rrrzzz
30.08.14, 12:18
Biorą nadgodziny i zapożyczają się, by posłać córki do prywatnych szkół. Ale nie po to, by w przyszłości zrobiły karierę. Mają nabrać ogłady i poznać bogatego męża, który zarobi tyle, by one nie musiały pracować. Co w tym złego? Te dziewczynki mają dopiero po kilka lat!
kobieta.onet.pl/slub/wychowuja-corki-na-zony-dla-bogaczy/57t0v
Czy kobiety majá to w naturze ze podnieca i imponuje im kasa, prestiz, sukces, bo to łączy się z silą i autorytetem?
No cóż. "Hameryka" do nas przyszła, Wszak amerykańskie dziewczęta (jakieś 70% studiujących) też "idą na Harward" (albo inny Yale czy Stanford) nie po to aby zdobyć wykształcenie, tylko po to, aby "zapoznać" (jak mawiano pod naszą budką z piwem) "dobrego męża". Wiadomo: są (tylko) dwa sposoby na uczciwe, pewne bogactwo i zamożne, dostatnie życie: 1) odziedziczyć (chodzi o spadek) albo 2) "dobrze się wydać za mąż/ożenić". Można też zostać gangsterem lub politykiem, ale to ani uczciwe, ani pewne.
Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?