojca.
        ...
        ...
        ...
        7000000000. ... Tu zbyt dużo jest możliwych powiązań, ale tożsamość dziecka jest zdecydowanie zachowana!



      • piwi77.0 Re: Co do tożsamości dziecka 06.12.12, 11:18
        opornik4 napisała:

        Jaką tożsamość będzie miało dziecko tej pary?

        Taką, jaką nadali mu jego rodzice i nie ma aż takiego znaczenia skąd przywędrował plemnik. Wystarczy, że było ono chciane, nawet tak bardzo, że zastosowano osiagnięcia dzisiejszej medycyny w miejsce nieskutecznych metod naturalnych. Dziecko z okna natomiast nie będzie wiedziało o sobie nic, poza tym, że matka i ojciec je swego czasu opuściły i nigdy nie dowie się dlaczego tak się stało. Przynajmniej ja widzę w obu tych przypadkach kolosalną różnicę.
        • supaari Re: Co do tożsamości dziecka 06.12.12, 11:36
          piwi77.0 napisał:

          > opornik4 napisała:
          >
          > Jaką tożsamość będzie miało dziecko tej pary?
          >
          > Taką, jaką nadali mu jego rodzice i nie ma aż takiego znaczenia skąd przywędrow
          > ał plemnik. Wystarczy, że było ono chciane, nawet tak bardzo, że zastosowano os
          > iagnięcia dzisiejszej medycyny w miejsce nieskutecznych metod naturalnych. Dzie
          > cko z okna natomiast nie będzie wiedziało o sobie nic, poza tym, że matk
          > a i ojciec je swego czasu opuściły i nigdy nie dowie się dlaczego tak się stało
          > . Przynajmniej ja widzę w obu tych przypadkach kolosalną różnicę.

          A powiedz mi, piwi, jaka jest twym zdaniem różnica w tożsamości dziecka adoptowanego via okno życia i dziecka z adopcji całkowitej przewidzianej przez prawo z pominięciem okna życia?

          Kolejny problem: rodzicielstwo biologiczne obejmuje twoim zdaniem co? Pochodzenie gonad czy tylko jedną stronę - rodzącą kobietę (której genetyczna zgodność z rodzonym dzieckiem może być żadna)?
        • opornik4 Re: Co do tożsamości dziecka 06.12.12, 11:52
          piwi77.0 napisał:
          > ja widzę w obu tych przypadkach kolosalną różnicę.

          Ja też.
          W pierwszym przypadku - mamy do czynienia z egoistyczną, chorą czyjąś ambicją.
          W drugim - rodzice powiedzą, że bardzo na to dziecko czekali, że jest dla nich wspaniałym darem, i że są wdzięczni matce dziecka, iż je im podarowała.
          Jest też możliwość takiej zmiany swojego życia, że dziecko nie dowie się, iż jest adoptowane.
          Natomiast co do "rodziny" Eltona - chłopiec, gdy dorośnie przeczyta o sobie w gazetach. Normalnie się ten dzieciak nie wychowa, już na starcie zafundowano mu patologię.
          • piwi77.0 Re: Co do tożsamości dziecka 06.12.12, 13:46
            opornik4 napisała:

            Jest też możliwość takiej zmiany swojego życia, że dziecko nie dowie się, iż jest adoptowane.

            Ukrywanie przed dzieckiem jego statusu jest bardzo złym pomysłem i nic dobrego nie wróży.

            Natomiast co do "rodziny" Eltona - chłopiec, gdy dorośnie przeczyta o sobie w gazetach. Normalnie się ten dzieciak nie wychowa, już na starcie zafundowano mu patologię.

            Dlaczego, jak sobie pomyślę, że o mnie miano by pisac w gazetach w tym kontekście, to wcale by mnie to nie przerażało. Może nawet wręcz przeciwnie.
            • kalllka Re: Co do tożsamości 06.12.12, 14:32
              nie ma co cie przerazac. nie wazne by jak sie mowi byle sie o kims pisalo.
              ponoc prostymi metodami najlatwiej osiaga sie cel, tyle ze w Polskim systemie,posluzono prostactwem; zamieniwszy metode w Metodego- polski sklad ( typografie) w cyrylice.
              w taki sposob tlumaczenia miedzynarodowych standardow bezpiecznestwa ( np ACTA) rozumiano dwuznacznie- podnajeciem 'agenta tomka' etc.
              podobnie z toba piwi, domagasz sie wyjasnien co prawda lecz wylacznie od tych, ktorzy pasuja do twojego skladu myslowego. i tak, kolko nawzajemnych animozji ogranicza sie do adoracji- izoluje i w koncu zamyka na prywatnych jajach i duzych interesach.
              • piwi77.0 Re: Co do tożsamości 06.12.12, 14:51
                kalllka napisała:

                podobnie z toba piwi, domagasz sie wyjasnien

                Musiałaś mnie z kimś pomylić. Jestem ostatnim, który by się na tym forum czegokolwiek domagał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja