kamilaszymanska Re: KOCHAM INNĄ 31.01.05, 23:29 Witaj Piotrze, wiem o czym piszesz bo byłam w takich okolicznościach tylko w innej roli. W roli tej trzeciej, młodszej o 7 lat, bez rodziny. Czasami zastanawiałam się czy jest mi łatwiej czy trudniej niż Jemu. W naszym przypadku był półtoraroczny Patryk i żona. "- Mam syna i żonę - powiedział" takie dwa abstrakcyjne dla mnie wtedy pojecia. "Żona" przestała być dla mnie abstrakcyjnym pojeciem gdy zadzwoniła... i gdy zobaczyłam jej zdjęcie... Była - fakt. Ale to co było między nami było bardzo, bardzo silne, spójne i wypełniało każdą cząsteczke mnie. Próbowaliśmy kilka razy zakończyć... ale to było bardzo, bardzo trudne i powodowało ból, taki przeszywający ból... I miały miejsca różne sytuacje, o których zaistnieniu nigdy nie myślałam. I próbowałam być z nim, pomimo tego wszystkiego... Kiedyś przyjechał z Patrykiem i dopiero wtedy to dziecko przestało być abstrakcyjnym pojeciem, był taki kochany i tak bardzo od Niego zależny. Potrzebował ciągłej uwagi, ale nie takiej wymuszonej tylko takiej naturalnej dzieciaczkowej uwagi. I wiesz co wtedy dopiero dotarło do mnie co i czyim kosztem robie. Uwierz mi nie brałam pod uwagę niczego innego, ani żony, ani jego teściowej, która mnie nie znała a mimo tego określiła jako szmatę, ani opinii... Ale myślę, że trzeba brać pod uwagę dzieciaczki, szczególnie kiedy są to małe dzieci takie które nie zrozumieją dlaczego nagle wali im sie świat. Myślę, że nie żona jest najważniejsza, nie Ty, nie ta kobieta a właśnie dzieci... Może głupie ale tak myślę, a jeżeli jest to taka prawdziwa miłość to przetrwa... tylko szanuj to uczucie i te dwie kobiety, które są obok Ciebie. Taka moja kamilkowa opinia, pozdrawiam Cię bardzo mocno i życzę, żeby wszyściutko ułożyło się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.aster.pl 01.02.05, 01:26 pomysl dobrze, czlowieku. bo widzialam domy, skad ojciec odchodzi, bo sie zakochal w innej. i widzialam, jak pieknie moze trzyma sie jego byla zona i jego dzieci, ale tez jak strasznie cierpia gdzies tam w glebi. odejscie ojca i meza nigdy nie pozostanie czyms, nad czym przechodzi sie do porzadku dziennego i zawsze zostawi slad. pomysl, czy tamta jest tego warta. Odpowiedz Link Zgłoś
ya_bolek za wczesnie sie ozeniles - bedac niedojrzalym 01.02.05, 01:31 Podobnie yak i przytlaczajaca wiekszosc mezczyzn wstapiles w zwiazek malzenski nie bedac do tego przygotowanym. Byles niedojrzaly. Yes to o tyle problemem ze cholernie trudno yest dorasnac w zwiazku w ktorym sie nie powinno byc. Yesli nie swirujesz to szczerze mi Cie zal chlopie. Dla mnie okazalo sie to ponad sily wiec rozwiodlem sie. Co nie znaczy ze jest to niemozliwe. Aha, i nie myl milosci z zauroczeniem i szczeniecym przywiazaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: KOCHAM INNĄ IP: *.torun.mm.pl 01.02.05, 09:41 Piotreńku jestem w tej samej sytuacji. Wybierz miłość, to nic że przyszła tak późno . Posłuchaj głosu serca, to przeznaczenie. Widocznie tak musiało być. Jeżeli to prawdziwa miłość to na pewno wszystko będzie dobrze, dacie radę. Walcz, niech Was nie pokana czas i ludzie. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka1 Re: KOCHAM INNĄ 01.02.05, 09:53 Wyobrażasz sobie jego dzieci,penetrujace śmietniki? Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka1 Re: I JA KOCHAŁEM INNĄ 01.02.05, 09:43 To proste. W takiej sytuacji, zrób sobie dobrze, do utraty tchu, i przerwij. Masz do wychowania dzieci, o czym Twoja "nowa" doskonale wie. Dlatego nie powinna w ogóle mieć do Ciebie jakichkolwiek praw i pretensji. Pochodzę z rodziny rozbitej, wynikiem takiej historii. I powiem Ci, że będziesz draniem do potęgi, krzywdząc własnym postępowaniem swoje dzieci. Ja wychowałem swoje dzieci i jestem z nich dumnny. Ps. jak wychowasz, to możesz iść do diabła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yolka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 01.02.05, 12:13 Z punktu widzenia żony (którą jestem): nie chciałabym, żeby mój mąż został ze mną, chociaż kocha kogoś innego. Po co miałby to robić? Z litości? Dla uspokojenia własnego sumienia? Nie potrzebowałabym litości ani nie chciałabym uspokajać czyichś wyrzutów sumienia. Żona też zasługuje na normalne życie z kimś, kto będzie ja kochał i szanował. Jaki ma pożytek z faceta, który jest z nią z przymusu, a patrzeć na nia nie może? A dzieci? Dzieci też chcą patrzeć na kochających się rodziców. Bądź uczciwy sam ze sobą, a także (może przede wszystkim) ze swoimi bliskimi. I pamiętaj, że to Twoja decyzja i tak naprawdę to Ty za nią zapłacisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też zona Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 12:18 Zgodzę się z poprzedniczką nie chciałabym być w związku tylko dla dzieci. Jako kobieta pragnę byc kochana a nie byc dla kogoś "blokadą" szczęścia. Dzieci przeciez nie są głupie i doskonale widzą brak miłośći, widzą obłudę i fałsz. Takie życie byłoby bardzo smutne dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
magga Re: KOCHAM INNĄ tez zona i Yolka i do innych 01.02.05, 13:18 Brawo dziewczyny. Oczywiscie ze macie prawo zeby byc kochane. A do innych Bardzo mnie smuci ze moje rodaczki robia z siebie takie ofiary. Dlaczego chcecie czuc sie przegrane w zyciu? Nawet jesli rozwod jest rzecza bolesna to mozna to widziec jako druga szanse w zyciu a nie koniec zycia. Nawet jak facet znalazl inna to nie znaczy ze jestescie beznadziejne, nie warte milosci. Zycie sie niestety tak uklada a milosc nie jest wieczna. Wszystko mozna obiecac ale nie milosc. I to samo z dziecmi, czy to bedzie dla nich tragedia czy nie zalezy jedynie i wylacznie od Was samych, od rodzicow. Jasne jezeli bedziecie pluc nienawiscia do bylego meza, zatruwac nia swoje dzieci to napewno one na tym ucierpia. Lecz jesli pokazecie dzieciom ze potraficie sie porozumiec z ex bedziecie wspolpracowac to wyjdzie Wam wszystkim na dobre. Wiem o czym mowie. Moj syn byl bardzo niespokojnym, krnabnym dzieckiem. Mial 12 lat. Pol roku po rozwodzie zaczal sie uspokajac. Dzis 1 1/2 po jest spokojnym, zbalansowanym, wesolym chlopakiem. Mieszkamy z ex blisko siebie aby syn mial blisko do szkoly zarowno od jednego i drugiego, rozmawiamy swobodnie o wszystkim, dogadujemy sie bardzo dobrze o pieniadze, jego aktywnosci itd. Z ex potrafimy znow sie smiac i zartowac. Nie potrafilismy tego przed rozwodem. I niczego nie zaluje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do magga Re: Ktoś mówi rozsądnie. IP: *.torun.mm.pl 03.02.05, 10:12 To właśnie jest zdrowe podejście do sprawy. Żadna kołtuneria, bycie ze sobą na siłę. Przez takie zaściankowe zachowania rodzą się patologie. Dobrze Magga, że tak trzeźwo umieliście podejść do sprawy. Gratuluję Wam !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Logika Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 02.02.05, 08:05 Piotr pisze o swoim problemie. Dlaczego ma problem? bo uwaza, ze cos nie jest w porzadku. Gdyby tak nie uwazal , odszedlby od swojej zony bez zaztanawiania. Z tego wynika, ze ludzie ktorzy czynia cos przeciw swemu sumieniu, stwierdzaja ze maja problem do rozwiazania. W takich przypadkach powinni wrocic swoimi myslami do sytuacji wyjsciowej gdzie ten problem jeszcze nie istnial i tym sposobem problemu nie ma. Jezeli natomiast dalej brna w swojej niepewnosci nigdy nie zaspokoja swojego sumienia, nawet gdy inni beda go do tego przekonywac. Jedynym slusznym rozwiazaniem problemu Piotra jest zerwanie zwiazku z kochanka. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: KOCHAM SIEBIE WBREW INNYM!! 03.02.05, 02:28 Czy przeżyliscie taką historię? Proszę o rady. Odpowiedz Link Zgłoś
szatan_666 Re: KOCHAM INNĄ 03.02.05, 08:44 a nie jest to tymczasowe znużenie związkiem ?? :> Odpowiedz Link Zgłoś
ivory4 Re: KOCHAM INNĄ 03.02.05, 09:47 szczerze mowiac,ja tego nie rozumiem.w takim razie,nie kochales naprawde ,swej zony-nigdy.ja kocham mojego meza od 16 lat.i nie wyobrazam sobie,ze moglby ktos inny rozbudzic we mnie takie uczucie.i jestem mloda,nie mysl,ze mam nie wiadomo ile lat.mialam 16 lat jak poznalismy sie.jestem szczesliwa,od samego poczatku,to bylo cos najwazniejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Do Piotra IP: *.torun.mm.pl 03.02.05, 09:57 Piotrze przeczytałeś tyle wypowiedzi. Napisz, proszę co postanowiłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: KOCHAM INNĄ IP: 217.153.25.* 03.02.05, 10:24 Gdyby czasem osoby włożyły tyle samo serca, zaangażowania by zrobić niespodziankę żonie, mężowi ile mniej było by takich sytuacji co u Piotra. O miłość trzeba dbać cały czas. Nie ma tak że jak w narzeczeństwie się trochę postara to już później całe życie sie ciągnie. Jeśli pojawia się nowa osoba potrafimy dbać o miłą atmosferę, kwiatuszki, prezenciki, kombinujemy jak zorganizować wolny czas dla wyjątkowej kobiety/wyjątkowego mężczyzny. O ile czulibyśmy się szczęsliwsi, dowartościowani gdyby więcej takich gestów pojawiło w codziennym życiu. Jak miło jest dostać kwiatek czy fajną bieliznę od meża zamiast kolejnego garnka itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoolcia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.05, 12:26 wiecie co,jak to czytam to tak jakbym czytala wypowiedź swego męza-4 miesiące temu się wyprowadził.mamy 2 dzieci i tak pisze wszystko powyżej. to bardzo podobna historia.skoro "pokochał"inną -to czegoś mu brakowało mu w stałym związku???czego? - sexu?-myslę ,że nie -kasy??-może... -odskoczni?? a może rutyna dnia codziennego doprowadziła do stagnacji... facet typu:ja jestem pan,a żona jest nikim bo zajmuje się domem i obecnie nie robi kariery" więc dlaczego miałeś rozświetlone oczy na randkach z nią?dlaczego przed slubem mogłeś skoczyć za nią w ogień? nikt nie jest pępkiem swiata i powinien liczyć się z innymi!!! a wszyscy inni są "bardzo mądrzy"-bo gdyby faktycznie znaleźli się w takiej sytuacji też by mieli dylemat. czowieku-ty już wybrałeś! ...na dobre i na złe .w zdrowiu i chorobie...póki smierć was nie rozłączy... poklep się po głowie: czy tamta laska jest warta tego by rzucić dla niej WSZYSTKO????????????????? mój mąż powiadał:"że kwiatka trzeba podlewać" więc uważam ,że powinieneś wszystko naprawić w swoim małżeństwie-bo wina lezy po srodku! jak myslisz co czuje twoja zona?-bo ja strasznie cierpię ,tęsknię ,bo z nikim nie byłam tak mocno związana emocjonalnie jak z moim mężem-a on odszedł. każdemu zdarza się chwila zwątpienia w drugiego człowieka-mi też się zdarzyło raz zwatpić ,ale wybrałam męża- własnie w takich chwilach dorastamy do roli męża ,żony.. "wytrwać to podstawa wszelkich zwycięstw" p.s. napraw co popsułeś w swoim związku,bo ta inna -to tylko złudzenie-nie bądź egoistą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 12:54 Takie wypowiedzi jak Twoje sa juz x-razy przytlaczane, ale Piotr nadal sie nie odzywa. Tyle przykladow, a on milczy, albo go juz nie ma, albo go w ogole nigdy nie bylo? Poza tym popieram twoja wypowiedz. Mysle, ze takich Piotrow jest tysiace, dlatego tak ozywiona dyskusja. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yolka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 10.02.05, 16:11 Tak sobie czytam te Wasze wypowiedzi, te wszystkie rady typu "wytrwaj przy zonie, staraj sie wszystkie odbudowac, pracuj na zaufanie" etc. i tylko jedno nasuwa mi sie na mysl: czy Wy naprawde uwazacie, ze zycie w zwiazku (malzenskim) to odrabianie panszczyzny?? Zycie dwojga ludzi to nie tylko kompromisy, ciezka praca nad soba i wzajemne poswiecenie! To postawa meczenska "bede z nia, bo tak trzeba, bo przysiegalem, bo tak bedzie dobrze dla wszystkich". A tak naprawde nie jest dobrze dla nikogo, ani dla tego kto sie poswieca, ani dla mimowolnych adresatow tego poswiecenia. Gdyby ludzie nie tkwili w zwiazkach, w ktorych tak naprawde nie chca byc, swiat bylby lepszym miejscem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 17:11 masz rację Yolka to zwykła dulszczyzna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczęśliwa Uratowaliśmy swoje małżeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:02 Po podobnej historii, po przygodzie mojego męża.....zrozumieliśmy, ze jesteśmy dla siebie najważniejsi i to co stworzyliśmy przez wiele lat trwania związku jest wartością nie do przecenienia....ja , mimo ogromnego bólu i żalu, wybaczyłam....on stara zrekompensować mi stracone chwile.....oboje bardzo staramy się. Mąż teraz zdaje sobie sprawę z tego, ze romans z tamtą kobietą był największą błędem jego życia....na moje pytania o tę osobę, czy jeszcze podejmuje ona próby kontaktu z nim.....odpowiada, ze ona nie istnieje, ze jej nie pamięta i nie chce by mu o niej przypominać......ta jego przygoda jest dla naszej rodziny już tylko złym snem, po ktorym obudziliśmy się do nowego, spokojnego i szczęśliwego zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Uratowaliśmy swoje małżeństwo IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 13:15 Naprawde godne nasladowania jest ta decyzja, brawo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mim Re: Uratowaliśmy swoje małżeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:24 Jeteś naiwna kobieto, ale może się mylę. To kwestia roku jak wszystko wróci tylko silniej i mocniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczęśliwa Re: Uratowaliśmy swoje małżeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 13:37 nie jestem naiwna....życie mnie zbyt wiele nauczyło min. ostrożności w ocenianiu, przezorności, samokrytyki.....ten stan trwa o wiele dłużej niz rok.... i zbyt dużo mamy do stracenia oboje, zeby ponownie popełniać te same błędy......nam jest teraz po prostu bardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Uratowaliśmy swoje małżeństwo IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 13:45 Nie daj sie zastraszyc szczesliwa glupimi wypowiedziami. Trwaj w swoim przekonaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: Uratowaliśmy swoje małżeństwo IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 15:16 To tylko zwykla zazdrosc, ze sie innym udalo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: do Piotra i do Patrycji.F. IP: *.torun.mm.pl 03.02.05, 17:06 Właśnie o to chodzi aby nie oszukiwać siebie , żony i dzieci. Jeżeli taka sytuacja zaistniała należy iść za ciosem.Widocznie tak miało być.Może każde z Was znajdzie szczęście w innym związku. Nie można na siłę być ze sobą. Z tego nic dobrego nie wyniknie dla żadnej ze stron i dla dzieci również nie. Piotrze napisz czy już coś postanowiłeś. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: do Piotra i do Patrycji.F. IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 17:52 No wlasnie jakie rodzice takie i dzieci. A ich dzieci nie beda wiedziec ile maja babc, dziadkow, siostr, braci, i w koncu zwiazek z wlasnym bratem czy siostra, i nastepne pokolenia to same debile..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ???? do evy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 17:55 protaczka-ludzie to tylko ludzie i az ludzie -mają prawo do włsnych decyzji- poczytaj trochę ksiązek i dopiero pisz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??/ re:ludzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 18:04 to ze lakska napisła ze podoba jej się inny facet nie znaczy ze do niego odejdzie-wszycy tak czasmi mamy mężczyzni i kobiety,ale to czasami urok,nowość- wraca stablizacja i miłość -emocje opadają i jest ok-często negatywnie komentują Ci,którzy chcialiby mieć takie odczucia i nikt im ich nie zapewnia- poza tym taka sytucaja daje pewnien punkt odniesiania i można pozać siebie- myślę ze piotr jest homo sapiens sapiens i da radę-trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: re:ludzie.... IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 18:11 Co za chaos w twojej wypowiedzi. Nie trzyma sie ani k... ani d.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do Evy Re: re:ludzie.... IP: *.acn.waw.pl 05.02.05, 01:49 A Ty się naucz kultury! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: re:ludzie.... IP: *.pool.mediaWays.net 05.02.05, 10:49 Z jakim przystajesz takim sie stajesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: re:ludzie.... IP: *.pool.mediaWays.net 05.02.05, 10:51 Poza tym nie badz taki N.N., bo to takze brak kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: re:ludzie.... IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 18:14 Naucz sie najpierw interpunkcji. Kiedy to opanujesz, byc moze ulozych pare madrych zdan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Re: re:ludzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 18:16 i vice - versa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Re: re:ludzie.... IP: *.pool.mediaWays.net 03.02.05, 18:18 Jeszcze sie nie nauczyles normalnie pisac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do-Radca ZNAJDŹ SOBIE FACETA! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.05, 22:43 To nie jest prawdziwa miłość, to zauroczenie. Czy coś jest prawdziwą miłością wiadomo to dopiero po latach. Moja rada: znajdź sobie faceta na boku, dostarczy ci porządnych wrażeń, potem już zostaniesz z żoną na zawsze i przestaniesz myśleć o głupotach. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_czapla Re: KOCHAM INNĄ 04.02.05, 07:47 Nie będę cię pocieszać, nie ma mowy. Kiedyś brałeś ślub, a wczesniej musiałeś się oświadczyć. Chyba nikt Cie do tego nie zmuszał. (ewentualne wpadki to tylko jedno dziecko, drugie juz powstaje w małżeństwie). Pewnie ją kochałeś, i nie wiesz, że to nie było prawdziwe uczucie. Nie żeni się z "pierwszą lepszą", a to, ze teraz "ta druga" wydaje ci się ta prawdziwą miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Re: KOCHAM INNĄ IP: 80.51.242.* 04.02.05, 09:52 takich zjawisk pozwól że tak to okresile jest setki , i bądzi na tyle uczciwy aby twoja rodzina nie żyła w zaklamaniu ,a TY MASZ się za tak niszczęsiliwego ,czas abyś przejżał na oczy ,CZLOWIEK JEST STWORZONY ABY CIERPIEĆ , I TRAFIŁO NA CIEBIE ............................... ...ŻYCIE TOCZY SIĘ DALEJ POZDRAWIAM DZIECI ORAZ SZANOWNĄ MAŁŻONKĘ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: KOCHAM INNĄ IP: *.crowley.pl 04.02.05, 09:58 Nie bylam w takiej sytuacji. I nie chce byc.Ale wydaje mi sie , ze powinien pan dac sobie troche czasu.Bo co sie stanie, jesli po miesiacu dojdzie pan do wniosku , ze odejscie od rodziny bylo bledem? Czy da sie to pozniej zalatac? Czy zona wybaczy? Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
she.s.magellan.s.avatar Re: KOCHAM INNĄ 04.02.05, 12:31 Boże,jakie to trudne komuś radzić w takiej sytuacji...To,co wszyscy tutaj piszą,jest jakąś wskazówką,ale życie każdego toczy się inaczej,w zupełnie różny sposób kończą się też niby identyczne historie.Ja radzę skorzystać z porady psychologa - dobrego. Poza tym - wsłuchaj się w siebie.Nikt nie może Cię potępić,bo życie każdego to zupełnie inna bajka (poza tym 1.nad uczuciami się nie panuje 2.nie wyglądasz na tzw.typowego samca).I podejmij decyzję.Odpowiesz za nią - w tym sensie,że może być dobrze,mogą pojawić się duże trudności.Ale niektórzy piszą Ci tu:"do żony zawsze się wraca"- to nieprawda.Żona to nie magnes,wraca się,bo tam się czasem ma jeszcze miejsce,ale to nie czary- mary,żeby odejście mściło się przez całe życie i miało sprawić,że Twój przyszły związek się nie uda.Współczuję Ci,bo ja też przeżywałam chwile,kiedy wydawało mi się,że pojawił się ktoś na horyzoncie,kiedy ja byłam w szczęśliwych związku.Byłam jeszcze wierząca i prosiłam,żeby wszystko się ułożyło i żeby mi przeszło.Tak się stało.Do dziś nie umiem sobie wytłumaczyć,jakim cudem.Co prawda,nie zdążyłam pokochać,skończyło się na fazie zauroczenia,ale dlaczego się skończyło?Paradoksalnie,teraz jestem agnostykiem.Bardzo Ci współczuję,bo ja też byłam wtedy załamana-nie chciałam krzywdzić ani odejść,chciałam za to nie czuć "tego".Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę,że wybierzesz dobrze i nie będziesz żałował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daria Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 12:53 Drogi Piotrze, jeśli czujesz, że kochasz tą drugą kobietę to walcz o tę miłość. Uwierz w miłość, gdy uciekniesz przed nią nigdy juz nic nie będzie dla Ciebie tak bolesną stratą. Parę lat temu zrobiłam taki bład, codziennie żałuję.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 15:47 Rozwody są okropne - dla dzieci, dla tych którzy się rozwodzą, dla ich rodzin. Rujnują nasze poczucie stabilizacji. Kłócimy się o pieniądze, o wszystko. Gdybym miała po raz drugi podejmować taką decyzję na pewno byłaby ona inna. I piszę tak mimo że jestem szczęśliwa w nowym związku. Żal mi mojej córki - ma 7 lat i nie może sobie poradzić z rozdarciem między mną a swoim ojcem. Mimo że starałam się rozstać w zgodzie druga strona nie chciała i nic z tego dobrego nie wynika. Jeśli tylko jesteś w stanie nie rozwódź się. Takie decyzje są nieodwracalne i okropne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mezatka druga Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 04.02.05, 19:13 Piotra i wszystkich innych, ktorzy tak postepuja powinien spotkac ten sam los, zeby mogli poczuc ten bol. Mezczyzn, ktorzy najpierw spladzaja dzieci a potem je opuszczaja je dla innej powinno sie........wyslac na pustynie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miałam Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 23:46 Kochałam kogoś tak bardzo i na prawdę. Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi i wiem, ze jestem ta setną i to może dobrze, bo po tylu radach i osądach masz szansę podjąć własną decyzję. Gdyby rad było pięć - mógłbyś sie sugerować. a ja nie chce ci radzić. W pewnym sensie rozumiem, ze trwasz w tym rok i się wahasz - bo to trudna decyzja. Mialam kolegę, który przez rok chodził na terapię żeby zdecydować czy chce zostac z żoną czy odejść. Kiedys miałam męża, który odszedł ode mnie i nienawidziłam go za to, a teraz jestem wdzięczna, bo gdybym była z nim - mimo, że był mi bardzo bliski i drogi - nie miała bym sznas potem przezyć swojej wielkiej miłości. A warto. Moja miłośc z różnych względów nie spełniła się do końca. i to jest tak na prawdę najwazniejsza rzecz nad którą bym się na twoim miejscu zastanawiała. czy na prawdę myślisz, że ten nowy zwiazek ma sznse się spełnić - czy będziecie żyć dalje razem, pobierzecie się itd i będziecie się kochać, czy to będzie dobry zwiazek. Jesli twoja zona jest mądrą kobietą, to zrozumie. przeciez musi wiedziec, ze serce nie sługa. I może kiedyś wcale nie będzie żałować tego rozstania. Ja widziałam, że mój mąż bardzo kocha tę kobietę do której odchodzi. na prawde ją kocha. Bez sensu było z tym walczyć. i dobrze zrobiłam. Są szczęsliwi. on nei opuscił wcale naszych dzieci, a one widzą, że on jest szczesliwy. I ja też byłam. I gdyby mój syn spytał mnei w takiej sytuacji co robić - powiedziałabym żeby nei opuszczał swoich dzieci ale żeby starał się im poakzać jak wyglada miłośc i szczeście z bycia z druga osobą. zaplątałam się ale i tak uważam, że wybierzesz co twoje, nie da się nic poradzić. Jesłi rzeczywiście kochasz i masz siłę i tyle radości z tego, ze uda ci się stworzyc dobry związek - to chyba warto spróbowac. I wbrew pozorom to jest piękne. Z drugiej strony, mój kolega, który nie odszedł od żony - też zrobił dobrze. są szczęśliwi, udało im się, pracowali nad tym, walczyli. i tu i tu jest ryzyko. trzymaj się i po prostu pracuj nad tą decyzją, nie podejmuj jej pochopnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: manslota Mój facet kocha inną! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.05, 22:44 Wszycy faceci to beznadzijne przypadki - zakochał sie, oświadczył, ożenił sie - nagle sie zakochuje - ok! ale zastanawiać sie? nad czym? beznadziejny kretynie! nad czym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jola Re: Mój facet kocha inną! IP: *.spsk1.pl / *.amg.gda.pl 06.02.05, 10:39 Wczoraj "sprawdziłam" mojego faceta. Pojechałam nad ranem do klubu, w którym spędzał z kolegami z branży ostatki. Ja z przyczyn zdrowotnych nie mogłam mu wieczorem towarzyszyć.O 3.30 rano tańczył BARDZO wolny taniec z pewną blondi, potem zaprosił ja do samochodu, potem,....ja podjechałam, żeby mnie zobaczył. Chciałam umrzeć. Dosłownie. Poza tym- idealny, czuły narzeczony. Faceci to świnie. Jolka Odpowiedz Link Zgłoś