Co robimy by nasi synowie nie wyrośli na pedofilów

20.08.15, 11:49
"W 2005 roku Dymkowski stwierdził, że z córką koleżanki dzieje się coś złego. Dziewczynka miała wtedy 12 lat. - Bała się wszystkiego, uciekała wzrokiem przed spojrzeniami dorosłych. Była cicha - opowiada. - Poprosiłem koleżankę, żeby zabrała ją do psychologa. Okazało się, że od szóstego roku życia była molestowana przez ojca. Jak to możliwe? Czemu nikt nie zauważył, że coś jest nie w porządku? I ilu takich gnojków codziennie robi krzywdę dzieciom? Dzisiaj ta dziewczyna to wrak."

"Kilka miesięcy później Krzysztof znalazł na internetowym forum mężczyznę, który oferował innym użytkownikom zdjęcia nagich dzieci. Napisał do niego: sam takich zdjęć nie ogląda, ale jego znajomy jest zainteresowany. Dostał zdjęcie kilkuletniego nagiego chłopca. Od razu powiadomił policję. Okazało się, że autor ogłoszeń to doktorant Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli dwa twarde dyski i ponad 900 płyt z pornografią dziecięcą. "Gdyby nie pan Krzysztof, prawdopodobnie w ogóle nie byłoby tej sprawy" - mówił wtedy ówczesny rzecznik komendy w Lublinie Janusz Wójtowicz."

Po pierwsze - czy jesteśmy wyczuleni na sprawy wykorzystywania dzieci, czy jesteśmy pewni, ze coś takiego nie dzieje sie w naszych rodzinach?

Po drugie - pedofile z księzyca nie spadają, co robimy, by nasi synowie nie wyrośli na pedofilów?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,18595520,wroclawski-lowca-pedofilow-mailuje-z-poszukiwaczami-nastolatek.html#MTstream
    • feel_good_inc Nie wysyłamy ich do seminariów 20.08.15, 11:58
      To taki pierwszy środek ostrożności.
      • cyberros To wystarczy? 20.08.15, 14:50
        feel_good_inc napisał:

        > To taki pierwszy środek ostrożności.

        I to wystarczy? Poza tym - do seminarium idzie dorosły człowiek, jak nie chce to jak go wyślesz, a jak chce to jak mu zabronisz?
        • feel_good_inc Re: To wystarczy? 21.08.15, 07:35
          cyberros napisał:
          > I to wystarczy? Poza tym - do seminarium idzie dorosły człowiek, jak nie chce t
          > o jak go wyślesz, a jak chce to jak mu zabronisz?

          Zawsze pozostaje przymusowe leczenie psychiatryczne - przy pewnej dozie szczęścia uda się człowieka uratować od seminarium.
    • brum.pl1 Re: Co robimy by nasi synowie nie wyrośli na pedo 20.08.15, 13:48
      Każdy rodzaj dewiacji, czy zaburzeń emocjonalnych np depresji wiąże się z niską samooceną (przeważnie).
      Dziecko powinno być chwalone, dowartościowane, kochane. Nie tylko dziecko zresztą, ale każdy człowiek na każdym etapie rozwoju, ale koncentrujemy się tu na dzieciach a zatem mówmy o dzieciach. Jeśli dziecko czy młody człowiek jest na co dzień krytykowane, non stop karcone, odzierane z miłości i mądrej opieki, pozostawione samemu sobie, traci kontakt z rzeczywistością, traci prawidłowe wzorce postępowania, podziwia nie to, co powinno, szuka towarzystwa za wszelką cenę, nawet za cenę przynależności do gangu czy innej swołoczy. Człowiek o niskiej samoocenie, przekonany, że rówieśnica go odrzuci, zaczyna szukać spełnienia miłosnego wśród dzieci, bo wie, że małe dziecko jest za słabe, by odrzucić jego zaloty, czy też mu wyperswadować "akty miłosne". Stąd rodzi się pedofilia, i inne "filie".
      Kochajmy zatem dzieci, poświęcajmy im dużo czasu, uwagi, zainteresowania. Rozwijajmy ich zdolności, dostrzeżmy drzemiący w nich potencjał intelektualny, czy inne talenty, chociażby te manualne. Jeśli ktoś tego nie potrafi zrobić, niech się nie bierze za robienie dzieci.
      Do wszystkiego trzeba dorosnąć. A zwłaszcza do wychowania dzieci. Amen.
      • snajper55 Re: Co robimy by nasi synowie nie wyrośli na pedo 20.08.15, 19:49
        brum.pl1 napisał:

        > Każdy rodzaj dewiacji, czy zaburzeń emocjonalnych np depresji wiąże się z niską
        > samooceną (przeważnie).
        > Dziecko powinno być chwalone, dowartościowane, kochane. Nie tylko dziecko zresz
        > tą, ale każdy człowiek na każdym etapie rozwoju, ale koncentrujemy się tu na dz
        > ieciach a zatem mówmy o dzieciach. Jeśli dziecko czy młody człowiek jest na co
        > dzień krytykowane, non stop karcone, odzierane z miłości i mądrej opieki, pozos
        > tawione samemu sobie, traci kontakt z rzeczywistością, traci prawidłowe wzorce
        > postępowania, podziwia nie to, co powinno, szuka towarzystwa za wszelką cenę, n
        > awet za cenę przynależności do gangu czy innej swołoczy. Człowiek o niskiej sam
        > oocenie, przekonany, że rówieśnica go odrzuci, zaczyna szukać spełnienia miłosn
        > ego wśród dzieci, bo wie, że małe dziecko jest za słabe, by odrzucić jego zalot
        > y, czy też mu wyperswadować "akty miłosne". Stąd rodzi się pedofilia, i inne "f
        > ilie".
        > Kochajmy zatem dzieci, poświęcajmy im dużo czasu, uwagi, zainteresowania. Rozwi
        > jajmy ich zdolności, dostrzeżmy drzemiący w nich potencjał intelektualny, czy i
        > nne talenty, chociażby te manualne. Jeśli ktoś tego nie potrafi zrobić, niech s
        > ię nie bierze za robienie dzieci.
        > Do wszystkiego trzeba dorosnąć. A zwłaszcza do wychowania dzieci. Amen.

        Czy to nie dziwne, że aby kierować samochodem, sprzedawać kaszankę czy kupić pistolet trzeba mieć odpowiedni papierek, a do robienia dwóch najważniejszych rzeczy nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji? Te dwie najważniejsze rzeczy to głosowanie w wyborach i wychowanie dzieci.

        S.
        • cyberros Re: Co robimy by nasi synowie nie wyrośli na pedo 20.08.15, 22:09
          snajper55 napisał:

          >
          > Czy to nie dziwne, że aby kierować samochodem, sprzedawać kaszankę czy kupić pi
          > stolet trzeba mieć odpowiedni papierek, a do robienia dwóch najważniejszych rze
          > czy nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji? Te dwie najważniejsze rzeczy to głoso
          > wanie w wyborach i wychowanie dzieci.
          >
          > S.

          Uważasz, ze człowieka można wychować na pedofila lub na nie-pedofila? To zależy od wychowania?
          • snajper55 Re: Co robimy by nasi synowie nie wyrośli na pedo 20.08.15, 22:49
            cyberros napisał:

            > Uważasz, ze człowieka można wychować na pedofila lub na nie-pedofila? To zależy
            > od wychowania?

            Podobno zależy.

            S.
      • cyberros Re: Co robimy by nasi synowie nie wyrośli na pedo 20.08.15, 22:15
        brum.pl1 napisał:

        > Każdy rodzaj dewiacji, czy zaburzeń emocjonalnych np depresji wiąże się z niską
        > samooceną (przeważnie).
        > Dziecko powinno być chwalone, dowartościowane, kochane. Nie tylko dziecko zresz
        > tą, ale każdy człowiek na każdym etapie rozwoju, ale koncentrujemy się tu na dz
        > ieciach a zatem mówmy o dzieciach. Jeśli dziecko czy młody człowiek jest na co
        > dzień krytykowane, non stop karcone, odzierane z miłości i mądrej opieki, pozos
        > tawione samemu sobie, traci kontakt z rzeczywistością, traci prawidłowe wzorce
        > postępowania, podziwia nie to, co powinno, szuka towarzystwa za wszelką cenę, n
        > awet za cenę przynależności do gangu czy innej swołoczy. Człowiek o niskiej sam
        > oocenie, przekonany, że rówieśnica go odrzuci, zaczyna szukać spełnienia miłosn
        > ego wśród dzieci, bo wie, że małe dziecko jest za słabe, by odrzucić jego zalot
        > y, czy też mu wyperswadować "akty miłosne". Stąd rodzi się pedofilia, i inne "f
        > ilie".

        Pedofilia "rodzi się" z niskiej samooceny? Jak będziesz miał niska samoocenę to zaczną podobać ci się seksualnie dzieci? Owszem, jest coś takiego jak pedofilia zastępcza, z powodu ograniczonego dostępu do dorosłych taki człowiek dobiera się do dzieci, zwłaszcza starszych. Ale pedofilia pierwotna, niezastępcza? Wystarczy mu podnieść samoocenę i przestana mu się podobać dzieci?

        > Kochajmy zatem dzieci, poświęcajmy im dużo czasu, uwagi, zainteresowania. Rozwi
        > jajmy ich zdolności, dostrzeżmy drzemiący w nich potencjał intelektualny, czy i
        > nne talenty, chociażby te manualne. Jeśli ktoś tego nie potrafi zrobić, niech s
        > ię nie bierze za robienie dzieci.
        > Do wszystkiego trzeba dorosnąć. A zwłaszcza do wychowania dzieci. Amen.

        No dobrze, a jeśli w takim dziecku "drzemie" pedofilia? Przecież pedofile sami tez byli dziećmi...
Pełna wersja