Dyskusja o pornografii

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.01.05, 09:57
Nie bede "sciemnial",ze nienawidze pornografii i ze wg mnie jest to zjawisko
szkodliwe.Tak naprawde uwazam,ze popatrzec na uciechy milosne jest naprawde
milo i niekoniecznie skutkuje tym,ze wyrobie sobie zly poglad na sprawy uczuc
albo zaraz zechce kogos zgwalcic.Mysle tez,ze w gruncie rzeczy bardzo duzo
ludzi lubuje sie w pornografii - nawet ci,a moze przede wszystkim ci, ktorzy
tak duzo o jej szkodliwosci krzycza.
Tak wiec przyznaje sie: ogladalem juz kilka "pornosow" w zyciu.Niestety musze
stwierdzic,ze albo trafialem na jakies nietypowe,albo ja sam nie jestem
typowym widzem.Chodzi o to,ze one naprawde byly (co mozna czesto slyszec z ust
zagorzalych przeciwnikow) OBRZYDLIWE.

Zapytam wprost meska czesc forum:czy wy naprawde marzycie o tym, zeby wylac
kobiecie nasienie na twarz?Czy szczytem marzen jest,zeby jakas niewiasta
poznala smak waszej spermy? Czy to was podnieca? Czy naprawde chcecie to robic
swoim kobietom?

We wszystkich scenach tego typu widzialem,ze te kobiety musza powstrzymywac
odruch wymiotny - i to jeszcze z udawanym usmiechem blogosci na ustach.To
wygladalo naprawde przerazajaco (mialem wrazenie,ze ogladam gwalt - a to juz
budzi we mnie conajmniej mieszane uczucia).

Ludzie! Przeciez kobietom seks tez sprawia przyjemnosc. Dlaczego ja tego nie
widze w tych filmach?
    • Gość: Lenny Re: Dyskusja o pornografii IP: *.stolica.pl / *.stolica.pl 18.01.05, 12:29
      Oj oj oj... Polecam filmy z wytwórni Private albo autorstwa Helen Duval. Tam
      laski nie mają odruchów wymiotnych a wszystko pokazane jest naprawdę w sposób
      estetyczny.
    • Gość: Magda Re: Dyskusja o pornografii IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 18.01.05, 19:10
      Mam podobne odczucia co do pornografii ale wiem również że zainteresowanie
      naszego społeczeństwa tym tematem wynika głównie z zaistniałej ogólnoświatowej
      tendencji. Cały problem polega na tym, że lansuje się osobnika płci męskiej,
      który jest w stanie gotowości seksualnej na widok kawałka nagiego ciała lub
      tylko pożadliwego wzroku. Partnerki tych panów są z kolei przedstawiane jako
      kobiety, które są gotowe w każdym momencie spełnić zachcianki partnera. Nikogo
      nic nie boli, nie ma problemów z gotowością. A przede wszystkim brak
      jakichkolwiek przesłanek, że kobieta by w pełni przeżyć akt seksualny
      potrzebuje gry wstępnej. ( dla wielu kobiet gra wstępna jest bardzo istotna i
      nie trwa 5, 10 min). Ogladając takiego pornosa nabieramy przekonania, ze to z
      nami jest coś nie tak i próbujemy sprostać ogólnospołecznym wymaganiom. Przez
      to rozpadają się małżeństwa i zaczyna panować podlad, ze męzczyzna i kobieta
      spotykają się tylko po to by przez 10 min oddać się pewnej czynności. Młody
      mężczyzna nabiera przekonania, ze te 10 min w pełni zaspokaja potrzeby jego
      partnerki. To tyle co miałam do powiedzenia na ten temat.
      • Gość: pornofan? Re: Dyskusja o pornografii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.05, 18:43
        Z jednej strony kobiety, ktore nie czerpia przyjemnosci z seksu, poniewaz sadza,
        ze nie tego oczekuja mezczyzni, z drugiej strony mezczyzni majacy psychoze na
        punkcie swojej potencji, poniewaz trzeba dopasowac sie do stereotypu wiecznie
        glodnego samca.
        Dziwne to wszystko.
        Ciekawostka jest, ze niby w filmach porno scenariusz raczej zaklada, ze kobieta
        zaspokoi mezczyzne, a nie na odwrot, to jednak wymaga sie od aktorek, zeby to
        one wily sie i jeczaly z rozkoszy.
        Osobiscie musze powiedziec, ze i w zyciu i w filmie pornograficznym bardziej
        podniecajacy dla mnie jest widok kobiety przezywajacej orgazm, niz szczytujacego
        mezczyzny.
        Czasami wydaje mi sie, ze wiekszosc fanow porno (smiem twierdzic, ze glowna
        widownia to widownia meska) jest zafascynowana meskim czlonkiem i ze cala
        przyjemnosc z seksu polega na odbieraniu uwielbienia dla tego symbolu meskosci
        od kobiet. No bo jak inaczej nazwac scene, w ktorej kobieta niemal z nabozna
        czcia (choc udawana) i na kolanach - co nie jest bez znaczenia - zlizuje resztki
        nasienia z meskiego przyrodzenia, podczas gdy jego wlasciciel glaszcze ja po
        wlosach i kiwa z aprobata glowa.
        Przepraszam za te obscene, ale rzecz jest warta przemyslenia (zwlasza przez
        mezczyzn).
    • blinski Re: Dyskusja o pornografii 18.01.05, 20:16
      naprawde nie spotkales kobiety (dziewczyny), ktora lubilaby wytrysk na twarz?
      ja znam tylko jedna, ktora nie lubi - a i tez, nie brzydzi sie tym, po prostu
      nie przepada.
      • Gość: pornofan? Re: Dyskusja o pornografii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.05, 01:30
        Prawde mowiac, jak dotad moglem cos takiego zaproponowac tylko jednej kobiecie.
        Nie proponowalem, poniewaz sam nie mam takich marzen. Gdy jednak rozmawialismy o
        tej sprawie, to stwierdzila, ze byloby to dla niej nieprzyjemne i uwlaczaloby jej.
        Nie sadze, ze jest to brak temperamentu, bo tego nam nie brakuje.

        Zwracam sie jeszcze raz do mezczyzn - lacznie z tym, ktoremu odpisuje: co jest w
        tym przyjemnego? Swoja droga, czy kobiety, o ktorych piszesz, potrafilyby ci
        odmowic i powiedziec wprost, ze tego nie lubia? Czy dbasz o ich przyjemnosc?

        Dobrze by bylo, gdyby odezwaly sie tez kobiety. Czy naprawde lubicie "wytryski
        na twarz"?
        • Gość: andrzej_n Re: Dyskusja o pornografii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 02:53
          - czlowieku, tu chodzi o "odegranie sie" na najblizszej kobiecie za inne,
          ktore dzialaja na takiego mezczezne w ciagu dnia.

          Cos jak "psychoterapia" po stresie wynikajacym z braku samorealizacji
          seksualnej z przypadkowymi, niedostepnymi ale pociagajacymi partnerkami, ktore
          przeciez musial spotkac i sa zywe w jego wyobrazni. Cala kultura, a wtym
          kobiece ubiory, ruchy, szyk, ba nawet tzw elegancja, ma pewien pierwiastek
          erotyczny i mezczyzna dlugo laduje sie tym stresem, by w koncu rozladowac sie
          przy partnerce. Czasem wlasnie "az" przez symboliczne "zbeszczeszczenie" jej
          twarzy.

          Nie moze byc to traktowane jako doslowne ponizenie, ale jako symbol takowego. Z
          drugiej strony, dla rownowagi, musi on byc pewien, ze tego typu zachowanie jest
          dla jego partnerki skompensowane jego "oddaniem sie" - na granicy frajerstwa -
          w sferze "rownie mile oczekiwanej" przez kobiete. Moze byc to zarowno cos
          seksualnego (np rozkoszowanie sie owocami polodniowymi jedzonymi z ciala
          partnerki), ale rowniez moze byc to, np. wykonanie z nadwyzka jakis "zadan"
          wymagajacych wysilku fizycznego na jej oczach, a wynikajacego wlasciwie z
          kobiecego kaprysu, jest oczywiscie wiele innych, dosc odleglych od
          w.wym. "dowodow" meskiego oddania, ktore dziala badz to na sex, badz to na
          poczucie bezpieczenstwa kobiety.

          Jezeli para sie zna i jest zgodna (poczucie bezp), to kobieta intuicyjnie
          zaakceptuje kazda tzw "dewiacje" - bo juz wie, ze w podtekscie - u mezczyzny -
          zawsze bedzie sie rodzic chec do symbolicznej, krotkotyrwalej realizacji wladzy
          nad kobieta, czyli nad tą "strona", ktora caly dzien nim rzadzila, wladala nim
          chocby nawet w tym sensie, ze ostatecznie to przeciez ON "harujac" wraca prosto
          do domu i przynosi jej wiekszosc pieniadzy co miesiac, a moglby w obu tematach
          cwaniaczyc...

          Teoria, ze to kobieta wybiera moment (prowokujac) i forme kontaktu seksualnego
          (stawiajac swoje odczucia wyzej) zaklada z gory kierowanie mezczyzna w
          dziedzinie w ktorej, to wlasnie on szczegolnie chcial by tego (zazwyczaj
          inicjuje zblizenie). Przykladem typowym jest wymienione polykanie spermy (mimo,
          ze upraszcza to znakomicie tzw. improwizowane zblizenia - biorac pod uwage
          rowniez kobiecy punkt widzenia).

          Brak "dopasowania", brak podobnej wrazliwosci u obojga (czesto wynika to z
          roznicy wzksztalcenia/ zdolnosci do refleksji), odzwierciedla sie rzecz jasna w
          zyciu seksualnym i prowadzi mezczyzn do frustracji, a to do zdrad, z ktorych
          najglupsze sa te za pieniadze - one wlaciwie swiadcza albo o determinacji/
          frustracji, albo o plaskosci zainteresowan/ takiej mentalnosci.
          • Gość: pornofan? Re: Dyskusja o pornografii IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.05, 18:20
            Ha! Wychodzi mi z tego posta, ze zycie seksualne to jest w gruncie rzeczy bardzo
            skomplikowana gra toczaca sie miedzy partnerami - nie wiem, czy to nie zahacza o
            sadyzm...
            Chodzi mi na przyklad o zdanie
            > Jezeli para sie zna i jest zgodna (poczucie bezp), to kobieta intuicyjnie
            > zaakceptuje kazda tzw "dewiacje" - bo juz wie, ze w podtekscie - u mezczyzny -
            > zawsze bedzie sie rodzic chec do symbolicznej, krotkotyrwalej realizacji wladzy
            Faktycznie moge zauwazyc u siebie pewne dazenie do "realizacji wladzy", ktore
            zreszta moja partnerke ponoc podnieca, jednak niepokoi mnie to, ze kobieta musi
            "zaakceptowac" pewne zachowania. Zaakceptowac, to w ogolnosci moze znaczyc "nie
            podoba mi sie to, ale nie bede protestowala". Zreszta pewnie moze to sie odnosic
            rowniez do mezczyzn. Takie relacje przestaja mi sie kojarzyc z czyms przyjemnym.
            Nagle seks staje sie jakims dziwnym narkotykiem, z ktorego nie da sie
            zrezygnowac, ale ktory w gruncie rzeczy jest troche destrukcyjny.

            Nie wiem, czy te schematy mozna podciagnac do kazdego rodzaju zwiazku (boje sie
            myslec o swoim zwiazku w takich kategoriach).

            Dlaczego wladza i poddanie? Czy mozliwe jest calkiem niewymuszone, nie polaczone
            z cierpieniem, oddanie sie sobie?
            • blinski Re: Dyskusja o pornografii 19.01.05, 18:22
              > Dlaczego wladza i poddanie? Czy mozliwe jest calkiem niewymuszone, nie
              polaczon
              > e
              > z cierpieniem, oddanie sie sobie?


              mozliwe i powszechniejsze, niz ci sie moze wydawac.
        • Gość: bn Re: Dyskusja o pornografii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 20:33
          Dobrze by bylo, gdyby odezwaly sie tez kobiety. Czy naprawde lubicie "wytryski
          > na twarz"?

          Jestem kobietą. Nigdy nic takiego na szczęście mi sie nie zdarzyło. I mam
          nadzieje, ze nigdy sie nie zdarzy. Obrzydliwe.
        • the_dzidka Re: Dyskusja o pornografii 19.01.05, 20:34
          > Dobrze by bylo, gdyby odezwaly sie tez kobiety. Czy naprawde lubicie "wytryski
          > na twarz"?

          Nie ma mowy. Nie jestem żadną pruderyjną panienką, raczej wprost przeciwnie,
          ale jeśli chodzi o wytrysk na twarz - absolutnie nie. Oczywiście nie
          mówię "nigdy", bo może się zdarzyć, że mnie tak poniesie, że uznam to za
          ekscytujący finał gry. Ale na dziś mówię: NIE.
Pełna wersja