Naiwną nastolatką nie jestem.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 09:40
A tak postępuję... Widzę takie zachowanie u innych, drażni mnie to, a u
siebie nie potrafię tego zwalczyć. Gardzę kobietami, które poddały się swoim
mężczyznom, a swojemu pamu pozwalam wodzić się za nos... Dlaczego?
    • bez_senna Re: Naiwną nastolatką nie jestem. 19.09.04, 20:46
      Bo my kobiety się uzależniamy od mężczyzn; tak chciała natura i jest to nie do
      zmienienia.
      • ogolone_jajka Re: Naiwną nastolatką nie jestem. 20.09.04, 00:00
        a my mężczyźni uzależniamy się od kobiet..

        Wyjątkeim jest prałat Jankowski, który uzależnia się od młodych chłopców z biednych rodzin
    • Gość: gaan Re: Naiwną nastolatką nie jestem. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.04, 09:30
      Bo jesteś nie tyle naiwna, co bez swojego zdania, szacunku dla siebie, bez
      zainteresowań, bez celu w życiu... Wymyśl sobie coś jeszcze jak chcesz. Nie
      chcę Cię obrażać, ale juz nie pierwszy raz słyszę (widzę), jak jakaś kobieta
      jęczy, że pozwala facetowi za nią decydować, nie podoba jej się to, a
      jednocześnie nic nie robi, żeby to ukrócić. Jakie to cholernie babskie! To
      fakt, że niekiedy można pozwolić mu zdecydować (szczególnie gdy ma rację!),
      tylko po to, żeby się facet podbudował, że to on ma jaja w tym związku, ale nie
      za każdym razem!! Dziewczyno, pomyśl sobie, czy jest jakaś rzecz, którą chcesz
      osiągnąć i miałabyś ją, gdyby nie Twoja uległość... A teraz pomyśl, czy warto
      rezygnować z niej i z wielu jeszcze innych, które już się zawsze będą
      odwlekać...
      Pocałuj swojego księcia, gdzie sobie tego zażyczy i bądź miłą mamuśką dla
      niego, bo jestem pewna, że nic z tego, co tu napisałam, nie wykorzystasz w
      życiu, więc nie zawracaj d... tylko pomyśl o sobie chwilami, a nie o swoim
      Panu!!
      • Gość: yoolcia Re: Naiwną nastolatką nie jestem. IP: 81.190.155.* 20.09.04, 10:49
        nie znasz swojej ceny -i dlatego uważasz ,że bez niego jesteś niczym!
        ja stosuję metodę "partnerstwo"-przecież niejestem niczyją służącą,a dziecko to nie betoniarka-by miał cementować związek.
        jak się komuś coś nie podoba -to droga wolna!
Pełna wersja