Dodaj do ulubionych

Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej

18.01.13, 16:40
1. Udajecie, że Was nie ma.
2. Otwieracie i grzecznie dziękujecie za chęć odwiedzin, ale odmawiacie.
3. Otwieracie i puszczacie wiązkę.
4. Choć macie o księżach i KK wyrobione zdanie, łamiecie się, uginacie karku, łapki składacie, kopertę szykujecie i wpuszczacie księdza w buciorach na dywan.
Obserwuj wątek
    • mjot1 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 17:48
      Się powtórzę
      Dobrodzieja i owszem przyjąć można i należy, tak jak każdego wędrowca.
      Jednak winny tu obowiązywać jasne reguły.
      Z jednej strony slogan: „gość w dom bóg w dom”, z drugiej jednak „psim obowiązkiem” gościa jest szacunek dla mieszkańców domu i obyczajów w nim obowiązujących.
      Ot wystarczy jeno (i należy) być sobą. To zawsze popłaca.
      Zakładanie różnorakich masek prędzej czy później będzie potraktowane (i słusznie) jako fałsz. A postawa na klęczkach, wiernopoddańcza jest niegodna istoty wolnej i rozumnej.
      Tak na stronie: Jako że chałupinka nasza z dala i w krzakach zaszyta; po jednej wizycie już nie mitrężą czasu swego jakże cennego ;-)
      Zatem 5 ;-)
      • bling.bling Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 19.01.13, 06:03
        mjot1 napisał:

        > Się powtórzę
        > Dobrodzieja i owszem przyjąć można i należy, tak jak każdego wędrowca.
        > Jednak winny tu obowiązywać jasne reguły.

        A jak zaczyna biegać ci po chałupie zaczynając szamański obrządek to mówisz żeby wypierdzielał ci z domu czy patrzysz z ciekawością antropologa na obrządek a może się przyłączasz?
        • mjot1 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 19.01.13, 10:51
          bling.bling napisał:
          > A jak zaczyna biegać ci po chałupie zaczynając szamański obrządek to mówisz żeb
          > y wypierdzielał ci z domu czy patrzysz z ciekawością antropologa na obrządek a
          > może się przyłączasz?

          Niemożliwe. W mojej chałupince ja portki nosze.
          Nadto, jako człek zdziczały uważam, że zwierzaki moje mają nie tylko obowiązki, ale i praw wachlarz pewien. Dlatego gdy onegdaj czarnoksiężnik przybyć raczył, siedział jak trusia ;-)
    • marbor1 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 20:32
      Od bardzo wielu, wielu lat ksiądz do mnie po kolędzie nie przychodzi. Wystarczyło, że raz bardzo grzecznie, acz stanowczo odmówiłam. Ksiądz był tak uprzejmy, że też podziękował i ten fakt
      odnotował w swojej mądrej księdze.
      • karbat Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 21:06
        a ktio to jerst ten ... ksiądz, macie na mysli tego domorazce co oferuje zycie wieczne ...
        tego co glosi jedyna prawdziwa prawde ... .
        chcesz to go sobiezaprtaszaj, nie chcesz, nie ma problema, ale musisz uwazac na
        sasiadow we wsi i starszych czlonkow rodziny ( liczyc sie z ich opinia ) .
    • matylda1001 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 21:29
      Właśnie dziś był u mnie ksiądz. To bardzo fajny facet. Powiedziałam, że w miseczce jest woda "kranówka" na co usłyszałam - nie szkodzi, zaraz ją podrasujemy na H2O+. Podrasował, poświęcił. Potem pogadaliśmy sobie o trudnościach w służbie zdrowia i tak ogólnie, o życiu. Koperta oczywiście była, ale ksiądz nigdy sam po nią nie sięga. Zawsze trzeba mu wciskać prawie siłą, a on i tak pyta czy nie będzie to dużym uszczerbkiem w budżecie. Co do buciorów i dywanu... u mnie gość butów nie zdejmuje, a ja nie straszę kapciami. To wszystko.
      • piwi77.0 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 21:34
        matylda1001 napisała:

        Potem pogadaliśmy sobie o trudnościach w służbie zdrowia

        Ciekawe skąd ksiądz, któremu w Polsce przysługuje wszystko i to bezpłatnie, może wiedzieć o problemach służby zdrowia i skąd lekarz, który jeśli widzi jakieś kłopoty, to od drugiej strony, nie tej od strony pacjenta.
        • matylda1001 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 21:42
          piwi77.0 napisał:

          > Ciekawe skąd ksiądz, któremu w Polsce przysługuje wszystko i to bezpłatnie, może wiedzieć o problemach służby zdrowia<

          Wszystko i bezpłatnie tak, jak każdemu innemu obywatelowi. Za usługi ponadstandardowe płaci jak wszyscy inni.

          > i skąd lekarz, który jeśli widzi jakieś kłopoty, to od drugiej strony, nie tej od strony pacjenta.<

          W lustrze jest przecież to samo, co przed lustrem.


        • karbat Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 21:46
          > matylda1001 napisała:

          > Potem pogadaliśmy sobie o trudnościach w służbie zdrowia

          ze mna tez mozsz sobie pogadac o trudnosciach w sluzbie zdrowia , przed koperta
          nie bede sie wzbranial , no a z kranowki zrobic H2O , qzwa... czym problem .

          nie wiedzialem , ze tylu jest idiotow na swiecie
          zanim nie skorzystalem z internetu ( czy jakos tak , za S. Lem )
          • matylda1001 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 18.01.13, 22:13
            karbat napisał:

            > ze mna tez mozsz sobie pogadac o trudnosciach w sluzbie zdrowia<

            No pewnie, że mogę. To bardzo wdzięczny temat :)

            > przed koperta nie bede sie wzbranial<

            Musiałabym z grubsza wiedzieć na co przeznaczysz zawartość.

            > no a z kranowki zrobic H2O , qzwa... czym problem .<

            H2O to było w miseczce, a ksiądz zrobił z tego H2Oplus. Ty tego nie potrafisz :)

            • piwi77.0 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 19.01.13, 10:33
              matylda1001 napisała:

              H2O to było w miseczce, a ksiądz zrobił z tego H2Oplus. Ty tego nie potrafisz :)

              Każdy by sobie z tym wyzwaniem poradził, karbat też, co z tego jednak, skoro daliśmy (niektórzy w każdym razie) sobie wmówić, że do tej mało spektakularnej czynności konieczna jest watykańska licencja.
      • piwi77.0 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 19.01.13, 19:10
        Skoro tak przebiegała ta wizyta duszpasterska, to pytam się, po co w ogóle być katolikiem i uczestniczyć w czymś takim jak odwiedziny po kolędzie? Żeby pogadać o dupie Maryni? Gdybym był katolikiem i gdyby wizytował mnie mój duszpasterz, do którego miałbym pełne zaufanie, nie gadałbym z nim o służbie zdrowie, ale poruszałbym zupełnie inne tematy. Chciałbym wiedzieć, czy ksiądz w Boga wierzy, jeżeli tak, to chciałbym wiedzieć jaki on jest, czy się nami interesuje, czy ma nas w nosie, czy jest dobry, czy zły, jeżeli jest dobry, to skąd tyle zła, skąd wiadomo, że Bóg katolicki jest słuszny, a bogowie innych religii nie, przecież tamci uważają, że ich jest słuszny, a nasz jest nieważny, chciałbym wiedzieć czy wierzy w piekło, mógłby mi tez odpowiedzieć na pytanie, po co w ogóle dążyć do nieba, skoro nikt nie wie jak tam jest. Takich pytań miałbym więcej. Czy katolików one nie interesują, że nękają nimi swoich duchownych? A może nie wypada pytać o rzeczy istotne? A może to co mnie by interesowało wcale istotne nie jest? A może po prostu każdy katolik wie, że ksiądz nie umiałby na żadne z tych pytań sensownie odpowiedzieć? A może po prostu ta cała wizyta duszpasterska to tylko taki rytuał barokowy, dużo chlapania, machania rękami, śpiewania niepoważnych piosenek, a wszystko pozbawione jakiejkolwiek treści?
          • matylda1001 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 01:29
            6burakow napisał:

            > Gdybys byl kato;ikiem to bys wiedzial ze masz stulic jape i co predzej zaprezentowac koperte.<

            Bzdura! Przecież przeczytałeś to, co napisałam? Koperta księży w mojej parafii NIE INTERESUJE. No, tacy jacyś dziwni sa, nietypowi... ale na pewno nie stanowią wyjątku na tle kościoła. Japy też nie potrzeba tulić. Pewnie zabrzmi to nieprawdopodobnie (prawda?), ale z nimi da się mądrze pogadać nawet na trudne tematy. To inteligentni ludzie.
            • piwi77.0 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 07:16
              matylda1001 napisała:

              Pewnie zabrzmi to nieprawdopodobnie (prawda?), ale z nimi da się mądrze pogadać nawet na trudne tematy. To inteligentni ludzie.

              I na jaki trudny temat ostatnio z nimi sobie porozmawiałaś? I nie chodzi mi o problemy służby zdrowia?
        • matylda1001 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 01:21
          piwi77.0 napisał:

          >Takich pytań miałbym więcej. Czy katolików one nie interesują, że nękają nimi swoich duchownych? A może nie wypada pytać o rzeczy istotne? A może to co mnie by interesowało wcale istotne nie jest? A może po prostu każdy katolik wie, że ksiądz nie umiałby na żadne z tych pytań sensownie odpowiedzieć? A może po prostu ta cała wizyta duszpasterska to tylko taki rytuał barokowy, dużo chlapania, machania rękami, śpiewania niepoważnych piosenek, a wszystko pozbawione jakiejkolwiek treści?<

          Piwi... To bardzo ważne i mądre, co napisałeś :) Tylko, ze wizyta duszpasterska nie jest najlepszą okazją do zadawania takich pytań, na to potrzeba czasu. W wizycie tej chodzi o błogosławieństwo dla domowników i domu. Tak stanowi prawo kanoniczne, że księża powinni poznać osobiście swoich parafian. Nie tylko patrzec na nich w kościele z wysokości ambony ale rozmawiac, pomagać w zrozumieniu wiary. Nie wiem jak jest w innych parafiach, ale u mnie można się umówić z księżmi na długa rozmowę i zapytać o co się chce. Jestem pewna, że potrafiliby odpowiedzieć na każde z tych pytań i nie mieliby żadnych oporów żeby o tym rozmawiać. Problem tkwi w czymś innym - ludzi to nie interesuje. Przeciętny katolik bardzo mało wie o swojej religii. Uważa, że skoro chodzi na mszę, przystępuje do sakramentów, to jest w porządku. Ludzi prawdziwie rozumiejących swoją wiare jest może 15%, a i tak nie wiem, czy nie zawyżyłam. Siebie tez do nich nie zaliczę, bo mam w sobie trochę pokory. Wiem, że jestem zbyt leniwa, a może nie zależy mi aż tak bardzo... staram się i to wszystko. Nie wiem, czy to ja mam szczęście do mądrych księży, czy oni są wyjątkowi ale nie sądzę. Na pewno jest ich więcej niż tych złych, glupich, pazernych. Tylko, ze jesli ksiądz zrobi coś głupiego, to się mówi o tym długo i chętnie. Nie zauważa się pracy tych dobrych, normalnych, a szkoda.
          • 6burakow Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 03:50
            matylda1001 napisała:

            Ok, odwoluje moj poprzedni wpis, byl to odruch a nie powazna odpowiedz.

            > mam szczęście do mądrych księży...

            W mojej opinii ksiadz nie moze byc madry. Jego wiara w byty ktore sa wewnetrznie sprzeczne i ktore sa sprzeczne z nauka powoduje ze nie moze byc madry. W dodatku celem ksiezy jest "szerzenie wiary". Jest to nic innego jak oglupianie ludzi i ich indoktrynacja.

            • voxave Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 05:36
              I tu sie zgadzam z Burakiem------księża sa uczeni w podchodzeniu zwierzyny,to sa praktyki manipulacyjne tak jak w sektach.

              Wmówić klientowi produkt nieprawdopodobny to jest sztuka.

              Kiedyś wmuszano na siłę grożąc śmiercią.

              Ksiądz to intratny zawód--nie ma bezrobocia a firma przynosi* nieobliczalne* dochody.
            • piwi77.0 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 11:20
              6burakow napisał:

              W mojej opinii ksiadz nie moze byc madry.

              Może. I wcale nie przeczy temu, że w formie faktów opowiada ludziom niestworzone historie. To, że innym opowiada, wcale nie oznacza, ze sam je łyka, to po pierwsze. Po drugie manipulowanie ludżmi tak, żeby odniesli wrażenie, że ich duszpasterze to ludzie o pewnej uniwersalnej wiedzy, niechciwi, wyrozumiali, współczujący, w swej wiekszości prawi, bo tylko wyjątkom przytrafiają się drobne poślizgi, wymaga inteligencji. Wytrenowanej, tu zgoda, ale jednak inteligencji.
          • piwi77.0 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 21.01.13, 07:13
            matylda1001 napisała:

            Tylko, ze wizyta duszpasterska nie jest najlepszą okazją do zadawania takich pytań, na to potrzeba czasu.

            Wizyta duszpasterska to chyba jedyna okazja, zeby wierny mógł normalnie pogadać z księdzem, bo jak nie wtedy to kiedy?

            W wizycie tej chodzi o błogosławieństwo dla domowników i domu. Tak stanowi prawo kanoniczne, że księża powinni poznać osobiście swoich parafian.

            Czyli zawsze obowiązuje rytuał, wszystko musi być uregulowane przepisami. Poza rytuałem jest pustka i nie ma nic.

            Jestem pewna, że potrafiliby odpowiedzieć na każde z tych pytań

            A ja jestem pewien, że nie, bo na pytania, które przytoczyłem nikt odpowiedzi znać nie może. Można co najwyżej na tematy zainicjowane tymi pytaniami dyskutować, ale dyskusja to właśnie słowo najbardziej w Kościele zakazane i żaden ksiądz na nią nigdy nie pójdzie.

            Tylko, ze jesli ksiądz zrobi coś głupiego, to się mówi o tym długo i chętnie.

            Głupie rzeczy autorstwa księży nikogo nie interesują i nie o nich się mówi i pisze. Mówi i się pisze o ciężkich przestępstwach księży Kościoła katolickiego i wewnątrzkościelnych mechanizmach ich promowania, tuszowania i zastraszania tych, co z nimi próbują walczyć.
    • mg2005 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 19.01.13, 12:03
      l.george.l napisał:

      > 4. Choć macie o księżach i KK wyrobione zdanie, łamiecie się, uginacie karku, ł
      > apki składacie, kopertę szykujecie i wpuszczacie księdza w buciorach na dywan.
      >

      Cierpisz na fobię (to można leczyć) , skoro pominąłeś opcję :

      5. Wpuszczacie księdza z radością , bez uginania i łamania

      NM:
      W mojej parafii ksiądz puka tam , gdzie wisi karteczka "Zapraszamy"
    • black-emissary Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 19.01.13, 12:30
      Grzecznie odmawiam ofercie odwiedzin, nie widzę podstawo do jakiegokolwiek innego postępowania.
      Po jakiś dwóch czy trzech kolejnych odmowach przestali przychodzić na kilka lat, ale w tym roku ponownie ministrant zapukał i ponownie odmówiłam.
      Choć czasem kusi zaprosić tego księdza i pogadać z nim tak od serca...
        • matylda1001 Re: u mnie w miescie 19.01.13, 13:19
          Gość portalu: aborcjonista napisał(a):

          > jest tak że jak sie chce kolędę to sie zostawia otwarte drzwi .... ja zawsze ma
          > m zamkniete a te łamagi dzwonia czy czasem mi sie nie zapomniało otworzyć ....
          > nachalne to takie jak wsza na dupie psa

          Możesz sobie na drzwiach wywiesić tabliczkę "ZAMKNIĘTE" jak w sklepie.
            • matylda1001 Re: u mnie w miescie 21.01.13, 01:48
              black-emissary napisała:

              > No nie, to co jest sensownego w tej idei to to, że oznaczać mają się ci, którzy
              sobie życzą, a nie cała reszta.<

              Ja Aborcjoniście nie bardzo wierzę w kwestii tych otwartych drzwi ;) No bo niby w jakim sensie otwarte, uchylone? chyba nie. Nie zamkniete na klucz? przecież ksiądz nie naciska wszystkich klamek po kolei. Ksiądz dobrze wie gdzie jest oczekiwany. Przecież wie, kto nalezy do parafii, a kto od lat wizyt unika. Chyba, że chodzi o jakiegoś nowego mieszkanca, ale taki, jak chce wizyty, to sam przypilnuje żeby go ksiądz odwiedził. Kięża na siłę nigdy sie nie pchają. To też ludzie i nie lubią być upokarzani.
              • piwi77.0 Re: u mnie w miescie 21.01.13, 11:36
                matylda1001 napisała:

                Kięża na siłę nigdy sie nie pchają. To też ludzie i nie lubią być upokarzani.

                Nie pchają się na siłe ze strachu o własną dupę, a nie z szacunku do kogokolwiek. Gdyby wiedzieli, że pchając się na siłę, zdobędą bez żadnego ryzyka nowy teren, to by się pchali, bo gdy są pewni swej siły, to nigdy nie zawahają się jej użyć. Jest jeszcze jeden aspekt tego pchania sie na siłę, którego rzeczywiście gdy chodzi o odwiedziny po kolędzi, nie ma. Tu widać jak daleko księża Koscioła katolickiego odeszli od samego Jezusa, który własnie pchał sie na siłę i właśnie tam szedł gdzie go nie zapraszano. On ryzykował, no ale on to był przynajmniej ideowy gość. Miał ludziom cos do powiedzenia, szedł więc na całość i nie bał sie ryzyka. Tak to przynajmniej przedstawiają Ewangelie. Dzisiejszy duchowny to kasjer. Nie idzie, żeby cos ludziom powiedziec, bo nic do powiedzenia nie ma, idzie załatwić odwiedziny, odhaczyć i do następnego roku.
          • piwi77.0 Re: u mnie w miescie 19.01.13, 19:46
            matylda1001 napisała:

            Możesz sobie na drzwiach wywiesić tabliczkę "ZAMKNIĘTE" jak w sklepie.

            Na drzwiach domowych wywieszka, zamknięte, otwarte? Nie widziałem tego jeszcze, ale pierwsza myśl jaka by mi przyszła do głowy to ta, że za drzwiami musi być jakiś nielegalny burdel.
    • kora3 namber tu:) 19.01.13, 13:54
      z tym, że u nas to zawsze wcześniej ministranci chodzą pytać, czy się przyjmie kolędę, więc do im grzecznie dziękujemy za taką możliwość, a nie ksiedzu.

      Nie mam zupełnie pojęcia dlaczego miałabym udawać, ze mnie nie ma, albo puszczać "wiązankę" - serio.

      Nie mieści mi sie w glowie, że nie majac ochoty na wizytę czyjąś wpuszczałąbym kogoś, kogo nie zaprosiłam i jeszcze dawała mu kasę w kopercie (bez kopert też raczej dziwne:)).
      Co do butów i dywanu - no ja wyniosłąm z domu takie zasady, że obuwia goście nie zdejmują, a gospodarz od nich tego nie oczekuje bynajmniej. MA prawo oczekiwać (gospodarz), że gośc wytrze obuwie PRZED wejsciem i nie nabrudzi. Zdejmowanie butów "w gosciach" to prl-owski "szyk" i ochciach, poza oczywiscie jakimiś wyjątkowymi sytuacjami i moi goscie, takze dwóch moich kolegów - ksieży tego nie czynią, gdy nas odwiedzają, dodam, ze czysto towarzysko:).
    • t-zorro Dylematy 19.01.13, 15:14
      l.george.l napisał:

      > 1. Udajecie, że Was nie ma.

      Niegrzecznie i podszyte tchórzostwem

      > 2. Otwieracie i grzecznie dziękujecie za chęć odwiedzin, ale odmawiacie.

      Oczywiście, twój wybór nie ma przymusu

      > 3. Otwieracie i puszczacie wiązkę.

      A niby dlaczego, tak po chamsku się chcesz zachować?

      > 4. Choć macie o księżach i KK wyrobione zdanie, łamiecie się, uginacie karku, ł
      > apki składacie, kopertę szykujecie i wpuszczacie księdza w buciorach na dywan.
      >
      Straszne wychodzą tu twoje fobie, uprzedzenia a może wyrzuty sumienia(?) a nade wszystko brak tolerancji!
      • kora3 Ale tu jest sporo racji 19.01.13, 15:42
        Ja autora wątku nie "znam" i nie wiem czy ma jakieś fobie, ale jak rozumiem przedstawione przezeń opcje dotyczą nie tych, którzy chętnie przyjmują wizytę duszpasterską, ale tych, którzy nie mają na nią ochoty. Stąd brak opcji "oczywiście przyjmuję z chęcią i oczekiwaniem".

        Opcja z wiązanką :) jest oczywiscie poza nawiasem zachowań kulturalnego człowieka ktokolwiek by nie zapukał: Świadek Jehowy, ksiadz, ankieter, akwizytir - tu nie ma żadnej dyskusji.

        Jednak jesli uwazasz, że opcja 1 i opcja 4 są rzadkością to sie mylisz.
        Ludzie, którzy są wyznawcami innych religii czy obrzadków, z reguły nie mają problemów z opcją nr 2, ale jest wiele osób, które nie identyfikują się z Kościołem Katolickim, ani żadną inną religią i te problemy mają. Są ludzie np. wychowani niemal w kulcie kościołą i księży i nawet jesli jako dorosli tego nie praktykują, zwyczajnie głupio im stanąc oko w oko np. z ksiedzem i powiedzieć "nie dziękuję" - wolą udawać, ze ich nie ma.
        Sa też tacy, którzy irracjonalnie wstydzą się sąsiadów, czy krewnych i wolą udawać, albo przyjąć ksiedza, a są też tacy, którzy tak budują sobie swoisty "kapitał" udawania w ogóle. Na zasadzie: nie czuję się katolikiem, ale jestem ochrzczony, byłem u I komunii, bierzmowania, jako dziecko. Teraz do kościoła nie chodzę, żyję w zw. niesakramentalnym, używam atyków i nie potepiam aborcji, ale jak bedę brać ślub to w kościele, bo jest przecie ładnie, a poza tym,no pierwszy ślub wypada w kościele, ewentualnie drugi po rozwodzie to już można w USC. No wiec MUSZE przyjąć ksiedza, bo przecie sobie odnotuje,że go zlałem i problemy mogą być ze slubem" - i tu czesto gesto jest opcja nr 4:) (bo opcja nr 1 nic nie da - katolik powinien się zatroszczyć o odwiedziny ksiedza, zatem umówić na wizyte w innym terminie, skoro w podstawowym przyjąć go nie mógł. )
        • Gość: aborcjonista Re: Ale tu jest sporo racji IP: *.dynamic.chello.pl 19.01.13, 16:05
          kora3 napisała:
          ale jak
          > bedę brać ślub to w kościele, bo jest przecie ładnie, a poza tym,no pierwszy ś
          > lub wypada w kościele, ewentualnie drugi po rozwodzie to już można w USC. No wi
          > ec MUSZE przyjąć ksiedza, bo przecie sobie odnotuje,że go zlałem i problemy mog
          > ą być ze slubem" - i tu czesto gesto jest opcja nr 4:)


          BZDURA :)
          A co z tymi co akurat sa na wakacjach lub na wyjeździe w pracy ? heeeł ?
          Chyba kpisz jak ktoś z czegos zrezugnuje bo KOLĘDA pfffffff
          • kora3 Nie znasz się :) 19.01.13, 16:47
            Kolęda jest ZAPOWIADANA wcześniej Aborcjonisto. Przede wszystkim podczas ogłoszeń duszpaterskich po mszy w kościele, a takze w gablotach z ogłoszeniami oraz parfialnych gazetkach jesli oczywiscie parafia takie wydaje z wyprzedzeniem. Na logikę - ksiedza przyjmują chodzący do koscioła, wiec już powinni sie dowiedzieć kiedy bedzie chodził :)

            Czesto praktykowane "zapowiedzi" ministrantów także są z wyprzedzeniem i mają na celu nie tylko powiadomienie o kolędzie, ale także zorientowanie się kto ksiedza nie przyjmie, by uniknąć sytuacji, że do drzwi puka ksiądz i następuje odmowa.

            Zatem dany wierny wie dobrze kiedy się tej wizyty spodziewać i może tak ustawić sobie czas na ten dzień, by móc przyjąć. W miare mozliwosci oczywiscie, bo nie zawsze może z takich czy innych względów. Jeśli własnie nie może to wg Kościoła POWINIEN skontaktować sie z parafią i umówić na inny termin. Jeśli tego nie robi to znaczy, ze wizytą duszpasterską NIE JEST zainteresowany, co zostaje skrupulatnie odnotowane. Oczywiscie - jesli takiemu wiernemu zdarzyło się to raz, czy dwa to zostanie mu wspaniołomyślnie "wybaczone", ale jesli permanentnie kilka lat nie stara się przyjąć ksiedza to biada mu, gdy czegoś od parafii potem chce. :)
            • Gość: aborcjonista Re: Nie znasz się :) IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.13, 09:29
              Zatem dany wierny wie dobrze kiedy się tej wizyty spodziewać i może tak ustawić
              > sobie czas na ten dzień, by móc przyjąć. W miare mozliwosci oczywiscie, bo nie
              > zawsze może z takich czy innych względów. Jeśli własnie nie może to wg Kościoł
              > a POWINIEN skontaktować sie z parafią i umówić na inny termin


              hahahahaahhahaha tak z rana uśmiać sie to naprawde miłe :)

              A jak ktos pracuje np pół roku za granica i zjeżdza do PL kompletnie w odleglych terminach.... kolęda w lato? ze zmeinionego termiu ? hahahah no raczej wątpie :D
              • kora3 Re: Nie znasz się :) 21.01.13, 00:12
                Pewnie, że jesli ktoś pracuje/przebywa stale poza miejscem zamieszkania i bywa w nim rzadko, to nie oczekuje się od niego, ze np. przyjechawszy w wielkim poście zaprosi ksiedza na kolęde :)
                Mowa o ludziach NA MIEJSCU, którzy w podstawowym terminie nie mogli przyjąć wizyty duszpasterskiej. Możesz mi wierzyć, albo nie - ale parafia ma dobry wywiad takze o tych nieobecnych:) i proboszcz z reguły WIE, że np. Kowalski wyjechał i swoje mieszkanie zostawił pod opieką/wynajął itd.
                Sama wynajmuję swoje mieszkanie w miejscu mego pochodzenia od niemal 10 lat, to wiem:) jak sprawa wygląda .

                Jeśli kogoś nie ma na miejscu - jest gdzieś indziej i jeśli jest katolikeim to tam uczeszcza do koscioła, przyjmuje kolęde (jesli jest praktykowana) i tyle. W razie "wu" moze na to przestawić stosowne zaswiadczenie
    • skomar102 Re: Dzwoni ksiądz do drzwi i co dalej 20.01.13, 14:43
      l.george.l napisał:

      > 1. Udajecie, że Was nie ma.
      > 2. Otwieracie i grzecznie dziękujecie za chęć odwiedzin, ale odmawiacie.
      > 3. Otwieracie i puszczacie wiązkę.
      > 4. Choć macie o księżach i KK wyrobione zdanie, łamiecie się, uginacie karku, ł
      > apki składacie, kopertę szykujecie i wpuszczacie księdza w buciorach na dywan.


      Do żadnej z tych opcji się nie stosuję.
    • zaretpug Cieszymy się 20.01.13, 16:26
      l.george.l napisał:

      > 1. Udajecie, że Was nie ma.
      > 2. Otwieracie i grzecznie dziękujecie za chęć odwiedzin, ale odmawiacie.
      > 3. Otwieracie i puszczacie wiązkę.
      > 4. Choć macie o księżach i KK wyrobione zdanie, łamiecie się, uginacie karku, ł
      > apki składacie, kopertę szykujecie i wpuszczacie księdza w buciorach na dywan.
      >

      5. Cieszymy się, gość w dom Bóg w dom, a zwłaszcza osoba duchowna, wiec łapki składamy, kopertę szykujemy i zaszczycamy dywan bucikami księdza, a cały dom wypełnia się jego niemal świętą obecnością...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka