Dodaj do ulubionych

Ucieczka od odpowiedzialności?

07.10.20, 21:00
Hej!

Wpadłam, aby się poradzić w pewnej kwestii, która mi osobiście wydaje się nieco niepokojąca, ale z perspektywy osób trzecich może się okazać, że jest wszystko w porządku i nie ma się czym przejmować.
Otóż... jestem studentką drugiego roku psychologii (wiem, powinnam "zdiagnozować" się sama :p). Cieszą mnie te studia, interesuję się tym tematem i ogólnie jest w porządku. Jestem na tym etapie, że chciałabym poszerzać swoje horyzonty i próbuję oprócz studiów, różnych wolontariatów. W zeszłe wakacje podjęłam się jednego z nich. Wiadomo, jak to wolontariat - najpierw jest kurs przygotowawczy. No i podczas tego kursu było spoko, podobało mi się, ale kurs się skończył i przyszło mi zmierzyć się samej z klientami (takie poradnictwo psychologiczne na telefon). Odbyłam jedną kilkugodzinną zmianę, podczas której stwierdziłam, że nie podoba mi się ta robota, że nie chcę tego robić na dłużej. Dałam sobie tydzień czasu na podjęcie ostatecznej decyzji, ale po tym tygodniu nic się nie zmieniło i definitywnie zrezygnowałam z tego wolontariatu. No i tu pojawiają się moje wątpliwości, bo niby czuję, że to jednak nie jest to, co mi się podoba, ale z drugiej strony zastanawiam się, czy tłumaczenie "nie czuję tego" nie jest jedynie wygodną wymówką, aby od tego zadania uciec. Ogólnie odnoszę takie wrażenie, że sam proces zdobywania wiedzy (w końcu kurs przygotowawczy był dla mnie nową wiedzą w temacie postępowania z klientami, którzy mają problemy natury emocjonalnej) był dla mnie fajny, miły i przyjemny, ale jak przyszło co do czego, odwidziało mi się.
Jeszcze do niedawna wychodziłam z założenia, iż jestem osobą, która od samego początku musi poczuć "to coś" aby kontynuować działanie, ale w tym momencie już sama nie wiem, co o tym sądzić.
Uważacie, że to jest normalne, że po kursie przygotowawczym, jak doszło co do czego, zrezygnowałam, bo poczułam, że to nie to? Czy po prostu tak mi jest wygodniej myśleć i po prostu uciekłam od odpowiedzialności?
Wiem, że najważniejsze jest słuchać siebie i za tym podążać, ale boję się, że już zawsze ta droga do celu będzie ekscytująca dla mnie, a jak przyjdzie co do czego, po prostu zrezygnuję.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka