Gość: fan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.01.05, 13:05
Zawsze miałem swietnych kumpli w szkole podstawowej, liceum i na studiach.
Zawsze te męskie przyjaźnie kończyły sie predzej czy później, ale pozostało
mi dwóch wspaniałych przyjaciół. Niestety wyprowadziłem się do innego miasta
i teraz raczej nie wydaję mmi się, żebym znalazł nowych.
Pracuję w szkole ( środowisko wybitnie sfeminizowane), wśród pań z mężami i
dziećmi. Ja jako młody małżonek, jeszcze bez obowiązków, coraz bardziej
wątpię w to, że w tak zwanym "dorosłym zyciu" można znaleźć prawdziwych
przyjaciół. Nie kumpli z pracy z którymi się chleje w weekendy czy chodzi na
bale karnawałowe. Takich prawdziwych...
Chyba studia są ostatnim momentem, żeby taki cud mógł się zdarzyć...
Co Wy na to?