k_a_p_p_a
25.01.13, 18:12
wartości ponownie wygrały.
Do szpitala (z drugiej co do wielkości katolickich szpitali "Catholic Health Initiatives") trafiła 31 Lori Stodghill, która była w ciąży. W jej brzuchu były dwa 7-miesięczne płody. Lori zmarła po godzinie, ale lekarze nie pokwapili się, by przeprowadzić cesarskie cięcie post-mortem i tym samym spróbować uratować płody. Takie życie. Mąż Lori miał inne zdanie i pozwał szpital - uważał, że był to błąd w praktyce zawodowej. Wymyślił, że szpital zabił jego dzieci.
I stał się cud, bo tysiąc gardeł wcześniej krzyczących o prawdziwych wartościach nagle umilkło, a do przodu wysunął się mały prawnik szpitala, który wyszeptał:
"Sąd nie powinien zapominać o zasadach panujących w stanie Kolorado, gdzie terminu "osoba" używa się tylko do osób, które urodziły się żywe. Skoro płody się nie urodziły, to znaczy, że nie były osobami. A skoro nie były osobami, to szpital nikogo nie zabił."
W ten oto sposób płód znów stał się płodem, a dziecko dzieckiem. Chwalmy Pana. Wartości ponownie wygrały.