Likwidacja rozwodów

26.11.04, 14:49
Co myślicie o pomyśle zlikwidowania instytucji rozwodu. Może wtedy ludzie
rozsądniej podchodzili by do małżeństwa. Zniknęły by napewno fikcyjne
małżństwa i również fikcyjne rozwody.
__
Lukiz
    • zosienka23 Re: Likwidacja rozwodów 26.11.04, 15:15
      przeciez w Kosciele Katolickim nie ma czegos takiego jak rozwod, malzenstwo
      jest nierozerwalne, a czy wszyscy bioracy slub koscielny o tym aby tak naprawde
      wiedza?? watpie.
      Jesli by bylo tak, ze nie ma zadnej mozliwosci rozstania sie malzonkow, bez
      wzgledu na sytuacje, to chyba malo kto by sie na malzenstwo decydowal...bo
      ryzyko zawsze jest.
      Ale mysle, ze Tobie chodzilo o to, ze obecnie ludzie zbyt lekko podchodza do
      malzenstwa i rozwodu, owszem - zgadzam sie, ale przypadki sa rozne.
      • Gość: ADAM Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:17
        A ja myślę,że to dobry pomysł..tak jak papież może dać, w wyjątkowych
        przypadkach ROZWÓD kościelny. tak cywilny powinien, jeśli juz, dawać
        ...hmm. PREZYDENT..
        • Gość: aniucha Re: Likwidacja rozwodów IP: *.osk.enformatic.pl 26.11.04, 15:28
          chodzi o "kwit", chyba nie? małżeństwo to "twórczość" w duecie
        • Gość: wszechwiedzacy Re: Likwidacja rozwodów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.04, 20:14
          Nie ma czegos takiego jak ROZWOD koscielny. Papiez nie udziela ROZWODOW
          koscielnych. A teraz z powrotem do szukania, gdzie popelniles blad. Jak go
          zrozumiesz, mozesz pisac nawet wszystko wielkimi literami.

          PS nie pisz o wyjatkach, bo wyjatki to nie ROZWOD koscielny.
          • Gość: ADAM Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 17:35
            Oj nie chodzi kolega do kościoła to nie wie...SĄ ROZWODY KOŚCIELNE...
            MOJA ZNAJOMA ROZWIODŁA SIĘ , GDY MĄŻ OZNAJMIŁ ŻE JEST GEJEM...i dostała
            rozwód...to tylko przykład.... w historii znajdziesz tych przykładów więcej...
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 26.11.04, 18:23
        Oczywiście że chodziło mi o likwidację rozwodów w sensie prawnym. Wykreślenia z
        prawa możliwości wzięcia rozwodu.
        Fakt że można wziąć ślub a potem tak sobie rozwieść się wpływa negatywnie na
        powagę tej instytucji.
      • Gość: compaq Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 23:37
        zosienka23 napisała:

        > przeciez w Kosciele Katolickim nie ma czegos takiego jak rozwod, malzenstwo
        > jest nierozerwalne, a czy wszyscy bioracy slub koscielny o tym aby tak
        naprawde
        >
        > wiedza?? watpie.

        a kto tu mowi o rozwodzie koscielnym?

        > Jesli by bylo tak, ze nie ma zadnej mozliwosci rozstania sie malzonkow, bez
        > wzgledu na sytuacje, to chyba malo kto by sie na malzenstwo decydowal...bo
        > ryzyko zawsze jest.

        malo ktorego katolika w tym kraju to obchodzi. biora slub koscielny bo sukienka
        ladna, bo rodzina naciska, bo obrzadek fajny, bo taka tradyjcja.

        > Ale mysle, ze Tobie chodzilo o to, ze obecnie ludzie zbyt lekko podchodza do
        > malzenstwa i rozwodu, owszem - zgadzam sie, ale przypadki sa rozne.

        otoz to
      • Gość: P.S.J. Re: Likwidacja rozwodów IP: *.itpp.pl 29.11.04, 10:30
        Ale ślub kościelny nie wywołuje żadnych skutków prawnych :) wiec gadanie o
        nierozerwalności małżeństwa w kk nijak się ma do postulatów autora wątku :D
        • zosienka23 Re: Likwidacja rozwodów 02.12.04, 09:29
          tak, wiem ze chodzilo o slub cywilny.Pwiedzialam jednak o slubie koscielnym,
          gdzie nie ma rozwodu, a ludzie mimo tego "zakazu" rozchodza sie, choc to wbrew
          prawu, tutaj akurat wbrew prawu koscielnemu. Probuja uniewazniac itd. Dlatego
          mysle, ze tak byloby tez z rozwodem cywilnym, szukaliby luki w prawie albo po
          prostu "lamali parow":) Zakaz sprawilby moze tylko to, ze nie byloby slubow
          fikcyjnych i rozwodow (np. z cudzoziemcem, dla kasy).
          Mysle, ze decyzja o rozwodzie nikomu nie przychodzi latwo, a jesli komus
          przychodzi jak pstrykniecie palcem..to by sie jakims artykulem w ustawie tez
          nie przejal. (no chyba ze kary wiezienia, grzywny..itd..:))
          • zosienka23 Re: Likwidacja rozwodów 02.12.04, 09:30
            "łamali prawo" naturalnie a nie "parow"..:) jeju, co mi wyszlo??:)
    • Gość: swen Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 21:02
      taki sam głupi jak pomysł zlikwidowania instytucji małżeństwa (nie ma małżeństwa
      nie ma rozwodu proste)
    • Gość: compaq Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 23:38
      mysle, ze glupszego pomyslu nie bylo na tym forum.
      a mozna wiedziec w czym przeszkadzaja ci fikcyjne malzenstwa i rozwody?
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 16:21
        jeśli ustalamy jakieś prawo emigracyjne, to nie po to by przyjeżdżali do nas
        obckrajowcy wykorzystując instytucję małżeństwa. Należy być konsekwentnym nawet
        jeśli nie podobają nam się prawa emigracyjne.
        Tak samo jeśli dajemy przywilej podatkowe małżeństwom, to nie robimy tego z
        powodu naszego widzimisie, tylko zakładamy że należą się przywileje ludziom
        którzy będą mieli dzieci w przyszłości. A chcemy mieć w kraju dzieci, by nas
        utrzymywały gdy będziemy starzy.
        • Gość: Ania Re: Likwidacja rozwodów IP: *.aine.pl 27.11.04, 21:51
          A chcemy mieć w kraju dzieci, by nas
          > utrzymywały gdy będziemy starzy.

          Współczuję Twoim dzieciom. Ty ich z pewnością nie powinieneś mieć !!!!!!!!!1
          • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 21:53
            Aniu takie zycie..
            rola mlodego pokolenia jest pracowac na starsze.
          • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 22:15
            A ja znałem kiedyś anie i była mądrzejsza niż ty. każdy wie że niezależnie od
            posiadanych pieniędzy emeryci nie muszą pracować bo ISTNIEJĄ inni ludzie którzy
            pracują.
            ps: nie chcę dyskusji nie na temat.
    • mr_pope Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 11:31
      > Zniknęły by napewno fikcyjne małżństwa i również fikcyjne rozwody.

      I byłoby z tego tylko tyle.
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 16:11
        Śmiem dostrzec inne aspekty. Małżeństwo posiada pewne przywileje podatkowe a
        także wiele innych. Dlaczego tak go się domagają homoseksualne pary.
        Zlikwidowanie rozwodów oznaczało by, że w życiu można by się pobrać tylko RAZ.
        Jeśli uważasz, że źle się wydałeś za pierwszym razem, państwo nie da ci
        możliwości wstąpić w formalny związek po raz drugi. W "towarzystwie" nie będzie
        można kolejnej wybranki przedstawić:-to jest moja żona. Będzie można tylko
        powiedzieć: oto moja konkbina.
        • perturbacja Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 16:30
          Zarówno malżeństwa jak i rozwody mają różne przyczyny.
          A co ze zdradą? Oszustwem? A co jeżeli jedna ze stron zostala np. skrzywdzona i
          nie chce być w związku z malzonkiem a chce mieć klasyczną rodzinę, której
          przyslugują korzyści z formalizacji związku? Na ogól malżeństwa nie rozpadają
          się z blachych przyczyn. Czy facet którego żona się szlaja nie może zalożyć
          roziny z kimś innym? Czy bita babka nie może mieć kolejnego męża? Dlaczego?
          Jeden z najglupszych pomyslów o jakim slyszalam. A kościól nie daje rozwodów,
          ale malżeństwo można unieważnić.
          I jakim prawem państwo ma mi mówić kto może być moim mężem a kto konkubentem?
          • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 19:58
            Wcale nie twierdzę kategorycznie że to dobry pomysł, zachęcam tylko do
            dyskusji. Nie mam wyrobionego zdania ne ten temat niemniej w dyskusji opowiadam
            się za, na tej samej zasadzie jak jestem w stanie argumentować za i przeciw
            aborcij.

            Jakie ma państwo korzyści z osób które źle sobie dobierają partnerów, płodzą
            dzieci, a potem wychowują te dzieci w rozbitych rodzinach. Żadną. Dlatego niech
            sobie te osoby tworzą rodzinę nową, ale bez możliwości wzięcia ślubu
            państwowego. Bo przecież nie mamy pewności czy znowu "nie trafią źle" i znów
            nie będą się rozwodzić i posiadać dzieci z kolejnego nieudanego związku. A tego
            byśmy chyba nie chcieli. Może niemożliwość rozwodu uchroniłaby nie które panie
            przed biciem, tzn lepiej by sie przed ślubem zastanowiły i nie wychodziły za
            pierwszego lepszego zanimm by go nie poznały na tyle, by mieć pewność że je
            potem niespodziewanie nie uderzy.
    • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 17:06
      zlikwidujmy instytucje malzenstwa ;)
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 19:59
        O tym też można podyskutować. Załóż nowy wątek.
        • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 21:47
          dlaczego nowy watek?
          likwidacja rozwodu prowadzilaby do likwidacji malzenstw.
          slub w takim wypadku bylby niczym samobojstwo - decyzja ostateczna i
          nieodwolalna, malo kto podjaby takie wyzwanie;)
          • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 22:06
            rzeczywiście. gdy chrześcijanie w prowadzili małżeństwo bez rozwodów
            doprowadziło to do zlikwidowania małżeństwa. Po prostu nikt nie brał ślubów w
            średniowieczu i dopiero gdy wprowadzona rozwody państwowe, ludzie zaczęli się
            pobierać.
            • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 22:19
              ejjj.. przez te kilka wiekow przyzwyczilismy sie do pewnych swobod. gdyby je
              odebrac z dnia na dzien ludzie podniesliby wrzask.
              z sredniowieczem oczywiscie masz racje ale ono dawno minelo. ba, czesc ludzi ma
              w nosie boga, religie i slub koscielny - a to trzymalo owczesne spleczenstwo w
              ryzach.
              • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 22:30
                zapewniam cię że dla kogoś kto bierze ślub nie powinno być różnicy czy się może
                rozwieść w przyszłości czy nie. A jeśli jest różnica to nie powinien się ten
                ktoś żenić lub wychodzić za mąż
                • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 27.11.04, 22:38
                  tez tak uwazam ale zycie lubi platac figle. ktos kto przez 15 lat wydaje sie
                  byc idealem nagle zmienia oblicze. ludzie sie zmieniaja i to jest normalne.
                  niestety nie zawsze na lepsze. zmieniaja tez poglady na to co dla nich wazne,
                  jak chca zyc i z kim chca zyc. ingerencja w takie decyzje smierdzi mi
                  totalitaryzmem i tyrania.
                  • Gość: lukiz Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 00:15
                    to nie chodzi o zmuszenie kogoś do życia na siłe z kimś, tylko po prostu nie
                    można drugi raz wziąć ślubu państwowego. Można sobie żyć jak się komu podoba
                    tylko nie ma się tego jednego przywileju jakim jest zalegalizowane małżeństwo.
    • oszolom.z.radia.maryja wspaniały pomysł! 27.11.04, 22:40
      trzeba to wcielic w życie jak najszybciej!
    • Gość: Abaddon Każdy kij ma dwa końce. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 23:02
      W dzisiejszych czasach związek na całe życie to ewenement - ludzie albo będą
      cierpieć w nieudanych związkach, albo w ogóle nie będą się pobierać. Wiesz,
      kiedyś podejście do małżeństwa było zupełnie inne. Małżeństwo ma promować
      rodzinę - czyli jest to inwestycja w przyszłe pokolenia. Coraz więcej ludzi ma
      to obecnie w d****. Dlatego prędzej chyba dojdzie do likwidacji samego
      małżeństwa, co mnie wcale nie przeraża.
    • Gość: helga Re: Lukiz sam się zlikwiduj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 18:46
    • grzecznagrzeszna Re: Likwidacja rozwodów 30.11.04, 00:51
      Całkowita likwidacja rozwodów? - nie, to nie przejdzie.Mozna tym komuś
      wyrządzić wielką krzywdę. Wartałoby jednak pomyśleć nad większą ochroną
      małżeństwa i rodziny.

      1. Większe utrudnienia w uzyskaniu rozwodu. W dzisiejszych czasach najczęściej
      jest to banalnie wręcz proste (zwłaszcza gdy nie ma majątku i dzieci, badź
      dzieci są dorosle, a oboje się zgadzają). "Sorry, kochanie, znalazłem/łam sobie
      młodszą, ładniejsza, lepszą, więc papa. Rozwód bez orzekania o winie, tak? Nie
      chcemy przecież brać brudów w sądzie." Nietaktem jest dziś niezgodzić się na
      rozwód w takiej sytuacji: "Nie kocham Cię już, nie mam więc zobowiązań". jak
      się nie zgodzisz, to uznają cię za złośliwca, dewotę, fanatyka itd. A jednak
      nie wszystko jest w porządku. Taka zgoda na rozwod i łatwe jego uzyskanie mówi
      rozwodnikom: "Wszystko jest ok, jesteście ludźmi jak najbardziej w porządku,
      nic się nie stało, wiele osób tak robi, macie czyste sumienie". Jakie to proste
      dzis mieć czyste sumienie, prawda?
      2. Rozwodnik nie ma prawa powtórnie zawrzec małżeństwa. Pozostaje mu konkubinat
      i brak przywilejów jakie z małżeństwa wynikają. Najczęściej bywa tak, że nie
      sprawdził się raz, nie sprawdzi się i drugi raz. Statystyki jednoznacznie
      pokazują, że drugie i trzecie małżeństwa są najmniej trwale.

      Małżeństwo to powazna instytucja i nie mozna z niej kpić. Zaś współczesne
      podejście do składanej przysięgi, nie ważne czy w Kościele, czy w USC zakrawa
      na kpinę - łatwo przyszło, łatwo poszło. Może obwarowania prawne dotyczace
      rozwodów sprawią, że ludzie pomyslą dwa razy zanim się pobiorą, a potem 100
      razy będą próbowali naprawić związek, zamiast pisać od razu pozew o rozwód.
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 01.12.04, 18:57
        W praktyce likwidacja rozwodów polegała by na niemożliwości wzięcia
        ślubu "państwowego" drugi raz.
        A utrudnianie rozwodów niczego nie zmieni moim zdaniem.
        • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 01.12.04, 19:53
          czyli dzieci z drugiego zwiazku mialyby byc bekartami?
          nie wiem czy to dobry pomysl....
          dlaczego niewinne dzieci maja ponosic konsekwencje za rodzicow?

          dlaczego w przypadku drugiego udanego zwiazku, ktory bylby szczesliwym
          aczkolwiek konkubiantem ludzie maja zostac pozbawieni:
          - informacji w szpitalu na temat zdrowia partnera
          - podejmowania decyzji o sposobie leczenia partnera
          - mozliwosci wspolnych zeznan podatkowych
          - moziwosci dziedziczenia
          - mozliwosci aby i oni i ich dzieci mieli to samo nazwisko i nie zostali
          narazeni na ostracyzm spoleczny
          - mozliwosci podejmowania decyzji finansowych w imieniu partnera, ktory z jakis
          powodow nie moze ich podjac
          - dlaczego tez w przypadku gdy ludzie tacy zyja jak normalna rodzina a jedno z
          nich bedzie niewyplacalne - drugie nie bedzie zobowiazane w swietle prawa do
          spaty dlugu


          ten pomysl to wiecej szkody niz pozytku;)


          ale fantazjuj sobie dalej ;)
          • grzecznagrzeszna Re: Likwidacja rozwodów 01.12.04, 22:00
            > czyli dzieci z drugiego zwiazku mialyby byc bekartami?
            > nie wiem czy to dobry pomysl....
            > dlaczego niewinne dzieci maja ponosic konsekwencje za rodzicow?

            Może dlatego, że kiedyś popełnili poważny błąd, a za błędy trzeba płacić? Prawo
            rodzinne jest niedoskonałe, nie ma zadnych sankcji z powodu jego złamania.
            Sankcje przecież oprócz kary, mają pełnić funkcję wychowawczą oraz odstraszać
            kolejnych chętnych do łamania prawa. Tymczasem prawo nie ingeruje, a
            społeczeństwo głaszcze rozwodników po główkach. Przysięga i honor w
            dzisiejszych czasach nie mają znaczenia. Liczy się komfort i własna wygoda.
            • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 01.12.04, 22:11
              grzecznagrzeszna napisała:

              > > czyli dzieci z drugiego zwiazku mialyby byc bekartami?
              > > nie wiem czy to dobry pomysl....
              > > dlaczego niewinne dzieci maja ponosic konsekwencje za rodzicow?
              >
              > Może dlatego, że kiedyś popełnili poważny błąd, a za błędy trzeba płacić?

              dzieci maja za to placic???

              Prawo
              >
              > rodzinne jest niedoskonałe, nie ma zadnych sankcji z powodu jego złamania.
              > Sankcje przecież oprócz kary, mają pełnić funkcję wychowawczą oraz odstraszać
              > kolejnych chętnych do łamania prawa. Tymczasem prawo nie ingeruje, a
              > społeczeństwo głaszcze rozwodników po główkach. Przysięga i honor w
              > dzisiejszych czasach nie mają znaczenia. Liczy się komfort i własna wygoda.

              malzenstwo jest umowa cywilno-prawna i jak kazda inna moze podlegac rozwiazaniu.
              • Gość: thistle Re: Likwidacja rozwodów IP: *.crowley.pl 02.12.04, 01:18
                Więcej szkody jak pożytku, religia ma niewielki wpływ na życie ludzi, państwo
                miało by jeszcze mniejszy. Ucierpiałyby dzieci z ponownych związków
                (cywilny "grzech pierworodny"???) Tradycja slubów jest mocna, ale też straciła
                by na wartosci, a przyrost naturalny byłby jeszcze bardziej ujemny.
                • Gość: thistle średniowiecze IP: *.crowley.pl 02.12.04, 01:34
                  Obawiam się jednak, ze w średniowieczu małzeństwo nie było specjalnie na
                  piedestale, nie udzielano go nawet w kościele, ale przed jego bramą(Chaucer)
                  Dopiero na Soborze Trydenckim (XVIw) stwierdzono, że musi bezwarunkowo udzielać
                  go ksiądz, a pierwsze encykliki dot. nierozerwalnosci sa bodajże z XIXw., jako
                  reakcja na instytucję rozwodu cywilnego.

                  www.medieval-weddings.net/marriage_laws.htm
                  • pia.ed Popularne zycie bez slubu! 02.12.04, 10:01
                    Ciekawe to co napisalas, myslalam ze instytucja malzenstwa jest "stara jak
                    swiat"!

                    Na zachodzie coraz czesciej nie zawiera sie wcale malzenstw, tylko zyje
                    w "wolnym" zwiazku. Ma sie dzieci, kupuje wspolnie dom, zaklada firme.
                    Ta forma jest tak popularna, ze nikt nie nazywa dzieci "bekartami", bo wtedy
                    co drugie dziecko byloby "bekartem", ani nie nazywa sie kobiety konkubina, co
                    wg mego odczucia ma znaczenie negatywne.
                    Takie pary zazadaly zrownania ich zwiazku z malzenstwem i tego celu dopiely.

                    Mieszkaniec kraju nie musi zawierac fikcyjnego slubu z cudzoziemka, wystarczy
                    ze poda ze mieszkaja razem w formie "podobnej do malazenstwa" (taka jest
                    oficjalna definicja.
                    • Gość: thistle Re: Popularne zycie bez slubu! IP: *.crowley.pl 02.12.04, 10:26
                      Nie znalazłam tego artykułu w sieci, ale jakiś czas temu, w wywiadzie z
                      antropologiem bodajże, przedstawiono, że w czasach prehistorycznych ludzie
                      wiązali się w pary srednio na siedem lat - do czasu usamodzielnienia się
                      wspólnego potomstwa w zdobywaniu pokarmu;) (to był duzy format lub polityka,
                      nie mogę teraz odnaleźć)
                      • desmo74 Re: Popularne zycie bez slubu! 02.12.04, 11:14
                        Hhhmmm...co 7 lat mówisz...To by się mogło niektórym bbbaaarddzzooo podobać ;-)

                        Wracając do głównego wątku - likwidacja rozwodów, czy nawet likwidacja
                        instytucji małżeństwa, za wiele by pewnie nie zmieniła...To kwestia hierarchii
                        wartości. Wierność wyznawanym ideałom, złożonym obietnicom...umiera...Bo jak
                        pogodzić to ze sławetną elastycznością, zdolnościami adaptacyjnymi do
                        zmieniajacej się rzeczywistości...Gdy połączymy to jeszcze z "trudnością" życia
                        w małżeństwie (wymagajacym wiele permanentnego wysiłku), to sami widzicie...

                        Pozdrawaim ciepło małżonków, narzeczonych, kociłapków, singli i wszystkie inne
                        kombinacje ;-)
                        D.
          • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 02.12.04, 20:00
            cytat:
            "czyli dzieci z drugiego zwiazku mialyby byc bekartami?
            nie wiem czy to dobry pomysl....
            dlaczego niewinne dzieci maja ponosic konsekwencje za rodzicow?"
            Z tej samej przyczyny, z której konsekwencje będą ponosiły dzieci z pierwszego
            związku. Czemu martwisz się bardziej o te drugie dzieci niż o te pierwsze.
            • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 02.12.04, 21:34
              dzieci urodzone ze zwiazku malzenskiego nie sa bekartami...
              • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 03.12.04, 13:27
                lepiej być bękartem mając ojca i matkę oraz normalny dom, czy też nie być
                bękartem i być wychowywanym przez jedno z rodziców?
                • ruda_szczurka Re: Likwidacja rozwodów 03.12.04, 13:55
                  lepiej nie wprowadzac do prawa takich zmian, ktore prowadza do powyzszych
                  dylematow.
                  • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 03.12.04, 14:21
                    Właśnie chodzi o to czy wprowadzenie likwidacji rozwodów nie zredukowało by
                    liczby dylematów. :-)
                    Bo obecnie są dylematy. NP: Mam dzieci i rozwądzę się z żoną. Czy żenić się
                    drugi raz i znów mieć dzieci w nowym związku? A tak dylematów nie ma. Ożenić
                    się nie mogę, więc bękartów nie powinienem mieć, muszę wychować "stare" dzieci.
                    Oczywiście takie rozważania są bardzo naiwne ;-)
                    • Gość: x Re: Likwidacja rozwodów IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.12.04, 10:10
                      Naprawdę posługujecie jeszcze kategoria "bękartów"? Współczuje...
                      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 06.12.04, 15:23
                        dzięki
    • snajper55 Re: Likwidacja rozwodów 02.12.04, 21:23
      llukiz napisał:

      > Co myślicie o pomyśle zlikwidowania instytucji rozwodu. Może wtedy ludzie
      > rozsądniej podchodzili by do małżeństwa. Zniknęły by napewno fikcyjne
      > małżństwa i również fikcyjne rozwody.

      Można też zlikwidować małżeństwa. To także spowodowałoby zniknięcie fikcyjnych
      ślubów i fikcyjnych rozwodów.

      S.
    • Gość: Mark Falsz! IP: *.arcor-ip.net 03.12.04, 07:29
      pozostaloby mase fikcyjnych malzenstw.
      a do tego ludzie w ogole ostrozniej mysleliby o malzenstwie.
      i byloby mas zwiazkow na kocia lape.

      to juz przerabialismy w historii.
      • llukiz Re: Falsz! 03.12.04, 13:31
        mam wrażenie że nie czytaliście co było napisane wcześniej.
        • Gość: awoni Re: Falsz! IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 06.12.04, 00:47
          mysle, ze cos tu jest "na rzeczy". I wydaje mi sie, ze sprawe zalatwilaby
          kwestia ekonomiczna - np. alimenty nie tylko na dzieci, ale i na zone (ktora
          zrezygnowala z kariery, pracy, stanowiska...etc. dla rodziny, bo maz zaczynal
          nowa prace, doskonalil sie, robil doktorat....etc.) i maz musialby sie
          zastanawiac na kazdej "delegacji" gleboko zastanowic, czy mu sie to opłaca,
          dla "młodej, ładniejszej...." nie byl by juz tak atrakcyjnym kąskiem. dzis w
          Polsce zona zostaje z dziecmi - czesto bez mieszkania (bo jego rodzice im dali,
          a to co dali jej to przejedli), bez, albo bez porownania gorsza pensja (no i
          oczywiscie 170 zl), spracowana, po stosie nieprzespanych nocy i juz -
          nieatrakcyjna tym samym. czy ktos sie oglada za porzucona z 3 dzieci? czy one
          zechca "obcego " w domu? tylko ekonomia cos tu zalatwi
    • nauma Re: Likwidacja rozwodów 03.12.04, 16:37
      Jeżeli w życiu można byłoby tylko raz się ożenić / wyjść za mąż, to równie
      sensowne byłoby zakazanie więcej niż raz:
      - kupowania mieszkania
      - sporządzania testamentu
      - wstępowania do wspólnoty religijnej.
      Owszem, jeśli znajdą się chętni, mogą się umówić, że nigdy się nie rozwiodą.
      Ale... Niby decyzja o małżeństwie powinna być przemyślana i z reguły jest (nie
      mówię o ślubach z okazji ciąży), ale nikt nie jest w stanie przewidzieć tego,
      co będzie za kilka, kilkanaście lat. Ludzie się zmieniają, zmieniają się ich
      charaktery, filozofie życiowe, sposób życia. I po kilku latach okazuje się, że
      słodka żonka zamienia się w megierę, a kochany mężuś nie wytrzymuje stresów i
      zaczyna pić...
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 06.12.04, 15:37
        W twoim przypadku sensowne było by wprowadzenie:
        -tylko raz naisać coś głupiego.
        I potem byłby zakaz i pisał(a) byś tylko mądrze.
        Twoje porównania świadczą o kmompletnym niezrozumieniu tematu, ale nie tylko o
        tym...
        "jeśli znajdą się chętni, mogą się umówić, że nigdy się nie rozwiodą"
        pokaż mi ludzi którzy biorąc ślub, tak się nie umówiali.

        W dalszej części piszesz że ludzie są poj..ani. Zgadzam się i uważam że nie
        należy takich wybierać sobie do małżeństwa, najwyżej na krótki związek.
    • Gość: rybka Re: Likwidacja rozwodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 16:08
      a wlasciwie to logicznie rzez biorac, USC czy Kosciol powinny rownie wnikliwie
      badac przyczyny zawarcia malzenstwa jak przyczyny rozwodu czy uniewaznienia
      slubu koscielnego.....moze byloby mniej rozpadów!!!!
      • llukiz Re: Likwidacja rozwodów 06.12.04, 19:29
        Ależ kościół bada... Chodzi się i zalicza kursy przedmałżeńskie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja