Gość: Magda
IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl
04.08.04, 17:28
Niedawno wprowadziłam się do nowego mieszkania. O ile mieszkanie jest OK, o
tyle sąsiedzi :(( Może po kolei
Gdy się wprowadzałam z całym moim dobytkiem ( mam umowę na 2 lata na
mieszkanie) Sąsiadka z dołu niby to wyrażając chęć pomocy przy wnoszeniu
mebli (choć nikt o to jej nie prosił - miałam wynajętą ekipę) przyszła
zobaczyć co ja mam w tym mieszkaniu. Pijana "w 3d" oświadczyła, że ona jak
się wprowadzała miała tylko kanapę. Niestety od razu widać było jakiej
kategorii to człowiek.
Choć mieszkam tu dopiero 3 tyg. kilkanaście razy w nocy ( 23-24) budził mnie
spazmatyczny płacz jej najmłodszej córki. Do wczoraj postanowiłam nie
reagować, choć zauważyłam, ze dziecko ( 2lata) jest najwyraźniej
rozdrażniane.
Wczoraj w nocy moja sąsiadka po raz kolejny "poszła z wizytą" do sasiadki z
góry, której nie znam. Impreza po raz kolejny zanosiła się na spokojną -
słyszałam szmer rozmów dwóch kobiet i donośny ale spokojny głos jakiegoś
mężczyzny. Zasnęłam. O godz 24-tej obudził mnie najpierw rumor tłuczonego
szkła, następnie kroki i rozmowy na schodach ale bardzo spokojne i zaczęło
płakać dziecko.
Dziś rano, gdy wyszłam na klatkę - calusieńka była wymazana krwią. Czegoś
takiego jeszcze w zyciu nie widziałam. Krew nie mogła pochodzić TYLKO z np.
rozbitego nosa lub przeciętej wargi. Musiało dojść do rękoczynów z
uszkodzeniem tętnicy. Osoba zraniona musiała uciec z klatki - na to wskazuja
plamy krwi.
Co o tym sadzicie ??? Czy wzywać w takich przypadkach policję ??? Czy lepiej
siedzieć cicho i nie wtrącac się ??