GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY?

16.07.04, 04:19
"Inność seksualna"to zło - dla kogo?Zabić czy Pomóc - ale w jaki sposób?
Tolerancja, czy Średniowiecze?Geje i Lesbijki to podludzie?A my - nadludzie?
Wolność słowa, myśli i uczuć, czy...., może sami powiecie co myśleć na ten
temat?
    • Gość: next Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 08:18
      Dla mnie sprawa sprowadza się do tolerancji związków pozamałżeńskich, bo na
      takie skazani są homosesualiści. Jeśli je tolerujesz - to nie widzę
      różnicy. "Orientacja seksualna" (dla mnie to eufemizm) nie stanowi w żaden
      sposób o człowieczeństwie - o tym stanowi jedynie hierarchia wartości jaką sie
      wyznaje.
      Jeśli homoseksualizmowi towarzyszą dodatkowe dewiacje i zboczenia (pedofilia,
      prostytucja...) to ich ocena jest nie mniej i nie bardziej negatywna jak w
      przypadku postępujących podobnie heteroseksualistów.
      • nancyboy Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? 16.07.04, 10:11
        > Dla mnie sprawa sprowadza się do tolerancji związków pozamałżeńskich, bo na
        > takie skazani są homosesualiści.

        Moglbys rozwinac mysl?
        Nie rozumiem, co znaczy w tym przypadku "pozamalzenski".
        • Gość: next Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 12:44
          jak najbardziej wprost - homoseksualiści skazani są na związki pozamałżeńskie.
          pytanie było o granice tolerancji. jeśli tolerujesz związki pozamałżeńskie,
          nieformalne, czy jak je nazwiesz, nie widze powodu do nietolerancji wobec
          homoseksualistów. dla mnie granicą jest stałość związku. jeśli ktoś ma stałego
          partnera, okazuje mu przywiązanie i szacunek, to dla mnie nie ma aż tak
          wielkiego znaczenia (nie mówię, że nie ma żadnego - nie jestem hipokrytą), czy
          jest to związen hetero-, czy homo. jeśli ktoś łapie wszystko, co na drzewo nie
          ucieka - razi mnie to też nie zależnie od "orientacji". w przypadku homo
          dochodzi jeszcze to natarczywe zaglądanie do pisuaru w kiblu publicznym, ale
          hetero robia to samo np na plaży...
          • nancyboy Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? 16.07.04, 13:44
            Niestety dalej nie rozumiem, co ma do tego "malzenstwo".
            Przyklad:
            Kobieta i mezczyzna kochaja sie, okazuja sobie przywiązanie i szacunek. Ale nie
            wzieli slubu (bo na przyklad jego religia mu zabrania malzenstwa z "niewierna").
            Czy to nazwiesz zwiazkiem pozamalzenskim?
            • Gość: next Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 13:56
              znam 2 rodzaje małżeństw: sakramentalne (niezależnie od wyznania) i "cywilne".
              jeśli opisany przez ciebie związek nie zostal w żaden sposób "zalegalizowany",
              to nie jest małżeństwem - małżeństwo to w miarę dokładnie zdefiniowana
              instytucja, ze skutkami prawnymi itp. pozostaje pytanie: czy związek taki może
              być nazwany rodziną? w przypadku związku hetero - zwłaszcza z dziećmi: na pewno
              tak, w przypadku związku homoseksualnego - wahałbym się...
              • nancyboy Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? 16.07.04, 14:09
                1. No to co w koncu jest dla Ciebie wazniejsze "stalosc zwiazku" czy jego
                legalizacja?
                2. "rodzina" to malzenstwo plus dzieci. Wg. definicji slownikowej zwiazek
                homoseksualn yrodzina nazwany byc nie moze.
                • Gość: next Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 14:18
                  ciągle pytasz, a sam nie zdradzasz swoich poglądów. próbujesz złapać mnie za
                  słowo? wyjaśniłem chyba dokładnie - małżeństwo to zdefiniowana instytucja. dla
                  mnie ważna jest stałość związku. sam żyję w związku "formalnym". szanuję ludzi
                  żyjących w związkach "partnerskich" - moja ocena wiąże się z ich postępowaniem,
                  a nie "legalnością" związku.
                  • nancyboy Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? 16.07.04, 14:39
                    > próbujesz złapać mnie za słowo?

                    Tak, bo to wazne slowa. Okazalo sie na przyklad, ze slowo "pozamalzenskie" nie
                    jest ospowiednie, powinienes powiedziec hmm... sam nie wiem, "pozazwiazkowe"?
                    • Gość: next Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 20:27
                      i tym sposobem wynalazłeś związek "pozazwiązkowy"... można i tak. czytanie ze
                      zrozumieniem to przydatna umiejetność. kończę "dyskusję", bo do niczego nie
                      prowadzi
    • Gość: Irma Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 19:43
      Wolność słowa, myśli i Uczucia! Przedewszystkim tolerancja!
      Jest XXI wiek i nie jestesmy już tymi ludzmi ze średniowiecza. Każdy ma prawo
      do zycia, do miłości - jakakolwiek miałaby być. Ludzie, Polska tez wreszcie
      musi stać sie tolerancyjna!
      • Gość: dokt0r Re: GEJE I LESBIJKI:CZŁOWIEK TAKI JAK JA CZY TY? IP: *.a.001.pth.iprimus.net.au 17.07.04, 09:30
        Jak juz nizej wspomnialem, wolalbym zeby ludzie po prostu zaakceptowali wolnosc,
        nie tylko ja "tolerowali"! Wiem ze w PRLu bylo trudno o wolnosc, ale czasy sie
        troche zmienily, byc moze Polska w koncu nadgoni cywilizacje i wejdzie w
        DWUDZIESTY wiek (mentalnosc Polskich rzadow i kosciola zatrzymala sie na XIX wieku).
    • wielki_czarownik NIE!!! 16.07.04, 20:46
      Kolejny wojujący!! Może naprawdę trzeba zmienić nazwę tego forum na "Gay power" albo "Homo i innni".
      • jeanvangerard Re: NIE!!! 17.07.04, 08:16
        Wojujący?Kto?Ja czy Ty?Tolerancja-chyba w twojej osobie jej nie ma.Pomijam już
        homoseksualistów, bo tych byś pewnie spalił w piecu jak to robili w II wojnie
        światowej.Czy twoim zdaniem zadając pytanie na taki temat muszę być wojującym?

        JeanVanGerard
        • Gość: dokt0r nie moze byc tolerancji IP: *.a.001.pth.iprimus.net.au 17.07.04, 09:26
          Po prostu wszyscy musza _zaakceptowac_ to ze w wolnych krajach ludzie maja
          wolnosc wyboru kogo chca kochac.

          Bardzo ubolewam nad tym ze Polska jest jeszcze tak zacofana ze mowi sie jeszcze
          o 'tolerancji' - wolnosc powinna byc juz dawno 'tolerowana'. Nawet w ciemnym
          rzadzie Polskim ludzie mowia o 'chorobie', juz nie wspomne o tym co mowi kosciol
          katolicki.

          I wlasnie tak.. niech bedzie jak najwiecej watkow na ten temat.
        • Gość: wikul Re: NIE!!! IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 20:45
          jeanvangerard napisał:

          ) Wojujący?Kto?Ja czy Ty?Tolerancja-chyba w twojej osobie jej nie ma.Pomijam
          już
          ) homoseksualistów, bo tych byś pewnie spalił w piecu jak to robili w II wojnie
          ) światowej.Czy twoim zdaniem zadając pytanie na taki temat muszę być wojującym?
          )
          ) JeanVanGerard


          Jakie wszystko jest dla ciebie proste na tym świecie. II wojna i palenie
          w piecu. A moze poczytaj coś na temat na który zabierasz głos.

          Różowa swastyka
          JOHANN HAR

          Pederaści współtworzyli wszelkie ruchy faszystowskie– nie wyłączając
          hitleryzmu. Również dziś najbardziej znani faszyści europejscy okazują się
          gejami. Dlaczego swastyka przyciąga homoseksualistów jak magnes – zastanawia
          się Johann Hari, czołowy brytyjski publicysta i zdeklarowany gej.

          W hitlerowskich obozach zagłady uśmiercono dziesięć tysięcy homoseksualistów. O
          wiele więcej zostało upokorzonych, uwięzionych, deportowanych, poddanych
          czystkom etnicznym, wykastrowanych. Jeden z tych, którzy przetrwali obóz, LD
          Classen von Neudegg, opisał swoje przeżycia. Oto fragment: „Pewnej nocy
          usiłowało uciec trzech mężczyzn. Schwytano ich, a gdy wrócili do baraków, na
          pasiakach mieli wypisane słowo homo. Ustawiono ich na podwyższeniu i
          wychłostano. Potem zmuszono, by bili w bęben i krzyczeli: Hurra, hurra,
          wróciliśmy! Wreszcie ich powieszono”. To jedno z mniej drastycznych wydarzeń
          opisanych w książce.

          Myśl o geju faszyście na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalna. Lecz kiedy
          Brytyjska Partia Narodowa – nasi domorośli bigoci zaprzeczający istnieniu
          Holocaustu – ogłosiła, że w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego
          wystawia kandydata, który otwarcie przyznaje się do homoseksualizmu, wyznawcy
          idei faszystowskich nawet nie mrugnęli okiem ze zdziwienia. Paradoksalnie
          prawda polega bowiem na tym, że homoseksualiści znajdowali się w centrum
          wszelkich ruchów faszystowskich, jakie kiedykolwiek się narodziły – nie
          wyłączając nazizmu w Trzeciej Rzeszy, pod której rządami homoseksualistów
          uśmiercano w obozach. Z wyjątkiem Jean-Marie Le Pena wszyscy najbardziej znani
          faszyści europejscy w ostatnich trzydziestu latach byli gejami.

          Ja lubię Arabów

          Czas zatem spojrzeć prawdzie w oczy. Faszyzm nie jest zjawiskiem, które rodzi
          się gdzieś tam poza obrębem ruchów homoseksualnych, nie jest wstrętną postawą
          charakterystyczną wyłącznie dla „hetero”. Występuje również wśród gejów i
          najwyższa pora, by ich środowiska ocknęły się i usłyszały marszową muzykę.

          Przyjrzyjmy się Europie ostatnich dziesięciu lat. Holenderski faszysta Pim
          Fortuyn przewodził jawnie rasistowskiej platformie politycznej nastawionej
          wrogo do imigrantów. Islam nazywał „rakiem” oraz „największym zagrożeniem dla
          zachodniej cywilizacji”. A jednocześnie był właścicielem dwóch puchatych
          piesków, cierpiał na kompleks mamusi i był zdeklarowanym gejem. Kiedy jeden z
          adwersarzy politycznych oskarżył Fortuyna o nienawiść do Arabów, ten odparł:
          Jak ja mogę nienawidzić Arabów? Przecież wczoraj wieczorem jednemu obciągnąłem
          druta.

          Jörg Haider zachwiał posadami zacisznej austriackiej sceny politycznej okresu
          powojennego, kiedy to w 2000 r. jego neofaszystowska Partia Wolności (FPÖ)
          zdobyła jedną czwartą głosów i weszła do koalicji rządowej. Na łamach
          międzynarodowej prasy nieustannie uwypuklano kilka charakterystycznych faktów
          związanych z Haiderem, m.in. to, że ma kwadratową szczękę i umięśniony tors i
          że jego ojciec popierał SS. Wypominano mu jego wściekły antysemityzm, nienawiść
          do imigrantów oraz określenie obozów w Auschwitz i Dachau mianem „ośrodków
          karnych”. Parę tytułów podało, że Haidera zawsze otaczają wysportowani i
          fanatycznie mu oddani młodzi mężczyźni. Parę gazet poszło o krok dalej:
          stwierdzono, że niektórzy mężczyźni z otoczenia Haidera są gejami. Wreszcie
          jedna lewicowa gazeta niemiecka otwarcie napisała o tym, do czego wszyscy tylko
          robili aluzje. Że podobno sam Haider jest homoseksualistą.

          Do prasy przedostały się informacje pochodzące od pewnego hinduskiego kelnera
          o „intymnych szczegółach” ciała Haidera. Z powodu oskarżeń o bycie jego
          kochankiem z kierowniczej funkcji w Partii Wolności zrezygnował Gerald Mikscha.
          Bliski przyjaciel Haidera i zarazem gej Walter Köhler – którego sfotografowano,
          jak paraduje z pistoletem w kaburze – stwierdził, że jest przeciwny ujawnianiu
          orientacji seksualnej polityków. Haider – który jest żonaty i ma dwoje dzieci –
          nie zabierał głosu i dementowanie pogłosek pozostawiał swoim podwładnym.

          Szlak gejowsko-faszystowski

          Na tym nie koniec. Gdybyśmy podróżowali przez Europę szlakiem gejowsko-
          faszystowskim, odnotowalibyśmy wiele ciekawych spostrzeżeń. We Francji czołowym
          faszystą epoki powojennej był Edouard Pfeiffer, który zdecydowanie nie należał
          do przykładnych heteroseksualistów. Pierwszoplanowym niemieckim neonazistą w
          latach osiemdziesiątych był niejaki Michael Kühnen, który zmarł na AIDS w 1991
          roku. Kilka lat wcześniej przyznał się do homoseksualizmu.

          Martin Lee, autor pracy naukowej na temat faszyzmu, wyjaśnia: Dla Kühnena w
          byciu zarówno nazistą jak i gejem było coś supermęskiego. I jedno, i drugie
          dawało mu poczucie przynależności do elity, której przeznaczeniem jest
          wywieranie silnego wpływu. Pewnemu zachodnioniemieckiemu dziennikarzowi
          powiedział, że homoseksualiści „szczególnie nadają się do realizowania naszych
          zadań, bo nie chcą być uwiązani przez żonę, dzieci, rodzinę”.

          Następnym przystankiem na naszym szlaku jest Wielka Brytania. Na pierwszy rzut
          oka tutejsi faszyści wydają się wojującymi heteroseksualistami. Usiłują
          zakłócać parady gejowskie, homoseksualistów określają jako „zło”, a na
          podłożenie bomby w pubie Admiral Duncan w 1999 r. przywódca Brytyjskiej Partii
          Narodowej Neil Griffin zareagował wprost czarująco: W telewizyjnej relacji
          ukazano demonstrujących gejów (przed lokalem, gdzie rozegrała się ta tragedia),
          którzy obnosili się ze swoją perwersją na oczach dziennikarzy z całego świata.
          To tłumaczy, dlaczego tak wielu zwykłych ludzi uważa ich za istoty odrażające.

          Lecz jeśli spojrzymy uważniej, to spod gładkiej homofobicznej powierzchni
          wyłania się różowiutka swastyka. W 1999 r. Martin Webster, dawniej organizator
          Frontu Narodowego i wielka szycha w brytyjskim ruchu faszystowskim, napisał
          czterostronicowy pamflet, w którym przedstawił szczegóły swojego „romansu” z
          Neilem Griffinem. – Pod koniec lat siedemdziesiątych Griffin dążył do
          nawiązania ze mną intymnych relacji – stwierdził zdeklarowany homoseksualista
          Webster. – Był ode mnie dwadzieścia lat młodszy.

          Ray Hill, który przez dwanaście lat infiltrował brytyjski ruch faszystowski,
          gromadząc informacje dla grup antyfaszystowskich, mówi, że te rewelacje brzmią
          przekonująco. Twierdzi, że homoseksualizm jest na porządku dziennym w
          przywódczych kręgach brytyjskiej skrajnej prawicy i że w pewnym okresie lat
          osiemdziesiątych niemal połowa organizatorów tego ruchu była gejami.

          Gerry Gable, wydawca antyfaszystowskiego czasopisma „Searchlight”, mówi: Już
          dziesiątki lat przyglądam się brytyjskim środowiskom nazistowskim i przez cały
          czas dostrzegam w nich homofobiczną hipokryzję. Nie potrafię wskazać żadnej
          organizacji ze skrajnej prawicy, która nie atakowałaby ludzi za ich preferencje
          seksualne i zarazem nie miała w swoich szeregach tak wielu gejowskich
          aktywistów. (...)

          Autor jest cenionym publicystą pism brytyjskich, m.in. „The Independent”, „New
          Statesman”. W 2003 r. zdobył prestiżowy tytuł Młodego Dziennikarza Roku.
          Powyższy tekst ukazał się w magazynie „Attitude” – czołowym piśmie brytyjskich
          gejów.

          © Attitude

          Całość :
          http://tygodnikforum.onet.pl/1178731,0,7265,924,artykul.
    • Gość: W. Geje i lesbijki to normalni ludzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.04, 19:55
      Geje i lesbijki to normalni ludzie. na pewno znasz parę osób, tylko o nich nie
      wiesz.
    • Gość: wikul Homoseksualista kontra gej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.07.04, 00:21
      Homoseksualista kontra gej
      Gej - w przeciwieństwie do homoseksualisty - nie chce słyszeć o żadnej
      tolerancji. Dla niego odmienność to polityczny manifest. Nie spocznie, nim nie
      usłyszy, że reszta świata to zboczeńcy.
      Kiedy mowa o prawach dla homoseksualistów, to nie wiem, o kogo chodzi. O ludzi,
      którzy mimo swojej odmienności chcieliby żyć tak samo jak heteroseksualna
      większość, bez zaglądania im do sypialni? O poprzebieranych w skóry, łańcuchy i
      siatkowe pończochy picusiów, którzy od czasu do czasu przeciągają burdelowymi
      korowodami przez ulice zachodnich miast, wypinając zadki i domagając się,
      nierzadko bardzo agresywnie, by wszyscy się nimi zachwycali? Sądzę, że to dwie
      zasadniczo różne sprawy: być homoseksualistą i być gejem. Różnica taka sama jak
      między heteroseksualistą a dziwkarzem. Homoseksualista to człowiek, którego
      popęd płciowy ukierunkowany jest ku własnej płci. Gej to homoseksualista, który
      seks czyni najważniejszą sprawą w życiu i - by użyć frazy szalenie
      staroświeckiej - nurza się w rozpuście. Nie "wesołek", jak często się tę
      angielską nazwę nieudolnie tłumaczy, bo to w polszczyźnie oznacza dowcipnisia,
      ale ktoś, kto "wesoło się bawi".
      Jeśli chodzi o homoseksualistów, to przyznać muszę, że w ciągu kilkunastu lat,
      od kiedy uprawiam publicystykę, zmieniłem w tej kwestii zdanie. Swego czasu
      podpisywałem się pod tezą, że społeczeństwo powinno wywierać na nich nacisk,
      aby starali się zapanować nad swoimi popędami i znaleźć sobie miejsce w
      normalnym życiu. Wielu homoseksualistów stara się tak zrobić. Powszechnie
      niedostrzeganym efektem są ciche tragedie ich rodzin - żon poślubionych w
      ramach "przełamywania samego siebie", marnujących życie u boku mężczyzny
      walczącego ze sobą i z reguły w końcu ulegającego swej prawdziwej naturze, i
      dzieci, wyrastających w takich rodzinach na ludzi psychicznie pokręconych. Ta
      świadomość każe mi się dziś odżegnywać od chęci nakłaniania homoseksualistów,
      by próbowali w sobie swą odmienność zwalczyć. Lepiej i dla samego
      homoseksualisty, i dla ludzi z nim obcujących, i dla społeczeństwa jako
      takiego, aby mógł on bez przeszkód znajdować sobie partnerów. Najlepiej, jeśli
      przyjmujemy zasadę, że to, co dorośli ludzie robią w swoich prywatnych
      mieszkaniach albo klubach, jest wyłącznie ich prywatną sprawą i nikt nie
      powinien wtykać w to nosa. Ale ten rodzaj tolerancji, który mam do zaoferowania
      homoseksualiście, dla geja jest równie irytujący i nie do przyjęcia, jak
      nazywanie go zboczeńcem. Wiem, bo piszę o tym nie po raz pierwszy, a za każdym
      razem dostaję potem sporo listów i toczę wiele rozmów. Gej nie chce, aby jego
      homoseksualizm był jego prywatną sprawą, nie chce żyć w homoseksualnej niszy -
      on właśnie wystawia swą odmienność na pokaz, czyni z niej kategorię omalże
      polityczną i nie spocznie, póki nie usłyszy, że w zasadzie to my, "heterycy",
      jesteśmy zboczeńcami i kornie uznajemy swą niższość wobec barwnego jak tęcza,
      wesołego świata, w którym każdy bzyka się z każdym sposobem podwórkowych kotów.
      Chociaż gej używa broni bardzo w dzisiejszym, cokolwiek oszalałym, świecie
      skutecznej, jaką jest oskarżenie o nietolerancję czy zgoła o faszyzm, to nie
      zamierzam się poddawać terrorowi politpoprawności - i tak jak wobec
      homoseksualisty uważam, że należy być tolerancyjnym, tak geja po prostu trzeba
      zwalczać. Tak samo jak trzeba by zwalczać analogiczny do gejowskiego ruch,
      który by propagował rozpustę heteroseksualną.
      Który z tych dwóch, gej czy homoseksualista, jest motorem żądań, aby pary
      homoseksualne mogły zawierać oficjalne związki, zrównane w prawach z normalnymi
      małżeństwami? Przypomina się tu stare powiedzenie Kisiela, że socjalizm walczy
      bohatersko z trudnościami, które sam stwarza. Gdyby nie socjalistyczne pomysły
      podatkowe, a zwłaszcza ów najpodlejszy ze wszystkich podatków, jakim jest
      danina od spadku, nie byłoby żadnego sensownego argumentu na rzecz podobnych
      związków. Ale w sytuacji gdy państwo pazernie dobiera się do - już przecież
      wielokrotnie opodatkowanego - dorobku życia zmarłego, trudno się dziwić
      homoseksualiście, że chce być przez prawo traktowany jak małżonek swego
      partnera. Ale rozwiązanie tego problemu leży w zmianie polityki państwa, a nie
      w tworzeniu homoseksualnej parodii
      małżeństwa.
      Z całym namysłem użyłem tego słowa: związek homoseksualny z natury jest parodią
      małżeństwa. Legalizowanie go tylko po to, aby gej mógł pokazać sobie i całemu
      światu, że przełamał jeszcze jedną zmurszałą barierę tradycyjnej obyczajowości,
      to bardzo zły pomysł. Choćby dlatego, że pociąga za sobą nieuchronnie
      konieczność legalizacji konkubinatu heteroseksualnego.I że - zwłaszcza w
      polskich warunkach - doprowadzi do zamętu w prawie. Już widzę choćby tych
      biznesmenów, którzy dla celów podatkowych zawierają co kilka
      miesięcy "małżeństwa" z partnerami w interesach.
      Ciekawa rzecz, że pani profesor Szyszkowska wystąpiła z projektem, z którym
      nawet polscy geje, czując wokół siebie atmosferę społecznej niechęci, dotąd nie
      występowali. Skłonny wręcz byłbym podejrzewać, że ktoś ją podpuścił, aby po
      aferze z aborcją dodatkowo jeszcze skomplikować propagandową sytuację SLD.
      Bo oczywiście w praktyce lewica nie zrobi dla gejów nic, tak samo jak dla
      feministek. Wiem, że jako konserwatysta ze swoją ofertą dyskrecji i tolerancji
      dla wielu homoseksualistów pozostaję wrogiem. Ale wydaje mi się, że lewicy,
      która chętnie im różne rzeczy obiecuje, a żadnej nie zamierza dotrzymać, nie
      powinni postrzegać jako przyjaciela.
      Rafał A. Ziemkiewicz
Pełna wersja