KOCHAM INNĄ

    • Gość: Dziwna Sprawa Re: KOCHAM INNĄ IP: *.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 09:01
      Stary gdyby nie tacy ludzie jak ty , niezdecydowani , patrzący na świat troche
      innaczej niz np taki ktoś jak " Ja " to na ziemi byłoby więcej miłości , więcej
      szacunku I zrozumienia , ale kiedy np co 4 osoba przezywa taką historie jak ty
      to jej tylko współczuje . . . . . . wogóle na cholere robiłeś jej te dzieci :-
      / . . . . . Według mnie takigo człowieka jak ty powinno skierować sie na jakieś
      leczenie . . . a tej kobiecie co masz z nią dzieci , skoro juz sie na nie
      zdecydowałeś powinneś teraz palce lizać i pomagać jej do konca świata i o jeden
      dzień dłuzej . . . . . jezeli takiej opcji nie wybrałes tylko poszedłes do
      swojej KOCHANKI to musze przyznac ze P A L A N T I F R A J E R Z C I E B I
      E !!!!! Marze o tym by takie istoty jak ty wyginęły , nie było zdrad
      itp. . . . . . . Nie zapomnij równiez ze kiedyś czeka cie jeszcze raz ta sama
      historia tylko ze następnym razem za tą historie odpowiesz !!!!!
      • Gość: aga_29 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.05, 09:39
        Przeczytałam wszystkie Wasze opinie... Każdy mówi przez pryzmat własnych
        doświadczen i nie ma 1 recepty na szczeście.Moze nie ma sensu byc razem dla
        dzieci,ale oprócz wszystkiego co przezyłeś, jest jeszcze miejce na
        odpowiedzialnośc(co nie znaczy, ze trzeba być ze sobą bez względu na wszystko).
        Uczucia to domena nastolatków. Wszystkie znane mi(swietne ) pary przeżywają/ły
        kryzysy (w okolicach 30 na ogół zakochuje się ONA, w okolicach 40 ON)ale tak
        jest chyba w każdym małzeństwie i związku.Też mogłabym opowiedzieć swoją
        historię, ale po co? Proza życia, seks staje się rutyną itp. itd. Kazdy
        chciaiłby miec święto na codzień- ale to niemożliwe. Nie analizujmy sytuacji
        Piotra, bo nikt nie zna odpowiedzi na wiele waznych pytań z jego życia. A gdzie
        jest Piotr i jego decyzja? Chciałabym widziec, co postanowiłeś?
      • Gość: Daria Inna miłość IP: *.broker.com.pl 29.01.05, 09:42
        Posłuchajcie. Wszyscy! Bardzo łatwo ocenia się drugiego człowieka, odsądza go
        od czci i wiary. Na ogół robia tak ci, którzy sami mają sobie wiele do
        zarzucenia, oraz ci, którzy kompletnie nie rozumieją sprawy. Jeśli ktoś na
        własnej skórze nie przeżył podobnej jak Piotr i inni historii z uczuciami,
        nigdy nie będzie miał pojęcia, co dzieje się z zawikłanym w nią człowiekiem.
        Jeżeli małżeństwo sie sypie i starania, aby je utrzymać, nie przynoszą żadnego
        efektu, ten trzeci "ktoś" potrafi wrócić nam wiarę w szczęście. Znów czujemy
        się kochani i szczęśliwi, a to przecież podstawowa potrzeba każdego z nas.
        Będąc w takim stanie człowiek nie myśli do końca racjonalnie, nie kreśli wizji
        pod tytułem "a co za 10 lat". Nie rozumiecie? Obojętnie, jak to nazwiemy:
        zauroczenie, fascynacja czy miłość, jest to uczucie, które wywraca nasz
        dotychczasowy świat do góry nogami. Zreszta - gdyby się tak dobrze zastanowić,
        można dojść do wniosku, że kochanka czy kochanek rzadko są przyczyną rozkładu
        małżeństwa - oni pojawiają się na horyzoncie wówczas, gdy to małżeństwo już od
        jakiegoś czasu jest kalekie. Dlaczego? O to małżonkowie muszą zapytać siebie
        sami, ale wina rzadko leży po jednej stronie. Znam ludzi, którzy dla
        tzw. "dobra dziecka" trwają przy niekochanych małżonkach; wierzcie mi,
        serdecznie współczuję tym dzieciom. Na co patrzą? Na to, że mama nie tylko nie
        uśmiecha się do ojca i wyprowadziła się na inną kanapę, ale patrzy na niego
        zimno i nie stać ją na cieplejszy ton. Na to, że ojciec nie tylko nie przytula
        już mamy, ale stara się spędzać z nią jak najmniej czasu i jak najrzadziej z
        nią rozmawiać. Piękna szkoła miłości, nieprawdaż?

        Odejście do kochanków może się okazać doskonałym doświadczeniem, niezależnie od
        tego, czy krok będzie trafiony, czy okaże się być pomyłką. W pierwszym
        przypadku skoryguje naszą pierwszą pomyłkę, a w drugim albo nauczy rozsądnie
        lokować uczucia i uświadomi nam, że kochamy żonę/męża, albo też rzuci nas w wir
        kolejnego uczucia - jeśli okaże się, że małżonka czy małżonek to od dawna obcy
        dla nas człowiek. Nie mieszajmy w to dzieci w swoich dywagacjach: uczucia
        dorosłego człowieka do drugiego dorosłego człowieka nie ma nic wspólnego z ich
        potomstwem. Zwiżzkiem na siłę zaś możemy skrzywdzić nasze dzieci na całe życie.
        • Gość: DO Re: Inna miłość IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.05, 18:49
          Tym sposoben uczys dzieci egoizmu. Zawsze to wypierac z zycia co piekne i
          wygodne dla mnie samego a innych to mam gdzies...
    • Gość: Niunia 36 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 09:35
      Witaj Piotrze,doskonale Cie rozumiem co czujesz w takiej sytuacji,co oznaczają
      te dylematy.Przeżyłam podobną historię,z tym że ja byłam już od dawna wolna,
      ona zajęty ale bez dzieci,sielanka by się wydawało.Jednak jego żona, kiedy
      dowiedziała sie o nas,nieoczekiwanie po 12 latach małżenstwa zaszła w
      ciążę.Dziwny zbieg okoliczności...prawda ?? Zrezygnowalismy ze swojej miłości,
      na rzecz odpowiedzialności,ze strachu przed jej groźbami i przede wszystkim dla
      tego dziecka.....ale nadal boli !!! Nie wiemy czy była to właściwa decyzja,ale
      tak postanowiliśmy. Pozdrawiam Cię i zycze powodzenia.
      • Gość: Daria Do Niuni IP: *.broker.com.pl 29.01.05, 09:54
        Jeśli Ciebie boli tak jak jego, to znaczy, że popełniliście błąd. Stała się
        rzecz najgorsza z możliwych: dziecko stało się towarem przetargowym! To jeden z
        najgorszych sposobów na zatrzymanie faceta przy sobie i jedna z najpodlejszych
        metod działania - nie tylko względem męża i miłości, ale przede wszystkim wobec
        tego dziecka. Jak on będzie na nie patrzył, jeśli nadal kocha Ciebie? Jak na
        wcielenie przymusu i szantażu; ono będzie mu stale przypominało o słabości i
        rezygnacji. Scenariusz można łatwo przewidzieć: dziecko będzie najukochańszym
        dzieckiem mamusi, a tatuś zawsze będzie stał z boku jako niegodny pełnego
        udziału w radości. Niejednokrotnie odczuje tamten "błąd" - sprytna żona potrafi
        co jakiś czas wzbudzić w nim na nowo poczucie winy. O miłości tu już nie ma
        mowy. A odpowiedzialność? Cóż, można i tak nazwać decyzję o trwaniu w
        uczuciowej Alasce...
      • Gość: koko Re: KOCHAM INNĄ IP: *.autocom.pl 29.01.05, 18:14
        Tak, tak... Na pewno nagle ta żona zaszła w ciążę, to było po prostu niepokalane
        poczęcie! Na złość Tobie i mężowi!
        Matko z córką, niektóre kobiety nigdy nie zmądrzeją...
        • emu27 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 19:47
          Co to za pretensje do żony, że zaszła w ciążę?! Kurczę, przecież chyba nie
          poszła do banku nasienia i nie okradła go. Ludzie facet kochał się z nią - jest
          się odpowiedzialnym za uprawianie seksu. Tylko naiwna i głupia kochanka może
          wierzyć w niepokalane poczęcie i sądzić, że żona nie miała absolutnego prawa do
          ciąży ze swoim mężem. Moje gratulacje - mam nadzieję, że mało jest takich
          tępych osób.
          • daria3 Re: KOCHAM INNĄ 30.01.05, 09:20
            emu27 napisała:

            >Tylko naiwna i głupia kochanka może
            > wierzyć w niepokalane poczęcie i sądzić, że żona nie miała absolutnego prawa
            >dociąży ze swoim mężem. Moje gratulacje - mam nadzieję, że mało jest takich
            > tępych osób.

            Człowieku, tylko naiwny facet może mówić tak, jak Ty! Znasz numer o "jestem
            zabezpieczona"? Skoro babka nie maiała dzieci przez 12 lat, to znaczy, że nie
            chciała ich mieć! Owszem - jest sie odpowiedzialnym za uprawianie seksu, ale Ty
            nie doczytałeś meritum: mówiłam o traktowaniu ciąży - a więc dziecka - jako
            karty przetargowej; kto jest tutaj większym draniem - on czy ona? Ona! Co z
            niej za matka i żona, skoro tylko tak potrafi zagrywać?! Jak będzie wychowywała
            to dziecko, w jakiej atmosferze? Zastanów się, co piszesz o naiwności: żadna
            kochanka nie będzie wchodziła w taki układ, ponieważ kobiety bardzo
            emocjonalnie przeżywają podobne sytuacje. Wynik? Premedytacja górą i to w
            najgorszym wydaniu.
            • kinkygirl Re: KOCHAM INNĄ 31.01.05, 01:39
              tylko, ze meritum sprawy wygląda tak: facet kochał kochanke nad zycie, a
              jednocześnie uprawiał seks z zona, z którą rzekomo nic go nie łączyło. a co na
              to kochanka? uważa, że to zona była podła, bo osmieliła się zajśc w ciażę,
              problem "poczęcia" zupełnie pomija. lepiej o tym nie myśleć, bo może się okazć,
              że sprawy nie wyglądały tak, jak chciałaby o nich myślec.
            • Gość: Emu27 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 16:45
              Jestem kobietą. I chciałabym ci zwrócić uwagę na pewien fakt. Mój mąz ma
              również kochankę - odkryłam to kilka tygodni temu. Ma ją od kilku miesięcy. Od
              3 miesięcy staramy się o dziecko - na jego wielką prośbę (ja wolę rozwijać
              firmę jeszcze trochę, rozmawialiśmy o tym długo) - wyobraź sobie jak mnie to
              wszystko boli... Wyobraź sobie, że dałam sobie zrobic dziecko i dowiaduję się o
              tej kochance...
              To, co facet opowiada kochance nie zawsze musi być prawdą.
              Uprawiając seks z żoną i z kochanką jednoczesnie oszukuje je obie i siebie
              samego...
              Przykro mi to pisać, ale komu wierzyć? Facetowi prowadzącemu podwójne życie czy
              żonie, która wiedzie normalne życie i o niczym nie wie? I kocha go?
              Na szczęście nie wyszło z tym dzieckiem i... jestem bardzo szczęśliwa, bo może
              jeszcze kogoś poznam.
    • Gość: Basia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 10:09
      "jeśli kogoś kochasz, puść go wolno...jeśli wróci - jest Twój, jeśli nie -
      nigdy go nie było"
      • atmen Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 10:35
        Piotrze, nie będę Ci doradzać, ale opowiem historię, którą sama przeżyłam i
        przecierpiałam. Dobrych kilka lat temu, byłam wtedy bardzo młodziutka i
        niedoświadczona, jak grom z jasnego nieba "trafiła" mnie taka miłość. On był o
        10 lat starszy, od początku wiedziałam, że jest żonaty i ma dwoje dzieci.
        Fizycznie nic się między nami nie wydarzyło, ale porozumienie dusz i umysłów
        było tak magiczne, że płakaliśmy razem wiedząc, że gdybyśmy się spotkali 8 lat
        wcześniej, bylibyśmy najszcześliwszymi ludźmi na świecie. Jego porzucenie
        rodziny nie wchodziło w rachubę, zresztą nawet gdyby miał taki pomysł,
        odwiodłabym go od niego, przysięga małżeńska to dla mnie świętość. Wyłącznie z
        rozsądku postanowiliśmy ukrócić kontakty, choć jeszcze przez długi czas raz w
        tygodniu musieliśmy (i chcieliśmy, nie ukrywajmy) się spotykać. Bardzo
        cierpieliśmy, ja wyjechałam na pół roku za granicę. Teraz mamy sporadyczne
        kontakty, raczej przypadkowe, i zawsze łezka się zakręci. Ale wiesz co...
        Bardzo się szanujemy. Ja jego, że okazał się odpowiedzialny i godzien zaufania.
        On mnie, że - choć naprawdę BARDZO mi na nim zależało - nie próbowałam robić
        nic, by zostawił rodzinę. Oboje jego żonę, która musiała wiedzieć, że jej mąż
        przez dłuższy czas jest nieobecny duchem i chłodniejszy, ale była mądra i
        kochała bez wyrzutów, gróźb i histerii.
        Tak, jest mi smutno, wiem, że to naprawdę jest wyjątkowy mężczyzna, ale wiem
        też, że nie umiałabym być z nim szczęśliwa wiedząc, że kogoś zawiódł i
        zdradził, a ja zburzyłam komuś życie.
        Jest podobno szczęśliwy, z żoną układa mu się dobrze, mają trzeciego
        dzidziuśka. Ja szukam nadal swojego szczęścia, wierzę, że znajdę.
        Wybierz mądrze.
        • Gość: DO Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.05, 18:53
          Atem Twoje postepowanie jest godne nasladowania!!!!!
    • Gość: BinkS Re: KOCHAM INNĄ IP: *.klaudyny.waw.pl 29.01.05, 10:41
      Przecież jak ktoś z kimś się żeni, to musi to być z miłości! Inaczej jest
      idiotą! Trzeba myśleć logicznie! O miłość trzeba dbać, żeby się rozwijała!
      Pójdź do żony i ją po prostu przytul! Pomyśl, że to jest kobieta, która
      poświęciła swoje życie, by być akurat z tobą! To dla ciebie nieważne? Przecież
      żadna inna nie da ci tego samego ciepła!
    • malgorzata_kot Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 11:13
      Gość portalu: Piotr napisał(a):

      > Mam żonę, 2 małych dzieci, pracę, dom wszystko...
      > Pokochałem inna kobietę, nie potrafię sobie z tym poradzić. Wiem, że to
      > prawdziwa miłość. Nigdy tak nie kochałem.
      > Czy przeżyliście takie historie, jestem załamany.
      Przeżyłam taką historię. Byłam żoną której mąż pokochał inną. Teraz jesteśmy po
      rozwodzie, a on już nie chce być z tą inną. Dodam, że my również mamy dwoje
      dzieci.
      Miłość to nie zauroczenie czy namiętność, miłość to szacunek, lojalność,
      codzienne sprawy, bycie razem, wspieranie się.
      Zastanów się, wyjedź sam na jakiś czas, pomyśl. Czy nie kochałeś swojej żony,
      czy do niej nie czułeś takiego uniesienia? Zastanów się i zrób wszystko żeby
      nie cierpiała, ona na to z pewnością nie zasłużyła. Powodzenia.
    • Gość: pingwin Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 11:38
      ja to przezylem, jestem teraz z inna, ale tutaj byla i milosc i to ze moja byla
      pomogla tej decyzji. dzieci i sa z byla i ze mna, jestem szczesliwy! To byla
      trudna decyzja, po 16 latach malzenstwa... ale jestem zadowolony z tego, teraz
      mam milosc i spokoj.
    • Gość: zabka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.crowley.pl 29.01.05, 11:41
      Pamiętaj że prawdziwa młość nigdy nie czyni zła...tylko dobro.. Czy miłość jaką
      obdarzyłeś drugą kobietę czyni tylko dobro?..NIE.!Ta miłość sprawia cierpienie
      Twojej rodzinie. Więc przeanalizuj to uczucie jeszcze raz. Trudno jest Ci
      spojrzeć na tą sytuacje obiektywnie bo nowe uczucie przysłania Ci świat. Ale
      pamietaj że takie różowe okulary zbledną bo tak jak napisałam na początku:
      miłość NIE będąca tylko i wyłącznie dobrem nie przyniesie Ci szczęścia..NIGDY!
      Życzę Ci wiele mądrości życiowej i wytrwania w dobrym!
      • Gość: as Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 12:28
        Piotrze, nie piszesz, może oznacza to, żę właśnie w Twoim życiu dokonuje się
        przełom?
        to, że nie można zbudować szczęścia na czyimś nieszczęściu, to prawda. To
        zazwyczaj wraca, przypomina, zostaje jak niezabliźniona rana, czasami po prostu
        się mści.Ot tak, jak to w życiu. Czasami nazywamy miłością fascynację, czasami
        czujemy się zagubieni i rozdarci pomiedzy starym a nowym. Jeśli nie potrafisz
        sam się z tym uporać, moż powinniście z żoną udać się do terapeuty. Być może
        pozwoli wam to ustalić rzeczywisty stan waszego małżeństwa, wasze uczucia,
        oczekiwania. Podjąć decyzję.
        Rozumiem, że tobie z tym ciężko. Sytuacja Cię przerasta. Ze się wahasz.Masz
        jednak już drugi związek, masz już drugie życie, więź uczuciową z kimś innym.
        (Opuściłeś żonę psychicznie i fizycznie.) Zbudowałeś to wszystko będąc mężem i
        ojcem. Moim zdanim podjąłeś decyzję, być może to, co Cię trzyma przy rodzinie
        to strach, być może to w pewnym sensie wyrzuty sumienia jakie masz wobec żony i
        dzieci... Jednak pomyśl, co czuje Twoja żona. Jaki ból i niepewnośc przeżywa!
        NIe wiem, czy jest co i dla czego ratować w waszym małżeństwie, po tym co się
        wydarzyło. To osąd osoby, która nic nie wie o Waszym życiu, więc moze być
        nieprawdziwy, lub krzywdzący.
        Jeśli nie,pomyśl, że z żoną przeżyłeś wiele lat, byliście i może nadal
        jesteście sobie bliscy, zasługuje ona na Twoją lojalność i uczciwość, jeśli już
        zabrakło w Tobie miłości. Jeśli zależy Ci na dzieciach i na przyszłym dobrym
        kontakcie z nim, na żonie jako po prostu bliskiej osobie, którą szanujesz i
        dajesz jej prawo do godnego życia - zdobądź się na szybką i jasną decyzję.
        jeśli jej nie kochasz i nie umiesz z nią żyć, to okaż jej szacunek i odejdź.
        Szczerze Ci wyznam, iż Twoja żona może mieć wszelkie prawo do tego, by cię
        nienawidzić, za to ile kłamstw pojawiło sie pomiędzy wami, za zranienei jej
        uczuć, za wiele innych bardzo skomplikowanych rzeczy. Będzie to zapewne jej
        reakcja obronna, jeśli z jej strony uczucie się nie wypaliło. Pomóż jej, o ile
        potrafisz, przez to przejść, tak byscie ne utracili tego dobrego, co było
        między wami.
        Każda taka decyzja boli, jednak trzeba ponosić odpowiedzialność za swoje czyny.
        pozdrawiam as

      • sprawiedliwa1 Re: KOCHAM INNĄ zabko 29.01.05, 20:34
        Takie bzdury piszesz ze az mnie brzuch rozbolal od smiechu.
        • Gość: zabka Re: KOCHAM INNĄ zabko IP: *.crowley.pl 04.02.05, 22:10
          Droga sprawiedliwa1 doceniam Twoja uwagę ale czy Twoja ocena nie jest
          przypadkiem za mało obiektywna? Moje zdanie jest wynikiem przeżytych
          doświadczeń a nie jak Ci sie za pewne wydawalo suchym umoralnianiem. Gdybyś
          choć na chwilę spróbowała się wzbić ponad swój egocentryzm i egoizm
          zobaczyłabyś ten problem w innym, może nawet zaskakującym dla siebie świetle..
        • Gość: ZABKA DO SPRAWIEDLIWEJ 1 OD ZABKI IP: *.crowley.pl 04.02.05, 22:33
          Droga sprawiedliwa1 doceniam Twoja uwagę ale czy Twoja ocena nie jest
          przypadkiem za mało obiektywna? Moje zdanie jest wynikiem przeżytych
          doświadczeń a nie jak Ci sie za pewne wydawalo suchym umoralnianiem. Gdybyś
          choć na chwilę spróbowała się wzbić ponad swój egocentryzm i egoizm
          zobaczyłabyś ten problem w innym, może nawet zaskakującym dla siebie świetle..
    • Gość: tygrysek Re: KOCHAM INNĄ IP: *.futuro.pl 29.01.05, 12:55
      ja tez mam mełe dziecko dla którego zrobie wszystko...wmówiłam sobie,że lepiej
      bedzie jak zostane przy mężu który źle mmnie traktuje i zrezygnuje z miłosci
      która mnie uszczęśliwia.to bardzo boli bo musze wybierac między nim a
      dzieckiem.wzasadzie wybrałam.nie moge być z nim mimo iż bardzo tego
      pragniemy.mąz jest dobrym ojcem ale fatalnym partnerem.dopiero teraz znalazłam
      męzczyznę z którym naprawde chce dzielic swoje życie ale...nie mogę zabrać
      dziecku ojca.myśle ze miała by mi to za złe.bardzo cierpie bo co dzień rano
      chciała bym budzić sie przy kims innym niż moj mąż...
      • sprawiedliwa1 Re: KOCHAM INNĄ i co tygrysku 29.01.05, 20:40
        Sadzisz ze Twoje dziecko bedzie szczesliwe widzac ze ojciec zle traktuje matke?
        Jak to Twoje dziecko bedzie traktowac Ciebie widzac ze na to pozwalasz? Wiesz
        ze wlasnie od rodzicow dziecko przejmuje wartosci, nasladuje je?
        Wiez ze Ci co bija swoje zony widzieli jak ojciec bil matke? To jest
        patologiczne.
        I co to znaczy ze nie chcesz dziecku zabierac ojca? To po rozwodzie nie
        pozwalalabys zeby dziecko milo z nim kontakty?
        Wszystko zalezy od Ciebie.
        • daria3 Masz diabelną rację! 30.01.05, 09:31
          Tak, właśnie tak! Co za bzdury z tym "dobrem dziecka"?! Jak mozna, kochając
          swego potomstwo, narażać na codzienne przeżywanie pijaństwa czy okrucieństwa,
          kłótnie i chłód? Wiecie, jak to sie nazywa? EGOIZM! W gruncie rzeczy wcale nie
          myślimy o dziecku - myślimy wyłącznie o sobie. Boimy sie podjęcia decyzji,
          zostajemy na "wszelki wypadek", a dziecko zupełnie wypada z gry. I rośnie toto
          na takiego samego nieczułego drania, jakim jest ojciec. Litości!!!
    • Gość: Mati Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 13:09
      To jest straszne , poznałam faceta , okazało się że ma żone i małe dziecko ,
      spotkaliśmy się , potem tona smsów , plany następnych spotkań , mówił że jestem
      jego utraconą miłością , że nie może sobie tego darować , mówił że kocha i wiem
      że kochał a może nadal kocha ??? nie wiem , wiem że trafił do szpitala , serce
      nawaliło, mówił że nie wyrzymał , ze bał się ze się wszystko wyda , prosił o
      wybaczenie , mówił że nie może inaczej postąpić , powiedział żonie o mnie o
      nas , mówił że strasznie płakała , ale ze zaczynają wszystko od nowa ... !!
      tylko że nikt tego nie rozumie bo to jest idealny facet , ja go szukałam przez
      całe życie , to jest facet z moich marzeń, do dziś staram się zabić tą miłość ,
      a on milczy , nawet nie wiem jaki jest teraz jego stan zdrowia , chciałabym się
      odezwać do niego , ale wiem że nie moge :(
      • emu27 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 21:23
        Chyba nie chciałabyś pewnego dnia mając męża usłyszeć dzwięku tony smsów od
        jego kochanki, co?
        Takie sprawy wracają jak bumerang.
    • Gość: Lucyna Re: KOCHAM INNĄ IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.05, 16:00
      znam taki przypadek a wrecz sama jestem w takiej sytuacji
      jednak nie odpusilam i teraz po 5 latach jestesmy razem i szczesliwi.
      czasami warto poswiecic cos dla czegos wspanialego. troche wiary w siebie
    • Gość: BETA Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 16:02
      Ja jestem tą kobietą, która została sama, bo on pokochał inną.Zostawił mnie bo
      byłam mu już nie potrzebna po 22 latach małżeństwa dla starszej.Nie krzywdz
      swojej żony,współczuje jej z całego serca, wiem co działo sie ze mną,
      człowiekowi cały świat runął, cierpienie, żal, rozgoryczenie. PROSZĘ oszczędź
      jej tego, macie dwoje małych dzieci.A swoją drogą, czy facet który decyduje się
      na takie posunięcie w gruncie rzeczy jest szczęśliwym człowiekiem, budować coś
      od podstaw wiedząc,ze skrzywdził i zniszczył coś co było mu kiedyś bliskie i
      kochane. ja nigdy nie zaufam żadnemu męzczyżnie, mam ranę do końca życia.
      dlaczego mnie tak skrzywdził.OSZCZĘDŹ JEJ TEGO, napewno jest tego
      warta.Dlaczego to ona ma cierpieć, a nie Ty ?
      • Gość: ania Re: KOCHAM INNĄ IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.05, 16:11
        Ja byłam ta trzecia bylam bo juz jestesmy razem.
        dlugi czas ukrywalismy ten fakt on przed zona i dziecmi ja przed rodzina ale teraz wiem ze warto bylo przecierpiec te 6 lat w ciaglym strachu.
        dzis mamy wlasne nowe i piekne mieszkanie planujemy dziecko i wiem ze tak juz zostanie a jej tylko zalezalo na pieniadzach nawet do tego stopnia ze dzieci oddala nam bo jej przeszkadzaly.
        Popieram Cie. w zyciu najwazniejsza jest MIŁOŚĆ walcz o swoje. Trzymam kciuki.
      • emu27 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 19:49
        Beta - mąz zostawił cię dla starszej? Ja przeżywam podobną historię. To boli
        bardziej niż zew natury, że dla młodszej...
      • sprawiedliwa1 Re: KOCHAM INNĄ do BETA 29.01.05, 20:23
        No powiedz a Ty go kochasz? Powiedz co robilas przez te wszystkie lata zeby
        podtrzymac uczucie w malzenstwie, zinteresowanie? Od kiedy juz nie sypialiscie?
        Kiedy zaczela Cie glowa bolec?
        Skrzywdzil Cie...hmmm...bo co? Bo juz nie przynosi pieniedzy do domu? Ze nie
        siedzi wieczorem z kapciami przed telewizorem...No powiedz, czego najbardziej
        Ci brakuje gdy odszedl? Jego ramion? Jego pocalunkow? No powiedz?
        Gdyby zostal mimo ze pokochal inna czy to by nie byla krzywda? Chcialabys byc z
        nim, miec sex mimo ze myslalby o innej?
        Ciekawi mnie to.
      • daria3 A dlaczego nie? 30.01.05, 09:37
        Stawiasz sprawę wyłącznie ze swojego punktu widzenia. Ty cierpisz i reszta
        świata nie ma znaczenia. NIGDY nie odchodzi się bez przyczyny, zastanowiłaś się
        nad tym? Pomyślałaś, że to może on cierpiał, będąc z Tobą, bo nie czuł już z
        Twojej strony tego, co dawniej? Myślisz, że faceci nie mają uczuć i nie
        protrzebują ciepła? Może to dziwne, że tak ich bronię, ale znam różne sytuacje,
        w których winę za rozkład pożycia małżeńskiego ponoszą właśnie kobiety!
        Dlaczego one nigdy się nie zastanowią nad przyczyną, tylko zawsze osądzają z
        pozycji ofiary??
    • Gość: Jola Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 16:31
      Ja jestem żoną, której mąż powiedział że musi odpocząć, ode mnie. Dlaczego tak
      łatwo przychodzi mężczyznom zapominanie o wspólnych latach. Zostawiają nas z
      bólem tak ogromnym, że aż nie do opisania. I radź sobie sama, on nie musi się
      martwić o nic. Chce mi się wyć!!!!Na pewno popełniałam błędy, ale czy nie można
      o tym porozmawiać? A on? Też nie jest bez winy.Ale radź sobie sama ze smutkiem,
      codziennymm życie, i jego problemami..... Kobiety mają z założenie
      przegrane........
      • Gość: Dorota Jolu kochana kazdy walczy kazdego dnia IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 29.01.05, 18:34
        Jolu nie zalamuj sie. Jutro bedzie lepiej. Pozdrawiam i sciskam goraco.
      • beatrice73 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 19:25
        na samym poczatku zawsze wydaje sie ze wali sie swiat, wcale sie nie dziwie,
        ale z czasem chyba dochodzimy do wniosku ze lepiej tak jak sie stalo, musimy
        tylko bardzo wierzyc w siebie, bo przeciez taki ktos kto nas opuszcza wcale nie
        jest nas wart, a my mamy sznase na nowe zycie, znow poczuc sie piekne, kochane,
        uwielbiane, doprawdy zycie u boku kogos kto cie prawie nie zauwaza bo jest
        myslami daleko ma sens?, czy to jes szczescie?, po prostu GO miec?, chyba nie!
        Zycze ci jolu abys uwierzyla w siebie, zobaczla ze jestes piekna, ze jeszcze
        wiele przed toba, moze ta lepsza czesc twojego zycia dopiero przed toba?, zycze
        ci tego bardzo bardzo mocno!!
        bea
      • sprawiedliwa1 Re: KOCHAM INNĄ do JOLI 29.01.05, 20:26
        Nic o milosci nie mowisz???
        Nie, kobiety nie maja przegrane ale same robia z siebie przegrane.
        Zamiast patrzec do przodu, myslec optymistycznie, zadbac o siebie to robia z
        siebie zalosne skrzywdzone porzucone ktore caly swiat ma zalowac.
        • Gość: Jola Re: KOCHAM INNĄ do JOLI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 07:59
          Tak łatwo wydawać Ci sądy, próbuję bardzo być silną, mówić sobie że to minie,
          tylko do cholery kiedy...
          • sprawiedliwa1 to minie do JOLI 30.01.05, 11:16
            Jolu! Nie jestem mlodka i swoje przezylam. Kazda godzina, kazdy dzien to krok
            do zapomnienia. Pomysl sobie za czym tesknisz, czego Ci brak z tego mezczyzny
            ktorego oplakujesz?
            Pracuj nad soba. Rob cos dla siebie...Moze jest cos co zawsze chcialas zrobic
            np. nauczys sie jezdzic na lyzwach albo francuskiego? Mysl o sobie nie o swoim
            smutku. Wyjdz do ludzi. Zapisz sie na GW-s randki albo na "sympatie" i
            poflirtuj troche z chlopakami. Swietnie robi na samopoczucie. Dalam taka rade
            jednej przyjaciolce i ona z poczatku sceptyczna jest wniebowzieta.
            Poznac nowych ludzi, nie musi sie konczyc romansem ale...popracuj.
            Trzymam kciuki za Ciebie i zobaczysz...slonce zaswieci i dla Ciebie jednego
            dnia.
            • Gość: Jola Re: to minie do JOLI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 16:34
              Sprawiedliwa. pewnie masz rację, tylko ten czas tak wolno płynie...a ja mam
              coraz mniej sił
              • sprawiedliwa1 Re: to minie do JOLI 31.01.05, 22:06
                Gość portalu: Jola napisał(a):

                > Sprawiedliwa. pewnie masz rację, tylko ten czas tak wolno płynie...a ja mam
                > coraz mniej sił

                Jolu, czas powoli plynie bo go nie wypelniasz...Musisz przestac myslec o swoim
                smutku...jesli chcesz to napisz do mnie na adres gazety.
                Sadze ze moge dac Ci kilka dobrych rad, moge Ci pomoc, ale to forum nie jest
                odpowiednie na to.
                • Gość: Jola Re: to minie do JOLI IP: *.crowley.pl 17.02.05, 15:31
                  Dziękuję za okazaną życzliwość, może minie , kiedys.....
      • daria3 Nie opowiadaj głupstw! 30.01.05, 09:43
        Porozmawiać? Owszem, można - pod warunkiem, że z nami się daje rozmawiać. Juz
        sam fakt, że myslimy o sobie jak o męczennicach, eliminuje taką możliwość.
        Stajemy się żonami, zapominająć o tym, że powinnyśmy dla swych mężów być
        również kochankami - zadbanymi, atrakcyjnymi i pociągajacymi. Na ogół jedyne, o
        czym potrafimy rozmawiać po latach, to gospodarstwo domowe i problemy. Ale w
        tym dużo romantyzmu i czynników podtrzymujacych małżeństwo!Dlaczego on szuka
        kochanki i z nią odchodzi? BO ONA SIĘ STARA być dla niego wyjatkowa, my już nie!
      • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 21:32
        Bylam w podobnej sytuacji. Tez rozpaczalam. Teraz czuje sie swietnie i widze
        jaki nedzny byl moj ex. Wyszlam drugi raz za Amerykanina mieszkam sobie w
        Stanach. Mam wspanialego meza. Tobie tez los sie odmieni bo taka jest kolej
        rzeczy. Wartosciowych mezczyzn jest pod dostakiem, popatrz tylko na odpowiedz w
        tym watku, wiekszosc mezczyzn jest za trwaloscia malzenstwa i za dobrem dzieci.
        To kobiety przewaznie tutaj sa za rozbiciem rodziny co jest przerazajace. Jak
        zle zycza drugiej kobiecie.
    • Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.05, 19:01
      Gdzie jest Piotr?
      • daria3 Piotra może nie być 30.01.05, 09:46
        Piotrem może być ktokolwiek. Może tak naprawdę nie istnieć nawet. Takich
        Piotrów jest wielu. Nawet, jeśli on rzeczywiście istnieje, nie oczekuje od nas
        roziwązania - wystarczy, że poczyta sobie, iż nie jest odosobnionym
        przypadkiem. Decyzję musi podjąć sam, my możemy tylko dawać wciągać się w
        dyskusję.
    • beatrice73 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 19:20
      na to chyba mamy maly wplyw, ot zadziala to cos i po nas, stawiajac sie na
      miejscu twojej zony, chyba nie chcialabym zyc w zwiazku gdzie nie jestem
      kochana, szanowana, a zwykle bycie ze soba tylko dla samego obowiazku nie ma
      sensu.. oczywiscie musisz przeliczyc wszystkie za i przeciw, bo tak na prawde
      decyzja nie dotyczy tylko ciebie, ale... zycie przeciez jest tylko jedno,
      glupio u jego finalu pomyslec, szkoda ze je przezylem nie tak jakbym chcial

      pozdrawiam
      bea

    • Gość: jestem tą drugą Re: KOCHAM INNĄ IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 29.01.05, 19:42
      ODWAGI DROGI ZAKOCHANY! od kilku miesięcy ON czeka na rozwód... zakochaliśmy
      się w sobie bez pamięci,bez przerwy rozmawiamy patrząc sobie w oczy i tulimy
      się do siebbie jak dzieci...wcale nie chodzi o sex jak jak twierdzą niektórzy!
      ON jest 8 lat po ślubie i ma 4 letnią córkę,wiem,że będę uważana za ostatnią
      najgorszą- rozbiłam rodzinę (?) ale wierzę,że wszystko się ułoży i niczego nie
      żałuję...bo przecież każdy ma prawo do szczęścia a my jesteśmy razem
      najszczęśliwsi na świecie!!!!!
      • Gość: Mario Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:15
        Mam ten sam problem tylko nie wiem jak go rozwiązać bo ona nie chce rozbijać
        mojej rodziny.
        • sprawiedliwa1 kto i co rozbiaj 29.01.05, 20:32
          Ludzie kochani co wy mowicie. To nie kochanka albo kochanek rozbija rodzine.
          Malzenstwo nie funkcjonowalo i dlatego on/ona zakochalo sie w innej osobie. Cos
          komus brakowalo i nikt do tegoi specjalnie nie dazy.
          A Ty Mario jesli ja kochasz to nie patrz na to co ona mowi. Ty nie robisz tego
          dla nikogo innego tylko dla siebie. Dla siebie samego ewentualnie wybierasz
          milosc, wybierasz aby dac sobie szanse. Moze to Twoja ostatnia?
          • daria3 Chyba nie wytrzymam... 30.01.05, 09:50
            Tu nie mam mowy o rozbijaniu czegoś przez kogoś trzeciego! Sprawiedliwa 1 ma
            rację - sama też juz o tym pisałam. Małżeństwo nie rozlatuje się przez kochanka
            (ę), oni pojawiają się właśnie w wyniku ruiny związku. Jeśli mąż czy żona nie
            odeszli po 4 tylko po 22 latach, to znaczy, że długo wytrzymali i stracili
            sporo lat szansy na ułożenie sobie życia na nowo. W imię czego?
        • Gość: Majka DO MARIO i innych, którzy nie wiedzą czym jest M! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:45
          Mario, to że ona - jak twierdzisz - nie chce rozbijać Twojej rodziny nie
          świadczy wcale o jej odpowiedzialności ! Jest tylko jej wymówką. Nie kocha Cię
          wystarczająco mocno! Naprawdę. Bo MIŁOŚĆ mój miły jest egoistyczna i nie myśli
          szlachetnie. Pragnie spełnienia całkowitego!
      • Gość: Dorota DO TEJ DRUGIEJ IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 29.01.05, 22:24
        Twoj egoizm i glupota sa porazajace na rowni. Jak dlugo tak bedziecie sie tulic
        glupia kozo? Myslisz ze ze swoja zona tak sie nie tulil? Nawet wytulil
        dzieciaka, nieprawdaz. A teraz za duzo obowiazkow i lubi sie tulic z taka
        glupia koza bo obowiazkow z nia nie ma tylko to tulenie.
        • daria3 Skąd Ty to możesz wiedzieć?? 30.01.05, 09:54
          Jak można wygłaszać podobne opinie, nie znając sytuacji? To uogólnianie jest
          naprawdę denerwujące. Wiesz, co? Nawet, jeśli on z ta drugą mieliby nie być
          szczęśliwi całe dalsze życie, warto skorzystać z szansy, jaką dostała ta
          dwójka. Niech się tulą i całują, niech patrzą sobie w oczy, ile się da! Nie nam
          oceniać ludzkie uczucia i wyrokować, czy są prawdziwe, czy też nie!
        • Gość: Danuśka Re: do krytykantek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:52
          Kobieto - aleś ty beznadziejna. Przestroga dla ciebie. Bądź kobietą dla dla
          swojego faceta - nie moralizatorką. Wtedy jest szansa, że zostanie z tobą. Ale
          tylko SZANSA = bo pewności nie ma żadnej
      • Gość: Edyta Re: KOCHAM INNĄ IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 29.01.05, 22:36
        Trzymam kciuki. Bedzie dobrze. Milosc zwycieza wszystko
        • Gość: Dorota Po trupach do celu to jest ta twoja milosc???Edyta IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 30.01.05, 00:24
          Moze kiedys i u twojego meza zwyciezy ta milosc z jakas glupia kozlica.
    • nemezis85 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 20:28
      Piotrze, coż mam Ci napisac? To tylko od Ciebie zalezy czy wybierzesz zone, czy
      ta druga kobiete. Musisz jednak zdawac sobie sprawe z konsekwencji podjetej
      przez Ciebie decyzji.Bo one beda,obojetnie jak postapisz! Sadze ze powinienes
      dobrze to przemyslec i sprobowac wyobrazic sobie swoje dalsze zycie z jedna i
      druga kobieta. Pewne jest, ze niepowinienes sugerowac sie tym, iz masz dzieci.
      Jesli ty bedziesz nieszczesliwy, to i one takie beda. Nie ma sensu robic cos na
      sile! Nieuwazam tez, ze posiadanie drugiej na boku jest dobrym rozwiazaniem. To
      strasznie meczaca sytuacja. Sadze ze podejmiesz w koncu ostateczna decyzje,
      lecz to wymaga czasu. Zycze ci wszystkiego naj... i trafnej decyzji!!!!!!
    • nemezis85 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 20:34
      kazda decyzja niesie ze soba jakies konsekwencje to fakt, po kazdym wyborze
      przychodzi (predzej czy pozniej) chwila kiedy zalujemy wyboru, im krocej ona
      trwa tym lepiej dla nas !
      • Gość: Anita Re: KOCHAM INNĄ IP: 82.177.82.* 29.01.05, 21:24
        Moj facet zostawił mnie godzinę temu,dla żony.....Za bardzo go kocham,aby
        wybaczyć.Ale tacy są mężczyźni.Chodzi im tylko o sprawdzenie się,a to że ranią
        nie ma dla nich znaczenia.Zakolczykować wszystkich żonatych i trzymać się od
        nich z daleka!
        • Gość: ladybird Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 21:31
          hm to chyba nie do konca jest Twoj jak cie zostawil dla zony, oni sa zawsze
          ich, dopoki sie nie rozwioda, o ile maja sie zamiar rozwiesc.
          ja tez jestem zakochana w zonatym, ktory wlasnie spedza urlop z swoja zona, co
          z oczu to z serca, mam zamiar zaczac praktykowac...... choc bedzie to cholernie
          trudne ....
          ja proponuje powypalac na czolach 'Ż' zeby nam w glowach nie macili..
          pozdr
        • Gość: Violka Re do ladybird i Anity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:59
          Dla facetów to doskonały układ - żona i kochanka. Nie wielu decyduje się na
          jakieś kategoryczne rozwiązania. Nawet nie rozważają ich - tak jak Piotr.
          Abita - on tylko wyszedł - ale wróci, bo mu przecież z tym dobrze. Ladybird -
          po urlopie z żoną wróci w Twe ramiona. Nie kpię - wiem co mówię, mnie też to
          dotyczy
          • Gość: Do Violi Re: Re do ladybird i Anity IP: 82.177.82.* 31.01.05, 19:57
            Nie wierzę,że wróci,ale dziękuję......Bo kocham beznadziejnie i bez
            przyszłości,wiem o tym!!!!
          • Gość: aola Re: Re do ladybird i Anity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 00:54
            I tak trzymac dziewczynki, skoro jestescie z tym szczesliwe
        • Gość: aola Re: do anity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 00:52
          A nie wiedzialas ze jest zonaty? To po co sie pchalas?
    • Gość: Fiona Re: KOCHAM INNĄ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.05, 21:30
      Współczuję bo wiem co to znaczy tylko z innej strony. Jestem związana z
      mężczyzną, który ma żonę, dwójkę dzieci i do tej pory ustabilizowane życie
      rodzinne. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba i od tej pory nic nie jest
      proste. Cokolwiek by nie zrobił kogoś skrzywdzi - albo ją albo mnie. Ją
      krzywdzi utrzymując kontakty ze mną, mnie w chwili gdy mnie zostawi.
      To przez co przechodzę to koszmar ale kocham go i jestem w stanie poświęcić
      wiele. On jest w znacznie gorszej sytuacji. Od niedawna myślę, że powinnam go
      podziwiać bo niewiele osób potrafiłoby to znieść od strony psychicznej i
      wytrzymać, a trwa to już 2 lata. Oboje chyba liczymy, że życie rozwiąże za nas
      ten problem tak aby nikomu nie stała się krzywda.
      Walcz o miłość.
      • Gość: Eva Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.05, 22:14
        Ubierz sie cieplo, bo to bedzie bardzo dlugo trwalo. Maz mojej kolezanki (trojka
        dzieci inkl.) gra w te zabawe juz od 4 lat. On chce miec wszystko. Niektorzy
        potrafia wspaniale grac wielka milosc....(malzonka i kochanka wiedza o sobie).
        • Gość: kasia Re: KOCHAM INNĄ IP: 195.177.196.* 29.01.05, 22:35
          przedewszystkim zastanów się co czułeś jak brałeś ślub. Czy wtedy kochałeś
          swoją żonę jeśli tak to co się stało że już jej nie kochasz???może w wasz
          związek wpadła rutyna i by wszystko było jak dawniej wystarczy abyście oboje
          się postarali .Bo związek trzeba pięlegnować starać się aby było lepiej, a nie
          liczyć że skoro się kochacie to tak będzie już zawsze!Zastanów się więc
          dlaczego już nie kochasz żony.Przemyśl także co naprawde czujesz do kochanki
          czy ja kochasz czy to tylko zauroczenie?I podejmij decyzje wiem że nie bedzie
          łatwa. Pamiętaj że życie ma się tylko jedno i musisz podjąc taką decyzje by
          twoje życie było szczesliwe i by za kilkadziesiat lat nie żałowac i myslec co
          by bylo gdyby...!powodzenia
      • Gość: Karolinka moje trzy grosze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 22:27
        Autor wątku dawno zniknął, a dyskusja trwa.
        Mnie natomiast korci, żeby dorzucić swoje trzy grosze.
        Na temat granic.

        Kilka razy padło tu na forum stwierdzenie (ze strony ludzi, którzy porzucili
        partnerów)"Nic na to nie mogłem / mogłam poradzić". Co sugerowałoby, że
        zakochanie jest jak gorączka Ebola - trafiło cię, koniec. Nie ma sensu nic
        naprawiać. Nie jesteś za tą sytuację odpowiedzialny. Pech i tyle.

        Oczywiście że mogłeś! Powiedzieć sobie dużo, dużo wcześniej: "zaczynam
        interesować się tą osobą. Jak tak dalej pójdzie, zakocham się i będzie mi
        trudno się wycofać. Wobec tego już teraz wycofuję się z tej relacji /
        ograniczam kontakty / staram się ożywić związek z żoną." Zdrada zaczyna się
        czasem bardzo subtelnie. Od dłuższej rozmowy. Wspólnego śmiechu. Znaczącego
        spojrzenia. Niby nic, a jednak zakręciło się w głowie. Połechtana próżność.
        Jeszcze nic takiego. Każdy kolejny krok w kierunku większej intymności wydaje
        się mało znaczący...

        Umiejmy się zatrzymać, zanim skrzywidzimy bliską osobę.
        Umiejmy się zatrzymać, zanim skrzywdzimy tę "trzecią" osobę. Może jest samotna,
        złakniona uczucia. Znacznie trudniej będzie jej wówczas powiedzieć nam
        (sobie) "nie".
        Łatwiej zgasić iskrę, niż ugasić pożar.

        Chociaż i z pożarem warto powalczyć. Chociażby ze względu na dzieci.






        • emu27 Re: moje trzy grosze...- do Karolinki 05.02.05, 11:33
          To najmądrzejsza wypowiedź, jaka tu przeczytałam Karolinko :)
      • Gość: aola Re: do fiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 00:59
        A podziwiaj go podziwiaj, co za wspanialy facet!!!
    • stan23 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 22:25
      Rozumiem ten bol.Mam zone i cudownego syna a od 12lat(na dlugi czas nasze drogi
      sie rozeszly-jednak kochac nie przestalem) KOCHAM inna kobiete.Jestem zagubiony
      sam w sobie-i sam sobie winien.Cokolwiek bym nie zrobil zawsze kogos zranie.Nie
      wim co dalej???
      • Gość: Eva Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 29.01.05, 22:37
        Twierdzisz, ze ja kochasz. Tak pozostala ta milosc w pamieci, bo przezyliscie
        tylko wspaniale chwile. Co innego jest szare zycie z chorobami i problemami.
        Badz szczesliwy z tego co masz. Sam widzisz jakie problemy maja ludzie, ktorzy
        zabrneli za daleko.
      • Gość: Triis Re: KOCHAM INNĄ IP: *.ssnet.pl 30.01.05, 00:14
        Zadam pytanie czym jest dla ciebie milosc czym jest poswiecenie czym dla Ciebie
        jest Bog czy rozmawiasz z nim czy mowisz mo o swych problemachdla.Czemu sadzisz
        ze ranisz czyz milosc i bol nie maj tej samej postaci ale czeba ja rozdzielac
        bol przychodzi w tedy kiedy zaczynasz watpic w samego siebie w tedy zaczynasz
        watpic w innych zaczynasz szukac swego miejsca.Kazdy czlowiek ma dar milosci
        ale umiejetnosc z poslugiwania sie tym darem musimy sami wypracowac.Pamietaj ze
        milosc chodz nie mowa wypowie naj lepiej lecz jesli ty nie bedziesz chcial by
        mowila przez twe cialo to bedziesz nieszczesliwy doceniaj to co masz jesli
        odeszles od zony byl to twoj wybor i jesli poswieciles zone dla innej to
        musialo oznaczac ze jest to uczucie warte wyzeczen poswiecen wiec jesli
        zaczoles sie poswiecac to rob to nadal jesli zaczoles kochac nie przestawaj
        zyjemy,kochamy,chcemy byc kochani a jesli pragniemy czegos od kogos dajmy to z
        siebie i poczekajmy na rezultaty tylko nie zapomnij ze milosc cierpliwa i
        laskawa jest nie unosi sie gniewem nie szuka poklasku.Nie chcesz chyba cale
        zycie ogladac sie za siebie jesli zrobiles w zyciu blad nie popelniaj go
        ponowie tylko krocz wytrawle.Powodzenia
        • Gość: Dorota Mowisz jak ksiadz na ambonie Triis IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 30.01.05, 00:32
          Facet jest nieodpowiedzialny, rozbija rodzine , rani zone i dziecko a ty
          bredzisz jakies farmazony. Czlowiek dorosly , odpowiedzialny za swoje czyny
          bedzie dbal o uczucie i je pielegnowal tak aby nie zgaslo, a nie szukal latwego
          wyjscia bo mu sie znudzilo .
    • beznadziejna2 Re: KOCHAM INNĄ 30.01.05, 09:28
      Gość portalu: Piotr napisał(a):

      > Mam żonę, 2 małych dzieci, pracę, dom wszystko...
      > Pokochałem inna kobietę, nie potrafię sobie z tym poradzić. Wiem, że to
      > prawdziwa miłość. Nigdy tak nie kochałem.
      > Czy przeżyliście takie historie, jestem załamany.

      tak!
      przypadkiem przeczytal to mezczyzna,ktory byl w Twojej sytuacji.
      stwierdil -abys uciekal od tej milosci,bowiem zniszczysz zycie i swojej
      rodzinie , i tej kobiecie.Otoczenie bedzie wypominalo to tobie przy kazdej
      okazji.
      Uciekaj za tem ,cierp w milczeniu.Ale nie biez na siebie takiej
      odpowiedzialnosci.
      A to rzeczywiscie przerabane.Tego tak naprawde czlowiek sie boi..niechcianej
      milosci..
      Pozdrawiam .
      • daria3 Matko! Otwórzcie oczy! 30.01.05, 10:05
        Jak można wymagać, by ktoś, komu po iluś tam latach sypie się małżeństwo,
        pamiętał o słubie?? Kudzie, zastanówcie się! Przecież to tak, jakbyśmy chcieli,
        żeby dziecko głaskało psa, który był na początku kochany, a później je boleśnie
        ugryzł! Wina niezmiernie rzadko - lub wręcz nigdy - nie leży po jednej ze
        stron. Jasne, że odejście partnera boli, jeśli choć trochę nam na nim zależało,
        ale winne temu jesteśmy również my. Problem tkwi w tym, że rzadko próbujemy
        wziąć same siebie pod lupę: dla nas samych byłyśmy idealne, jak on mógł? Ano
        mógł! Widać nie wszystko było takie, jakim nam się zdawało być. Wiele spraw
        może brać udział w całkowitym kryzysie związku, a my często jesteśmy ślepe i
        zbyt pewne siebie. Błąd!
    • babo1 Re: KOCHAM INNĄ 30.01.05, 10:01
      Modle sie,zeby miec sile walczyc o moja milosc.Jedyną,ogromną,prawdziwą .Pierwszy
      raz i jedyny jestem kochana.Tylko jak walczyc?Mam dzieci,męża psychopate. Grozi
      mi, jak cale zycie, szantazuje, ze zabije, ze powiesi, jak odejsc?Jak byc
      szczesliwa?Jak to udzwignac?Mam martwe oczy.I nie mam czym oddychac.
    • dwl1981 Re: KOCHAM INNĄ 30.01.05, 10:40
      no cóż...serce nie sługa.zanim podejmiesz jakąś decyzję, to przemyśl sobie
      wszystko ze 2 razy, czy potrafisz wszystko tak przekreślić dla nieznanego?czy
      twoja żona zasługuje na to by ją tak ranić?sam sobie odpowiedz czy kochasz
      jeszcze żonę i za co ją kochasz.może żonę też tak kochałeś, tylko że o tym
      zapomniałeś-no wiesz wiadomo, że uczucie po takim długim czasie gdzieś tam
      jest.powszechnie wiadomo,że nowość kusi.
    • Gość: joanna Skąd biorą się kochanki? IP: *.spsk1.pl / *.amg.gda.pl 30.01.05, 10:56
      Od dawna nurtuje mnie pytanie: kim są kobiety, które rozkochuja w sobie
      żonatych facetów: wysłanniczkami piekeł, kobietami z kompleksami chcącymi
      podbudować swoje ego czy zwykłymi prostytutkami, które wykorzystując swój dar
      uwodzenia mężczyzn "wyławiają" tych już ustawionych finansowo i zawodowo?
      Pozdrawiam,
      J
      • sasanka79 Re: Skąd biorą się kochanki? 30.01.05, 11:03
        bardzo ostro sprecyzowałaś kategorie kobiet 'uwodzących', a ja myślę że w
        większości przypadków to jest wina tych właśnie żonatych, i po części żon,
        oczywiście nie neguję faktu istnienia kobiet podłych i bez skrupułów ale nie
        generalizujmy.
        zresztą jakby facet nie chciał się dać 'wyłowić' to by się nie dał, chyba że to
        on jest łowcą z czego większość żon sobie nie zdaje sprawy.
      • sprawiedliwa1 Re: Skąd biorą się kochanki? do joanny 30.01.05, 11:29
        Gość portalu: joanna napisał(a):

        > Od dawna nurtuje mnie pytanie: kim są kobiety, które rozkochuja w sobie
        > żonatych facetów: wysłanniczkami piekeł, kobietami z kompleksami chcącymi
        > podbudować swoje ego czy zwykłymi prostytutkami, które wykorzystując swój dar
        > uwodzenia mężczyzn "wyławiają" tych już ustawionych finansowo i zawodowo?
        > Pozdrawiam,
        > J

        Ojojojojoj...co za bzdury wypisujesz Joanno!
        Tak, tak. To sa czarownice ktore silami nadprzyrodzonymi uwodza szczesliwych
        mezow...Ci m,ezowie to takie biedne niewiniatka a ich zony to chodzace
        swietosci.
        Co powiesz o mezczyznach ktorzy zakochuja sie w mezatkach w takim razie?
        • Gość: Dulcynea Re: Skąd biorą się kochanki? do joanny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:23
          musisz poczekac na czasy, kiedy bedzie mozna cofac czas wlasnie, wtedy sobie
          zrobisz co zechcesz.
          ciekawa jestem czy gdybys wiedzial np.iles tam lat temu, ze za 10 lat
          spotkasz "prawdziwa, jedyna, mozliwa milosc", zrezygnowalbys wtedy w tamtym
          momencie ze skosztowania swojej obecnej zony (znajac jej mozliwe przyszle
          cierpienia?) i czekalbys cierpliwie majac owe glebokie przeczucie milosci?
          watpie, gdyz czlowiek zyje chwila, ewentualnie moze etapami, zeby nie wiem jak
          chcial miec kawalek wiecznosci dla siebie, wszystko mu sie wymknie z rak... a
          malzenstwo jest wlasnie wielkim paradoksem, nieudolna proba zamkniecia owego
          kawalka wiecznosci w czasoodpornej kapsule, dobrze jest zdac sobie z tego
          sprawe, jak kruche (nawet jesli gwaltowne) sa uczucia, odczuwane wlasnie w
          momencie przezywania, jak ciezko jest zatrzymac je na zawsze. prawdopodobnie
          wciaz jeszcze szukasz swojej dulcynei, :) idealu kobiety, ktory istnieje tylko
          w twojej wyobrazni i kiedy chcesz go miec dla siebie w rzeczywistym zyciu,
          rozplywa sie niczym zmara. nie musisz wiedziec kim byla dulcynea ale na ten
          syndrom cierpisz.
          niezamezna i nie-kleptomanka milosci
          • Gość: Julia Re: Skąd biorą się kochanki? do joanny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 14:14
            Piotr rozpoaczal dyskusje i gdzies zniknal, ciekawa jestem jak postapi/lub
            postapi:). Mala dygresja do kobiet zabierajcych tu glos: skad u Was tyle
            agresji i nienawisci?? To jest wrecz niesamaczne. A teraz powiem pare slow,z
            punktu widzenia zony,ktora zostawil ON. Po 12 latach oznajmil mi ze odchodzi.
            Na pytanie dlaczego: Bo Cie kocham , odpowidzial!! Proste i szczere.
            Nienawidzilam Go wtedy! teraz jestem mu nawet wdzieczna ze zaoszczedzil mi pare
            lat upokorzenia! Wlasnie dlatego ze mnie kiedys kochal,i caly czas szanuje, nie
            pozwolil na upokorzenie! Jakos sie pozbieralam! A dzieci? Coz, one widza wiecej
            niz Wam sie wydaje! Maz przeprowadzil z nim szczera rozmowe-nie wiem na ile to
            zaakceptowali, ale znali prawde. Maz (byly) utrzmuje z nimi kontakt, nawet
            bardzo dobry.
            Wiem, ze to Jego odejscie to tez moja wina. Wiem,ze nie pielegnowalam tego
            zwiazku. Teraz jestem madra,ale za pozno!
            Piotrze, jesli juz nie kochasz swojej zony, to Ty juz ja opusciles. Teraz czas
            na odwage szczerosci. Bycie z Nia dla dzieci, takie udawanie do konca zycia nie
            ma sensu. Bedziesz ja ranil kazdego dnia!

            Mam propozycje dla Ciebie: idz na dulgi samotny spacer. Zadaj sobie dwa pytania:
            1. Jak wyobrazasz sobie zycie z zona,a bez ukochanej do konca zycia?
            2. Jak wyobrazasz sobie zycie z ukochana ale bez dziennego kontaktu z dziecmi?

            Odpowiedz na nie, da Ci kierunek dzialania! I zrob to jak najpredzej! Wciel w
            zycie! Kazde z rozwiazan! Bo stan zawieszenia zniszczy wszystkich, i zostanie
            pustka i bol.

            Pozdrawiam
            Julia
        • Gość: mezatka Re: Skąd biorą się kochanki? do joanny IP: *.139.33.189.Dial1.Baltimore1.Level3.net 04.02.05, 18:55
          To wy, drogie "trzecie" usilujecie zagluszyc wlasne wyrzuty sumienia, wmawiajac
          sobie iiinnym ze widocznie zona nie dbala o niego jak nalezy, skoro szuka
          pocieszenia w waszych ramionach. Bo wy przegralyscie wyscig i teraz
          desperackoprobujcie znalezc faceta zeby sie go uczepic, nie jest istotne czy
          zonatego czy nie, ale zeby "przezyc te chwile szczescia", niewazne jakim
          kosztem. dajecie sobie wmawiac ze zona jest be, zeby czuc sie lepiej, dlaczego
          nie sporobujecie przyjrzec sie blizej sytuacji w rodzinie? nie tylko sluchac
          faceta, co wam powie? bo chcecie byc oszukiwane, bo sytuacja moglaby sie wydac
          inna niz jest w rzeczywistosci. Tak wiec drogie trzecie, zycze wam tego,
          zebyscie przezyly to, co owe zdradzane i zostawiane zony, zostaly z dziecmi, a
          on dalej bedzie szukal swojej milosci...no bo przeciez trzeba chwytac swe
          szczescie, prawda?
          • Gość: Mezatka druga Re: Skąd biorą się kochanki? do joanny IP: *.pool.mediaWays.net 04.02.05, 19:06
            Popieram Cie.
      • Gość: Lilka Droga Joanno IP: 80.50.45.* 30.01.05, 17:14
        Droga Joanno żal mi ciebie bo ty nie wiesz co to jest prawdziwa miłóść.
        Tak sądzę i wiesz co ci powiem ja też tak kiedyś uważałam jak ty dopóki mnie to
        samej nie spotkało. A jednak nie życzę ci tego bo ty nie wiesz co to znaczy
        tkwić w tym rosądek, dekalog idzie w zapomnienie. Nie jestem wysłanniczką
        piekieł ani nie jestem prostytutką. Nie linczuj nikogo bo nie wiesz co tobie
        los zgotuje.Może lepiej przeżyć taką milość niz nie przezyć jej wcale niektórzy
        wyłącznie się spalają w tęsknocie. A jeżeli będę sie smażyć w piekle to powiem
        ci że warto było. A może ty pewnego dnia obudzisz się z poczuciem że jesteś
        prostytutką......
        • Gość: Joanna O kochankach- ciąg dalszy IP: *.spsk1.pl / *.amg.gda.pl 30.01.05, 22:57
          Ja omijam żonatych mężczyzn szerokim łukiem. Nie wyobrażam sobie przedłużonego
          flirtu czy romansu z mężczyzna obarczonym żona czy dziećmi. "Nie czyń drugiemu
          co Tobie nie miłe"-zasada banalnie prosta, wymagajaca odrobiny wyobraźni.
          Owszem, mam w swoim otoczeniu wielu atrakcyjnych, żonatych mężczyzn, którzy
          (jak sądzę) mają czasami ochotę na podniesienie nastroju czy dowartościowanie
          przez inna kobietę niz żona: i tu powinnna się pojawić w głowach kobiet
          informacja: STOP. Uważam, że zadawanie się (w szerokim tego słowa znaczeniu) z
          mężczyzna żonatym jest podłe. Mój facet nierzadko wyjeżdża na szkolenia.
          Uważam, że jeśli jakaś młoda, atrakcyjna "prostytutka- poszukiwaczka" zechce
          ułozyć sobie zycie, niestety (ubolewam nad tym)...znajdzie sposób na skuteczne
          uwiedzenie KAŻDEGO faceta.
          • Gość: Ania Odpowiedz do Joanny IP: 80.50.45.* 31.01.05, 00:20
            Prostytutka poszukiwaczka powiadasz? Boże dziewczyno jaką ty jesteś głu...gęsią
            A co ma zrobić np dziewczyna kiedy pokocha do szaleństwa i nie wie że ten facet
            jest żonaty powolutku ktoś staje się sensem życia dla kogoś?Oj wy panienki
            moralizatorki co wy wiecie o prawdziwej miłości. Mówisz że twój facet na
            szkolenia wyjeżdza ? to zacznij go pilnować aby te "dziwki" go tobie nie
            zabrały. PAmiętaj miłość nie wybiera nawet może trafić księdza.
            • Gość: Do Re: Odpowiedz do Joanny IP: *.pool.mediaWays.net 31.01.05, 09:17
              Joanna ma racje.
        • graazyna Re: Droga Lilko 30.01.05, 23:01
          Nie zycze ci losu, ktory zgotowalas bylej zonie i dzieciom twojej milosci. Ty
          tez nie wiesz czy za pare lat nie obudzisz sie sama w lozku po tym jak twoja
          milosc znajdzie kolejna milosc. Czy juz naprawde nie ma wolnych facetow na tym
          swiecie, tylko trzeba rozbijac cudze malzenstwa? Ano sa, tylko trzeba wysilic
          sie troche i ich poszukac. Ale, nie trzeba isc po najmniejszej linii oporu. Po
          co sie wysilac, skoro trafia sie znudzony zyciem rodzinnym i malzenskim zonkos
          Trzeba korzystac, prawda? I na dodatek dobrabia sie jeszcze do tego odpowiednia
          filozofie rozgrzeszajaca swoj postepek. A ze sie niszcze cudze zycie? to co?
          • Gość: Lilka odp do Grażyny IP: 80.50.45.* 31.01.05, 00:09
            Co ty możesz wiedzieć o mnie i tym jak go nazwałaś "żonkosiu" Nie niszczę
            nikomu zycia rozumiesz ? On nie raz chciał podjąć decyzje "korzystną" dla mnie
            ale nie zgadzałam się nie potrafię budować szczęścia na czyimś nieszczęściu.
            Myślisz sobie że kiedy go poznałam miał przylepioną kartkę "mam żonę"? Myślisz
            że każdy żonaty facet musi być takim aby wiecznie znajdować nową "zabawkę "Znam
            go kilka lat i wiem że to co nas łączy to nie jest rozrywka
            znudzonego "żonkosia" Martwisz się że pewnego razu obudzę się sama w łózku? nie
            potrzebnie. Swoje moralizatorskie poglądy zachowaj dla siebie. Ktos tu dzisiaj
            bardzo ładnie napisał to co czuję- Miłość jest egoistyczna i nie myśli
            szlachetnie. Pragnie spełnienia całkowitego. I nie potępiaj mnie za to bedę
            kiedyś ja odpowiadać przed "sądem ostatecznym"Nie jesteś tolerancyjna a to
            niedobrze masz jeszcze obrączkę na palcu ? Co ty mi tu piszesz o korzystaniu?Z
            czego tu korzystać myślisz że cieszę się z tego że "mój" mężczyzna nie jest
            cały dla mnie. Nie dorabiam sobie filozofii rozgrzeszającej swój postępek nie
            wiesz co mówisz bo tego nie przeżyłaś. JAsne że są wolni faceci na tym świecie
            ale co zrobić kiedy tamci nie interesują kompletnie? co zrobić skoro tęskni się
            tylko za tym a nie za innym, co zrobić skoro kocha się mocno tylko tą osobę nie
            inną co zrobic że się nienawidzi tych wolnych za to że nie są nim. Miłość nie
            idzie w parze za rozsądkiem.
            • graazyna Re: odp do Lilki 31.01.05, 20:54
              A wskaz mi, w ktorym momencie nazwalam twego pana zonkosiem?Jesli mnie wzrok
              nie myli to pisalam o nim "twoja milosc".Pozostaly tekst to uwagi ogolne-
              bolesna prawda-nie odnoszace sie bezposrednio do ciebie.Wzielas to do siebie to
              twoj problem.To po pierwsze.A po drugie Lilko jestes tak nieszczesliwa
              osoba,pelna goryczy,rozzalenia,a przede wszystkim agresji,ze twoje zapewnienia
              o szczesciu,o wielkiej milosci,ze niczego nie zalujesz sa tak niewiarygodne,jak
              moje stwierdzenie,ze mamy obecnie lato.Prawdziwa milosc daje poczucie
              szczescia,spelnienia,pozwala czynic i dzielic sie radoscia z kazdym.Sama
              wybralas swoja droga zyciowa..Ja cie bynajmniej nie osadzam,chociaz rozni nas
              katalog wyznawanych zasad.I nie jestem tu wyjatkiem,o czym swiadcza wpisy na
              tym watku.
            • Gość: aola Re: odp do lidki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 01:16
              biedna nieszczesliwie zakochana!!!
      • Gość: Berenike Re: Skąd biorą się kochanki? IP: *.zeto.opole.pl / *.zeto.opole.pl 01.02.05, 11:56
        Smiać mi się chce, jak czytam coś takiego. Powiem Ci kim są takie kobiety. Nie
        wszystkie – ale wiele. Niezalezne finansowo, samotne, eleganckie, dbające o
        siebie, intrygujące i iciche. Żyją, cieszą się tym co mają, bez kompleksów – i
        dlatego przyciągają. Mężów którzy chcą przeżyc przygodę rozwiązania zagadki
        tajemniczości.
        Nie muszą uwodzić mężów, bo mogą mieć wolnego, lepszego. A jednak pokochują
        kogoś, kto może im dać tylko troche czasu w tygodniu.
        Za dużo filmów się naoglądałaś, „dynastia” się kłania.
      • Gość: ... Re do Joanny IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 02.02.05, 10:57
        Joanno czy to dobrze sie czujesz,co ty pleciesz,na jakim Ty świecie żyjesz
        dziewczyno.hihi(...)(wyslannicz ki piekieł...)
    • Gość: wawiak Moja rada IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 00:44
      Unikać małżeństwa jak ognia:) Życie na kocią łapę to jest to,a jak miłośc
      wygasa nie ma problemów z rozejsciem sie:)
      A tak żeś sie wpakował w żonę i bachory i ....masz problem..
      • Gość: ... Re: Moja rada IP: 80.51.243.* 31.01.05, 11:04
        szkoda ze nie masz czegos madrego do poweidzenia
    • Gość: zet Re: KOCHAM INNĄ IP: *.jgora.dialog.net.pl 31.01.05, 01:09
      Ja mam taki klimat ze jesstem z dziewczyna od ponad 3 lat a tearz niedawno
      poznałem laske ktora kiedys nie byłaby zupełnie w moim typie.i ..oczarowała
      mnie....i tez mam problem co mam z tym zrobic..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja