krzysztof2004
25.09.04, 23:18
Choć wielu socjologów jednoznacznie potwierdziło pozytywny wpływ udziału
obecności ojca w życiu dziecka na poziom jego socjalizacji, wszystkie nieomal
instytucje reprezentujące porządek społeczny bronią się przed dostrzeżeniem
tej korelacji. Trudno sobie racjonalnie wytłumaczyć, z czego wypływa ta
niechęć do uznania oczywistego faktu, że brak ojca oznacza dla dziecka
większą podatność na patologie społeczne, która owocuje rosnącą w dzisiejszej
dobie przestępczością, narkomanią, prostytucją i ilością popełnianych
samobójstw. Ta niezrozumiała i autodestruktywna z punktu widzenia społecznego
tendencja przypomina podcinanie gałęzi, na której wszyscy, jako społeczność
siedzimy. Podczas gdy konstatacja tego faktu powinna prowokować wszystkie
instytucje realizujące politykę społeczną nie tylko do obrony "praw ojców",
ale i do aktywnej popularyzacji postaw aktywnego ojcostwa, ciągle mamy do
czynienia z traktowaniem problematyki "ojcowskiej" w kategoriach wstydliwego
tabu.
Więcej: www.wstroneojca.ngo.pl/tata_pl2.htm