nfrv
11.04.13, 19:17
mialam kiedys wcale nie taki trudny problem z zebem. wielu dentystow, w tym z osrodkow uniwersyteckim twierdzilo, ze zab jest juz stracony.
czytalam w necie, ze wcale nie, bo mozna probowac wyleczy go tak i tak.
znalazlam organizacje skupiajaca w polsce lekarzy tej specjalnosci. na stronie nazwiska czlownkow. mysle, dobra, koro to ich specjalizacja, i do tego zrzeszeni w towarzystwie ogolnopolskim, to ci juz dadza rade. i wiecie co, wtopa. te same teksty, po zebie.
w innym kraju, z tym samym zebem, lekarz niespecjalizujacy sie, zwykly stomatolog, zab bez problemu wyleczyl, i powiedzal, ze wcale sie nie natrudzil, bo to wcale nie byla wielka sprawa.
teraz, w innej dzialce, zajrzalam na strone organizacji specjalistycznej. ogladam tam te nazwiska. i np. gosc jest czlonkiem zarzadu, szefem komisji ds szkolen, ds nauki... etc.
a ja z nim mialam do czynienia w realu, i takiego nieuka? bezmozga? lenia? niechluja? wziac na te wszystkie tytuly??? totalna farsa.
jesli wykladal sie na elementarnej anatomii, to co on umie ze swojej dzialki?????
ja bym sie spodziewala, ze jakikowleik tytul w organizacji branzowej ogolnopolskiej, to jest wyraz uznania dla wyrozniajacych kompetencji.
nie mowiac o tym, ze to jakas rekomendacja srodowiskowa.
a tu.............
uwazacie, ze to zdrowe, normalne i w porzadku?