Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodzina

01.07.14, 01:12
Jak zachowac integralnosc rodziny? Tesciowie i zona domagaja sie chrztu dziecka jak najwczesniej - ja jestem za wyborem. Niech samo zdecyduje majac 15-18 lat.

I tak religia wbila w moja kochajaca rodzine szpile... tesciowie sa przeciw, zona sarka....
    • dunajec1 Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 01:50
      A slub byl jaki? Nie wiedziales jak bedzie?
      A z drugiej stony to jestem za wyborem.
      • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 13:53
        Slub zwyczajny... Co t ma do rzeczy. Ja , zona, kosciol, masa gosci, wesele

        Tak wygladal slub.
        • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 13:03
          jozefpawowski napisał:

          > Slub zwyczajny... Co t ma do rzeczy. Ja , zona, kosciol, masa gosci, wesele
          >
          > Tak wygladal slub.

          No to po co się z teściową hajtałeś ??
        • camel_3d Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 23:05
          to przypomnij sobie o czym podczas przysiegi mowiles..trzeba bylo tylko cywilny slub brac.
        • ikndar Jak ślub był kościelny to chrzcić! 06.07.14, 23:28
          jozefpawowski napisał:

          > Slub zwyczajny... Co t ma do rzeczy. Ja , zona, kosciol, masa gosci, wesele
          >
          > Tak wygladal slub.

          Jak ślub był kościelny to słuchać zony i teściów i chrzcić, a nie piszczeć tu na forum bzdety i odciągać naszą uwagę od ważniejszych tematów.
    • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:06
      jozefpawowski napisał:

      > Jak zachowac integralnosc rodziny? Tesciowie i zona domagaja sie chrztu dzi
      > ecka jak najwczesniej - ja jestem za wyborem.

      To zalezy w jakim celu ten chrzest. Jesli tylko, *zeby ludzie nie gadali*, to bym zonie szybko wybila z glowy taka durnote ;-) Jesli jednak kobieta jest osoba wierzaca i ma zamiar kontynuowac praktyki religijne wraz z dzieckiem, to zakaz chrztu jest rownoznaczny z pozbawieniem jej konstytucyjnego prawa do wychowania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami (Art.53.3).
      Na koniec bede troche zlosliwa- skoro wziales sobie katoliczke za zone i planowales miec z nia dzieci, to taka sytuacja nie powinna byc dla Ciebie zaskoczeniem. Wiec teraz albo pogodzisz sie z chrztem waszego dziecka, albo przekonasz zone, ze ono samo powinno dokonac wyboru w chwili gdy osiagnie pelnoletnosc. Podstawa jednak wszelkich decyzji, wedlug mnie, powinien byc fakt, czy zona jest osoba wierzaca i praktykujaca.
      • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:12
        A co z moim prawem? Tylko katolicy maja prawa w tym kraju?

        Wybic zonie z glowy? Czyli jak przemoca ja zmusic?

        To nie jest latwa sytuacja. Argumenty logiczne sie nie nadaja. Zona wierzy. Jej rodzina wierzaca. Ja nie.

        Tak wiedzialem jaki zwiazek sie szykuje... Bede robil co moge, zeby uchronic dziecko przed katolicka propaganda...Ale zawsze pozostaje ta czesc zycia w spolecenstwie. Trzeba odmowic tesciom, liczyc sie z ich porepieniem... Potepienie lokalneo srodowiska.


        Nadal uwazacie, ze niewierzacy maja tak samo jak katolicy?
        • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:39
          jozefpawowski napisał:

          > To nie jest latwa sytuacja. Argumenty logiczne sie nie nadaja. Zona wierzy. Jej
          > rodzina wierzaca. Ja nie.

          Wiec jesli wierzy, a Ty wiedziales o tym fakcie przed slubem, to musiales wiedziec tez, ze konsekwencja tej wiary sa sakramenty, ktore katolicy przyjmuja.

          > Tak wiedzialem jaki zwiazek sie szykuje... Bede robil co moge, zeby uchronic dz
          > iecko przed katolicka propaganda...

          I tu jestes nielogiczny. Skoro ateizm wyklucza wiare w szamanow, dziewice i zmartwychwstania, to na jakiej plaszczyznie znalazles porozumienie z kobieta, ktora w te bajki wierzy ? No i skoro nie przeszkadzalo Ci to na etapie narzeczenstwa, to dlaczego teraz masz z tym problem ?

          > .Ale zawsze pozostaje ta czesc zycia w spolec
          > enstwie.

          Bzdura, tak tlumacza sie ludzie niepewni swoich racji, bojacy sie ostracyzmu. Moze Cie to pocieszy, ale dziecko wyczuwa falsz na kilometr, swietnie potrafi rozpoznac, czy deklaracje rodzicow ida w parze z ich czynami. Konsekwencja robienia dziecka w balona jest utrata zaufania do rodzicow, warto miec to na uwadze.

          > Trzeba odmowic tesciom, liczyc sie z ich porepieniem...

          Nie rozsmieszaj mnie, to tesciowie sa rodzicami, czy Ty i zona ? :-) Co Cie obchodzi opinia innych ?

          • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:46
            > I tu jestes nielogiczny. Skoro ateizm wyklucza wiare w szamanow, dziewice i zma
            > rtwychwstania, to na jakiej plaszczyznie znalazles porozumienie z kobieta, ktor
            > a w te bajki wierzy ? No i skoro nie przeszkadzalo Ci to na etapie narzeczenstw
            > a, to dlaczego teraz masz z tym problem ?

            Normalnym.. Co ty Dziwna jakas jestes? Dbamy o siebie, jestesmy razem i szanujemy siebie. Ja szanuje jej wiare, ona szanuje moja niewiare... Co w tym dziwnego?
            • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:50
              Tesciowie nie sa rodzicami to wie kazdy srednio -rozgarniety szympans. Ale nadal pozostaja czescia rodziny. Sa dziadkami mojego dziecka. Nie moge ich z jego zyca calkowicie usunac....
              • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:56
                jozefpawowski napisał:

                > Tesciowie nie sa rodzicami to wie kazdy srednio -rozgarniety szympans. Ale nada
                > l pozostaja czescia rodziny. Sa dziadkami mojego dziecka. Nie moge ich z jego z
                > yca calkowicie usunac....

                Nikt Ci nie kaze ich usuwac, zachecam Cie tylko do podejmowania decyzji dotyczacych wlasnego dziecka bez ogladania sie na innych. Rodzina Twoja wiec i decyzje Twoje. To Twoj cyrk i Twoje malpy ;-)
                • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 15:03
                  Rodzina jest wspolnota.. Decyzje podejmuje w odniesieniu do mojej rodziny - grupy osob..

                  To oznacza, ze katolikom jest latwiej takie decyzje podejmowac. Sa one sankcjonowane przez spoleczenstwo.
            • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:59
              jozefpawowski napisał:

              > Normalnym.. Co ty Dziwna jakas jestes? Dbamy o siebie, jestesmy razem i szanuje
              > my siebie. Ja szanuje jej wiare, ona szanuje moja niewiare... Co w tym dziwnego
              > ?

              Znowu jestes nielogiczny:-) Skoro szanujesz jej wiare, to czemu nie chcesz zgodzic sie na chrzest ?
              • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 15:04
                Poniewaz dziecko nie jest nasza wlasnoscia.. Nie jest czyms naszym, tylko odrebna osoba. Ni jest czescia zony i nie jest czescia mnie...
                • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 15:06
                  Gdyby byl jej fragmentem, bylby klonem... Moim tak samo.. jednak dziecko bedzie osobnym czlowiekiem. dlatego zasluguje na prawo do wyboru . Takie jest moje zdanie.


                  Katolicy uwazaja, ze zmuszanie 3 miesiecznego niemowlaka do chrztu to wybor. I jest to stanowisko powszechnie akceptowane.
          • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:54
            Widze wiec, ze rozwiazania innych ateistow to - stronic od ludzi uznajacych sie za wierzacy.. dbac o swoje dobre samopoczucie unikac sytuacji spornych..

            A tu Niespodzianka. Zycie pisze swoje scenariusze..

            Chce zyc dorze z tesciami. Moi rodzice juz nie zyja. Moja zona jest moja jedyna rodzina na tyle bliska. Jednoczesnie mamy ideologiczne rozwarstwienie. O wiare. ja nie wierze.. Ona wierzy. To nie znaczy , ze jest orsza zona dl a mniem aalbo ja dla niej.

            Jestesmy sobie wierni i kochamy sie mocno.

            Ale dziecko nie jest nasza wlasnoscia.

            Chyba pytam o to jak delikatnie wyjasnic tesciom, ze dziecko nie jest nasze i ze powinnismy je szanowac od samego poczatku...

            Widac nie ma na to latwej odpowiedzi i sciezke bede musial sobie sam wydeptac.
            • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 17:26
              jozefpawowski napisał:

              > Widze wiec, ze rozwiazania innych ateistow to - stronic od ludzi uznajacych si
              > e za wierzacy.. dbac o swoje dobre samopoczucie unikac sytuacji spornych..
              >

              Serio uwazasz, ze ateisci stronia od wierzacych w trosce o swoje dobre samopoczucie ? A tak sie da w ogole ? :-D
              Z wieloma ludzmi zawieram znajomosci, rowniez wierzacymi, z kilkoma nawet utrzymuje dosyc bliskie kontakty, konfrontacji na tematy swiatopogladowe tez raczej nie unikam. Co to ma jednak wspolnego z moim zyciem osobistym ? Dlaczego mialabym wchodzic w zwiazek z kims kogo system wartosci /poziom tolerancji dla bajkopisarstwa jest calkiem odmienny od mojego ?
              Jesli podjales kiedys decyzje i problem wiary Twojej zony dla Ciebie nie istnial, to badz chlopie konsekwentny. No chyba, ze ona jest katoliczka tylko obrzedowo-folklorowa i glupio Ci przyznac, ze ten chrzest to tylko tak na pokaz (domniemywam, a nie twierdze, ze tak jest ).

              > A tu Niespodzianka. Zycie pisze swoje scenariusze..

              Nie, to Ty piszesz scenariusz swojego zycia. Nie sciemniaj wiec, ze nie wiedziales, ze katolicy chrzcza swoje dzieci.

              > Ale dziecko nie jest nasza wlasnoscia.

              Nie jest wlasnoscia, bo nie jest rzecza. Zgoda. Czym innym jednak sa proby jego krzywdzenia, molestowanie, upokarzanie, a czym innym jest wychowywanie zgodnie z wlasnymi przekonaniami. Do tego ostataniego jak najbardziej z zona macie prawo .

              > Chyba pytam o to jak delikatnie wyjasnic tesciom, ze dziecko nie jest nasze i z
              > e powinnismy je szanowac od samego poczatku...

              Wyjasnic to Ty powinienes sobie z zona, skoro nie zrobiles tego przed slubem. A jak juz dojdziecie do kompromisu, to wtedy bedziecie mogli poinformowac o swojej decyzji tesciow. Nie ma potrzeby czegokolwiek im wyjasniac. Tak to widze.

              > Widac nie ma na to latwej odpowiedzi i sciezke bede musial sobie sam wydeptac.

              Napisalam Ci wczesniej, zebys odpowiedzial sobie na pytanie, czy Twoja zona jest osoba wierzaca. To wazne, bo od tego mysle powinna zalezec Twoja determinacja w forsowaniu swojego zdania. Skoro wczesniej zadzialales metoda strusia chowajac glowe w piasek, bo niezrecznie Ci bylo poruszac temat wychowania waszego dziecka w wierze/ateizmie, to teraz nie biadol, ze zycie pisze rozne scenariusze :-)


        • opornik4 Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 21:31
          jozefpawowski napisał:

          > A co z moim prawem? Tylko katolicy maja prawa w tym kraju?

          Jeszcze raz:
          - należało myśleć przed ślubem,
          - Konstytucja RP zapewnia Twojej żonie prawo do wychowywania dzieci zgodnie z jej wiarą,
          - jeżeli będziesz nadal bruździł, to obstawiam na 95%, że żona co najmniej założy separację i uniemożliwi Ci kontakt z dzieckiem.
          • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 13:08
            opornik4 napisała:

            > jozefpawowski napisał:
            >
            > > A co z moim prawem? Tylko katolicy maja prawa w tym kraju?
            >
            > Jeszcze raz:
            > - należało myśleć przed ślubem,
            > - Konstytucja RP zapewnia Twojej żonie prawo do wychowywania dzieci zgodnie z j ej wiarą,

            Jemu zaś wychowywanie ze swoją niewiarą

            > - jeżeli będziesz nadal bruździł, to obstawiam na 95%, że żona co najmniej zało
            > ży separację i uniemożliwi Ci kontakt z dzieckiem.i
            Raczej mamusię wygna podczas kolejnej wizyty

            Poza tym Józek lepiej byc samotny niż z bigotką żywot prowadzić
            • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 16:50
              kolter-nr napisał:

              > Jemu zaś wychowywanie ze swoją niewiarą

              Ze swoja niewiara to moglby wychowywac dziecko, gdyby wzial slub w urzedzie przed urzednikiem panstwowym. Swiadomie jednak i bez przymusu zawarl go w kosciele. Wiec jesli skorzystal z uslug pewnej firmy, to musi liczyc sie z tym, ze ta firma bedzie teraz domagac sie wywiazania z umowy.

              > Poza tym Józek lepiej byc samotny niż z bigotką żywot prowadzić

              No to akurat prawda :-)
              • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 19:00
                massaranduba napisała:

                > Ze swoja niewiara to moglby wychowywac dziecko, gdyby wzial slub w urzedzie przed urzednikiem panstwowym. Swiadomie jednak i bez przymusu zawarl go w kosciele
                > . Wiec jesli skorzystal z uslug pewnej firmy, to musi liczyc sie z tym, ze ta firma bedzie teraz domagac sie wywiazania z umowy.

                Firma jak firma , raczej jej cywilni członkowie w postaci teściowej :))

                > > Poza tym Józek lepiej byc samotny niż z bigotką żywot prowadzić
                >
                > No to akurat prawda :-)

                Ano
              • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 06.07.14, 22:47
                Zawarlem tez przed urzednikiem. KLecha poniosl dokumenty do USC.


                Czy to oznacza, z ew pelni prawa Panstwo polskie zatwierdzilo prawo do wychowania zonie w zgodzie z jej wiara i olalo mnie i zakazalo wychownaia z moja niewiara?

                To sprzeczne z konstytucja.
      • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 14:14
        Dlaczego wiara zpony ma byc podstawa? A moze moja niewiara? W koncu narzuca o wiele mniej ograniczen.

        O wiele latwiej zostac katolikiem, niz z kosciola wystapic.


        Juz nie wspomne, ze w swieckim panstwie jakim powinna byc pOLSKA TO BRAK WIARY POWINIEN BYC DOMYSLNA SYTUACJA.
        • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 15:23
          Strasznie marudzisz. Ożeniłeś się z katoliczką i na pewno miałeś świadomość, z czym to się wiąże. Przed ślubem też pewnie była o tym mowa z księdzem, bo warunkiem takiego mieszanego ślubu jest m.in. zgoda niewierzącego rodzica na wychowanie dziecka w wierze. Twoja żona ma taki obowiązek, a Ty się na to zgodziłeś. Dlatego teraz nie wydziwiaj, tylko wywiąż się z danego słowa.
          • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 15:51
            Same domniemania.. Niczego nikomu nie obiecywale.. Zwlaszacza katolickiego wychowania dziecka...
            • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 12:16
              Chyba nie zrozumiałeś. Zawarcie ślubu z katoliczką automatycznie oznacza, że wyrażasz zgodę na katolickie wychowanie dzieci. Przy czym ten obowiązek spoczywa na Twojej żonie, jako osobie wierzącej, a Ty masz jedynie jej w tym nie przeszkadzać. Wobec tego nie przeszkadzaj.
              Jak miałeś inne poglądy na wychowanie dzieci, to trzeba było o tym myśleć przed ślubem, a teraz to cokolwiek za późno.
              • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 13:06
                majaa napisała:

                > Chyba nie zrozumiałeś. Zawarcie ślubu z katoliczką automatycznie oznacza, że wy
                > rażasz zgodę na katolickie wychowanie dzieci. Przy czym ten obowiązek spoczywa
                > na Twojej żonie, jako osobie wierzącej, a Ty masz jedynie jej w tym nie przeszk
                > adzać. Wobec tego nie przeszkadzaj.
                > Jak miałeś inne poglądy na wychowanie dzieci, to trzeba było o tym myśleć przed
                > ślubem, a teraz to cokolwiek za późno.

                No to jeszcze niewiasto w dwóch słowach wytłumacz , co ma wychowanie w wierze dzieci wspólnego z chrztem ??
                • opornik4 Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 21:37
                  > co ma wychowanie w wierze d
                  > zieci wspólnego z chrztem ??

                  1. Chrzest włącza dziecko we wspólnotę Kościoła - jest bramą do kolejnych sakramentów.

                  2. Co najmniej strona katolicka zobowiązuje się do wychowania dzieci w wierze i bardzo wielu katolików chce się z tego wywiązać. Ma zresztą do tego konstytucyjne prawo.
                  • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 13:12
                    opornik4 napisała:

                    > > co ma wychowanie w wierze dzieci wspólnego z chrztem ??
                    >
                    > 1. Chrzest włącza dziecko we wspólnotę Kościoła - jest bramą do kolejnych sakramentów.

                    Idiotycznych sakramentów wymyślonych tylko po to żeby mieć w garści jelenia już od kołyski. Nie ma to nic wspólnego z biblijnymi nakazami .

                    > 2. Co najmniej strona katolicka zobowiązuje się do wychowania dzieci w wierze i
                    > bardzo wielu katolików chce się z tego wywiązać. Ma zresztą do tego konstytucy jne prawo.

                    Co ma konstytucja do słów waszego własnego boga w trójcy jedynego który ,mówił ze najpierw wiara a potem chrzest. No a nie najpierw chrzest a może potem uwierzy :))
                    Opornik żałośnie popiskujesz :))
                • taniarada Może ja 03.07.14, 06:46
                  odgrzewanie starego kotleta.Wiara ,sakramenty.Rozwiń wklej:
                  Tutaj pojawia się problem następujący: Wiara jest wcześniejsza niż sakramenty i sakramentów nie wolno udzielać tam, gdzie nie ma wiary. Dlatego małe dzieci wolno nam chrzcić tylko wówczas, kiedy żyją one wśród ludzi wierzących i jest nadzieja, że będą wychowywane w atmosferze tej wiary, w której chrzest jest udzielany. W czasach apostolskich zdarzało się często, że na dar wiary otwierały się całe rodziny. Wówczas ten, kto uwierzywszy w Chrystusa, prosił o chrzest, przyjmował go "wraz z całym swym domem" (Dz 16,33; por. 11,14; 16,15; 18,8; 1 Kor 1,16). Udzielanie więc chrztu niemowlętom było w pierwszych wiekach Kościoła zwyczajem powszechnym. Zachowała się uchwała synodu kartagińskiego z 252 roku, podjęta przez 66 zebranych tam biskupów, kategorycznie zakazująca odkładania chrztu dziecka na… ósmy dzień po urodzeniu, gdyż powinno się je ochrzcić już drugiego lub trzeciego dnia. Żyjący w pierwszej połowie III wieku Orygenes nie miał wątpliwości, że "Kościół otrzymał od apostołów przekaz, aby chrztu udzielać również małym dzieciom" (Wykład Listu do Rzymian, 5,9). Świadczyć to może o tym, że był to zwyczaj zastany i niekwestionowany. Chrześcijanie od samego początku czuli, że wolno im – i że powinni – oddawać swoje dzieci Chrystusowi, skoro będą żyły i rosły w atmosferze wiary chrześcijańskiej.
                  • kolter-nr Re: Może ja 03.07.14, 13:28
                    taniarada napisał(a):

                    > odgrzewanie starego kotleta.Wiara ,sakramenty.Rozwiń wklej:
                    > Tutaj pojawia się problem następujący: Wiara jest wcześniejsza niż sakramenty i
                    > sakramentów nie wolno udzielać tam, gdzie nie ma wiary. Dlatego małe dzieci wo
                    > lno nam chrzcić tylko wówczas, kiedy żyją one wśród ludzi wierzących i jest nad
                    > zieja, że będą wychowywane w atmosferze tej wiary, w której chrzest jest udziel
                    > any.

                    Bzdura poczytaj NT nigdy i nigdzie nie ma tam mowy o chrzcie osoby niezdolnej do zrozumienia tego czynu !!

                    W czasach apostolskich zdarzało się często, że na dar wiary otwierały się
                    > całe rodziny. Wówczas ten, kto uwierzywszy w Chrystusa, prosił o chrzest, przyj
                    > mował go "wraz z całym swym domem" (Dz 16,33; por. 11,14; 16,15; 18,8; 1 Kor 1, 16).

                    Kolejne katolickie kłamstwo !! nikt w czasach apostolskich nie chrzcił dzieci. Cały dom zresztą nie musiał oznaczać literalnie domu rodzinnego.

                    Udzielanie więc chrztu niemowlętom było w pierwszych wiekach Kościoła zwyc zajem powszechnym.

                    Kolejne kłamstwo, chrzest niemowląt to wymysł juz z czasów po apostolskich

                    " Wtajemniczenie chrześcijańskie

                    1229 Gdy ktoś chciał stać się chrześcijaninem, musiał - od czasów apostolskich - przejść pewną drogę i wtajemniczenie złożone z wielu etapów. Można tę drogę przejść szybciej lub wolniej. Zawsze powinna ona zawierać kilka istotnych elementów: głoszenie słowa, przyjęcie Ewangelii, które pociąga za sobą nawrócenie, wyznanie wiary, chrzest, wylanie Ducha Świętego, dostęp do Komunii eucharystycznej.

                    1230 Wtajemniczenie to w ciągu wieków ulegało wielu zmianom, zależnie od okoliczności. W pierwszych wiekach Kościoła wtajemniczenie chrześcijańskie było bardzo rozbudowane i obejmowało długi okres katechumenatu oraz szereg obrzędów przygotowawczych, które wyznaczały liturgicznie drogę przygotowania katechumenalnego. Jego zwieńczeniem była celebracja sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego.

                    1231 Tam gdzie chrzest dzieci stał się w szerokim zakresie zwyczajną formą celebracji tego sakramentu, wszystko to stało się jednym obrzędem, który zawiera w sposób bardzo skrócony przygotowujące etapy wtajemniczenia chrześcijańskiego. Chrzest dzieci ze swej natury wymaga katechumenatu pochrzcielnego. Nie chodzi tylko o późniejsze nauczanie, lecz także o konieczny rozwój łaski chrztu w miarę dorastania osoby. Temu celowi powinien służyć katechizm.

                    Zachowała się uchwała synodu kartagińskiego z 252 roku, podj
                    > ęta przez 66 zebranych tam biskupów, kategorycznie zakazująca odkładania chrztu
                    > dziecka na… ósmy dzień po urodzeniu, gdyż powinno się je ochrzcić już dr
                    > ugiego lub trzeciego dnia. Żyjący w pierwszej połowie III wieku Orygenes nie mi
                    > ał wątpliwości, że "Kościół otrzymał od apostołów przekaz, aby chrztu udzielać
                    > również małym dzieciom" (Wykład Listu do Rzymian, 5,9). Świadczyć to może o tym
                    > , że był to zwyczaj zastany i niekwestionowany. Chrześcijanie od samego początk
                    > u czuli, że wolno im – i że powinni – oddawać swoje dzieci Chrystus
                    > owi, skoro będą żyły i rosły w atmosferze wiary chrześcijańskiej.

                    Jak widać odstępstwo nastąpiło dość szybko ;

                    " Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. "

                    " (37) Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: Cóż mamy czynić, bracia? - zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. (38) Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. (39) Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz. (40) W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia! (41) Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz. (42) Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie"

                    " (36) W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? (37) Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca. Odparł mu: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. (38) I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go."

                    Rzymian 5,9
                    (9) Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni.

                    Gdzie tu usprawiedliwienie chrztu dziecka ??
            • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 13:09
              jozefpawowski napisał:

              > Same domniemania.. Niczego nikomu nie obiecywale.. Zwlaszacza katolickiego wychowania dziecka...

              Józek jak ta teściowa taka harda to jej zacytuj z ew Marak jak ma wyglądać chrzest i czemu absolutnie wyklucza sam Jezus chrzest niemowlaka ;
              " (16) Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony"

              Powiedz teściowej ze dzidzia nie spełnia warunków jakie postawił swoim wiernym założyciel kościoła .:))
              • katrina_bush Moment ! Oto najlepszy test na katolika: 06.07.14, 14:51
                kolter-nr napisał:

                > Józek jak ta teściowa taka harda to jej zacytuj z ew Marak jak ma wyglądać chr
                > zest i czemu absolutnie wyklucza sam Jezus chrzest niemowlaka ;
                > " (16) Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierz
                > y, będzie potępiony"
                >

                Moment ! Kto zobaczy i nie uwierzy w znaki - ten bedzie potepiony.

                Osoba, ktora wierzy, otrzyma wg. Jezusa nadprzyrodzone sily:
                (17) Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; (18) węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

                Oto najlepszy test na katolika:

                Tesciowej nalezy wiec dac jadowitego weza do reki i podac trucizne do wypicia - jezeli waz ja smiertelnie ukasi i tesciowa wyciagnie kopyta - wtedy okaze sie, ze nie byla wierzaca.

                p. s.
                Dzisiaj jasne jest, ze ten fragment ewangelii to ewidentne falszerstwo.
                Stoi on w calkowitej sprzecznosci z innymi naukami literackiego Jezusa.
                Jak wiele innych falszerstw...
                • kolter-nr Re: Moment ! Oto najlepszy test na katolika: 09.07.14, 14:53
                  katrina_bush napisała:

                  > p. s.
                  > Dzisiaj jasne jest, ze ten fragment ewangelii to ewidentne falszerstwo.
                  > Stoi on w calkowitej sprzecznosci z innymi naukami literackiego Jezusa.
                  > Jak wiele innych falszerstw...

                  My to wiemy ale oni .................
            • opornik4 Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 21:34
              jozefpawowski napisał:

              > Same domniemania.. Niczego nikomu nie obiecywale.. Zwlaszacza katolickiego wych
              > owania dziecka...

              A do czego zobowiązywałeś się podczas sakramentu małżeństwa?

              Poza tym - tego rodzaju sprawy należało z narzeczoną omówić przed ślubem.
              Kolejny rozgoryczony ateusz - dobrze Ci tak, tylko babeczki i dziecka szkoda.
              • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 22:03
                opornik4 napisała:

                > A do czego zobowiązywałeś się podczas sakramentu małżeństwa?

                Zobowiazal sie, ze nie bedzie przeszkadzal zonie w katolickim wychowaniu dzieci. Na te okolicznosc podpisal nawet protokol przedmalzenski w obecnosci proboszcza i odczekal stosowny czas, az kuria wyda zgode na malzenstwo ateisty z katoliczka. Ale pamiec mu szwankuje, dlatego teraz biadoli na forum, ze zostal oszukany.
                • opornik4 Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 02:47
                  massaranduba napisała:

                  > Zobowiazal sie, ze nie bedzie przeszkadzal zonie w katolickim wychowaniu dzieci
                  > . Na te okolicznosc podpisal nawet protokol przedmalzenski w obecnosci proboszc
                  > za i odczekal stosowny czas, az kuria wyda zgode na malzenstwo ateisty z katoli
                  > czka.

                  Kolega szczegółów nie napisał, ale raczej było tak, że brał normalny ślub kościelny - jako katolik.
                  Jeżeli był ochrzczony, przystąpił do kolejnych sakramentów i nie wystąpił oficjalnie z Kościoła, to jest katolikiem.

                  Zresztą, jak by nie było, przy zawarciu sakramentu małżeństwa wyraża się deklarację, że dzieci będą wychowywane w wierze katolickiej.

                  Inaczej sprawa się ma, gdy chodzi o małżeństwa mieszane: katolik-protestant lub katolik-prawosławny.


                  Jeżeli żona jest wierząca, to nic dziwnego, iż chce dziecko ochrzcić, bo według wiary katolickiej, chrzest jest konieczny do zbawienia.
                  • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 13:16
                    opornik4 napisała:

                    > massaranduba napisała:
                    >
                    > > Zobowiazal sie, ze nie bedzie przeszkadzal zonie w katolickim wychowaniu
                    > dzieci
                    > > . Na te okolicznosc podpisal nawet protokol przedmalzenski w obecnosci pr
                    > oboszc
                    > > za i odczekal stosowny czas, az kuria wyda zgode na malzenstwo ateisty z
                    > katoli
                    > > czka.
                    >
                    > Kolega szczegółów nie napisał, ale raczej było tak, że brał normalny ślub kościelny - jako katolik.
                    > Jeżeli był ochrzczony, przystąpił do kolejnych sakramentów i nie wystąpił oficj alnie z Kościoła, to jest katolikiem.

                    Katolikiem jesteś wtedy kiedy tego chcesz ,ale nigdy nie wtedy kiedy sekta tak sobie uroiła.Wasz chrzest jest kpiną z ewangelii ,wiec w oczach waszego boga chrzest jest nieważny :))

                    Jeżeli żona jest wierząca, to nic dziwnego, iż chce dziecko ochrzcić, bo według
                    > wiary katolickiej, chrzest jest konieczny do zbawienia.

                    Gdyby wierzyła to wiedziałby ze katolicyzm z chrztem juz z 15 wieków temu zrobił parodie
                  • massaranduba Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 16:42
                    opornik4 napisała:

                    > Kolega szczegółów nie napisał, ale raczej było tak, że brał normalny ślub kości
                    > elny - jako katolik.

                    O, to cos nowego. Ateisci biora slub podszywajac sie pod katolikow ? I tak spokojnie skladaja przysiegi powolujac sie na Boga, w ktorego nie wierza ? Ale sciema.

                    > Jeżeli był ochrzczony, przystąpił do kolejnych sakramentów i nie wystąpił oficj
                    > alnie z Kościoła, to jest katolikiem.

                    No tak, slusznie, jest katolikiem, w takim razie po co przyszedl na forum rozkminiac czy ochrzcic dziecko ? A moze on taki ateista jak z koziej dupy traba ?
                    • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 18:05
                      A co w tym dziwnego. TAK wzialem slub koscielny dzieki temu rodzina zachowala integralnosc. W KATOLCKIM Grajdole zwanym POLSKA slub ateistyczno - katolicki w alej miejscowosci bylby powodem do szykan miejscowych wlodazy, pracodawcow i innych...

                      W szkole juz dobrego etatu dostac nie mozna, pensum obnizone. Mozna sie tez czesto z robota pozegnac. Ot Katolicka tolerancja.
            • qqazz Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 21:40
              jozefpawowski napisał:
              > Same domniemania.. Niczego nikomu nie obiecywale.. Zwlaszacza katolickiego wych
              > owania dziecka...

              Jak to nie? Ślub był w kosciele? To krzyżyk na dalszą drogę życia, Roma locuta causa finita.


              pozdrawiam
          • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 13:05
            majaa napisała:

            > Strasznie marudzisz. Ożeniłeś się z katoliczką i na pewno miałeś świadomość, z
            > czym to się wiąże. Przed ślubem też pewnie była o tym mowa z księdzem, bo warun
            > kiem takiego mieszanego ślubu jest m.in. zgoda niewierzącego rodzica na wychowa
            > nie dziecka w wierze. Twoja żona ma taki obowiązek, a Ty się na to zgodziłeś. D
            > latego teraz nie wydziwiaj, tylko wywiąż się z danego słowa.

            Jakiej wierze ? co katolicyzm ma do jakiejkolwiek wiary ??
            • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 14:22
              Zapamiętaj sobie Kolter, że na durne zaczepki nie odpowiadam, więc możesz się nie wysilać.
              • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 14:36
                majaa napisała:

                > Zapamiętaj sobie Kolter, że na durne zaczepki nie odpowiadam, więc możesz się n ie wysilać.

                Zapamiętaj jedno ; nie liczę ze ignorant teologiczny mi odpowie ,nie zmienia to faktu ze zawsze go z chęcią w temacie teologi ośmieszę
                • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 09:44
                  Naucz się wreszcie, że serwując durne zaczepki tudzież gburowate czy chamskie odzywki ośmieszasz i kompromitujesz wyłącznie siebie.
                  • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 09:57
                    majaa napisała:

                    > Naucz się wreszcie, że serwując durne zaczepki tudzież gburowate czy chamskie odzywki ośmieszasz i kompromitujesz wyłącznie siebie.

                    Naucz się wreszcie wykazywać moje rzekome "durne gburowate czy chamskie zaczepki" bezradna niewiasto
                    • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 10:21
                      Nic nie trzeba wykazywać, bo wszystko jest widoczne gołym okiem. Agresja aż paruje Ci uszami. To, że Ty tego nie dostrzegasz, świadczy tylko o tym, jak mocno już tym przesiąkłeś. Nałogowy palacz też nie czuje dymu.
                      Nie jesteś tu wprawdzie jedynym, stosującym te żenujące praktyki, ale to raczej marne usprawiedliwienie.
                      • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 12:15
                        majaa napisała:

                        > Nic nie trzeba wykazywać, bo wszystko jest widoczne gołym okiem. Agresja aż par
                        > uje Ci uszami. To, że Ty tego nie dostrzegasz, świadczy tylko o tym, jak mocno
                        > już tym przesiąkłeś. Nałogowy palacz też nie czuje dymu.

                        Ja celowo was katolików prowokuję , jesteście ogłupiani dogmatem ze aż przez to śmieszni :))

                        > Nie jesteś tu wprawdzie jedynym, stosującym te żenujące praktyki, ale to raczej
                        > marne usprawiedliwienie.

                        Ja nie mam zamiaru się usprawiedliwiać . lubię w was piętnował wasza teologiczną głupotę
                        • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 13:41
                          kolter-nr napisał:

                          > Ja celowo was katolików prowokuję , jesteście ogłupiani dogmatem ze aż przez t
                          > o śmieszni :))
                          >

                          Nie bardzo wiem, kogo konkretnie masz na myśli, pisząc "was", bo mnie to ewentualnie możesz sprowokować co najwyżej do uśmiechu politowania. Uważam po prostu, że masz ze sobą jakiś problem, z którym nie chcesz, albo nie możesz sobie poradzić.

                          > Ja nie mam zamiaru się usprawiedliwiać . lubię w was piętnował wasza teologiczn
                          > ą głupotę

                          No, skoro lubisz robić z siebie "buraka", to na to chyba rzeczywiście nie ma rady.
                          • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 15:15
                            majaa napisała:

                            > Nie bardzo wiem, kogo konkretnie masz na myśli, pisząc "was", bo mnie to ewentu
                            > alnie możesz sprowokować co najwyżej do uśmiechu politowania. Uważam po prostu,
                            > że masz ze sobą jakiś problem, z którym nie chcesz, albo nie możesz sobie poradzić.

                            was wychowanków kursów psychologi przy parafialnej.

                            > No, skoro lubisz robić z siebie "buraka", to na to chyba rzeczywiście nie ma ra dy.

                            gdyby opierał się na twoich i tobie podobnych religiantach opiniach ,to moglibyście tu bezkarnie siać te wasze religianckie kupy. Jednak nazwanie mnie burakiem przez takie coś ja ty tylko mnie upewnia w tym ze idę dobra drogą
                            • majaa Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 18:00
                              kolter-nr napisał:

                              > was wychowanków kursów psychologi przy parafialnej.

                              Nadal nie wiadomo kto to ci "wy".
                              A o tych kursach to ciekawe. Nie wiedziałam, że takie istnieją, ale skoro mówisz, to pewnie wiesz.

                              > gdyby opierał się na twoich i tobie podobnych religiantach opiniach ,to moglib
                              > yście tu bezkarnie siać te wasze religianckie kupy.

                              Aha, czyli Tobie się wydaje, że robisz tu za "strażnika Teksasu"... A kogo już ukarałeś?;)

                              Doprawdy ciekawy przypadek paranoi... :D :D

                              Jednak nazwanie mnie buraki
                              > em przez takie coś ja ty tylko mnie upewnia w tym ze idę dobra drogą
                              >

                              Widać, że ta Twoja "dobra droga" prowadzi Cię na manowce. Kluczysz biedaku twardo po chaszczorach, bo zbytnia buta nie pozwala Ci się przyznać, że pobłądziłeś.
    • bling.bling Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 01.07.14, 19:37
      Skoro nie chcesz oddać dziecka do chrztu to go go nie oddawaj. W czym problem?
      • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 13:10
        bling.bling napisał:

        > Skoro nie chcesz oddać dziecka do chrztu to go go nie oddawaj. W czym problem?

        3 do 6 miesięcy bez bzykanie :))
    • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 13:02
      jozefpawowski napisał:

      > Jak zachowac integralnosc rodziny? Tesciowie i zona domagaja sie chrztu dzi
      > ecka jak najwczesniej - ja jestem za wyborem. Niech samo zdecyduje majac 15-18
      > lat.
      >
      > I tak religia wbila w moja kochajaca rodzine szpile... tesciowie sa przeciw, zo
      > na sarka....

      Józef zacytuj to teściowej " Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg.
    • opornik4 Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 21:28
      > I tak religia wbila w moja kochajaca rodzine szpile... tesciowie sa przeciw, zo
      > na sarka..

      Przede wszystkim - nie należało poślubiać osoby wierzącej, bo jest wszystkim wiadome, że takie związki już na starcie mają pod górkę.

      Jeżeli macie ślub kościelny, to przypominam, że zobowiązałeś się podczas niego - przyjąć i po katolicku wychować potomstwo.
      • kolter-nr Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 13:06
        opornik4 napisała:

        > > I tak religia wbila w moja kochajaca rodzine szpile... tesciowie sa przec
        > iw, zo
        > > na sarka..
        >
        > Przede wszystkim - nie należało poślubiać osoby wierzącej, bo jest wszystkim wi
        > adome, że takie związki już na starcie mają pod górkę.
        >
        > Jeżeli macie ślub kościelny, to przypominam, że zobowiązałeś się podczas niego
        > - przyjąć i po katolicku wychować potomstwo.

        Jednak to facet jest głową rodziny a nie pleban i teściowa
        • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 18:07
          Skoro facet to mi pleban moze skoczyc.. Cociaz, nie nalezy kusic losu.l Jeszcze by mu sie podobalo.

          Swoja droga niezly macie burdel w kosciele , ze ateista jest w stanie bez wysilku przebrnac wasze szkoly i nauczania (w moim przypadku fikcja - dalem 500 wiecej za slub i nauk zadnych nie bylo) nawet plebanowi spowiadajacemu nie przeszkadzalo, ze z zobna 3 lata przed slube ze soba zylismy i nie krylem tego wcale, 1000 wiecej w kopercie i juz - kosciolkowy, piekny slub w starej gotyckiej budowli.

    • camel_3d nie rozumiem... 02.07.14, 23:06
      brales slub koscielny, przyrzekales przed bogiem itd....
      wiec nie rozumiem w czym problem. skoro slub i przysiega byly dla dci ebie dla jaj..to i chrzest potraktuj dla jaj....
      • jozefpawowski Re: nie rozumiem... 03.07.14, 18:10
        Jakim boiem? Zaplacilem solidnie, to i oprawa byla. Ksiadz wiedzial, ze nie wierze i machnal na to reka. Poszlo gladko. Spowiedz, nauki, wszystko zalatwione jedna wypasna koperta. I o to chodzilo. Zeby zaden katabas mi sie w zycie nie wpierdzielal. ja mu nie mowie jak ma gosposie grzmocic.


        On mi tez nie bedzie mowil jak mam z wlasna zona rozmawiac i czego nauczymy NASZE dziecko.Nie Ksiedzowe.
        • kolter-nr Re: nie rozumiem... 03.07.14, 18:58
          jozefpawowski napisał:

          > Jakim boiem? Zaplacilem solidnie, to i oprawa byla. Ksiadz wiedzial, ze nie wie
          > rze i machnal na to reka. Poszlo gladko. Spowiedz, nauki, wszystko zalatwione j
          > edna wypasna koperta. I o to chodzilo. Zeby zaden katabas mi sie w zycie nie wp
          > ierdzielal. ja mu nie mowie jak ma gosposie grzmocic.

          Umowy nie zawierałeś z jakimś pojedynczym łasym na parę groszy klechą Kowalskim. wszedłeś w układ z samym katolickim panem bogiem z Watykanu.
    • seth.destructor Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 02.07.14, 23:49
      Proste jak drut. Przepytaj ich z katechizmu. Jak się okaże, że nie znają własnej wiary, to powiedz, że nie zgadzasz się na chrzest dziecka dla takich pseudowierzących jak oni. Możesz się zgodzić, jak sami przejdą odpowiednią edukację religijną. Ale nie musisz.
      • jozefpawowski Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 03.07.14, 18:10
        DObre!
    • bling.bling Re: Niewierzacy ojciec.. Werzaca matka i jej rodz 04.07.14, 09:31
      kowalczyk.blog.polityka.pl/2014/07/03/zakladnicy-albo-paragraf-22-kk/
    • l.george.l Nie poddawaj się 06.07.14, 23:14
      Też miałem ten sam problem wiele lat temu. Niestety, dla świętego spokoju uległem. Żałuję. Brzydzę się z tego powodu. Na szczęście jedno dziecko wyrosło na ateistę. Drugie nie miało na tyle silnego charakteru, by odstawać w szkole od klasy i nie chodzić na religię. Mocno się to odbiło na jego postrzeganiu świata.
      Nie ulegaj. Teściów poślij na drzewo. Żona może sama nic nieznaczące czary mary odprawić i jej sumienie będzie spokojne.
Pełna wersja