KOCHAM INNĄ

    • Gość: oliwia Re: KOCHAM INNĄ -do Piotra IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 08.02.05, 09:37
      No i co Piotrze postanowiłeś?pozdrawiam
      • Gość: Eva Re: KOCHAM INNĄ -do Piotra IP: *.pool.mediaWays.net 08.02.05, 09:49
        Oliwio, on nie istnieje. Ale tak naprawde nie potrzebujemy Piotra, bo takich jak
        on sa tysiace. Ten post swiadczy o tym najlepiej. Ludzie sa tylko ludzmi, ze
        swoimi dobrymi i zlymi cechami charakteru. Kazdy z nas bedzie mial napewno inne
        zdanie na ten temat, nawet ci ktorzy byli dotknieci tym losem mieli rozny poglad
        na te sprawe. Ani sad, ani ten post tego problemu nie rozwiaze.
        Kazdy z nas jest kowalem swego losu i tak naprawde w krytycznym momencie naszego
        zycia jestesmy sami z naszymi problemami. Ten post pokazuje tylko, ze istnieja
        inni, ktorzy zostali tez przez los doswiadczeni.
      • paula00000 Re: KOCHAM INNĄ -do Piotra 02.09.21, 08:48
        A mogłabym wiedzieć skąd ten Piotr jest
    • Gość: Bogus Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 12:32
      Powiem krótko, Piotr jesli nie kochasz zony miej odwagę odejść. To trudna i
      bolesna decyzja, ale zostając w takim układzie będziesz ranił nie tylko siebie
      ale wszystkich Twoich bliskich. Wiem co mówię, tez kiedyś się bałem nie wynikło
      z tego nic dobrego wręcz przeciwnie. Prawda jest lekarstwem.

      powodzenia
      • Gość: ktos Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 22:19
        hmm zycze Ci odwagi Piotrze, i wszystkim w sytuacji Piotra ... bo trzeba
        walczyc o prawdziwa milosc i szczescie.
    • dorotakb Re: KOCHAM INNĄ 10.02.05, 11:54
      W dzisiejszych czasach związki nie kończące się małżeństwem są bardzo popularne
      więc nie rozumiem po co na siłe się z kims wiążać węzłem małzeńskim, jeśli ktoś
      nie jest do końca przekonany jak bedzie chciał żyć. Wiele osób żyje w
      związkach "luźnynych". Zmienianie partnera jest dla nich zupełnie normalne i
      nikogo nie ranią w ten sposób. A jeśli ktoś postanowił wziąć ślub to niech
      będzie konsekwentny swoich decyzji (nie mówie tu o wyjątkowo zniedobranych
      małżeństwach - tylko o takich gdzie jedna ze stron kogoś pozanła i nie może się
      zdecydować).
      Życie stawia przed każdym z nas cały wachlarz pokuś ale trzeba zachować zdrowy
      rozsądek.
      Pozdrawiam
    • Gość: magda Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 11:54
      Podejmij decyzję zgodną z tym co czujesz, kogo kochasz z kim chciałbyś dzielić
      każdy dzień, dzieci to tylko wymówka
      pozdrawiam
    • Gość: fiona Re: KOCHAM INNĄ IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.02.05, 17:50
      A czym niby jestes zalamany?Ze rozumu brak?!
      • Gość: donkiszot Re: KOCHAM INNĄ - trudna sprawa IP: *.crowley.pl 16.02.05, 03:01
        Też miałem podobne dylematy i....chyba mam je już za sobą.
        Dwa lata po ślubie, spotkałem (tak myślę)moją drugą połówkę jabłka :)
        Ona wolna ,ja żonaty i dzieciaty - wspaniała córusia. Tylko rozmowy,przyjażń
        ale po paru miesiącach zauwazyłem,że przestaję się hamować. To był naprawdę
        odlot, choć nigdy nie wyznaliśmy sobie miłości. Oboje czuliśmy,że dochodzimy do
        ściany,albo wte albo wewte. Ona nie chciała rozbijać mojego małżeństwa,ja
        chciałem zerwać z rodzinną tradycją rozbitych związków.Po roku zdecydowałem,że
        to koniec naszych blizszych związków (dalej bez seksu :).Ona to
        zaakceptowała.Bolało ale jeszcze jakoś tam ,z czasem przeszło.
        Po dwóch latach Hania wyszła za mąż. Urodził Jej się syn, mnie także synuś.
        Widywaliśmy się sporadycznie i przypadkowo. Dawne zauroczenie było uśpione.
        Mija kilka lat .Hania wraca do pracy po urlopie wychowawczym,Jej mąż pracuje
        razem z nami,w tej samej firmie.
        Znowu przyjaźń,bez podtekstów.
        Ale znowu zaczynamy kochać swoje towarzystwo.Jej problemy z mężem i moje z
        żoną,powodują,że znowu zaczynamy ciążyć ku sobie,być powiernikiem dla swoich
        sekretów.
        I tak pewnego dnia nie wytrzymuję i mówię Jej,że o jedno tylko do Opatrznosci
        mam żal - ze nie dane mi było poznac Jej wczesniej. No i Hania oświadcza mi,że
        czuje dokładnie to samo.
        Wyznajemy sobie miłość ale oboje pesymistycznie zakładamy,że na "tym" świecie
        jej nie skonsumujemy. Zbyt duzo jest tych "ale",zbyt duzo zobowiazań,dzieci !
        Dwa lata wyrwane z zyciorysu.
        Szał miłosnych uniesień i koszmar okłamywań.
        Hania zaczyna jednak walczyć o nasz wspólny związek,choć wie ,że nigdy nie
        zostawię moich dzieci. Rozwodzi sie z mężem,syn zostaje oczywiscie przy Niej.
        Znowu Ona jest wolna,ja dalej "zajęty".
        Rozmawiam z zoną,która juz od kilku lat olewa rodzinę ( nie ma faceta,próbuję
        ja przekonać by sobie znalazła),nie dba o dom,o dzieci,o mnie przestała dbac
        długo wczesniej- napewno duzo w tym mojej winy. Żona wspaniałomyślnie zgadza
        się dać mi córkę,rozmawiamy o rozwodzie.
        Dzieci dowiaduja się ode mnie, o Hani.Zaczynam planować przyszłe zycie.
        Próbuję zrobić wszystko ,by dzieci nie miały za złe Hani,że rozbija Ich rodzinę.
        Nie za bardzo się to udaje.
        Hania coraz bardziej zniecierpliwiona.
        Żona próbuje mnie wyrzucic z jej domu,ja stwierdzam ,że bez dzieci nigdzie nie
        idę i włamuję się przez okno itd.itp
        Córka prosi mnie (naprawdę) - "tata nie marnuj sobie z nią życia ,jakoś sobie
        poradzimy".
        Powoli udaje mi sie jednak przekonac żonę,że zabieram oboje dzieci i wynosimy
        się z jej zycia.Będziemy mieszkac w tej samej miejscowosci,dzieci będą
        mogły ,kiedy zechca być z tata lub z mamą.
        Wszystko musi trwać ,Hania chyba zaczyna się bać,ze nigdy się to nie uda...
        Zaczynam sprawę w sądzie,jestem zdecydowany na wszystko.Hani i dzieciom nie
        wszystko mówię ,by Ich nie skonfliktować.
        Po paru tygodniach Hania oswiadcza mi ,ze poznała faceta,że może dla nas tak
        będzie lepiej. Do dzisiaj nie mogę tego zrozumieć.
        Czy zrobiła to dla mnie -chyba nie.
        Zbyt długo to trwało wszystko - może .
        Kazała mi wybrać - dzieci albo Ona ???- to chyba najbardziej prawdopodobne.
        Rozstalismy się,wpadłem w taaakiego doła,ze jeszce dzisiaj trochę w nim siedzę.
        A mija juz siedem lat. Siedem lat nie tknąłem innej kobiety. Wypaliłem się
        chyba do cna :)
        Taki trochę wrak faceta,który pierwszy raz w zyciu,komuś te rzeczy wyznaje,I
        to od razu na forum publicznym :) Dobrze,ze anonimowo :)
        Dalej jestem z zoną,choć to nasze wspólne zycie jest bardzo dziwne.Prowadzimy
        wspólne gospodarstwo domowe,trochę obcy sobie,bez miłosci ale jednak razem.
        Dzieci chyba jednak zadowolone były z takiego obrotu sprawy,choc konsekwencje
        zycia z niekochajacymi i nieszanujacymi się rodzicami mogą wyjść z czasem.
        Hania wyszła za mąż,ma drugiego syna.
        Dwa miesiące temu ,jak grom z jasnego nieba,trafiła mnie wiadomość,że Hania
        wraca do pracy w mojej firmie. Po 5 latach zobaczyłem Ją znowu. Myslałem,że
        zemdleję,chyba mi szajba do reszty odbiła. Szła w moim kierunku uśmiechajac się.
        Odwróciłem się i odszedłem w drugą stronę.
        Przez dwa tygodnie byłem żywą rosliną. Hania po tygodniu zwolniła się.
        Kocham Ją nadal ale wiem juz napewno,ze nigdy z Nią nie będę.
        To ja nie chcę,nawet jesli Ona by kiedyś chciała.
        ps. Przepraszam za to przynudzanie,chciałem Piotrowi ukazać pewne aspekty
        kochania innej.
        To prawdziwa historia,choć pewnie opowiedziana jednostronnie.
        Dalej nie jestem pewny czy postapiłem właściwie ......
        I w sumie niczego nie żałuję,poczułem co znaczy kochać do bólu,mimo że ból po
        kochaniu nigdy nie minie.
        Jeśli ktoś dobrnął do końca ,to serdecznie pozdrawiam :)
        • holtijar Re: KOCHAM INNĄ - trudna sprawa 16.02.05, 08:12
          Przeczytałam 95% tego wątku i Twoja historia jest jedyną, która coś mówi.
          Reszta to tylko sprzeczki i morały (łącznie z moimi wcześniejszymi wpisami).
          Pozdrawiam.
        • Gość: groszek Re: KOCHAM INNĄ - trudna sprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 09:22
          Dobrze, że walczyłeś, że chciałeś

          jesteś super facetem
          • Gość: donkiszot Re: KOCHAM INNĄ - trudna sprawa IP: *.crowley.pl 17.02.05, 01:08
            Dzięki wielkie za miłe słowa.
            Czemu to zycie musi byc tak skomplikowane ???
            Na koniec coś optymistyczniejszego :)
            W mojej dzielnicy mieszka para staruszków,na oko koło osiemdziesiątki.Odkąd
            pamiętam czyli od 40lat mego zycia na tym ziemskim padole,zawsze idą trzymając
            się za ręce,nawet do sklepu. Trochę jak przedszkolaki. Zawsze tak ze sobą
            chodzili ,nawet 20-30 lat temu,kiedy było to niemodne,trochę nawet szokujące.
            Zazdroszczę Im i podziwiam :)
            pozdrowienia dla wszystkich z "problemami" i bez :)
            • julka1800 Re: KOCHAM INNĄ - trudna sprawa 17.02.05, 11:54
              zazdroszcze Ci, współczuje, bo byc moze gdzies zgubiles sie w zyciu, i
              przegapileś to COS.
            • Gość: Gosia Re: KOCHAM INNĄ - trudna sprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 12:11
              Bardzo smutna jest Twoja historia. Taka "jeszcze żywa".
              Dobrze że nie rezygnowałeś z uczucia.

              bardzo bardzo pozdrawiam
    • lwie-serce Re: KOCHAM INNĄ 22.02.05, 17:54
      sa rozne odcienie milosci. stawiasz na jednej szalce swoje szzcescie a na
      drugiej szczescie swojej zony i dzieci. dokonujac wyboru popatrz kilka lat
      wprzod. emocje to nie wszystko, czasem trzeba dzialac wbrew nim i to bywaja te
      najlepsze decyzje.
      • Gość: gaduła Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 18:44
        co to za szczęście dla dzieci żyć w rodzinie gdzie rodzice się nie kochają ???
        Nie mam na mysli awantur i itp. ale braku zwykłej miłości, dzieci nie są
        głupie. Żona cierpi ale czy ma cierpieć z nim dalej, przeciez on nie pokocha
        jej po raz drugi, co to za zycie , to wegetacja
        • Gość: pola Re: KOCHAM INNĄ IP: *.brda.net 22.02.05, 21:45
          Najbardziej cierpia dzieci i to nie ma znaczenia ile maja lat .Rodzina daje sens
          calej egzystencji .Nawet jak ojciec wyjezdza za graanice i sa nie na codzien z
          wizerunkiem niekochajacych sie rodzicow to dla nich cale zycie sie zmienia a dla
          zony ktora bardzo kochala swojego meza to jak powiedziales wegetacja
    • femmina1 Re: KOCHAM INNĄ 22.02.05, 23:04
      Drogi Piotrze,

      1. szczerze Ci współczuję;
      2. Jak wynika z powyższych postów - wbrew pozorom takie sytuacje często się
      zdarzają, co nie zmienia faktu, że zawsze ogromnie bolą, zwłaszcza, gdy czujemy
      się kompletnie bezradni wobec takiej "kwadratury koła"
      3. Zawsze "stary" związek wydaje się mniej/ zupełnie nieatrakcyjny gdy pojawia
      się ktoś nowy, zadbany, wyspany, prowadzący ciekawy tryb zycia, bez pieluch itp
      (na razie :))
      4. Postaw sobie pytanie, czy jesteś w stanie spędzić dalsze lata życia ze swoja
      żoną; przecież musiało COŚ Was łączyć, coś na swój sposób niepowtarzalnego,
      skoro się pobraliście;
      5. Nie jest wykluczone, że jeszcze kiedyś spotkasz kogoś do kogo zabije mocniej
      Twoje serce, gdy już ewentualny związek z drugą osobą "ostygnie". I co wtedy?
      Zmiana?
      6. Dzieciom należą się dobre wspomnienia z dzieciństwa, rozpad rodziny biorą na
      siebie, bo "nie zjadły śniadanka", a o kłopotach małżeńskich nie powinny nic
      wiedzieć, one rozumieją to inaczej; rozpad rodziny będzie rzutował na ich
      przyszłe wybory, zaufanie i zdloność do kochania i bycia kochanym, badź ich
      brak;
      7. Piotrze, skup się na tym co masz, pielęgnuj rodzinę i uczucie które
      przygasło, nie masz żadnej gwarancji, że TO nowe będzie trwalsze;
      8. Uwierz mi, jestem tą, która kocha/ (a może kochała), lecz nie może z nim
      być, bo szanuje siebie, jego i jego rodzinę; po jakimś czasie, gdy obydwie
      strony nie pielęgnują nowego uczucia, pozostaje szacunek i sympatia, to
      wystarcza :)))

      Pozdrawiam, trzymaj się
      • Gość: kochanek Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 23:23
        Prawdziwej miłości nie oszukasz szybciej dostaniesz depresji.
        Z zauroczeniem można dyskutowac ale z milością nie.
        Zostałem z rodziną lecz jestem wrakiem wypalonym do cna. Nikogo nie
        uszczęsliwiło moje poświęcenie wręcz przeciwmie
        • Gość: ok Re: KOCHAM INNĄ IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.02.05, 23:33
          ..a taki wlaśnie, to jest najgorszy koniec jaki moze nastąpic.. to juz lepiej
          rozczarować się związkiem z nową osobą niz do końca życia nosić w sobie to
          niespełnienie..
          • Gość: kochanek Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 23:37
            tak, niespełnienie zabija..

            cóż kiedyś tego nie wiedziałem
    • Gość: podobna Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 01:05
      nie rezygnuj z uczucia
      • Gość: pat Re: KOCHAM INNĄ IP: *.brda.net 23.02.05, 23:17
        nie rezygnuj z uczucia.ALE POWIEDZ WSZYSTKO ZONIE ZALATW SPRAWE DO KONCA NA CZYSTO .
    • Gość: kitka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.acn.waw.pl 27.02.05, 14:45
      Jestem w podobnej sytuacji ale... nie mam dzieci. mam meza i to od niecałego
      roku a pokochałam innego.Boże nigdy nie myślałam, że moje życie się tak
      potoczy. Mam 26-lat, z moim mężem się ciągle kłocimy i seks nie jest dla mnie
      wspaniały. Po prostu rutyna.Kocham jego.Jest po rozwodzie, 14 lat starszy.Też
      jestem podłamana jak spojrzę na to wszystko z boku.Nie wiem co Tobie napisac.
      Mam nadzieje, ze decyzja jaka podejmiemy bedzie sluszna...
    • Gość: olaf Re: KOCHAM INNĄ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.05, 12:59
      Sprawy zaszły za daleko... Niezależnie jakiego dokona się wyboru w takim
      przypadku zawsze nadejdzie moment że pożałuje się swojej decyzji.
      • Gość: perla Re: KOCHAM INNĄ IP: *.brda.net 03.03.05, 17:51
        Moze znajdzie sie ta trzecia i rozwiaze problem
        • Gość: marek Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 11:09
          tez pokochałem inna...bo jest niezwykla niesamowita ma cudowne serce i tak
          ciepło do mnie mowi....pokochałem i bede kochał do konca zycia...a malzenstwo
          to tylko fikcja
          pozdrowienia Piotrze!
          • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 04.03.05, 16:26
            Gość portalu: marek napisał(a):

            > tez pokochałem inna...bo jest niezwykla niesamowita ma cudowne serce i tak
            > ciepło do mnie mowi....pokochałem i bede kochał do konca zycia...a malzenstwo
            > to tylko fikcja
            > pozdrowienia Piotrze!



            Jaka fikcja balwanie! A twoja przysiega? Dla ciebie przysiadz to tak jak
            splunac? No to mozna powiedziec ze jestes gowno a nie mezczyzna. Nie masz
            kregoslupa a jak mezczyzna nie ma kregoslupa to jest szmata. Ona ladnie do
            niego mowi to sie zakochal pajac.
          • Gość: z tych Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 20.03.05, 18:53
            Jak ma na inmie ta ktora kochasz?
    • collen Re: KOCHAM INNĄ 04.03.05, 18:23
      A ja chcę wyjśc za mąż w tym roku....po tym co tu wypisujecie się odechciewa...
      ale z drugiej strony jestem za tym że nic na siłę. Ale co będzie Piotrze jak po
      pewnym czasie stwierdzisz że jej już też nie kochasz, albo że to ona przestała
      Cie kochac? Los bywa przewrotny, możesz obudzić sie z ręką w nocniku i na
      starość zotac sam jak palec. Zyczę dokonania słusznego wyboru.
      • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 04.03.05, 18:36
        collen napisała:

        > A ja chcę wyjśc za mąż w tym roku....po tym co tu wypisujecie się
        odechciewa...
        >
        > ale z drugiej strony jestem za tym że nic na siłę. Ale co będzie Piotrze jak
        po
        >
        > pewnym czasie stwierdzisz że jej już też nie kochasz, albo że to ona
        przestała
        > Cie kochac? Los bywa przewrotny, możesz obudzić sie z ręką w nocniku i na
        > starość zotac sam jak palec. Zyczę dokonania słusznego wyboru.



        Smialo wychodz za maz jest mnostwo odpowiedzialnych mezczyzn inaczej nie byloby
        malzenstw. Sa wyjatki niebieskich ptakow im wszedzie bedzie zle. W mojej
        rodzinie np wszystkie malzenstwa sa trwale za wyjatkiem mojego, niestety.
        • Gość: finka Re: KOCHAM INNĄ IP: *.brda.net 04.03.05, 21:01
          Co powiesz na to,ze po pewnym czasie zechce wrocic do swojej bylej,bo nawet nie
          maja rozwodu.Co ona ma zrobic .Czy moze go nazwac szmata,cociaz nie uzywa
          takiego slownictwa.Moze to by jej ulzylo.Bbyc moze poniewaz przysiegala /na
          dobre ina zle itd../moze musi sie nim opiekowac.Powiedzcie cos o tej, ktora
          Piotr zostawia.Tej kobiecie jest napewno ciezko.Niech on bedzie szczesliwy, ,ale
          niech doprowadzi do tego ,zeby byli z zona w przyjazni.
          • Gość: Daria Re: KOCHAM INNĄ IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.03.05, 23:50
            Co ty pieprzysz? On ma siedziec na dupie w domu przy zonie i dzieciach Kochas
            za dyche sie znalazl. Komu dzieci zostawi- zonie a on wolny kawaler? Powinni im
            dopieprzac alimenty 3/4 pensji odechcialoby im sie amorow kawalerka k... ich mac
    • india8 Re: KOCHAM INNĄ 05.03.05, 07:58
      Piotrze, skąd jesteś?
      Pytam, bo zastanawiam się czy nie jesteś przypadkiem moim mężem.
      • Gość: robert Re: KOCHAM INNĄ IP: *.olsztyn.mm.pl 05.03.05, 10:22
        złosc zale bol nic tu nie pomoze trzeba jakos sobie z tym poradzic rozejsc sie
        i zrozumiec ze nie mozna byc ze soba na silę
        Daria przeciez on nie wyrzeka sie dzieci!
        • paula00000 Re: KOCHAM INNĄ 02.09.21, 08:44
          a co z żoną powie prawdę nie musi okłamywać jej
    • paula00000 Re: KOCHAM INNĄ 02.09.21, 08:39
      jeżeli zdradziłeś żonę to jesteś totalnym egoistą. OklamWao żonę
    • dbender Miłość nie istnieje 17.09.21, 20:57
      Gość portalu: Piotr napisał(a):

      > Mam żonę, 2 małych dzieci, pracę, dom wszystko...
      > Pokochałem inna kobietę, nie potrafię sobie z tym poradzić. Wiem, że to
      > prawdziwa miłość. Nigdy tak nie kochałem.
      > Czy przeżyliście takie historie, jestem załamany.

      Miłość nie istnieje.
    • kreinto Re: KOCHAM INNĄ 02.10.21, 21:48
      To nie jest żadna miłość tylko zwyczajne zauroczenie. Chemia, która minie za dwa, trzy lata. Niezależne od rozwoju wydarzeń.
      Jeśli uważasz, że nie mam racji, nie bądź tchórzem. Stań w prawdzie i zmień swoje życie. Zniszcz wszystko co osiągnąłeś i zbuduj od nowa.
      Masz odwagę? Przecież to miłość. 🤣
    • majab90 Re: KOCHAM INNĄ 30.11.21, 19:17
      A może to tylko zauroczenie, fascynacja bo coś nowego, zmiana. Szkoda dwójki malych dzieci :(

      --
      www.malowaniewwarszawa.pl/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja