axyzaa
01.05.15, 18:05
Bartłomiej "Został po nim tylko szalik" Maślankiewicz, były dziennikarz TV Republika, który zasłynął relacją z Marszu Niepodległości, na swoim wideoblogu opowiedział o tym, co dzieje się za kulisami prawicowej telewizji. Według niego sytuacja pracujących w niej dziennikarzy jest "dramatyczna" – m.in. ze względu na warunki płacowe i podejście kierownictwa do tematów politycznych. – Po tym, jak do programu sylwestrowego został mi zaproponowany jako gość Antoni Macierewicz, powiedziałem, że to mój ostatni program – wspomina.
– Od kilku dni dostaję informacje, co dzieje się w stacji, w jaki sposób ludzie są szantażowani i terroryzowani. Władze telewizji można nazwać władzami hipokrytycznymi totalnie. Jeśli krytykuje się władze za to, że zwykłym ludziom nie dają pieniędzy albo grabią państwo, to można za to krytykować, jeśli samemu nie robi się tego samego – opowiada o TV Republice.
Zastrzeżenia Maślankiewicza dotyczą nie tylko warunków zatrudnienia. Chodzi także o upolitycznienie telewizji. Dziennikarz opowiada historię koleżanki z TV Republika, która na portalu społecznościowym umieściła wypowiedź jednego z polityków o tym, że "w PO i PiS są tacy sami bandyci". Ta sama koleżanka podzieliła się linkiem do informacji o posłance PiS, która z pomocą męża wyprowadziła pieniądze z jednego ze SKOK-ów.
– Zanim zdążyłem te informacje skomentować dowiedziałem się, że dziewczyna już nie pracuje. Nie tylko w TV Republika, ale też w tzw. "strefie wolnego słowa" – zaznacza Maślankiewicz. Dodaje, że skandalem jest zwolnienie za publikację treści "nie po myśli osób, które zarządzają stacją".
natemat.pl/141257,szantaz-i-terror-zwolnienie-za-krytyke-pis-bartlomiej-maslankiewicz-ujawnia-kulisy-pracy-w-tv-republika