renata.ren
29.12.12, 08:53
Niedawno podczas narady w pracy moja kolezanka niechcaco puscila baka. Zaczerwienila sie jak barszcz, ktos inny przytomnie natychmiast obrocil niefortunna sytuacje w zart i zdawalo sie, ze wkrotce nikt o tym zawstydzajacym momenncie nie bedzie pamietal. Ku mojemu zaskoczeniu dowiedzialam sie trzy dni pozniej, ze kolezanka zrezygnowala z pracy. Czula sie skompromitowana. Przedzwonilam do niej i probowalam naklonic ja do zmiany decyzji. Mowilam, ze to ludzkie, ze kazdemu moze sie zdarzyc. Ona na to, ze gdyby to spotkalo faceta, to bylaby inna sytuacja. Ale ze jako ona jest kobieta, to taki incydent jest kompromitacja i nalezy odejsc.
Pozniej myslalam nad jej slowami. Nieraz na korytarzu slyszalam, jak jakis facet puscil baka, a gdy sie zorientowal, ze ktos za nim stoi, zazartowal, przeprosil i bylo po sprawie.
Czy w tej niezwykle delikatnej kwestii mezczyznie rzeczywiscie uchodzi wiecej niz kobiecie? Jesli tak, to skad sie wzielo to idiotycznie przeswiadczenie, ze puszczenie baka kompromituje kobiete, a mezczyzne juz nie?