angelfree
12.03.13, 10:34
... czyli starsi ludzie w kolejce do przychodni.
Postanowiłam zadbać o zdrowie rodziców i o godzinie 6.45 stanęłam w kolejce w celu zdobycia numerka, czyli umówienia si,e na wizytę z lekarzem pierwszego kontaktu. (O, ja naiwna, myślałam, że przychodnię otwierzją o 7.00, nic bardziej błędnego, czekało mnie 45 minut przytupywania na mrozie).
Byłam szósta w kolejce.
Pierwszy był niezbyt trzeźwy jegomosc w bardzo brudnej kurtce, z podartą plastikową torbą w ręce i z pięknym bernardynem na smyczy. Jegomość na pytanie nadchodzących osób o to, kto jest ostatni odpowiadał niezmiennie, że jest pierwszy - w kolejce na cmentarz.
Za nim stała grupa dyskusyjna złożona z czterech panów we wieku 65 - 70 lat. Dobrze odżywionych, ogolonych i ostrzyżonych, w przyzwoitych czarnych kurtach i ciepłych zimowych butach.
W grupie dyskusyjnej można było wyróżnić lidera i chór towarzyszący. Panowie rozmawiali o "obecnej sytuacji". Sytuacja jest niiewesoła.
.... Tusk nie dostał tej posady w Brukseli, to będzie kandydował na trzecią kadencję. Chociaż powiedział, że nie będzie. Nie dali mu tej posady, bo widocznie za mało się starał. Merkel mu nie dała i Putin, Chociaż bardzo się starał i lizał jej buty, ale nie wystarczyło. Jak się Ruski z Niemcem dogada, to zawsze Polaka skrzywdzi.
I wybiorą go na tę trzecią kadencję, bo znowu coś młodym obieca. To młodzi na niego głosowali, bo im łatwo coś wmówić. Wtedy im obiecał zieloną wyspę i mają zieloną wyspę, hehe. Wszyscy wyjechali i ani im w głowie wracać. I dobrze mu tak. I niech nie wracają, po co tu wracać, jak tu nie ma życia.
A oni wszyscy kradną. Za komuny, jak ktoś się dorwał do władzy, to wiedział, ze przez dwadzieścia lat go nie ruszą. To kradł powoli, łyżeczką, żeby starczyło. A teraz cztery lata i koniec. To muszą szybko, chochlą i jeszcze rodzinę i znajomych ustawić. A potem następni przychodzą.
Kiedyś, to jak ktoś miał jabłka, to mógł w sklepie sprzedać i miał. A teraz, jak pójdzie do karfura, to najpierw każą mu jakąś partię oddać za darmo. A potem, to płacą połowę i po pół roku, jak w ogóle zapłacą.
Bo kiedyś to były duże zakłady i związki zawodowe, to oni się bali. A potem poszli po rozum do głowy i związki podzielili i jeszcze je skłócili. Jest osobny związek od torów, osobny od wagonów i osobny od lokomotyw i nawet od, hehehe, pisuardes, które sracze myją. I co oni mogą? Wszystko z nimi mogą zrobić. Tylko górnicy maja duży związek i oni się górników boją, bo jak górnik przyjedzie z pałą i przypier....., to oni ze strachu ustępują. I górnicy wszystko sobie wywalczą, bo oni tylko przed strachem ustepują.
I kradną. Jak miałem w latach osiemdziesiątych uzbierany cały wkład na mieszkanie trzypokojowe, to nas włożyli do zamrażarki w spółdzielni, a potem zrobili tę denominację jeden do dziesięciu tysięcy i można było wkład odebrac. Akurat starczyło tych pieniędzy na pół litra i paczkę dobrych papierosów. To ja przepisałem ten wklad na chrześnicę i ona jakąs tam ulgę na mieszkanie dostała.
A oni ciągle rękę wyciągają. Daj, Daj. Daj jeden procent, teraz daj pół procenta na kościół. Kiedyś to państwo wszystko dało, a teraz daj. Ciągle im mało...
Minęło trzydzieści pięć minut, gryzłam się w język, skracałam sobie czas podziwianiem psa i odczytywaniem nazwy przychodni wspak. Przy jednym procencie uznałam, że muszę interweniować.
- Ale to nie jest tak, jak pan mówi. Nikt od pana nie żąda dodatkowego procenta. ten jeden procent i tak pan zapłacił, tylko może pan wskazać instytucję pożytku publicznego, którą chcialby pan wesprzeć przekazując jeden procent tego podatku, który i tak pan zapłacił.
- To prawda, ale państwo kiedyś potrafiło wszystkim zarządzić, wiedziało, komu dać.
- To źle, że może pan wybrać, komu pan chce przekazać jeden procent, że może pan zadecydować, czy chce pan wesprzeć hospicjum dla dzieci, czy schronisko dla psów, czy bezdomnych, czy klub sportowy, czy szkołę, do której chodzą pana wnuki, jesli jest przy niej fundacja?
- Zgadzam się, ale co pani myśli, że jak ktoś ma dwa tysiące albo emeryturę to się będzie rozliczał? Zakład albo ZUS się za niego rozlicza przecież. Oni to wszystko specjalnie utrudniają.
- Ludzie mają różne ulgi, rozliczają się wspólnie, odliczają internet, albo ulgi mieszkaniowe, albo na dzieci i wtedy muszą wypełnić PITy. Wystaczy zaznaczyć w odpowiedniej kratce, komu przekazać ten jeden procent.
Tu pan uznał, że mnie złapał. Zawołał triumfalnie:
- Jakie ulgi mieszkaniowe, remontowych już nie ma od dawna, oni wszystkie ulgi pozabierali.
- Nie ma remontowych, ale sa inne ulgi, ludzie z nich korzystają, wypełniają PITy i mogą zaznaczyć w odpowiedniej kratce, jaką organizację chcą wesprzeć.
Pan próbował zaatakować mnie z flanki:
- Wiem co panią zdenerwowało. To te pół procenta na kościół panią tak zdenerwowało.
- Nie wie pan, co mnie zdenerwowało. Może pan przekazać swój jeden procent podatku dzieciom chorym, dzieciom głodnym, niepełnosprawnym, sportowcom, psom, kotom i komu pan zapragnie. To wcale nie jest trudne. Moi rodzice są po osiemdziesiątce i to robią. (Litościwie przemilczałam fakt, że mój ojciec jest po dziewięćdziesiątce.)
Zapadła na parę minut cisza.
- Konklawe się zaczyna. Ciekawe, kogo wybiorą. Tam są dwie frakcje i ze sobą walczą. ciekawe, kogo oni wybiorą.
Kim są oni ?