luska055
03.10.15, 20:25
Witam. Tym razem chciałabym się pochylić na społecznymi korzyściami jakie wynikną z zaprzestania nauczania religii w szkołach. Za mojej młodości na religię chodziło się do kościoła po szkole. Tam się poznawało nowe koleżanki i kolegów nie tylko z własnej szkoły. Nie było to obowiązkowe i tylko i wyłącznie od rodziców zależało czy dane dziecko będzie uczęszczać na lekcje religii. Nie było oceny z religii na świadectwie szkolnym, a w szkole żadne dziecko nie czuło się wykluczone z tego powodu że rodzice są innej wiary lub są osobami niewierzącymi. Rodzice obecnie zwalają wychowanie w wierze katolickiej wyłącznie na szkołę, bo skoro jest tam religia to oni nie muszą się już w to angażować. Często takie dziecko nie chodzi w niedzielę na mszę świętą bo rodzice też nie idą. Religia jest w szkole a kościół parafialny zupełnie gdzie indziej. Rodzice zasłaniają się brakiem czasu, bo są zapracowani i nie będą mieli kiedy dziecka odprowadzać na lekcje religii po szkole. Ale za to mają czas żeby dziecko wozić na rytmikę, naukę tańca, naukę gry na instrumentach, basen, jazdę konną, treningi karate itd. itp. Na to jest czas. Gdyby religia była poza szkołą to rodzice musieliby chodzić z dziećmi co niedziela do kościoła. Dziecko spotykałoby się z innymi rówieśnikami nie tylko że swojej szkoły, a religię by traktowało jako miłe zajęcia dodatkowe. Paradoksalnie Kościół tylko by na tym zyskał, to byłaby większa odpowiedzialność za młodych ludzi w wychowaniu ich w wierze katolickiej a zarazem inne dzieci nie czuły się wykluczone. I w tym przypadku muszę się zgodzić z postulatem podnoszonym przez kandydatów do parlamentu Zjednoczonej Lewicy aby religia wróciła do Kościoła.