Gość: BBBB Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:08 Gdybys kochal swoje dzieci i zone to nie starczyloby Ci milosci dla innej, ale Ty nie potrafisz kochac prawdziwie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 17.01.05, 08:00 Piotrze, tyle sprzecznych rad, nie wierze, zeby one pomogly Ci w rozwiazaniu Tojego problemu. Skad mozesz wiedziec, co kryje sie za tymi wypowiedziami? Wsrod wypowiedzi sa rady plynace z serca ale napewno i takie, ktore plyna z zazdrosci, ze masz jeszcze mozliwosc wyboru decyzji. Byc moze sa to rady tych, ktorzy ten falszywy krok juz zrobili i widza, ze po pewnym czasie maja ten sam problem jak przed kilku laty? Jaka droge wybierzesz tak bedziesz musial kroczyc cale zycie, nie mysl jednak, ze zycie jest rozami wyslane. Madre rozwiazywanie problemow czyni nas dojrzalymi, wybor drogi latwej czyni nas glubcami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 09:26 zazdrościmy ??? Nie bój się o Ciebie nikt nie będzie umierał z miłości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 17.01.05, 11:09 Do goscia, tu nie chodzi o moja osobe, odchodzisz od tematu. Nie badz agresywny. Moje wypowiedzi sa tylko przypuszczeniem, i ja moge sie mylic, bladzenie jest rzecza ludzka. Uspokuj sie. Zlosc jest zlym doradca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dulcynea Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 11:26 wiesz Do.... sama to napisalas: "No wlasnie, dlaczego (zwlaszcza mezczyzni) zenia sie skoro nie kochaja swoje wybranki albo tez twierdza, ze nigdy nikogo tak nie kochali jak obecnie te nowa osobe. Mysle, ze czynia to dla swego wygodnictwa. Zona jest wspaniala kochanka za darmo, wypierze, ugotuje, posprzata i opiekuje sie dziecmi itd. On natomiast uwaza, ze skoro zarabia pieniazki na utrzymanie rodziny i nic innego nie ma do roboty (praca w biurze jest przemeczony) rozglada sie za przyjemnoscia, bo zona powoli nie ma sil wszystkiemu sprostac. Tak niestety waglada zycie w wiekszej ilosci malzenstw, tylko kobiety nie uskarzaja sie, bo wstydza sie przyznac, ze maja "macho" w domu. Kazda pomoc musza wyegzekwowac prosba albo klutnia. Szczesliwe malzenstwa sa tylko na poczatku. Z czasem musi kobieta duzo poswiecic, aby malzenstwo utrzymac. Te ktore nie chca sie stale ponizac, doprowadzaja swoja postawa, ze mezczyzna ma wszystkiego dosyc i rozglada sie za nowa zdobycza, zakochujac sie smiertelnie i twierdzac, ze jego malzenstwo i tak bylo juz rozbite zanim "ja" poznal....itd, itd..... Czesc" to tez byl twoj punkt widzenia. nie wiem jak inni, ale ja moje wypowiedzi pisze z przekonania,tak jak mnie sie wydaje. i mam nadzieje ze z nich ktos skorzysta. ktos napisal: kochaj. kochac to uszczesliwiac. niezaleznie jak cierpi , najgorszy, bylby brak uczuc, uczczucia ponoc swiadcza o naszym czlowieczenstwie. ale w zyciu wszystko sie zwraca, kiedys zacierpi tak jak jego zona. wielka namietnosc (i to nizaleznie do kogo) ktora wymagala wielu ofiar, za ktora placi sie wysoka cene, niesie ze soba to co niesie. mozesz jedynie zalowac ze nie urodziles sie w islamie. wzialbys druga zonke, wszystko legalnie, kochasz dwie i byloby po sprawie. oni chetnie przyjmuja skonwertowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez piotr Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 11:57 tylke że on kocha jedną, a o takich namiętnościach Ty możesz z tego co widzę tylko pomysleć, nigdy nie mów nigdy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 17.01.05, 12:32 A moze to tylko zauroczenie tymi namietnosciami? Dorosli powinni byc swiadomi roznicy znaczenia slow: milosc i zauroczenie. Wielu jednak myli te pojecia. Zazwyczaj mozna to zauwazyc u nastolatkow. Niektorzy pozostaja na ich poziomie do konca swego zycia. Tacy nie powinni sie nigdy zenic, bo przez to unieszczesliwiaja innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do i Piotr Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:03 wlasnie o tym Do mowilam wczesniej, ze nie rozumiem po co sie zenili, chyba jasno na papierze jest powiedziane i to przy swiadkach co cie czeka jak sie hajtniesz. zawsze chodzi o nienasycenie i niedojrzalosc. ja np na razie sie nie hajtalam, mimo ogrmonej nawet, meganamietnosci, bo wiedzialam ze bede zraniona. co do waptliwosci piotra, nie mam zamiaru licytowac sie czy moja(obecna) namietnosc jest wieksza mniejsza czy rowna, uwazam ze duzo jest w miom zyciu namietnosci, zarowno psychicznych jak i fizcznych odlotow, a mimo to nie musze innym ludziom niszczyc zycia, bo ja tak chce. co jest w mojej mocy oczywscie, bo byc moze nieswiadomie i niechcacy kogos moglam unieszczesliwic. (Np. wypozyczylam ksiazke z biblioteki, z cytatem ktorego ktos za wszelka cene szukal, i spoznil sie 10 minut, bo chcial odzyskac ukochana magicznym slowem, kiedy zaszedl nie bylo ksiazki, zrezygnowal nawet z telefonu by zadzwonic,, zrozpaczony i juz nigdy nie byli razem, a gdyby jej zacytowal, byliby i mogliby miec 6 dzieci, szczelsiwa rodzina) ale tego oczywiscie sie nie da przewidziec) no to skoro kocha inna, niech sie zdecyduje, podobno faceci to sa rzeczowi, no wiec do rzeczy, przede wszystkim trzeba ponosic konsekwencje swoich czynow i msylec o dzieciach nie "po" a "przed" przeleceniem. a poza tym nie byc takim mieczakiem. za orgazmy to sie wszystko sprzedaje, nawet dzieci. ja nie mowie nigdy i zawsze. piotrek powiedzial zawsze: zeniac sie i co gorsza plodzac dzieci niewinne, zuplenie jak dziecko we mgle. trzeba bylo te lata samemu zobie brudne skarpety prac i koszule prasowac. aha i co jeszce w moim mniemaniu nie ma co generalizowac, faceci to tacy a kobiety inne. zarowno u facetow, jak i kobiet rozne egzemplarze sie zdarzaja. jedni sa bardziej altruistyczni inni nie, bo tak naprawde jestesmy tacy sami. mnie podobala sie wypowiedz jednego faceta, ze jest wierny swojej zonie od 30 lat i czuje do niej prawdziwa namietnosc, i czuje sie jak prawdziwy don juan, ze nie tysiacy roznych a w jednej kobiecie umie przez tyle lat wzbudzac glebokie pozadania. to nie sztuka delektowac sie kradzionym, swoezo urwanym owocem z ogrodka sasiada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:26 Co za bełkot, dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 17.01.05, 17:25 Odjelo ci mowe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 17:30 suahili czy mowa suarow tez zapewne jest dla ciebie belkotem co nie znaczy ze nie zawiera w sobie tresci. odrobinke wysublimowania w czytaniu polecam. i dystansu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radek Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 11:46 To trudna sytuacja ale staraj się ja najszybciej rozwiązac zgodnie z tym co CZUJESZ. Im dłużej będzie trwał taki stan zawieszenia tym bardziej wszyscy będą cierpieć. Pamiętaj też, że ta druga też jest człowiekiem który czuje i cierpi. to TWOJA decyzja która tak czy inaczej odmieni TWoje życie powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 11:30 Piotrze czy coś postanowiłeś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 21.01.05, 08:06 Wszyscy mowia o milosci jakie to fantastyczne uczucie i jak wazne do przezycia. Zgadzam sie stuprocentowo z te opienia, ale pod jednym warunkiem, ze nie kalecze innych, bo wtedy jest to tylko EGOIZM. Nie rozumie jak mozna interesowac sie innymi osobami, kiedy jest sie w zwiazku z innym czlowiekiem, z ktorym polaczylam sie dobrowolnie z milosci! W dzisiejszych czasach nie mammy niewolnictwa itp. Jestesmy wolnymi ludzmi, ktorzy sami decyduja o swoim losie. Jesli jednak ktos decyduje sie na zwiazek, powinien byc tego swiadomy, ze to nie zabawa na pewien czas i w razie klopotow nalezy pracowac nad samym soba. Nikt nas nie zmieni jezeli tego sami nie chcemy. Dojrzala milosc wymaga poswiecen. Wszystko inne pozostalo tylko zakochaniem, ktore nigdy nie dojrzalo do milosci. Ludzie, ktorzy stale zakochuja sie w innych, sa emocjonalnie niedojrzale, ich rozwoj emocjonalny zatrzymal sie na poziomie nastolatka. Smutne ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Żonaty Re: KOCHAM INNĄ IP: *.acn.waw.pl 29.01.05, 18:08 Nie mogę się zgodzić z taką tezą, że nikt nas nie zmieni jeśli sami tego nie chcemy. Jestem żonaty od kilku miesięcy a dopiero dzisiaj dane było mi ujrzec prawdziwe oblicze mojej zony. Jesli tak mialaby wygladac moja przyszłość, to na pewno pójdę po śmierci do nieba. Człowieka można nie poznać będąc z nim przez całe życie. Nawet kilka lat "chodzenia" nie odsłoni prawdziwego oblicza drugiej osoby. Decyzja na pewno nie jest łatwa i na szczęście jeszcze nie muszę takiej decyzji podejmować. jeszcze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grześ Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 11:34 Brakuje Tobie odwagi do odejścia od żony. Wiesz, że jej nie kochasz , kochasz inną. Uważasz, że dzieci będą szczęśliwe gdy będziecie grali dla nich udaną parę. W takim układzie żona z czasem też bądzie miała dość, wolisz żeby ona podjęła decyzję, to nie jest w porządku. Boisz się osądu otoczenia , teściów i rodziców ?? Nikogo nie uszczęśliwisz swoim egoistycznym poświęceniem. Stało się nie kochasz żony jest to twoja wina ale nie możesz teraz oszukiwać wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaśka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.rcb.vectranet.pl / *.rcb.vectranet.pl 29.01.05, 14:54 ja tego nie rozumiem!ozeniles sie kiedys z kobieta ktora kochales i obiecales ze bedziesz z nia do konca zycia!moze teraz jej nie kochasz ale macie dzieci,pomysl tez o nich jak one beda przez was cierpiec!!!tez mialam podobna sytuacje bylam z jednym facetem a (wydawalo mi sie ze... ) pokochalam drugiego,jednak to bylo tylko zauroczenie przez dluzszy czas!zostalam z tym pierwszym i nie zalowalam tej decyzji!moze ta druga kobiete naprawde kochasz- niewiem... ale co bedzie za kilka lat...??? przemysl sobie jeszcze raz wszystko na spokojnie i mam nadzieje ze podejmiesz sluszna decyzje :) pozdrawiam i 3 mam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 12:21 Piotrze włąściwie przedstawiono tu już wszystkie stanowiska i opcje rozwiązań ja zostałam opuszczona, ponieważ mój M. sie zakochał, najpierw mnie zdradził, potem próbowaliśmy odbudować zwiazek... twierdził, ze mnie kocha, (dzis wiem, ze albo klamal, albo sam siebe i mnie oszukiwal)tylko, że nie da się żyć w związku, w którym jedna strona kocha, a druga próbuje kochać, walcząc z fascynacja kimś innym!! z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że nic tak nie niszczy szacunku do drugiej osoby, zaufania i godności, jak życie w kłamstwie Gdyby moj M. miał na tyle odwagi by postawić sprawe jasno, powiedziec od razu że sie zakochał, pozostałby szacunek do niego jako osoby, i po wielkim bólu który kiedys mija, mogłby nadejsc spokoj i zrozumienie a nawet wdziecznosc za taka decyzje. Niestety, teraz nie ma nic pozytywnego, byc moze nigdy juz nie bedzie ani jednej mysli o nim nie zanieczyszczonej jego klamstwem i podwojna !! zdrada. Piotrze, takie decyzje nie sa łatwe, bolą ale szczerosc jest wyrazem szacunku i lojalnosci do drugiej osoby, ktora kochales i z ktora wiele cie łączy. Zdobadz sie na nia.pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: megi Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 15:45 To jest najmądrzejsza i najbardziej szczera wypowiedz wypowiedz w tej dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ona Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 10:04 Zgadzam sie z Tobą Megi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata Re: KOCHAM INNĄ IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 29.01.05, 14:32 Niezgadzam sie z żadnymi chyba wypowiedziami ,bo taka sytuacje przeżywam odeszłam od męża a mój partner od żony już 7lat temu i nadal jest cudownie i wspaniale nam sie układa.Mój partner meczył sie z żoną ,a na to wszystko patrzyły dzieci i tez niebyły one szczęsliwe ,była bardzo niezdrowa atmosfera w domu i tak naprawde nikt niebył szczesliwy.Dzieciom trzeba umieć wszystko wytłumaczyc stosownie do ich wieku ,a napewno zrozumieją ,a jeśli rodzice kochaja dzieci a dzieci ich to żadna ze stron niestraci z nimi kontaktu. Odpowiedz Link Zgłoś
mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 20:27 I nareszcie pojawila sie taka jak ty bez skrupulow i te dzieci uszczesliwila bo przeciez byly nieszczesliwe z tata i mama. pamietaj ty myslisz ze to banal ale tak nie jest . poniesiesz kare od Boga za to ze wlazlas z buciorami w czyjes zycie i rozbilas rodzine. Jak wogole mozna z tym zyc i miec dobre samopoczucie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darth_Maul Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 15:00 Piotrze ! Jestem dokładnie w identycznej sytuacji jak Ty. Wiem jak niesamowicie sprzeczne uczucia Tobą targają. I wiem rzecz najważniejszą. Trwanie w takiej nierozwiązanej sytuacji jest najgorsze z możliwych. Krzywdzisz żonę, bo ona ma też prawo być w szczęśliwym związku, krzywdzisz dzieci, bo one widzą nie kochających się rodziców, krzywdzisz osobę, którą kochasz, bo jej życie zamieniasz w niepewność, krzywdzisz siebie, bo nie jesteś szczęśliwy... Musisz dokonać wyboru, wyboru, który będzie świadomy i przemyślany. I w chwili, kiedy będziesz podejmował decyzję, będziesz musiał się lizcyć z tym, że nie będzie ona trafna. Jednak jeżeli jej nie podejmiesz nigdy nie dowiesz się, co mogłeś starcić a co zyskać. Ja decyzję już podjąłem. Nie jest ona prosta, płakałem kiedy widziałem łzy mojego syna, kiedy mu o niej powiedziałem. Jednak życie w takiej sytuacji, o której piszesz, może doprowadzić do znacznie większych nieszczęść niż myslisz, a Ciebie do psychiatryka. Pozbieraj się w sobie i zrób coś ze swoim życiem. Pozdrawiam gorąco i powodzenia !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekshey Re: KOCHAM INNĄ IP: 62.233.201.* 21.01.05, 15:53 witam, zdarza sie to wielu facetom szczególnie po 35-40 roku zycia. Młodszym też:-) Nie trać głowy nie rób nerwowych ruchów.Złap do całości dystans.Przemyśl wszystko. Przypomnij sobie co połaczyło Cie zona co jej i dlaczego ślubowałeś na slubie.pamiętaj,ze jestes odpowiedzialny za NORMALNY rozwój swoich dzieci iwprowadzenie ich w dorosłość. BARDZO WAŻNE- polecam kontakt z psychologiem z którym będzxiesz mógł obgadac całą sprawe na spokojnie zobacztc wszystkie za i przeciw.Rozpoznac emocje motywy. Nic straconego. Polecam zadzwon pod podany numer i spytaj kogo polecaja do kontaktu na terapie w problemie malzenskim tam gdzie mieszkasz. KONTAKT: Laboratorium Psychoedukacji 03-932 Warszawa ul. Katowicka 18 TELEFONY: (022) 617-61-64 (022) 616-13-72 0501-201-490 W Warszawie polecam tez do kontaktu indywidualnego dr Barbara SMOLIŃSKA namiary: superwizor nr lic. 77 l-p@l-p.pl Gabinet prywatny tel. (22) 843 08 05 btsmolinscy@wp.pl polecam też: Jerzy DMUCHOWSKI superwizor nr lic. 43 tel/fax 617 24 52 tel. kom. 0-501 201 490 e-mail: l-p@l-p.pl Olga PILINOW superwizor nr lic. 22 Prywatna praktyka Warszawa tel. 0-602 526 578 pozdrawiam i zyczę wszystkiego najlepszego lekshey Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekshey OFERTA POMOCY-NAMIARY!!! IP: 62.233.201.* 21.01.05, 15:54 witam, zdarza sie to wielu facetom szczególnie po 35-40 roku zycia. Młodszym też:-) Nie trać głowy nie rób nerwowych ruchów.Złap do całości dystans.Przemyśl wszystko. Przypomnij sobie co połaczyło Cie zona co jej i dlaczego ślubowałeś na slubie.pamiętaj,ze jestes odpowiedzialny za NORMALNY rozwój swoich dzieci iwprowadzenie ich w dorosłość. BARDZO WAŻNE- polecam kontakt z psychologiem z którym będzxiesz mógł obgadac całą sprawe na spokojnie zobacztc wszystkie za i przeciw.Rozpoznac emocje motywy. Nic straconego. Polecam zadzwon pod podany numer i spytaj kogo polecaja do kontaktu na terapie w problemie malzenskim tam gdzie mieszkasz. KONTAKT: Laboratorium Psychoedukacji 03-932 Warszawa ul. Katowicka 18 TELEFONY: (022) 617-61-64 (022) 616-13-72 0501-201-490 W Warszawie polecam tez do kontaktu indywidualnego dr Barbara SMOLIŃSKA namiary: superwizor nr lic. 77 l-p@l-p.pl Gabinet prywatny tel. (22) 843 08 05 btsmolinscy@wp.pl polecam też: Jerzy DMUCHOWSKI superwizor nr lic. 43 tel/fax 617 24 52 tel. kom. 0-501 201 490 e-mail: l-p@l-p.pl Olga PILINOW superwizor nr lic. 22 Prywatna praktyka Warszawa tel. 0-602 526 578 pozdrawiam i zyczę wszystkiego najlepszego lekshey Odpowiedz Link Zgłoś
a.b.i.g.a.i.l Re: KOCHAM INNĄ 21.01.05, 20:19 Witaj. Jestem w podobnej sytuacji tzn. jestem tą, która kocha i czeka, aż facet zdecyduje się czego chce od życia. Dawno dałabym sobie spokój, gdyby nie to, że kocham i uważam, że jest tą "drugą połówką" i nasze uczucie jest warte poczekania. Nie naciskam, nie popędzam, wiem, że jest to dla niego trudna sytuacja, dla mnie również. Powiem Ci tylko jedno, nawet najmniej przyjemna decyzja, dla którejkolwiek strony, jest lepsza niż żadna. Najgorsza jest niepewność i zawieszenie w próżni, huśtawki w stylu jednego dnia super, a na drugi dzień zwrot o 180 stopni i cisza w eterze. Podejmij raz jakąś decyzję i się jej trzymaj, nie zmieniaj w zależności od nastroju, bo to jest igranie z ludzkimi uczuciami. Uczuciami Twojej żony, dzieci oraz uczuciami osoby, którą podobno kochasz. Odpowiedz Link Zgłoś
szfedka Re: KOCHAM INNĄ - hustawka 22.01.05, 09:25 Slyszlam kiedys takie zdanie "Pusc ptaka wolno. Wszystko co Twoje wroci do Ciebie. Jesli nie wroci nigdy Twoim nie bylo" Wiem, czlowiek tonacy brzytwy sie chwyta i chce widziec nadzieje. Nie chce sobie kiedys tam powiedziec, gdybym jeszcze chwile poczekala to moze... Nie czekaj zbyt dlugo. Taka hustawka zabija. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: O.N.A Re: KOCHAM INNĄ IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 29.01.05, 11:50 a.b.i.g.a.i.l jestem tego samego zdania co Ty bo również jestem w takiej sytuacji.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciocia_dobra rada Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 22:10 Czesc Piotrze. Wspolczuje Ci. Nie bede nic radzic. Powiem moze tylko jak to wyglada ze strony kobiety, dla ktorej facet opuszcza rodzine. Moj partner chyba spodziewal sie tego wczesniej bo zadawal mi pytania: Czy nadal bede go kochac jak bedzie wolnym czlowiekiem? Czy nadal bedzie dla mnie interesujacym partnerem? Czy damy sobie rade z tym, z czym to sie wiaze? Odpowiadalam tak. Ale to nieprawda. Nie jestem w stanie zaakceptowac jego dzieci. Nasze zycie obraca sie wokol jego dawnej rodziny. Moj partner jest tak zjadany przez poczucie winy, ze nie jest w stanie dac mi tego, czego ja potzebuje. Zyje dla Nich, bardziej niz kiedykolwiek. Cierpi kazdego dnia, ze nie moze byc z dziecmi, chociaz ma bardzo dobre stosunku z byla zona i moze je widywac kiedy chce. Tylko ze ja tego nie chce i on to wie. Czy bedziesz w stanie w tym lawirowac? Ja mam dosyc i wiem ze moj partner tez. Nie jest dla mnie juz kochankiem - stal sie facetem z problemami, stal sie facetem, ktory mi stwarza problemy. Stal sie tata. Gdyby nie on nie mialabym ich. Budowalabym sobie nasz maly swiat, bez tego wszystkiego o czym ponizej. Moze sie miedzy Wami (ty i nowa kobieta) ulozyc. Ale to sa wyjatki. Tak jak ktos tu juz wczesniej napisal rozstanie w twojej sytuacji oznacza bycie z dala od dzieci, samotne Wigilie (moj partner nie byl ani razu szczesliwy podczas swiat od odejscia - nie liczy sie dla niego gwiazdka ze mna, ja nie jestem jego rodzina. To mnie rani, ze zadna sytuacja nie jest idealna jesli nie ma w niej dzieci), lawirowanie miedzy dwoma domami, wiazanie konca z koncem ze wzgledu na alimenty i potrzeby nowego gospodarstwa domowego, lincz wsrod znajomych, niesamowite poczucie winy, zazdrosc i cierpienie nowej kobiety o twoja przeszlosc...i duzo duzo wiecej. Odszedl od nich 6 lat temu. I nigdy juz nic nie bedzie tak samo. Nigdy juz nie bedzie do konca szczesliwy. A jesli kochasz te nowa kobiete to zostaw ja w spokoju. Nie kaz jej i sobie przez to przechodzic. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
szfedka Re: KOCHAM INNĄ 22.01.05, 09:15 Jestes kobieto egoistka. Po prostu egoistka. Wiedzialas co bralas, wiedzialas gdzie doprowadzalas. Piszesz: odpowiadalam tak. Czy wczulas sie w sytuacje jaka moze nastapic i czulas czy po prostu odpowiadalas tak bo Twoim jedynym celem bylo aby wybral Ciebie? Oby do slubu a potem i tak bedzie robil jak ja chce? Piszesz ze on dal Ci problemy,bys ich nie miala bez niego. A moze odwroc to i zauwaz jedno: to TY jestes problemem. To TY nie mozesz zaakceptowac jego przeszlosci, jego dzieci, jego kontaktow z byla zona. "On nie moze Ci dac tego czego Ty potrzebujesz". A TY??? Dajesz jemu tego czego on potrzebuje? Czy to tylko faceta powinnosc aby dawac? A kobieta ma tylko brac tak? Nie zlotko, zycie nie jest takie proste. Zmien swoj stosunek, z brania na dawanie a moze to Ci sie odplaci ze dostaniesz. Problemy ktore macie sa praktyczne. Tutaj malzenstwa w rodzaju : "moje dzieci, Twoje dzieci, nasze dzieci" sa raczej regulka a nie wyjatkiem. Ale trzeba byc otwartym na rozwiazania, nie zamykac sie w sobie i mowic "chce zeby nie mial dzieci" to Ci nic nie pomoze, jemu tez nie. Ty po prostu dazysz do rozpadu Waszego zwiazku. Polecam psychoterapeute poki nie jest za pozno. Pamietaj: problemy sa po to zeby je rozwiazywac, same nie znikna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: refleksja Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 11:42 Zobaczcie, że w takim kraju jak Szwecja ten człowiek nie męczył by sie tak, nikt by go nie potępiał. U nas model cierpiętnictwa dla dzieci jest ciągle bardzo silny, nie ważne, że w związku nie ma milości ważne żeby był. Mam nadzieję, że to się zmieni. Cieszy mnie to gdy widzę, że coraz więcej ludzi wybiera prawdę i szczerość. Nie wiem z skąd w ludziach taki brak szacunku dla własnych dzieci. Moi rodzice byli ze sobą dla mojego dobra i abym byla normalnym dzieckiem z normalnym dzieciństwem. Byli dobrymi ludzmi, kochali mnie ale ja nigdy widziałam miłości pomiędzy nimi. Wiem że jestem w pewien sposób bardzo ograniczona emocjonalnie w okazywaniu uczuć. Nie mam rodziny , boje się. Jedno wiem na pewno wolałabym widzieć ich szczęśliwymi w innych związkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: refleksja2 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 22.01.05, 18:37 Smutne jest Twoje doswiadczenie zyciowe. Nie zawsze jest tak jak u Ciebie. Moja mama nie zaznala milosci rodzicow, poniewaz byla zaadaptowanym dzieckiem ktore traktowane bylo jako sluzaca za darmo (wiecej bicia jak jedzenia). Pomimo tego potrafila bardzo duzo milosci wlac w nasze serca. Moje cale rodzenstwo potrafi okazywac uczucia wzgledem innych ludzi. Wszyscy jestesmy w stalych zwiazkach z kilkuletnim stazem. Tak wiec zaowocowala jej milosc ktorej nigdy nie zaznala jako dziecko. Moze jest ona wyjatkiem, a moze i nie. Ludzie niechetnie opowiadaja smutne historie z ich zycia, a wiec nie wiemy jak jest naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Frytka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 10:20 oj durna ty durna - szfedka. Co ty wiesz o życiu, żeby innych oceniać? Wniosek jest jeden. NIGDY NAPRAWDĘ NIE KOCHAŁAŚ. Więc jesteś bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Prawdziwa miłość bowiem niewiele ma wspólnego z rozsądkiem. Przypomnisz sobie te słowa, kiedy i ciebie spotka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gaja Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 09:33 Ciociu dobra rado, Znam to z autopsji, tyle ze ja zwiazalam sie juz z rozwodnikiem. Nie znalam go, kiedy rozwalalo sie jego malzenstwo, poznalam go dwa lata pozniej, pokochalam i... dzis odczuwam na wlasnej skorze co oznaczaja jego napady "ojcostwa". Bo to odbywa sie falami, sa chwile, ze postanawia byc "ojcem roku" i wszystko inne przestaje sie liczyc. Meczy mnie to, mysle zreszta, ze nie tylko mnie, mysle, ze temu dzieciakowi tez to nie wychodzi na dobre. Dzis majac ta wiedze, ktora mam NIGDY nie wchodzilabym w zwiazek z rozwodnikiem z dziecmi. To bardzo skomplikowany uklad! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 22:09 jesli kochasz to nie rezygnuj, to są bardzo ważne chwile Twego zycia, nie przegap szansy na milość Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_kolakowska ale beszczelna!!!! 24.01.05, 17:32 To ze jestem ruda i panna nie czyni mnie świętą krową Gość portalu: rybka napisał(a): > jesli kochasz to nie rezygnuj, to są bardzo ważne chwile Twego zycia, nie > przegap szansy na milość Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zimna zaczynam watpic... IP: *.tele2.pl 24.01.05, 17:35 zaczynam watpic w prawdziwa milosc po przeczytaniu takich rzeczy.. Powiem jak to widze przez pryzmat dziecka (ktorym tak niedawno bylam i jeszcze dobrze pamietam niektore rzeczy..) Mam 19 lat i kilku znajomych z rozbitych rodzin, ktorym zapewniono przyzwoity byt, wyksztalcenie i cala reszte zachcianek. Niestety maja zaburzenia osobowosci i juz nigdy nie beda umieli "kochac" bo nie wiedza co to znaczy.. Cechuja sie calkowitym brakiem moralnosci a frustracje nadrabiaja wieczna zabawa.. Moja dobra kolezanka wychowana przez samotna matke zaczela sie prostytulowac, zas kolega popadl w narkotyki- takie sa skutki! Dziecko musi widziec milosc rodzicow!! w tym wieku nie mozna byc egoista a milosc w malzenstwie zawsze kiedys wygasa.Licza sie tez inne rzeczy, nie jestescie juz nastolatkami zeby isc za kazdym glosem serca!! zwlaszcza ze ta druga kobieta to nie jest 'pewna lokata'.. A dzieci skrzywdzicie do konca zycia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kwarek53 watpic???. 29.01.05, 08:55 Prosze pana ja pochodze z rozbitej rodziny i nie popadlam w narkotyki ani prostytucje czy inne tego typu rzeczy nie pale nie pije jestem normalna osoba jak wszystkie inne.Nie czuje sie skrzywdzona przez los-lepiej byc wychowywanym w prawdze niz widziec falsz i klamstwo bo to sie przejmuje i powiela. Mam rodzine jestem szczesliwa mama.Tylko prosze mi nie mowic ze jestem wyjatkiem bo sama znam podobne przyklady.Za to znam tez rodziny w ktorych ludzie nie kochaja sie zyja obok siebie i widze efekty u ich dzieci-moich znajomych-sa zamknieci w sobie i boja sie zwiazac na stale bo nie chca zeby ich zycie wygladalo jak u ich rodzicow.To o czym pan pisze to nie jest wg mnie sprawa samego rozstania/rozwodu ale podejscia do dziecka ,mowienia prawdy i zdobywanie zaufania.I swiadomosci ze skoro rodzice sie rozstali/rozwiedli to nie powod ze ja zrobie tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zimna lepiej sie nie zenic!!! IP: *.tele2.pl 24.01.05, 17:47 PS. Po co wogole tak wczesnie wchodzic w zwiazek malzenski?? Uwiazales zone dzieciakami, a teraz zostawiasz ja sam z tym brzemieniem. Pamietaj ze DUZO trudniej bedzie znalesc 30letniej kobiecie z dziecmi kogos z kim bedzie mogla dzielic zycie.. A jezeli nawet sie tak stanie "przyszywany" tatus bedzie mial z nimi wiekszy kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agniecha Re: KOCHAM INNĄ IP: *.gdm.pl 25.01.05, 10:54 hmm ta Twoja prawdziwa milosci nie ma serca?jak mzoe sie pcha, wiedzac ze masz zone i dzieci!?no chyba ze nie wie...a wtedy nawet nie probuj z nia byc bo juz na starcie ja oklamujesz.zrobisz to wiec i pozniej...ja bym postarala sie zapomniec i wiecej czasu poswiecic zonie,d zieciom i temy by bylo jak kiedys.wczesniej napewno sie kochaliscie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julka1800 Re: KOCHAM INNĄ IP: 217.153.68.* 25.01.05, 11:52 przeczytaj to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=19808227 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 14:10 Przestałeś kochać żonę, to nie jest pierwsza ani ostatnia taka historia , ani żaden dramat. Uczucia nie podlegają naszej woli. MOżesz resztę życia udawać szczęśliwego albo nim być.... więcej wiary w to co czujesz nie oszukuj siebie i innych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 25.01.05, 17:44 Co slychac u Piotra, a moze tylko fata morgana? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 10:15 hej Piotrek łap szczęście i się nie dołuj, na siłę nie pokochasz zony tak jak tej drugiej, dzieci to tylko wymówka wiesz o tym ... łap szczęście Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: KOCHAM INNĄ 28.01.05, 19:11 Co to znaczy "pokochalem"? Stales na przystanku i nagle Cie trafilo? Czy tez moze wplatales sie w romans bo zaczales sie nudzic w malzenstwie? Jesli to pierwsze to bardzo Ci wspolczuje. Ale jestesm na 99% pewien ze zanim sie "zakochales" to minelo troche czasu i miales go wystarczajaco duzo zeby przemyslec w co sie pakujesz. Ja jestem w zwiazku od 10 lat i wiem jak to jest kiedy czujesz "powiew swiezosci" od nowo poznanej kobiety, harmonia dusz, magia chwili etc. Jesli nie potrafisz tego przemoc, a co najwazniejsze - jesli nie potrafisz tego stworzyc w swoim zwiazku, to znaczy ze jestes gosciem bezwartosciowym i samolubnym. Moja rada dla Ciebie - odejdz od zony bo nie jestes jej wart. Ale nie zapomnij o porzadnych alimentach, takich, zebys i Ty je poczul, zeby Ci sie nie wydawalo ze wszystko ujdzie Ci plazem. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: KOCHAM INNĄ 28.01.05, 20:20 czajek76 napisał: Ja jestem w zwiazku od 10 lat i wiem jak to jest > kiedy czujesz "powiew swiezosci" od nowo poznanej kobiety, harmonia dusz, magia > > chwili etc. Jesli nie potrafisz tego przemoc, a co najwazniejsze - jesli nie > potrafisz tego stworzyc w swoim zwiazku, to znaczy ze jestes gosciem > bezwartosciowym i samolubnym. Moja rada dla Ciebie - odejdz od zony bo nie > jestes jej wart. Ale nie zapomnij o porzadnych alimentach, Jesteś niezwykle mądrym i uczciwym facetem, brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini odp. dla Czajka 76 IP: *.chello.pl 29.01.05, 09:01 Czajek no extra! Skoro jest tak wspaniale! Ale skąd wiesz jak to jest z tym powiewem świeżości, harmonią dusz ,,,itp. Czyzbyś się do końca przed nami nie otworzył? Czyzbyś miałe kiedyś jakąs przygodę? A..fe..nieładnie!! A może po prostu zesrałeś się i nie potrafiłeś podjąc męskiej decyzji i wyjść spod pantofla? Mam dylemat! Czy to za duże ego czy za małe JAJA bracie??? Spojrz w lustro! Co widzisz...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: silvano Re: odp. dla Czajka 76 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 10:42 Fellini skoro masz takie poglady a nie inne trudno ale jesli można prosiić to proszę o kulture w Twoich wypowiedziach. Czytam je i widzę ze swoimi wypowiedziami poniżasz innych. A może już nie masz wyczucia? Powodzenia w dobrym osobistym wyborze Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini Re: odp. dla Czajka 76 / SIlvano IP: *.chello.pl 01.02.05, 19:12 Witaj Jeżeli kogoś uraziłem to przepraszam, ale wydaje mi sie że obrażam nie ludzi ale ich hipokryzję i ich zbytnia pewnośc co do nieomylności w osądach. Jeżeli ktos tak bardzo jest związany z tymi wadami że wyśmiewanie ich odbiera jako atak na siebie to znaczy że ma problem, trudno. Na szczęście każdy może sie mylić. Ty też. Ja też Natomiast jeżeli razi Cie momentami moje słownictwo, to przepraszam, ale nie lubię mówić że gość był "mało zdecydowany" zdecydowanie wolę stwierdzenie że mu "zabrakło jaj" ale to w sumie problem nazewnictwa staraj się czytac między wierszami, albo ignoruj mnie..tak tez można. Spoko, rozumiem Twoje zastrzeżenia..ale cóż piszę szczerze to co myślę i jak czuję, a jak czuję że ktoś jest hipokryta to wolę powiedzieć że jest fiut! Bo to bardziej obrazowe i nie takie infantylne. Co do kobiet staram sie być bardziej powściągliwy :))) Genetycznie nie cierpię kołtuństwa którym tak mocno pachnie z niektórych postów..wtedy trudno mi się opanować. Raz jeszcze przepraszam dotkniętych i urażonych..nie mam zamiaru Was obrażać ani poniżać...Ale Silvano tak na serio...zobacz ile osób doskonale radzi sobie samemu...sami sie poniżają! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: odp. dla Czajka 76 / SIlvano 02.02.05, 03:36 Ja wcale nie czuje sie urazony Twoim postem, widzialem bardziej dosadne :) Naprawde nie wiem tylko gdzie w mojej wypowiedzi doszukujesz sie hipokryzji. W swoim zyciu, podobnie jak kazdy inny facet, poznalem bardzo wiele atrakcyjnych kobiet i nadal poznaje nowe, to chyba oczywiste. Stad moja uwaga o "powiewie swiezosci" (swoja droga, przyznaje ze okreslenie nieco infantylne, lepiej by bylo powiedziec o "uderzeniu testosteronu" ;). Nigdy sie jednak nie "zesralem" (o ile dobrze rozumiem znaczenie tego slowa w Twoim poscie) bo tez nie mialem takiego zamiaru. Jest pewna granica ktorej nie nalezy przekraczac i ja ja sobie ustalilem tam, gdzie zyczy sobie tego moja druga polowa. Dzieki temu mam komfort psychiczny w kontaktach z kobietami. Uwazam, ze prawdziwe cojones ma facet ktory potrafi byc wierny swojej kobiecie i nie szuka przygod, szczegolnie jesli jej to przysiegal (a tak jest zazwyczaj w przypadku slubu). Zreszta czytajac ten watek oraz inne tym podobne tylko utwierdzam sie w przekonaniu ze postepuje slusznie. Nie twierdze ze mam patent na szczescie, wiem ze w zyciu roznie bywa i czlowiek nie jest w stanie utrzymac szczesia rodzinnego. Ale prawie zawsze jest ku temu jakis powod i trzeba go szukac najpierw w sobie a nie szukac prostego usprawiedliwienia na forum. BTW, jesli uwaznie przeczytales moj post, to zobaczysz ze zostawiam tam 1% dla wypadkow naglych i niespodziewanych ;) A co do hipokryzji, to wydaje mi sie ze jesli ktokolwiek prezentuje tu postawe koltunska to raczej jestes to Ty. Twoja proba skompromitowania mojego postu sugeruje wlasnie, ze jestes lub bywasz nie w porzadku ze swoim sumieniem ;) Ja nie mam tego problemu :) Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: odp. dla Czajka 76 / SIlvano 02.02.05, 03:48 Jeszcze jedno (z mojego podworka). www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=15582383 Cala ta milosc to tylko chemia, zadna magia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini Re: odp. dla Czajka 76 / SIlvano IP: *.chello.pl 02.02.05, 18:26 No kurde...teraz to mnie powaliłeś :) Jeżeli to chemia to gdzie jest kurde odtrutka??? Pozdrawiam i to Serdecznie Serio Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 10:50 ardzuna, dziecko, to przecież baba, która podpisala się nickiem faceta (czajek 76). Wszystkie tego typu teksty pisane są przez młode dziewczyny, które mają głowy nabite ideałami o jedynej miłości w życiu, lub przez nadal w to wierzące młode mężatki obawiające się o swoje związki. Czytam już od wczoraj wszystkie komentarze - jak leci i jestem w szoku. Zaledwie parę jest tu wartościowych. Reszta to moralizatorstwo i krytyka. Zyczę tym wszytkim "racjonalistkom", aby kiedyś pokochały tak naprawdę i zarazem beznadziejnie. Ciekawe jak wtedy będą "spiewać". Miłość nie pyta, czy może, miłosć nie wybiera!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku 30.01.05, 14:48 Gość portalu: Jurek napisał(a): > ardzuna, dziecko, to przecież baba, która podpisala się nickiem faceta (czajek > 76). Sorry, ale nie wydaje mi się, żeby czajek udawał faceta od 2003 roku na potrzeby tego wątku. Wrzuć cobie jego nicka do wysukiwarki, a zobaczysz. Jestem wyczulona na różnych udawaczy, ale w tym przypadku facet wydaje mi się całkowicie wiarygodny. Poza tym sama wiem, ze ma racje - zakochałam sie w życiu parę razy i doskonale wiem, ze nigdy piorun nie trafia człowieka, a jak nawet trafia, to potem jeszcze człowiek może albo się w tym nakręcać, albo zapomnieć, i to zapomnienie wcale nie wymaga potwornej siły woli. Zakochałam się też wystarczająco dużo razy, zeby wiedzieć, ze odczucie "harmonii dusz", błogostanu i innych takich nie daje ŻADNYCH gwarancji na to, ze zwiazek, w którym czuje się uniesienia, będzie udany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 19:43 Ardzuna - z tego co napisałaś wynika, że TY NIGDY NIKOGO NIE KOCHAŁAŚ jeszcze. Wspomnisz moje słowa, kiedy zakochasz się naprawdę. Wtedy nie będziesz potrzebowała żadnch gwarancji na to, żeby związek był udany. Twoim jedynym pragnieniem będzie wtedy tylko to, by czuć się kochaną i odwzajemniać to uczucie bez żadnych warunków! Odpowiedz Link Zgłoś
holtijar Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku 02.02.05, 08:49 i tu słowa mądre, bo i owszem: trafia jak piorun "i zostawia cię zwęglonego na środku patio" (to Cortazar, pewnie przekręcony), wie sie po pierwszych sekundach, bez podchodów i czajenia sie miesiącami by okazać niejasna sympatię, mówi sie o tym od razu, bez żadnych wątpliwości i właściwie bez względu na reakcję tegoż "obdarowanego": sama miłość jest tak mocna... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku 02.02.05, 19:55 Wiem, ze do milosnikow Cortazara i jemu podobnych (z calym szacunkiem) trudno dotrzec z logicznym wywodem, ale mimo to sprobuje, moze troche popracuje na retoryka. Doskonale wiem, ze milosc potrafi trafic jak piorun. Sam zostalem trafiony - mialem szczescie zakochac sie "od pierwszego wejrzenia" i wiem jakie to uczucie. Ale nie wyobrazam sobie, zeby obecnie (a w styczniu minelo od tego dnia dokladnie 12 lat) mogl mnie trafic jakis inny, nowy piorun. I tutaj wlasnie jest zasadnicza roznica miedzy ludzmi myslacymi podobnie do mnie a ludzmi ktorzy mysla tak jak Ty. Dla mnie najwspanialsza rzecza w zyciu jest podtrzymywanie tego ognia i rozpalanie go zeby byl jeszcze wiekszy i wcale nie czuje sie wypalony. Mam paliwa jeszcze na dlugie lata! Nie ma zatem zadnej mozliwosci zeby mnie trafil jakis kolejny piorun bo nic nie przebije tego ognia ktory jest we mnie. I tyle. Zeby nie bylo watpliwosci, nie jestem zadnym oazowym oszolomem, nudnym pie.. prowadzacym monotonne zycie bez fajerwerkow emocjonalnych. Nie jest tez tak, ze uwazam ze w zyciu mozna sie tylko raz zakochac. Uwazam jednak, ze PRAWDZIWA milosc jest tylko jedna. Problem jest wtedy, kiedy ludzie decyduja sie na zalozenie rodziny i posiadanie dzieci nie bedac przekonanym, ze ich milosc jest wlasnie ta jedyna. Wtedy podswiadomie daza do rozpadu zwiazku (bo nie maja zadnej motywacji zeby rozwijac swoje uczucie) i staja sie latwym celem dla "pioruna". Wytlumaczyc mozna to na dwa sposoby: 1) Mamy do czynienia z osoba niedojrzala emocjonalnie, ktora nie potrafi rozpoznac swoich uczuc wiec zaklada rodzine z pierwszym (czy jednym z pierwszych) lepszym partnerem do ktorego czuje cokolwiek. 2) Mamy do czynienia z osoba zaklamana i/lub wyrachowana, ktora swiadomie wchodzi w taka sytuacje i zaklada rodzine wiedzac, ze nie bedzie ona miala zadnych fundamentow emocjonalnych (ale np robi to dla kasy). W obydwu przypadkach takie osoby krzywdza swoich partnerow i nie ma co potem ich usprawiedliwiac. Tyle mam do powiedzenia. Przynajmniej na dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
holtijar Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku 03.02.05, 09:36 Widzisz, sa jednak "niezrównoważeni emocjonalnie", całkiem wykształceni ludzie, budujący stabilne przyjaźnie, czytający (bądź tolerujący jedynie) Cortazara, którzy jakimś cudem sądzili, że kachali wystarczająco bardzo, żeby związać się na całe życie. Mogłabym przepisać całą Twoją wypowiedź, zeby pokazać, że zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Nie widzę tu przesady, ani jak to nazywasz "oazowych" wywodów stukniętego oszołoma, ale... ale... mówimy tu o tych, którzy sie pomylili. Co wtedy? Co wtedy? Bo o to płacze główny prowodyr naszych dysput... Co wtedy, jesli po 4, 10, 22 latach przychodzi burza? Nawet, jeśli sie nie odchodzi (przyczyny nieistotne: ktoś nie potrafi, komuś się nie udaje, czasami coś innego, czasami śmierć..) trudno być dalej przy kimś, kto okazał się tylko namiastką. Nie nam, szczęśliwcom zakochanym w małżonkach to roztrząsać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: do holtijar IP: *.torun.mm.pl 03.02.05, 10:03 Dzięki za tą wypowiedź, brawo, uchwyciłaś sedno sprawy. Takie jest również moje zdanie na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku 03.02.05, 18:53 To po cholere ten Cortazar i cale rzesze innych poca sie nad swoja tworczoscia? Wlasnie po to, zeby ludzie sie NIE MYLILI! Zeby potrafili rozpoznac kiedy to jest piorun a kiedy tylko sweter sie naelektryzowal! Odpowiedz Link Zgłoś
holtijar C.D. 04.02.05, 08:09 po co piszą... głównie po to, żeby nie zwariować. Pisarstwo to nie przestroga, morały to w oświeceniu... A nasz Stach Wokulski? Największe zauroczenie i pomyłka w polskiej literaturze, a góry przenosił. Jak to odróżnić, skoro takie to mocne, takie piękne. I wierz mi, piszę to wszystko właśnie po to, by szaleństwo odpędzić, własne szaleństwo. A też mówiłam "nigdy!". Jakie to wszystko banalne! I jakie nieodpowiedzialne, skoro ktoś to wszystko juz wcześniej opisał. Pozdrawiam Cię Czajku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa_b1 Re: Do Piotrusia IP: *.torun.mm.pl 04.02.05, 09:35 Pi nie jestem pewna czy to Ty. Przypadkowo trafiłam na te forum.Jeśli to Ty to proszę odezwij się.Kocham Ciebie i tęsknię Odpowiedz Link Zgłoś
czajek76 Re: C.D. 04.02.05, 21:27 OK, niech bedzie, pisarze pisza dla siebie. Ale w takim razie po co ludzie to czytaja? Jako instruktaz "jak spieprzyc sobie zycie"? Czy tez jako ostrzezenie "don't try this at home"? Odpowiedz Link Zgłoś
holtijar Re: C.D. 05.02.05, 08:41 Dyskusja nasza, czcza od począku, teraz, na domiar złego, stała się prywatnymi dywagacjami na temat roli literatury. Zauważ, nikt już wątku tego nie drąży, choć bardzo ciekawe jest Twoje pytanie... Wszystkie nasze licealne "co autor chcial przez to powiedzieć?" funta kłaków nie warte, bo nic nam do tego. Przeczytać i bez emocji odłożyc na półkę. Jak na forum :) No to na koniec, żebys się nie gniewał, abyś wiedział, że zazdroszczę, ale nie przyklasnę uporowi Twojemu ani tych, co potępiają spóźnione miłości (to fatum wiszące nad słowami "zawsze i nigdy" jest zbyt przytłaczające), kawałek Billego Szekspira: Love is not love which alters when its alteration finds... if this be error and upon me proved I never writ nor no man ever loved. Wszyscy wiemy, że Szekspir kontrowersyjne życie miłosne wiódł! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mim do czajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 10:32 Drogi Czajku myślałam tak jak Ty, własnie będąc w twoim wieku przyszła do mnie "burza" nigdy nie mów nigdy Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku 03.02.05, 22:23 Gość portalu: Jurek napisał(a): > Ardzuna - z tego co napisałaś wynika, że TY NIGDY NIKOGO NIE KOCHAŁAŚ jeszcze. > Wspomnisz moje słowa, kiedy zakochasz się naprawdę. Wtedy nie będziesz > potrzebowała żadnch gwarancji na to, żeby związek był udany. Twoim jedynym > pragnieniem będzie wtedy tylko to, by czuć się kochaną i odwzajemniać to > uczucie bez żadnych warunków! Bardzo mi przykro, ale niestety już tak było i skończyło się to całkowitą tragedią, dokladnie nie mam zamiaru tego opisywać. I teraz naprawdę WIEM, w odróżnieniu od mniej życiowo doswiadczonych osób, że dalece nie wystarczy trafienie piorunem, żeby wszystko się ułożyło dobrze. Tym bardziej wiem, ze w tej chwili jestem w bardzo szczęsliwym związku. A poza tym na wylot znam mechanizm zakochiwania się i niestety jest z całą pewnością tak, że piorun może cię, i owszem, trafić, ale ty musisz na to najpierw pozwolić - a potem podsycać. Nie ma mimowolnego zakochania się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini Re: do wszelkich moralizatorek i ardzuny o czajku IP: *.chello.pl 01.02.05, 19:14 O i właśnie! Co tu klepać i klepać Odpowiedz Link Zgłoś
kinga_zak Re: KOCHAM INNĄ 05.02.05, 23:24 DO CZAJKA76 WYSLALAM DO CIEBIE MAILA NA CZAJEK76@GAZETA.PL PROSZE SPRAWDZ POCZTE, CHCE POROZMAWIAC ( LUB NR GG 2018635!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 28.01.05, 21:09 Piotr powinien przeczytac na forach prywatnych "rozwod i co dalej?" Moze odstraszyloby go obraz psychicznej katastrofy opuszczonej rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 00:36 Piotrze...rozumiem Cię doskonale...pokochałam i walczę z ta miłością...bo ona nie może się ziścić...nie jest to łatwe, ale te decyzje musimy podjąć samodzielnie...wiem jedno własnego szczęścia nie można budować na cudzym nieszczęściu Życzę Ci powodzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 0. Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 00:38 Mam dokładnie taką samą sytuację. Tylko u mnie sytuacja w małżeństwie zaczęła sypać się jeszcze zanim poznałem miłość mojego życia. Potwornie boję się o los moich dzieci a jednocześnie nie czuje już nic od dawna do żony... Jestem praktycznie na tuż przed rozwodem. Dodatkowo wpadłem w potworną depresję. Wiem jedno stan, w jakimim przebywam nie może trwać za długo bo napewno popełnie samobójstwo... Liczę, że niedługo wybiorę bo tak żyć nie można... Jak już to zostanę sam jak palec. po prostu nie umiem skrzywdzić i mojej ukochanej i moich dzieci. Tobie Piotrze życzę trafnego wyboru. Wiem, że to trudne - ale wiedz, że ja Cie rozumiem doskonale. Niech już będzie dobrze. Pa ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KWINTO Re: KOCHAM INNĄ IP: *.alphalink.com.au 29.01.05, 01:11 Kochasz obie kobiety?.Kochaj,ale jezeli sprawa sie wyda,od obu kobiet dostaniesz po buzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mun Re: KOCHAM INNĄ IP: *.chello.pl 29.01.05, 01:34 "Czy męska słabość do młodszych kobiet - i tendencja do porzucania starzejącej się żony dla nowej, młodszej - wpleciona jest w naszą biologiczną historię? Czy jest to trwała preferencja, pozostałość po poligamicznej przeszłości, epoce samczej rywalizacji i reklamowania możliwości rozrodczych na pawi sposób? Być może tak, ale odpowiedź nie jest oczywista. Niektórzy naukowcy twierdzą, że fascynacja młodością jest świadectwem przestrzegania monogamii. Ostatecznie, jeśli związek kobiety i mężczyzny ma trwać całe życie, to naprawdę warto dokonać dobrego wyboru. W najprostszym przypadku oznacza to dla mężczyzny wybór zdrowia i młodości. Nasz najbliższy krewniak, poligamiczny szympans, nie przywiązuje szczególnej wagi do wieku partnerki. Samcowi jest absolutnie obojętne, czy kopuluje z nastolatką czy z matroną w średnim wieku, byleby tylko była w stanie hormonalnej gotowości zwanej także owulacją lub rują. Ogólnie rzecz biorąc, monogamia nie idzie jednak w parze z fizyczną reklamą seksualną. Wśród gatunków dobierających się w stałe pary wulgarne pokazy wspaniałego upierzenia czy prężenie muskułów w ogóle nie cieszą się powodzeniem. Dzieje się tak dlatego, że sukces monogamii zależy od pracy, jest to układ, w którym każdy z partnerów wnosi swój wkład do wspólnego życia. Zamiast wybierać najokazalszego czy najsilniejszego samca, samica szuka takiego, którego zachowanie najbardziej jej odpowiada. Szuka partnera, który pomoże jej w budowaniu i bronieniu domu i w opiece nad młodymi. Samiec zabiegający o względy samicy przynosi jej często coś o jedzenia - na dowód, że jest w stanie utrzymac rodzinę - lub demonstruje jej swoje terytorium. Samica w wielu przypadkach wybiera nie najprzystojniejszego, ale najbardziej zaradnego faceta. W świetle takiego rozumowania częste skargi mężczyzn narzekających, że kobiety wolą przystojnych drani od zwykłych, miłych gości, można uznać za anegdotyczny dowód naszych skłonności poligamicznych." Deborah Blum "Mózg i płeć", właśnie czytam, polecam Odpowiedz Link Zgłoś
reni54 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 01:50 Gość portalu: Piotr napisał(a): > Mam żonę, 2 małych dzieci, pracę, dom wszystko... > Pokochałem inna kobietę, nie potrafię sobie z tym poradzić. Wiem, że to > prawdziwa miłość. Nigdy tak nie kochałem. > Czy przeżyliście takie historie, jestem załamany. Odpowiedz Link Zgłoś
reni54 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 01:55 Miałam podobną sytuacje ja zakochałam się majac rodzine ,ale dzisiaj wiem ze warto było dla kochanej osoby poswiecić wszystko,jestem z osobą którą kocham 5lat i nadal kochamy się tak jak na poczatku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziwnie sie czuje Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 02:22 po przeczytaniu tego wszystkiego(troche mi to zajelo)dochodze powoli do wniosku ze zostane chyba starym kawalerem...W prawdzie jestem z kobieta juz ponad 4 lata i nie raz pojawial sie motywe trwalego zwiazku to bardziej z mojej strony pozostaje on poki co kwestia przyszlosci...Jestem Mlodym czlowiekiem ale juz zaczynam zauwazac rutyne w naszym zwiazku.Nasza milosc do siebie nie jest juz tak goraca jak na poczatku .Wkrada sie rozsadek bioracy góre nad spontanicznymi zachowaniam.Seks to kolejna oderbna sprawa tez juz nie jest tak jak kiedys choc wciaz bywa fascynujacy i tu zaczyna wkradac sie rutyna.Co gorsza te sama tendencje widze ze strony mojej partnerki/dziewsczyny.Od dluzszego juz czasu zaczynam zastanawiac sie nad przyszloscia bo zdecydowanie nie chce brnac w paradoksalna sytuacje która bedzie miala miejsce po ewentualnym slubie kiedy oboje dojdziemy do wniosku ze sie juz nie kochamy...I co wtedy???Rozwód???Nie jestem, zbytnim konserwatysta wiec wole to po 100-kroc przemyslec.I kiedys ja mam prosic o takie rady jak Piotr??Dziekuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini Re: KOCHAM INNĄ IP: *.chello.pl 29.01.05, 08:50 RENI - bo tylko tak warto! Kierować się rozsądkiem a potem , po latach siedząc w kapciach pod kocykiem rozdrapywać rany, że świadomie udusiło się coś co było najpiekniejszą sprawą któa nam się w zyciu przytrafiła..? Przeciez to można oszaleć. MASAKRA!!! W takich sprawach musi wygrać serce, bo każde inne rozwiąznie jest PORAŻKĄ! I jeszcze jedno. To nie jest zawsze tak jak widać, że to facet jest tym który ma kogoś na boku jak to napisała Dora. Pozwolisz Reni, że Twojego posta zadedykuje własnie jej. Może Dora jest jeszcze do uratowania :)) Reni zazdroszczę Ci ty już tę decyzję podjełaś a ja cały czs walczę ze sobą...ale idzie ku dobremu. Serdecznie Cię pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.05, 18:43 Piec lat to dopiero poczatek. Odpowiedz Link Zgłoś
nati110 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 08:44 Bardzo współczuję.Jestem w podobnej sytuacji.Ale nie mam dzieci.No i osoba która kocham była kiedyś w mojej przeszłośći ale na skutek głupich okolicznośći wtedy nie byliśmy razem. Broniłam się przed tym.Ale miłość okazała sie silniejsza. Jego nie ma w Polsce.Ma przyjechać .Męża raczej nie zranie bo rozmawialiśmy czasem o rozejściu się.No i co mam zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini Re: KOCHAM INNĄ IP: *.chello.pl 29.01.05, 08:53 Nati Ty już to zrobiłaś. Podjęłaś decyzję i tak trzymaj Tu chodzi o Twoją przyszłość. Przyszłość z rozsądkiem lub przyszłość z miłością! Jeżeli jesteś pewna swego uczucia i uczucia tego drugiego człowieka, to całe zastanawianie się jest jedynie stratą czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kochalam rozsadek i milosc IP: *.bredband.comhem.se 29.01.05, 09:19 Dlaczego wszyscy mowia wybrac z roasadku albo z milosci. Wybrac milosc to wybor z rozsadkiem. Nie widze inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fellini Re: rozsadek i milosc IP: *.chello.pl 02.02.05, 18:29 Pięknie powiedziane! I w jedynie słusznej kolejności! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 20 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.05, 00:03 Właśnie!!!!!! Strata czasu...... Racja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kochalam Re: KOCHAM INNĄ IP: *.bredband.comhem.se 29.01.05, 09:16 Jak to co masz zrobic? Nie masz dzieci to i sytuacja jest klarowna. Co tu sie zastanawiac? Jesli meza nie kochasz to juz go nie bedziesz kochac. Wybierz z rozsadkiem milosc :) Odpowiedz Link Zgłoś