wykorzystywanie kobiety...

31.12.04, 11:03
Czy ktoś z was słyszał o tym że w Bielawie na Dln Śl kobieta założyła sprawę
w sadzie oskarżając swoich kolegów i kierownika (razem z 10 osób) że przez
ponad rok zmuszali ją do seksu w pracy bo inaczej zostanie zwolniona?
Sytuacja wygląda tak: najpierw kierownik postawił jej ultimatum - seks albo
wylatuje; potem dołączyli do niego koledzy z jego działu i w kanciapie
kierownika grupowo, osobno, oralnie itd. Kobieta samotnie wychowuje 2 dzieci.
Po jakimś roku nie wytrzymała i zwierzyła się koledze. Facet poszedł z tym do
prezesa. Sprawa w sądzie, kobietę zwolnili, tamtych sku..eli skazali na 2
lata i 10 m-cy. A ich żony, matki, siostry nie wierzą poszkodowanej i
wyzywają ją od najgorszych.
Jestem wstrząśnięta. Poucinałabym jaja draniom!
    • Gość: Hubert Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.chello.pl 31.12.04, 11:49
      Ciekawe czy jej sie podobalo.
      hehe
      Przynajmniej czasami.

      Pozdrawiam Hubert
      • rycha7 Re: wykorzystywanie kobiety... 31.12.04, 12:10
        A Tobie by się podobało będąc na miejscu tamtej kobiety? Mądrala i żartowniś
        się znalazł.
        • Gość: Hubert Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.chello.pl 31.12.04, 12:31
          Ja tylko sie zastanawiam.
          hehe
          Czy by mi sie to podobalo? No nie wiem, czy bardziej praca czy ta propozycja,
          ale w koncu tez bym sie chyba postawil. Moze zaczeli przesadzac?

          No ale tak serio - jezeli ten seks z tymi facetami (zakladam ze bylbym kobieta)
          nie bylby dla mnie atrakcyjny, to bym nie przyjal ich propozycji i odszedlbym z
          tej podejrzanej "firmy". Chyba ze mialbym powod i intencje, by dokopac
          facetom. A okazja sie pojawila jak ulal.
          Sam fakt, ze kobieta ta nie odeszla w momencie propozycji jest zastanawiajacy.
          Przeciez jej nie gwalcili. A argument mozliwosci utraty tej podejrzanej "pracy"
          jakos nie wzbudza u mnie wspolczucia dla osoby, ktora przystala na propozycje i
          zostala. Przeciez byla wolna. Przeciez nikt jej nie wiezil.
          Oczywiscie nie usprawiedliwiam sprawcow, ktorych spotkala zasluzona kara zgodna
          z polskim prawem jak sadze.

          Pozdrawiam Hubert
          • rycha7 Re: wykorzystywanie kobiety... 31.12.04, 14:05
            Hubert, my nic nie wiemy, co to za firma, jakie były tam układy, jakie zarobki
            osiągała ta kobieta. W sytuacji samotnego wychowywania dwojga dzieci, rynku
            pracy takiego a nie innego, odejście z pracy to skok wariata na głęboką wodę.
            Pięknie i prosto to wygląda z boku, ale działanie pod wpływem przymusu
            psychicznego nie jest działaniem zgodnym z wolą człowieka.

            Być może na początku ta cała sytuacja przybrała formę "romansu biurowego", a
            możliwe, że szef miał na nią jakiegoś haka, ale przystąpienie innych panów...to
            wybacz, ale nie przypomina to już romansu.

            Dlaczego nie odrzuciła propozycji? Na pewno nie była zbyt mądra, bo nie
            szukała pomocy np. prawnej. Może nie grzeszyła zbyt wielkim intelektem, nie
            miała poczucia własnej wartości, nie miała poczucia bezpieczeństwa
            materialnego, może ta cała sytuacja, być może na początku przyjemna, później
            przerosła jej wyobrażenie, można gdybać..... Nie wiem. Na pewno sąd to badał.

            Ale w społeczeństwie kobietom wolno o wiele mniej niz mężcyznom. Jeśli kobieta
            zmienia partnerów to w opinii publicznej jest k..., a jeśli facet prowadzi
            swobodny styl życia, to...no dobry z niego kogut i życzliwe uśmiechy. Jeśli
            kobieta nosi mini, bluzki z dekoltami to prowokuje mężczyzn do zachowań
            nagannych np. gwałtu. To ja się pytam, a od czego ma mężczyzna głowę? Tylko od
            noszenia na niej kapelusza?

            Zasłużona kara? Jak najbardziej, tylko orzeczona kara jest i tak za niska. A
            dlaczego? Patrz akapit powyżej.

            Pozdrawiam.
            • Gość: Hubert Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.chello.pl 01.01.05, 06:11
              Zasluzona bo jak sadze zgodna z uzgodnieniami przepisow polskiego prawa.
              W tym kontekscie zasluzona.
              Za konkretny czyn konkretny paragraf. I o to mi chodzi.
              Czy jednak gdyby nie bylo tego prawa czy byloby wlasciwe czynic krzywde osobom,
              ktore robily cos drugiej osobie za jej zgoda?
              Bo to nie byl gwalt, o ile dobrze przeczytalem.
              Argument na temat domniemanego przymusu pozostania w tej pracy mnie nie
              przekonuje (niezaleznie od tego jaka bylaby sytuacja tej kobiety). W ten sposob
              mozna tlumaczyc wiele innych sytuacji (np. zabilem, bo gdybym nie zabil to bym
              stracil prace albo zaniedbalbym rodzine - jako sytuacja skrajna).

              Kazdy jest sam odpowiedzialny za swoje wybory. Bylbym bardzo ostrozny w
              ferowaniu wyrokow, ze ktos na pewno byl w sytuacji bez wyjscia, bez wyboru,
              zdany na laske losu. Ale czasami wygodniej tak myslec. Polemizowalbym wiec z
              tym czy byl to na pewno przymus psychiczny (choc subiektywnie mogl byc tak
              odczuwany). Przymusem byloby otwarte dzialanie agresja, czy gwaltem lub
              pozbawienie czegos drugiej osobie bez postawienia przed sytuacja wyboru. W tej
              sytuacji kwestia wyboru zdaje sie wystepowac. Po otrzymaniu "oferty", kobieta z
              poczuciem bezpiczenstwa mogla odmowic i wycofac sie z calego kontekstu
              sytuacyjnego (seks, praca, firma). Jednak nie zrobila tego. Prawo natomiast
              bylo po jej stronie w sytuacji zgody na oferte i karalo osoby skladajace te
              oferte (czego albo byli nieswiadomi, albo nie wierzyli ze konsekwencje moga ich
              dopasc).
              I to co wazne w mojej wypowiedzi jeszcze to to, ze zajmuje sie tu tylko analiza
              sytuacji tej kobiety. Pomijam ocene postepowania mezczyzn (za wyjatkiem tego ze
              uznaje, ze ich czyn podpasowuje pod odpowiedni paragraf polskiego prawa). Ani
              ich nie potepiam, ani nie pochwalam.
              Zeby nie bylo ze staje po czyjejs stronie.

              Pozdrawiam Hubert
              • rycha7 Re: wykorzystywanie kobiety... 01.01.05, 10:31
                Gość portalu: Hubert napisał(a):

                > Zasluzona bo jak sadze zgodna z uzgodnieniami przepisow polskiego prawa.
                > W tym kontekscie zasluzona.
                > Za konkretny czyn konkretny paragraf. I o to mi chodzi.

                Jasne, że zgodna z polskim kodeksem karnym. A, że niska? Tu sąd nie miał
                wielkiego wyboru, bo orzekał na podstawie, podejrzewam (chociaż nie znając akt
                sprawy trudno z całą stanowczością stwierdzić, czy zarzucany czyn wypełnił
                znamiona czynu zabronionego tylko tego artykułu) art. 199, który tak stanowi:
                Kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego
                położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się
                innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności podlega karze
                pozbawienia wolności do lat 3.

                Zmiana ustawowego zagrożenia leży w gestii ustawodawcy i w tym kontekście
                twierdziłam, że taki czyn zagrożony jest i tak zbyt niską karą, bo normy
                obyczajowe mają tu istotny wpływ na całokształt normy prawnej.


                > Czy jednak gdyby nie bylo tego prawa czy byloby wlasciwe czynic krzywde
                osobom,
                >
                > ktore robily cos drugiej osobie za jej zgoda?


                Jak jest zgoda jednej osoby to trudno mówić, że druga wyrządza tej pierwszej
                krzywdę.


                > Bo to nie byl gwalt, o ile dobrze przeczytalem.

                Nie znamy kwalifikacji prawnej czynu. Czy podstawą pociągnięcia do
                odpowiedzialności karnej był art. 197 czy 199? Nie wiem.


                > Argument na temat domniemanego przymusu pozostania w tej pracy mnie nie
                > przekonuje (niezaleznie od tego jaka bylaby sytuacja tej kobiety). W ten
                sposob
                >
                > mozna tlumaczyc wiele innych sytuacji (np. zabilem, bo gdybym nie zabil to
                bym
                > stracil prace albo zaniedbalbym rodzine - jako sytuacja skrajna).


                Masz prawo mieć wątpliwości. Ja nie będę ich rozwiewać. Moje stanowisko znasz.


                >
                > Kazdy jest sam odpowiedzialny za swoje wybory. Bylbym bardzo ostrozny w
                > ferowaniu wyrokow, ze ktos na pewno byl w sytuacji bez wyjscia, bez wyboru,
                > zdany na laske losu. Ale czasami wygodniej tak myslec. Polemizowalbym wiec z
                > tym czy byl to na pewno przymus psychiczny (choc subiektywnie mogl byc tak
                > odczuwany).


                Nie zmieniam zdania, chociaż szanuję Twój punkt widzenia.


                >Przymusem byloby otwarte dzialanie agresja, czy gwaltem lub
                > pozbawienie czegos drugiej osobie bez postawienia przed sytuacja wyboru. W
                tej

                Tu już mówisz nie o przymusie psychicznym tylko o przymusie fizycznym.


                > sytuacji kwestia wyboru zdaje sie wystepowac. Po otrzymaniu "oferty", kobieta
                z
                >
                > poczuciem bezpiczenstwa mogla odmowic i wycofac sie z calego kontekstu
                > sytuacyjnego (seks, praca, firma).Jednak nie zrobila tego.


                Dokładnie, mogła, ale nie zrobiła tego. Sąd na pewno to badał. Nie bez
                znaczenia jest tutaj poziom intelektualny pokrzywdzonej, jej wykształcenie itd.


                >Prawo natomiast
                > bylo po jej stronie w sytuacji zgody na oferte i karalo osoby skladajace te
                > oferte (czego albo byli nieswiadomi, albo nie wierzyli ze konsekwencje moga
                ich
                >
                > dopasc).
                > I to co wazne w mojej wypowiedzi jeszcze to to, ze zajmuje sie tu tylko
                analiza
                >
                > sytuacji tej kobiety. Pomijam ocene postepowania mezczyzn (za wyjatkiem tego
                ze
                >
                > uznaje, ze ich czyn podpasowuje pod odpowiedni paragraf polskiego prawa). Ani
                > ich nie potepiam, ani nie pochwalam.
                > Zeby nie bylo ze staje po czyjejs stronie.
                > Pozdrawiam Hubert


                Mój program moralny opieram na takim twierdzeniu: Jestem po stronie ofiary, nie
                kata. Chociaż czasami są wyjątki, np. maltretowana żona dopuszczająca się
                zabójstwa zwyrodnialca męża. Hm...ale to ona najpierw była ofiarą, by w końcu
                zostać katem.


                Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku.
                Rycha.



                • Gość: Hubert Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.chello.pl 01.01.05, 20:25
                  > >Przymusem byloby otwarte dzialanie agresja, czy gwaltem lub
                  > > pozbawienie czegos drugiej osobie bez postawienia przed sytuacja wyboru.
                  > W
                  > tej
                  >
                  > Tu już mówisz nie o przymusie psychicznym tylko o przymusie fizycznym

                  Przymus psychiczny wobec osoby doroslej rozumiem jako odebranie jej prawa do
                  podejmowania wyborow lub dzialania zmierzajace w tym kierunku. Osoba poddawana
                  temu rodzaju atakom ma prawo sie bronic, by odzyskac to, co jej sie z natury
                  nalezy.


                  > Mój program moralny opieram na takim twierdzeniu: Jestem po stronie ofiary,
                  nie
                  >
                  > kata.

                  A ja moj program moralny opieram na twierdzeniu: nie popieram ani kata, ani
                  ofiary. Gdybym stanal po stronie ofiary, to wszedlbym natychmiast w gre jako
                  wybawca (wg modelu trojkata kat-ofiara-wybawca). Uznaje ze wszystkie te osoby
                  sa same odpowiedzialne za swoje czyny i uwiklane w specyficzne systemy relacji
                  (majace swoje przyczyny wewnatrz tych osob), gdzie najczesciej przytomnosc
                  umyslu jest zastepowana emocjami.
                  Sa sposoby na uwolnienie sie od uwiklania sie w trojkat kat-ofiara-wybawca.
                  Jest to przyjecie odpowiedzialnosci za wlasne zycie i wybaczenie katu. Zemsta
                  powoduje najczesciej tylko nakrecanie sie spirali agresji i walki. Moze trwac
                  tak w nieskonczonosc.

                  Pozdrawiam Hubert
                  • rycha7 Re: wykorzystywanie kobiety... 01.01.05, 21:04
                    Gość portalu: Hubert napisał(a):

                    > > >Przymusem byloby otwarte dzialanie agresja, czy gwaltem lub
                    > > > pozbawienie czegos drugiej osobie bez postawienia przed sytuacja wy
                    > boru.
                    > > W
                    > > tej
                    > >
                    > > Tu już mówisz nie o przymusie psychicznym tylko o przymusie fizycznym
                    >
                    > Przymus psychiczny wobec osoby doroslej rozumiem jako odebranie jej prawa do
                    > podejmowania wyborow lub dzialania zmierzajace w tym kierunku. Osoba
                    poddawana
                    > temu rodzaju atakom ma prawo sie bronic, by odzyskac to, co jej sie z natury
                    > nalezy.

                    Teraz to właściwsza definicja przymusu psychicznego.

                    Czyli mam rozumieć, że nie kierujesz się żadnym katalogiem moralnym?
                    Jest Ci obojętne zło, czyjaś krzywda, bo nie dotyka Cię to bezpośrednio? Nie
                    będziesz reagował na nieprawość, bo ono jest daleko od Ciebie? No wybacz nie
                    wierzę w to.
                    Ja nie jestem rzeczniczką ani pokrzywdzonej, ani skazanych. Chodzi o zwykłą
                    ludzką przyzwoitość reagowania na przejawy wyrządzania krzywd. Sąd ocenił już
                    oskarżonych...
                    A za swoje życie i postępowanie biorę pełną odpowiedzialność, tak jak i Ty,
                    podejrzewam.
                    Tu nie chodzi o nakręcanie spirali nienawiści, szukanie aktów zemsty, tu chodzi
                    o sprawiedliwość, co by ona nie oznaczała, wszak brak jest definicji ustawowej
                    tego pojęcia.
                    Ja tym gościom nie mam co wybaczać, wybaczać to mogą sobie tylko pokrzywdzona i
                    skazani panowie....no i ich rodziny.

                    Pozdrawiam.
                    Rycha
                    • Gość: Hubert Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.chello.pl 02.01.05, 11:22
                      > Czyli mam rozumieć, że nie kierujesz się żadnym katalogiem moralnym?
                      > Jest Ci obojętne zło, czyjaś krzywda, bo nie dotyka Cię to bezpośrednio? Nie
                      > będziesz reagował na nieprawość, bo ono jest daleko od Ciebie? No wybacz nie
                      > wierzę w to.

                      Wydaje mi sie ze w ostatecznosci ofiara jest zarowno kat jak i ofiara.
                      Kazdy jest tez odpowiedzialny za to, co robi dlatego nikogo tez nie
                      usprawiedliwiam.
                      Dlatego chetnie bym stanal po stronie zarowno ofiary jak i kata, ale tylko po
                      to by pomoc im rozwiazac przyczyne ich indywidualnego cierpienia i tylko za
                      zgoda tej osoby na to. Nie po to, by pomoc w walce z druga strona, lecz by w
                      ostatecznosci doszla do wybaczenia. Tylko to uwalnia od cierpienia i otwiera na
                      piekno zycia.

                      > Ja nie jestem rzeczniczką ani pokrzywdzonej, ani skazanych. Chodzi o zwykłą
                      > ludzką przyzwoitość reagowania na przejawy wyrządzania krzywd. Sąd ocenił już
                      > oskarżonych...
                      > A za swoje życie i postępowanie biorę pełną odpowiedzialność, tak jak i Ty,
                      > podejrzewam.
                      > Tu nie chodzi o nakręcanie spirali nienawiści, szukanie aktów zemsty, tu
                      chodzi
                      >
                      > o sprawiedliwość, co by ona nie oznaczała, wszak brak jest definicji
                      ustawowej
                      > tego pojęcia.

                      Ja uwazam ze swiat jest sprawiedliwy sam w sobie. Wierze w dzialanie karmy.
                      Czyli ze ostatecznie kazdy zbiera skutki wlasnych czynow. Nie trzeba wyreczac
                      Zycia i przeznaczenia, chyba ze ktos ma ku temu powody.
                      Mimo to uznaje relatywne prawo spolecznosci, ktore decyduje o granicach tego,
                      co wolno i nie wolno w tej spolecznosci i odnosnie do tego egzekwuje
                      konsekwencje.


                      > Ja tym gościom nie mam co wybaczać, wybaczać to mogą sobie tylko pokrzywdzona
                      i
                      >
                      > skazani panowie....no i ich rodziny.

                      No tak. Wybaczac moze tylko osoba, ktora czula sie pokrzywdzona.

                      Pozdrawiam Hubert
                      • rycha7 Re: wykorzystywanie kobiety... 02.01.05, 15:59
                        Hubert pięknie to wszystko ująłeś i cieszę się, że masz takie poglądy. I powiem
                        więcej, z niektórymi nawet się solidaryzuję np. branie odpowiedzialności za
                        swoje czyny, pomoc stronom we wzajemnym wybaczeniu czy w ostatecznym rachunku
                        pojęcie ofiary. Tu poszłabym dalej, twierdząc, że często człowiek jest
                        niewolnikiem swoich zachowań, bo dla zrzucenia krępujących łańcuchów trzeba
                        wykazać się wielką odwagą cywilną.
                        Ale... no właśnie..
                        Odeszliśmy i to chyba za moją przyczyną od przedmiotu dyskusji, a po drugie
                        wkraczamy w domenę filozoficzą, moralną.

                        Powiem Ci tak. Po to są ideały, by dążyć do ich realizacji w swoim codziennym
                        życiu. Nie życzę Ci tylko zbyt bolesnej weryfikacji poglądów, bo ja na życie
                        doczesne patrzę już realistycznie. Czy świat jest sprawiedliwy sam w sobie? Hm,
                        mocno powiedziane...oj mocno.

                        I zakończę truizmem naszą dyskusję, jeśli pozwolisz. Gdyby na ziemi był raj,
                        świat byłby sprawiedliwością nie byłyby potrzebne ani normy moralne, religijne,
                        ani tym bardziej prawne, które moim zdaniem stanowią minimum moralności. Jeśli
                        realizacja tego minimum napotyka na takie przeszkody jak w opisywanym
                        przypadku, to do osiągnięcia doskonałych relacji między ludźmi jest straszliwie
                        długa droga. A co rozumiem pod pojęciem doskonalość? - głównie poszanowanie
                        drugiej osoby.

                        Każdy wybiera swoją drogę, po której kroczy przez całe życie. Chodzi tylko o
                        to, żeby nie wyrządzać umyślnie drugiemu krzywdy.

                        Pozostaję z szacunkiem.
                        Rycha


          • sol_bianca Re: wykorzystywanie kobiety... 02.01.05, 17:48
            > No ale tak serio - jezeli ten seks z tymi facetami (zakladam ze bylbym kobieta)
            > nie bylby dla mnie atrakcyjny, to bym nie przyjal ich propozycji i odszedlbym z
            > tej podejrzanej "firmy". Chyba ze mialbym powod i intencje, by dokopac
            > facetom. A okazja sie pojawila jak ulal.

            Bo jesteś facetem.
            Większa "podatność" kobiet na wykorzystywanie jest związana z kulturą, m.in. z
            tym, że o ile chłopcy czy mężczyźni są uczeni (poprzez wychowanie i wzorce
            kulturowe) asertywności, podejmowania własnych decyzji, szacunku do samych
            siebie (i wymagania go od innych), to kobiety (dziewczynki) są wdrażane do roli
            uległej, podporządkowanej. To tak ogólnie. A w szczególności sfera seksualna
            jest traktowana inaczej. Kobieta jest postrzegana jako OBIEKT, a nie jako
            podmiot. Bardzo często podświadomie sama siebie tak postrzega. Dlatego tak łatwo
            staje się ofiarą gwałtu, molestowania, przemocy seksualnej (także w małżeństwie).
            Była wolna, owszem. Ale nasze lęki, zahamowania, brak wiary w siebie tworzą
            psychiczną "klatkę", z której trudno się czasem uwolnić. Bunt przychodzi
            kobietom (nie wszystkim oczywiście, ale mówimy tu o jakimś statystycznym modelu)
            trudniej niż mężczyznom.
    • Gość: Jaj Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 12:10
      A czemu czekała, kretynka, cały rok ?
      Gdyby zabrali jej torebkę z pieniędzmi to też nic by nie zrobiła?.
      Nie , wtedy by poszła od razu na policję.
      Ale tak to co innego (" przecież się nie zmydli ").
      • rycha7 Re: wykorzystywanie kobiety... 31.12.04, 12:13
        Typowy męski punkt widzenia.
    • Gość: O Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 12:13
      PS>
      Koledzy z pracy mogli ją z pracy zwolnić?
      Bzdury.
      • kawa_inka1 Re: wykorzystywanie kobiety... 31.12.04, 14:55
        ŻADEN z was, facetów, nigdy nie był i zapewne nie będzie w takiej sytuacji jak
        ta kobieta. Czy wy wiecie jaka jest sytuacja z pracą w tym regionie? Ja wiem bo
        jestem stąd! Ponad 30% bezrobocie. Każda, powtarzam: KAŻDA praca to dar z
        niebios! A jeszcze jak się ma na utrzymaniu 2 dzieci!
        Nie wiemy w jaki sposób ją szantażowali żeby trzymała język za zębami ale jak
        widać skutecznie im to wychodziło przez dłuższy czas. Gdyby miała
        wykształcenie, pozycję w firmie, byłaby cennym pracownikiem to NATYCHMIAST sama
        lub z pomocą prezesa zajęła się sprawą! I kierownik podkuliłby ogon!
        Tak więc nie oceniajcie "głupiej baby" bo ona na pewno głupia nie jest!!!
    • jantoni.jajcorz Re: wykorzystywanie kobiety... 01.01.05, 15:38
      kawa_inka1 napisała:
      ..... Poucinałabym jaja draniom!

      Podzielam Twe oburzenie.
      Proponuję jednak inny sposób ukarania winnych: jaja zostawić(!), ale odciąć
      fiuty --> żeby im się chciało, ale nie mogli ...
      Czy to nie lepsze rozwiazanie?
    • Gość: she Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 13:47
      Co za smierdzaca sprawa. Wszyscy smierdza: kierownik, jego kumple - ogierzy,
      zoneczki ogierow broniace ich zaciekle(ach ten pragmatyzm kobiecy...). A
      poszkodowana ? Dlaczego nie zwierzyla sie swojemu przyjacielowi jak tylko
      zaczely sie pojawiac pierwsze niemoralne propozycje od szefa tylko zgadzala sie
      jak potulne ciele ? A moze wystarczylo nagrac na dyktafon co jej proponowal i
      zaczac jego szantazowac ? Skadinad, jakby te orgie zostaly uwiecznione kamera
      video, mielibysmy jak nic burze w "Uwadze" jak przy pamietnym skandalu z koszem
      na glowie teachera. Latwiej rozlozyc nogi niz ruszyc glowa.
      Kobiety sa wykorzystywane bo mezczyzni wiedza jak je wykorzystywac a one nie
      wiedza jak sie nie dac wykorzystac, tudziez jak sie odegrac na wykorzystujacym.
      Na wsparcie spoleczne nie maja co liczyc - tlum zawsze poprze silniejszego.
    • Gość: Krokusowo Re: wykorzystywanie kobiety... IP: *.visp.energis.pl 02.01.05, 20:45
      Widać, ze nie znacie klimatów Bielawy... Ja tam mieszkałam 18 lat. Są tam dwa
      zakłady bawelniane i oogromne bezrobocie. Znacznie wiecej jest kobiet niż
      mężczyzn... to nie to samo co w latach siedemdziesiątych ale... nadal różnica
      jest... Rynek pracy? Tam nie ma rynku pracy... Kobieta, z dwójką dzieci,
      pracująca na tkalni, maksymalnie wykształcenie zawodowe..., pensja z 600 zł
      netto (tak się tam zarabia).
      Nie mnie osadzać, dlaczego po roku ujawniła to co ją spotkało. Ale biorąc pod
      uwagę to jakie klimaty są w tym mieście to sądzę, że mogła się bać utraty
      pracy.

      Przerażające jest natomiast to, że jakieś Faceciki wykorzystują w taki sposób
      bezradność i niezaradość życiową (jak oceniła to pani prokurator) owej kobiety.

      A co do matek, żon, sióstr które nie wierzą poszkodowanej... są teraz
      niejednokrotnie też w trudnej sytuacji... mężowie za kratkami, a one bez pracy
      lub na zasiłku...

Pełna wersja