Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!!

12.12.04, 00:27
Dlaczego wy każdego chuligana nazywacie dresiarzem? Dresiarz chodzi w dresach
i imprezuje. A was jakieś wieśniackie łachmyty zaczepiały i już "Ojej, dresy
mnie zaczepiały, ojej ojej." Co, może powiecie, że "dresiarz" to jest
odpowiednik słowa "złodziej" ? Mnie wiele razy kroili i bili, ale ŻADEN z
nich nie miał na sobie dresu! Po prostu byli to ludzie normalnie ubrani! Co,
może Gołota to też dresiarz, bo kogoś tam pobił na Dyskotece? A jak was skroi
jakiś pan w garniturku to też to będzie dresiarz? Ale co z tego, że ja to wam
piszę, jak do was i tak NIC nie dociera, wy dalej swoje. Jetesście żałośni. Na
pewno zaraz mi ktoś odpisze "Dresy to, dresy tamto, okradły mnie, pobiły mnie".
    • Gość: blq mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 00:55
      Wiesz, jestem tu nowy na tym forum i tez mnie dziwi, kogo tu sie nazywa
      "dresem". Kiedys (8-10 lat temu) dresiarz bylo to okreslenie zlodzieja
      samochodow. Dresiarz, bo w dresie sie lepiej pracuje. Dres nie krepuje ruchow.

      Oczywiscie rownoleglym dresiarzem byl typowy discopolowiec, czlowiek owszem,
      skory do bitki, ale bil tylko pod wplywem % i raczej wylacznie "przyjezdnych".
      Dla tego pokroju ludzi dres byl odswietnym ubraniem na dyskoteke wlasnie.

      Dzis "dres" uzywa sie do wszystkiego. Mozna powiedziec, ze dresem wyciera się
      gębe i dupe. Ale czemu? Czy ktos tu ma kompleksy? Nie wiem, zastanawiam sie
      tylko. Moze to spisek "garniturowcow"? (nota bene ludzi rownie skrzywionych, co
      dresiarze?)

      Powiem tak: dres dresowi nierowny. Zarowno w sesie czlowieka, jak i ubrania.
      Bezposrednim nastepca Dresa Discopolowca jest Dres Lanser sluchajacy klubowej
      muzy z MTV i jezdzacy do Manieczek. Ten dres sie nie bije, bo nie potrzebuje.
      Ten dres sie bawi.

      Zlodzieji samochodow tez jakby troche mniej. Czy nadal kradna w dresach? Pewnie
      tak, ale ksywka "dresiarz" tak sie rozmyla, ze juz na pewno nie oddaje w pelni
      ich 'subkultury'.

      A jaki podstawowy blad popelniacie, drodzy Forumowicze? Nazywacie "dresami"
      BLOKERSÓW, ludzi noszących co najwyżej hiphopowe BLUZY DRESOWE, jednak to troche
      za malo, by nazwac ich 'dresami'. Nosza to co w ich kregach sie nosi, a jak
      wiadomo kazdy teraz chce byc 'gangsta'. Blokersi czy szalikowcy maja niewiele
      wspolnego z dresami-zlodziejami aut, a tym bardziej ZERO wspolnego z bywalcami
      dyskotek, ludzmi raczej zamoznymi i wyznajacymi zupelnie inne wartosci.
      • neostrador Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 12.12.04, 01:14
        No widzisz, ty chociaż wytłumaczyłes sprawę jasno! Ja własnie jestem dresem co
        się bawi.

        PZDR
        • neostrador Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 12.12.04, 01:26
          A jak jestem dresem bawiącym się, to powienienem być ostrzyżony (prawie) na łyso
          czy powinienem mieć normalne włosy i na żelu? Bo na łyso chyba się golą
          dresiarze-kibole, a dresiarze-imprezowicze mają włosy na gel.

          No i wszystko jasne. Ludzie dresiarzami nazywają blokersów, którzy chodzą w
          firmach Clinic, Fubu, Lord itd. Brawa dla inteligentnych, według których są to
          firmy dresowe. Haha! To są firmy hiphopowe (nie wiem jak to inaczej nazwać!) a
          firmy dresowe to wiadomo - adidas, nike, puma, reebok.

          I jeszcze raz gratuluję Ci wytłumaczenia całej sprawy. Dokładnie to miałem na
          myśli, co napisałeś.
          • Gość: blq Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:34
            Wiesz... ludziom niezaglebiajacym sie w te tematy jakos trudno to zrozumieć. I
            faktem jest, ze przyjelo sie "dres" nazywac bandyte. To krzywdzace dla
            prawdziwych dresow-imprezowiczow, wiem. Moze po prostu nie identyfikuj sie z
            byciem dresem? Nazywaj siebie Raverem (od muzyki rave, ktora zapewne, podobnie
            jak ja - lubisz) albo Manieczkowcem, albo... sam nie wiem... fryzura tak
            naprawde jest malo istotna, ja np czasem gole sie na pałe, a czasem nakładam
            żel... dobrze mi i w tym i w tym.

            Za to kłopot widze w niektórych markach odzieżowych:
            - po pierwsze, blokerstwa raczej nie stać na FUBU, ani na krajowego CLINICA czy
            MASSA. oni ubieraja sie w bezfirmowe, śmierdzące ubranka z rynku :)
            - po drugie, niektóre brandy, np ECKO, są noszone zarówno przez hiphopowców, jak
            i lubiących dresy (nie nazywajmy ich dresiarzami).

            pozdr:)
            • blinski Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 22.12.04, 22:03
              > Za to kłopot widze w niektórych markach odzieżowych:
              > - po pierwsze, blokerstwa raczej nie stać na FUBU, ani na krajowego CLINICA
              czy
              > MASSA. oni ubieraja sie w bezfirmowe, śmierdzące ubranka z rynku :)
              > - po drugie, niektóre brandy, np ECKO, są noszone zarówno przez hiphopowców,
              ja
              > k
              > i lubiących dresy (nie nazywajmy ich dresiarzami).



              hm, jesli blokerstwa nie stac, to kto to kupuje? biznesmeni?
              miejskie blokerstowo jak najbardzije na to stac, blokers z ochoty czy ursynowa
              w zyciu nie pomyslalby o wyjsciu na ulice w bezfirmowym dresie. co najwyzej
              jakis biedny wiesniak, probujacy sie wkupic w laski grupek wystajacych pod
              klatkami czy siedzacych na osiedlowych laweczkach, badz tez osobnik, ktoremu
              wydaje sie ze moze na to skubnac jakas panne.. byc moze wczesna gimnazjalistke,
              lecaca na 'kulture hiphopowa' (haha).. chociaz one tez calkiem niezle orientuja
              sie w markach:)
              • blq Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 23.12.04, 18:35
                "Blokers z Ochoty czy Ursynowa..."

                Troche sie nie rozumiemy. Piszac o blokersach mialem na mysli odlam agresywny, z
                tzw "underclass". Czyli tych, ktorzy sa agresywni, drobne zlodziejaszki, ludzie
                ktorzy po prostu nie maja co ze soba zrobic

                Ty piszesz raczej o tych chlopakach (i laskach też) ktorzy maja kase, zyja sobie
                wygodnie i tylko LANSUJĄ sie na niewiadomo jakich blokersów. Tak naprawde bliżej
                im jest do stylu BOUNCE, do raperów z LA i oczywiście warszawskich, jak TEDE.

                Wiesz, stolica zawsze rządi się innymi prawami. Blokerzy na Śląsku czy w innym
                Lublinie są autentyczni. Blokers warszawski (no, może z wyjątkiem paru dzielnic)
                to zwykle tylko lanser uwikłany w środowisko hiphopowe. Myśle że podobne
                podziały są w innych krajach, wystarczy popatrzeć na nowy teledysk SIDO i jego
                kumpli, berlińskich raperów... tytuł "Neue Deutsche Welle", czy jakoś tak....
                tacy sami blokerscy lanserzy jak i w Wa-wie.

                PS. Wczesne gimnazjalistki, hm... nie no, mimo wszystko wole wczesne licealistki :)

                pozdro
                • blinski Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 24.12.04, 14:10

                  > Troche sie nie rozumiemy. Piszac o blokersach mialem na mysli odlam
                  agresywny,
                  > z
                  > tzw "underclass". Czyli tych, ktorzy sa agresywni, drobne zlodziejaszki,
                  ludzie
                  > ktorzy po prostu nie maja co ze soba zrobic


                  wiesz, ty wlasnie mowisz o dresiarzu:) (ktory nie musi wcale chodzic w dresie,
                  podobnie jak adidasy nie musza byc firmy adidas:). natomiast ogolnie przyjelo
                  sie, ze blokers to mieszkaniec wielkich blokowisk, moze byc troche dresopodobny
                  jak i hiphopowcopodobny. osobnik taki na ogol spedza czas z grupa zwoich
                  ziomkow szwedajac sie po osiedlu, przesiadujac na klatce lub laweczce (w
                  zaleznosci od pory roku:). moze byc mniej agresywny lub bardziej, lecz na pewno
                  jest sfrustrowany rzeczywistoscia i (jako-takim) brakiem perspektyw (choc to
                  nie regula, niektorzy sa zadowoleni z zycia:). ja sobie znaczenia tych pojec
                  nie wymyslilem, tak sie po prostu przyjelo.



                  > Ty piszesz raczej o tych chlopakach (i laskach też) ktorzy maja kase, zyja
                  sobi
                  > e
                  > wygodnie i tylko LANSUJĄ sie na niewiadomo jakich blokersów. Tak naprawde
                  bliże
                  > j
                  > im jest do stylu BOUNCE, do raperów z LA i oczywiście warszawskich, jak TEDE.



                  nie, w ogole nie mowilem o takich. mowilem o zwyklych, przcietnych gosciach.



                  > Wiesz, stolica zawsze rządi się innymi prawami. Blokerzy na Śląsku czy w innym
                  > Lublinie są autentyczni. Blokers warszawski (no, może z wyjątkiem paru
                  dzielnic
                  > )
                  > to zwykle tylko lanser uwikłany w środowisko hiphopowe.



                  ok, zacznijmy od tego, co to znaczy 'autentyczny'. co to znaczy
                  byc 'autentycznym blokersem'? pojecia nie mam. czyzby warszawscy blokersi nie
                  byli autentyczni, tylko dlatego ze sa z warszawy? co, moze w warszawie
                  osiedlowcy laza obwieszeni zlotem i rozbijaja sie S600-kami:)? hahah.
                  ja mowie o zwyklych ludziach mieszkajacych w blokach, nie o komercyjnych
                  raperach. a jesli o nich mowimy to zwaz na to, ze oprocz tedego z wawy pochodza
                  jeszcze np. wwo czy mor.w.a, ktorzy z lanserka maja raczej niewiele wspolnego.
                  (tak jakby lans byl jedynie domena warszawy - a mezo, 3.wymiar etc. to co?)
                  • blq Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 24.12.04, 15:59
                    > wiesz, ty wlasnie mowisz o dresiarzu:) (ktory nie musi wcale chodzic w dresie,
                    > podobnie jak adidasy nie musza byc firmy adidas:)

                    Tak, glebiej sie nad tym zastanawiajac doszedlem do tego samego wniosku.
                    Skupiając się na samym dresie, tworzymy komplikacje, od których w ogole zaczął
                    się ten wątek.

                    Ok, stosując te systematyke przyjmiemy, że blokers trzyma sie w grupie ziomów
                    pod blokiem, a dres jest zawsze agresywny. Przekonałeś mnie do tego! Czyli -
                    drech to stan umysłu, a blokers to stan społeczny (poczucie przynależności do
                    grupy osiedlowej).

                    Teraz to, do czego mnie nie przekonales (do końca)- otóż blokersi nie zawsze
                    będą biedni. I nie mam na mysli mercedesów slk, tylko to, że im starcza, jak
                    mówisz, na markowe ciuchy, żyją mimo wszystko ponad średnią krajową. Tacy
                    blokersi będą raczej w bogatszych miastach, nie tylko w Wawie, ale (tu zgoda) w
                    Poznaniu czy niektorych dzielnicach Łodzi lub Krakowa.

                    np tu w Łodzi jest blokerstwo z Teofilowa (kompletne żule) i jest blokerstwo z
                    Radogoszczy (ładne i czyste chłopaki w markowych ciuchach) - wszystko zależy od
                    osiedla.

                    Autentyczny blokers? wiesz o co mi chodzilo? Blokersi powstali dlatego, że nie
                    mieli co ze sobą zrobić. A Ci bogatsi, warszawscy i nie tylko, mają na tyle
                    kasy, by sobie pojść do kina, na basen, czy na sesje RPG = oni po prostu lubią
                    ten styl życia, bo hh jest modny. I dlatego jest to mniej autentyczne. Po prostu :)
                    • blinski Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 24.12.04, 16:13
                      > Autentyczny blokers? wiesz o co mi chodzilo? Blokersi powstali dlatego, że nie
                      > mieli co ze sobą zrobić. A Ci bogatsi, warszawscy i nie tylko, mają na tyle
                      > kasy, by sobie pojść do kina, na basen, czy na sesje RPG = oni po prostu lubią
                      > ten styl życia, bo hh jest modny. I dlatego jest to mniej autentyczne. Po
                      prost
                      > u :)


                      hehe, byloby calkiem ok, gdyby to byla kwestia mody - chcialbym bardzo, bys
                      mial racje, bo mody jak wiadomo przemijaja:) ale niestety, to nie jest kwestia
                      mody. kwestia mody moga byc co najwyzej marki, w jakie sie ubieraja, badz kroj
                      spodni. jednak smedzenie sie po osiedlu w grupach i odpowiadanie 'brakiem
                      perspektyw' za kazdym razem, gdy ktos sie spyta czemu nie robia czegos, by
                      zmienic swoj stan bezrobotnego badz drobnego zlodziejaszka (najczesciej, sa tez
                      uczciwie pracujacy, np. w supermarketach) to juz nie jest kwestia mody. to cos
                      w rodzaju specyficznego wyuczonego stanu bezradnosci; a cale to siedzenie z
                      piwem i fajkiem czy tez blantem w reku czy grupowe osiedlowe eskapady to po
                      prostu jedyna mozliwa rozrywka w takim przypadku, nie kwestia mody.
                      zauwazylem wlasnie, ze to obojetne, jaki tak naprawde stan posiadania takie
                      ziomale reprezentuja - zawsze ci powiedza, ze jest zle, nie ma perspektyw, ze
                      szaro, ze oni sa zawsze razem etc; obojetnie, czy z biednej dzielnicy czy
                      miasta pochodza, czy z bogatszego. moznaby to nazwac moda, gdyby oni na serio
                      sie tak kreowali, gdyby swiadomie sciemniali - ale oni wszyscy w to swiecie
                      wierza! i to jest najgorsze.
                      • blq Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 24.12.04, 16:25
                        Wiesz, ja mysle ze to raczej kwestia braku wyobrazni, niz braku perspektyw. Nie
                        chodzi nawet o prace, bo z nia niekiedy jest naprawde ciezko. Oni czesto sa
                        jeszcze uczniami, a przeciez mogliby jakos sobie zorganizowac czas wolny. Kiedys
                        nie bylo blokerstwa, a miejsc, gdzie mozna pojsc, lub rzeczy, ktore mozna robic,
                        bylo o wiele mniej.

                        Hobby. Sport. Nawet kluby i dyskoteki. Gry komputerowe. Wycieczki, sztuka.
                        Kurde, w duzych miastach jest tyle do roboty... nawet glupie jezdzenie
                        komunikacja miejska i obserwowanie ludzi moze przyniesc wiele radosci.

                        Ale nie, im sie po prostu nie chce. Latwe dupy, latwi kolesie, zero ambitnej
                        rozrywki (niestety, gry komputerowe czy clubbing podciagam tu do rozrywek
                        AMBITNYCH!)

                        Masz racje, to wyuczony (lub nabyty) stan bezradnosci. Fachowo nazywamy to
                        ANOMIĄ (nie mylić z anemią, hehe)

                        pozdrawiam,
                        Wesołych Świąt!!!
                        • blinski Re: mysle ze to tylko skrot myslowy... bledny 24.12.04, 16:56
                          Masz racje, to wyuczony (lub nabyty) stan bezradnosci. Fachowo nazywamy to
                          > ANOMIĄ (nie mylić z anemią, hehe)


                          gdyby ta specyficzna blokowa anomia im sie przestala podobac.. gdyby nie
                          sluchali o niej wciaz i wciaz w hiphopowych tekstach..

                          > pozdrawiam,
                          > Wesołych Świąt!!!

                          nawzajem:)
    • Gość: Yorick Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! IP: *.238.113.187.adsl.inetia.pl 12.12.04, 01:51
      Człowieku

      weź już przestań, albo napisz do profesora Miodka, że ludzie mówią, jak mówią.
      Czemu Morze Kaspijskie to jezioro? A bielizna nie jest biała?

      Chodzi o agresywnych młodych ludzi (?) o niskiej inteligencji i kulturze
      osobistej, którzy notorycznie dopuszczają się wymuszeń, kradzieży, pobić, aktów
      wandalizmu, itd., często (choć rzecz jasna nie zawsze) noszących dresy. Proszę
      o jakieś dobre określenie. Menel? Menele to (mniej więcej) żule/bezdomni.
      Chuligan? To albo agresywny pseudokibic, albo (w ustach babci) niegrzeczny
      chłopiec do lat 12. Blokers - już lepiej, ale na razie raczej kojarzy się z
      miejscem zamieszkania niż zachowaniem.
      Powszechnie stosowanym określeniem jest słowo - uwaga! - "drechy", czasem
      zaopatrzone w odpowiednie przymiotniki, np. p...lone drechy.

      pzdrv

      PS: Nb. piszesz, że wielokrotnie byłeś 'krojony'. Najwyraźniej nie przeszkadza
      Ci to (normalka?) i wolisz czepiać się słówek, niż na poważnie zastanowić się,
      jakie kroki są możliwe do podjęcia, żeby choćby 'krojenie' przestało być normą.
    • Gość: Yorick Nie moglem się oprzeć IP: *.238.113.187.adsl.inetia.pl 12.12.04, 17:19
      allegro.pl/show_item.php?item=36830961
      No i proszę: "postrach dresiarzy".
      Czemu nie "postrach hiphopowców"?

      :)))
      pzdrv
      • Gość: blq Re: Nie moglem się oprzeć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 21:29
        jeszcze raz powtorze, "dres" jest to okreslenie blędne, wymyslone przez
        niekumatych staruchow i/lub garniturowców. coz, skoro sie utarlo, to trzeba tego
        uzywac. ja bym jednak obstawal przy "blokersie". jest mnostwo ludzi ubranych w
        dresy, a zupelnie nieszkodliwych. dresy sa wygodne, jest to ubranie praktyczne i
        nowoczesne. o wiele bardziej przeszkadzaja mi "garniturowcy", pozerzy i
        szpanerzy (yuppie lub "inteligenciki", w zaleznosci czy garnitur jest z
        najdroższej firmy, czy po dziadku).

        oczywiscie jesli Dres, a raczej "dres" jest agresywny, "silny w grupie" i chetny
        do bitki czy innej rozruby, wtedy jest bardziej wku..ajacy, niz najbardziej
        wku..ajacy garniturowiec... sęk w tym, ze agresywna młoda menelia istnieje
        niemal wylacznie na swoich osiedlach, czyli nazywanie ich "blokerstwwem" jest w
        pelni uzasadnione.
        • Gość: SPISEK SPISEK!!!! Re: Nie moglem się oprzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:41
          taaa... zebrało się kilku dresików i użala się nad sobą, że ich społeczeństwo
          nie docenia. a co do określenia dres to na pewno jest to spisek staruchów i
          garniturowców, którzy najpierw je wymyślili, wraz z pokrętną ideologią, a
          później sprytnie w przebraniu zapodali młodzieży, od której z kolei przejęło je
          całe społeczeństwo.
          • Gość: blq smieszny jestes czlowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 16:25
            nie zabieraj glosu jak sie nie znasz.

            na tym watku nie ma nikogo, kto bylby "dresem" w tym wlasnie niepoprawnym,
            pejoratywnym uzyciu. nie ma ludzi, ktorzy bija, zbieraja sie w bandy i
            zaczepiaja ludzi. jestem ja, ktory z dresiarstwem sie nie identyfikuje, i
            neostrador, ktory lubi imprezy i dresy (jako ubranie).

            tylko tepak nie zauwazy roznicy. tepak i nieuk.

            podobnie jak nie zauwazy, ze jedyne, co zarzucam okresleniu "dresiarz" to
            absolutny brak logiki. ok, przyjelo sie to sie przyjelo, niech Wam (staruchom i
            garniturowcom) bedzie. faktem jednak jest, ze wiekszosc ludzi agresywnych,
            mlodych bandytow i "kozaków", to BLOKERSI, ubrani w hiphopowe bluzy, nazywający
            siebie "skejtami" (mimo ze nie jezdzą na desce) lub "gangsterami" albo też
            "huliganami", czy "kibolami" jeśli pod ręką jest akurat jakaś drużyna piłkarska.

            ludzie ci nie mają nic wspólnego z dresami bawiącymi się w Manieczkach, ludźmi
            ktorzy wyzywają się na "sukach", jeżdząc "furami" i słuchając ravu.

            Nie znasz sie, to siedź cicho.
            • Gość: :P nabijam się po prostu z twojego nadęcia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 20:16
              jeśli większość nazywa dresem niedorozwiniętego agresywnego młodego człowieka
              tzn. że to jest właśnie dres. i może on nawet nosić jeansy i bluzę. ubranie to
              tylko kostium. słowa (w większości) powstają spontanicznie (podejrzewam, że
              dresiarz pochodzi ze slangu młodzieżowego i od początku było określeniem
              pogardliwym) i uzyskują swoją definicje demokratycznie. tylko tępak i nieuk
              tego nie rozumie. więc nie mów co jest niepoprawnym użyciem, bo to jest tylko
              twoja opinia. powszechna świadomość jest inna. dres w odniesieniu do człowieka
              JEST pejoratywnym określeniem. być może kiedyś się to zmieni, bo słowa ewoluują
              ("kobieta" była kiedyś określeniem negatywnym). dres to mentalność, stosunek do
              innych ludzi, postawa życiowa. ludzie którzy uprawiają jogging też chodzą w
              dresach. ja też gdy ćwiczę zakładam dres. nie jestem jednak dresem.
              a kolega z manieczek to co najwyżej dresik...
              • Gość: ajron men a wy nie znacie pojęcia "uzus" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 21:02
                • blq a ty nie znasz netykiety.... i serwerow proxy 21.12.04, 23:13
                  Skoro potrafisz zmieniac ksywy, odczekac godzinke, myslisz ze nikt Cie nie
                  pozna? Buhaha, na proxy tez sie nie znasz, moglbys chociaz sprytny byc, jesli
                  zamierzales byc smieszny.

                  Ot, humanista. Ale nie socjolog, socjologa bym wyczul. Wiec kto? Jezykoznawca?
                  Kulturoznawca (etnograf)? Milosnik komiksow Marvela, hehe...

                  Posluchaj, Uzusie (nb pojecia nie znalem, ale doskonale znam mechanizm) - gdybys
                  umial czytac ze zrozumieniem, dostrzeglbys, ze AKCEPTUJE FAKT, iz przyjeto
                  okreslenie "dres" na agresywnego blokersa - hiphopowca. Okreslenie to oczywiscie
                  ma swoje zalety, gdyz byc moze w przyszlosci kultura hiphopowa przeminie, a
                  dresy pozostana. Skoro taki stan zastalem, nie mam zamiaru z nim walczyc.

                  Ale nie mozesz odmowic mi przyjemnosci zrelacjonowania pewnych nielogicznosci w
                  poslugiwaniu sie tym terminem. Kazdy ma do tego prawo, zwlaszcza gdy wyraz jest
                  jeszcze nowy i mozemy sledzic jego powstawanie i ewolucje.

                  Koledze Neostradorowi wyjasnilem juz, ze wcale nie musi identyfikowac sie z
                  dresiarstwem, jesli tylko lubi nosic dresy.

                  A Tobie radze znalesc sobie jedna ksywke i nie pacynować...

                  pozdrawiam
                  • Gość: ajron men a poza tym wszyscy w rodzinie zdrowi kolego blk? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 09:18
                    jak tak to niech zajmą się Tobą troskliwie przez święta. Zdradzasz objawy
                    przemęczenia.
                    • blq aleś ty merytoryczny, nie ma co.... 22.12.04, 18:07
                      po prostu pełen podziwu jestem, co za merytoryczne zarzuty w odpowiedzi na moj
                      post.... no ale jak się nie ma co się lubi....

                      Odpowiem równie merytorycznie: lekarzu, lecz się sam!

                      Ajron men... też mi...
                      • Gość: ajron men Re: aleś ty merytoryczny, nie ma co.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 20:57
                        gdybym napisał bardziej merytorycznie w odpowiedzi na twe brednie to by mi post
                        wycieli, zresztą święta idą więc nie chciałem być niemiły
                        • Gość: blq Re: aleś ty merytoryczny, nie ma co.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.04, 21:39
                          jesli po twojemu "merytorycznosc" polega na wybluzganiu, to jeszcze raz dajesz
                          przyklad tego, ze brakuje Ci sensownych argumentow.

                          zarzucilem jedynie, ze nie znasz sie na serwerach proxy (bardzo latwo mozesz
                          udowodnic, ze sie znasz), oraz to, ze piszesz pod różnymi ksywami (a piszesz,
                          spłodziłeś post pod nickiem ":P" tak samo jak "spisek spisek"; odpowiadasz sam
                          sobie na posty - wiec nie dziw sie, ze mi sie taka praktyka nie podoba)

                          w kwestii dresiarstwa - pokazujesz jedynie swoje kompleksy. coz, nie moj problem

                          Wesolych Swiąt, Spajder menie :D
                          • Gość: ajron men zaczynasz mnie z lekka irytować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 22:32
                            Masz jakieś dowody na to, że pisałem w tym wątku pod nickiem innym niż "ajron men"?
                            Jeśli nie to lepiej nie przyznawaj się do urojeń, tym bardziej nie oczekuj że
                            będę się z nich tłumaczył.

                            aloha
                            • blq Re: zaczynasz mnie z lekka irytować 23.12.04, 18:25
                              Dowodów nie mam. Mam przypuszczenia. Poprzednie posty, tak podobne do Twoich w
                              stylu i wymowie, nie podpisane byly zadna konkretna ksywka.
                              Przed samym soba odpowiedz, czy nie jestes ich autorem. Mnie to tak naprawde nie
                              obchodzi. Podobnie, jak nie obchodzi mnie, ilu znerwicowanych 50-latkow z
                              prostatą wyżywa sie na tym wątku.

                              PS. "Ajron men" to nie od Marvela, tylko od Wajdy. Mam rację?
                              • Gość: lol Re: zaczynasz mnie z lekka irytować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 20:49
                                no bo jest tylko jedna osoba w necie która korzysta z takiego serwera, proxy
                                czy cholera wie co... SPISEK i :P to jedna osoba - ja (w ramach prezentu pod
                                choinkę powiem ci kto - socjolog dochodzący:)), ale chyba nie ukrywałam
                                ciągłości między mymi dwoma postami. nie mam pojęcia kto to ajron ale se facet
                                kpi z ciebie. no więc nie bądź już taki sprytny i baw się dobrze w sylwka. pzdr.
                                • Gość: blq Re: zaczynasz mnie z lekka irytować IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 18:52
                                  coz, bedziesz slabym socjologiem. a moze ja jestem slabym, mimo ze na 3 uczelni
                                  w Polsce dostalem na dyplomie "db" - w sumie mnie to nie interesuje, bo po
                                  socjologii i tak dobrej pracy nie ma, trzeba kombinowac. albo zmienic branze :D

                                  w calym tym smutnym podwątku zauwazylem, ze ktoś sie powtarza. byc moze nie
                                  ajron men, on w sumie jeszcze byl najbardziej sensowny z wszystkich wypowiedzi.
                                  i niech sobie kpi, nie mam nic przeciwko. nieomylnym byc nie można.

                                  cala moja "agresja" byla skierowana wlasnie do niemądrych postów pana ":P" i
                                  "spisek" (czyli do Ciebie jak mniemam). Mozemy podyskutowac na te tematy, ale
                                  nie sądze ze z dyskusji coś dobrego wyniknie. Na subkulturach mlodziezowych
                                  znasz sie, powiedzmy to sobie szczerze, marnie....

                                  pozdr
                                  • Gość: nudno się zrobiło wyluzuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 23:20
                                    >chyba nie ukrywałAM ciągłości między mymi dwoma postami
                                    czytanie ze zrozumieniem się kłania, nie jestem panem z tego co mi wiadomo...
                                    UW jest którą bo nie śledzę rankingów?
                                    subkultury to nie moja działka... chociaż czy temat dotyczył subkultur? czy
                                    raczej języka? nie chce mi się wracać ad rem, ale uważam, że mam rację. w
                                    pewien sposób ty też. ja patrzę na to, do czego się odnosi się pojęcie w
                                    świadomości społecznej, ty próbujesz wykazać, że społeczeństwo się myli... nara.
                                    • blq Re: wyluzuj 13.01.05, 22:12
                                      Wiesz, ja nie mam czasu na sledzenie tego idiotycznego wątku, a gdybym mial
                                      jeszcze czas na patrzenie po płciach (ludzi, którzy podpisują się bezpłciowo),
                                      to daj spokój...

                                      A żeby sprawdzić, "do czego się odnosi się pojęcie w świadomości społecznej"
                                      trzebaby zrobić odpowiednie badania. Kwestionariusz, reprezentatywną próbę, no i
                                      chyba dość długo opracowywać zebrany materiał; mówiąc za siebie (i może jeszcze
                                      paru swoich kolesi) raczej nie masz tej reprezentatywności.

                                      Co do Twojej Warszawskości, to byłem jej niemal pewien już od początku. W
                                      Warszawie pojęcie "dresiarza" ma zupełnie inny wydźwięk, niż w pozostałych
                                      częściach kraju. Nie lubicie drechów tak samo, jak wielbicie Wyścig Szczurów
                                      (generalizuje, wiem, ale pokazuje pewne trendy).

                                      pozdro






                                      Gość portalu: nudno się zrobiło napisał(a):

                                      > >chyba nie ukrywałAM ciągłości między mymi dwoma postami
                                      > czytanie ze zrozumieniem się kłania, nie jestem panem z tego co mi wiadomo...
                                      > UW jest którą bo nie śledzę rankingów?
                                      > subkultury to nie moja działka... chociaż czy temat dotyczył subkultur? czy
                                      > raczej języka? nie chce mi się wracać ad rem, ale uważam, że mam rację. w
                                      > pewien sposób ty też. ja patrzę na to, do czego się odnosi się pojęcie w
                                      > świadomości społecznej, ty próbujesz wykazać, że społeczeństwo się myli... nara
                                      > .
    • Gość: kosti Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! IP: 212.180.161.* 21.12.04, 21:49
      Ktos napisal,ze nie tylko "drechy" sa agresywne i
      racja,ale ja piszac"drech" mam na mysli mentalnosc,a nie ubior,dla mnie
      drechem jest pan w garniturze,ktoy siedzi w tramwaju a obok stoi 70 letnia pani
      o kuli,dla mnie "drech" to kompletny idiota,sfrustrowany koles,ktory w dziwny
      sposob probuje dowalic calemu swiatu za to,jaki to on jest nieszczesliwy,dla
      mnie "drech" to ktos kto cierpi na znieczulice i robi wszystko pod naciskiem
      grupy,ktory udaje twardziela a pozniej w domu placze gdy uslyszy kolede,to jest
      wlasnie dla mnie drech,koles bez wlasnego ja probujacy udowodnic samemu sobie
      kosztem innych ze jest cos wart..nienawidze "drechow" bo przez takich jak oni
      nasz kraj wyglada tak,jak wyglada,bo "drechy" sa w sejmie,w mediach,w policji w
      sklepach...sa wszedzie,tylko jedynie czasem roznia sie od tych stereotypowych
      ubiorem..
      pozdrawiam
    • yggdrasill Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! 23.12.04, 18:36
      Dresiarz==>człowiek noszący dres.
      Nic dodać, nic ująć, wydaje mi się?
      No, może tylko tyle, że dresiarz dresiarzowi nierówny, ale to chyba oczywiste.
      • blinski Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! 24.12.04, 14:20
        no nie, stwierdzenie ze noszenie dresu czyni z czlowieka dresiarza jest chyba
        jeszcze glupsze od twierdzenia ze noszenie irokeza uczyniloby z kogos punka.
        nigdy nie widziales odpicowanego na dicho drecha, ubranego w szersze bigstary
        (to wersja dawniejsza, ostatnio czesto sie ich widzi tez w ciemniejszych
        dzinsach z chamskimi jasnymi przecierami wzdluz szwow) sciagniete szerokim
        skorzanym pasem z duza klamra, z wpuszczona w nie luzna, za duza koszulka polo
        (najczesciej biala, czasem jesli uprzednio drech sie nasterydzil to wystepuje w
        obcislej koszuleczce w serek o sciegu sciagaczowym:), a do tego w wypicowanych
        czarnych lakierkach najczesciej ozdobionych blyszczaca klamra?
        'dresiarz' to tylko nazwa grupy spoczecznej. mozna byc dresiarzem i nigdy nie
        miec na sobie dresu (jesli preferuje sie styl 'elegancki' - hiehie)
        • blq dokladnie tak. przychylam sie do opinii ... 24.12.04, 15:49
          ... ze dresiarz to stan psychiki, stan umyslu, a nie wygląd zewnętrzny. jesli
          bowiem mielibysmy okreslac ludzi po pozorach, to absolutnie bedzie sie mijać z
          celem.

          zacznijmy od tego, ze nie da sie nawet dobrze określić pojęcia "dres", za który
          co niektórzy biorą nawet bluzy hiphopowe... dla niektorych dresem jest wszystko,
          co nie jest związane z gajerem. I to dopiero ciasnota... umysłowa.

          Dresiarz - agresja, chamstwo i prymitywizm. Niezależny od ubioru. Może sie myle?
          • blinski Re: dokladnie tak. przychylam sie do opinii ... 24.12.04, 16:23
            > Dresiarz - agresja, chamstwo i prymitywizm. Niezależny od ubioru. Może sie
            myle
            > ?


            nie, wedlug mnie nie mylisz sie:)
            dresa mozna poznac bardzo latwo, nawet gdy sie przebierze. na takiej chociazby
            studniowce, na ktora poszedlem z kumpela. nie znam klasy, nie znam ludzi,
            wszyscy w gajerach, wszyscy zuniformizowani jak trzeba. a jednak - od razu
            widac: specyficzny krok i unoszenie ramion, jakby sie stroszyli; nonszalancja i
            buta wypisana na twarzy - charakterystyczne wysuwanie szczeki do przodu i
            mierzenie kazdego groznym a zarazem lekcewazacym wzrokiem, darcie mordy przez
            cala sale, gwizdy, tracanie innych ramieniem podczas mijania. ktos ma
            watpliwosci?
        • yggdrasill Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! 26.12.04, 22:42
          > stwierdzenie ze noszenie dresu czyni z czlowieka dresiarza jest chyba
          jeszcze glupsze od twierdzenia ze noszenie irokeza uczyniloby z kogos punka.

          Cóż, o ile mi wiadomo, obecnie nie tylko irokez nie czyni punka, ale i glany-
          metala, dredy- zwolennika rasta, ogolona czaszka- skinheada... przykłady takich
          wyzutych ze znaczenia, dawnych symboli przynalezności subkulturowej mozna
          mnożyć. Jednak człowiek notorycznie noszący dres pozostaje dresiarzem. Koniec,
          kropka, haec igitur.

          > nigdy nie widziales odpicowanego na dicho drecha, ubranego w szersze bigstary
          (to wersja dawniejsza, ostatnio czesto sie ich widzi tez w ciemniejszych
          dzinsach z chamskimi jasnymi przecierami wzdluz szwow) sciagniete szerokim
          skorzanym pasem z duza klamra, z wpuszczona w nie luzna, za duza koszulka polo
          (najczesciej biala, czasem jesli uprzednio drech sie nasterydzil to wystepuje w
          obcislej koszuleczce w serek o sciegu sciagaczowym:), a do tego w wypicowanych
          czarnych lakierkach najczesciej ozdobionych blyszczaca klamra?

          Osobiście taki typ okreslam mianem 'neodresiarzy'(przy czym i tego terminu
          staram się nie nadużywać). Trochę niedorzecznym wydaje mi się bowiem nazywanie
          dresiarzem człowieka, który 'nigdy nie miał na sobie dresu'...

          Ps. Zastanawiające, jak wiele uwagi i energii poświęcamy temu, tak w gruncie
          rzeczy nieciekawemu, tematowi. Chyba zwyczajnie poprawiamy sobie samopoczucie,
          w końcu w zestawieniu ze stereotypowym dresiarzem sami wypadamy w większości
          całkiem korzystnie- przynajmniej we własnym mniemaniu.
          PsII.W powyższym post scriptum nie miałam na myśli nikogo konkretnego. Ot,
          ogólna
          refleksja...
          • blinski Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! 26.12.04, 23:37
            wiesz, w sumie to mimo wszystko jakas odmiana po dyskusjach 'katolicy vs.
            ateisci' czy gadek o gejach:). temat jak kazdy inny, chyba nigdzie w zasadach
            netykiety nie ma zapisu, ze tematy musza byc wybitnie wazne i istotne
            spolecznie:).
            btw, okreslenie 'neodresiarz' nie jest zle, nawet smieszne:) ale tez nie oddaje
            prawdy, bo przedrostek neo- swiadczylby o pojawieniu sie jakiejs nowej
            generacji, nastepnym pokoleniu - tymczasem jak siegam pamiecia, drechy-eleganci
            zawsze istnieli:)
            ze sa tacy ktorzy nigdy na sobie dresu nie mieli - coz, nawet ja w to nie
            wierze:) pewnie po prostu ich w owym dresie nigdy nie przyuwazylem, a kiedys
            tam (szczegolnie w lecie) pewnie im sie zdarzylo. choc teoretycznie jest to
            mozliwe - w koncu jak mowie, 'dresiarz' to tylko nazwa czlonka grupy
            spolecznej, ktory to czlonek wrecz nie mozliwym jest by nigdy nie pojawial sie
            w niczym innym niz dresie, a przeciez nagla zmiana stroju z grupy spolecznej
            nie wypisuje.
            :)
            • Gość: Toudi Re: Wy nie znacie pojęcia "dresiarz"!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 21:56
              Tak samo nie każdy metal to satanista i nie każdy dres to złodziej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja