Gość: lavenda
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.01.05, 18:23
Otoz mam 22 lata, ale jeszcze NIGDY nie calowlam sie, nie bylam na randce, co
coraz czesciej zaczyna mnie przerazac i dolowac. Boje sie, ze kiedy juz
zaurocze jakiegos faceta, a i mnie przy okazji bedzie na potencjalnym zwiazku
z takowym zalezalo, bede musiala... improwizowac, co nie bedzie latwe (lęk
przed osmieszeniem i jego zdziwieniem).
Chodzilam do niemalze zenskiego liceum (gdzie na klase przypadalo ok. 2-3
chlopakow). W szkole bylo mnostwo nauki (plus "wyscig szczurow"), wiec raczej
nie mialam czasu na zawieranie znajomosci pozaszkolnych. Czuje, ze cos w
tamtych latach przegapilam... czuje sie... jakas ułomna. Nie wiem nawet, jak
sie na potencjalnej randce zachowac, jak powinny wygladac te relacje, wiec
paradoxalnie unikam takich sytuacji, choc bardzo ich pragne i trauma sie
poglebia.
Obecnie studiuje, ale na moim kierunku (studia jezykowe) znow przewazaja
dziewczyny (zgroza). Do tego wszystkiego trzeba dorzucic moja niesmialosc
(podejrzewam, ze spowodowana brakiem doswiadczenia). Bywa, ze w towarzystwie
facetow "zatyka" mnie (nie wiem nawet jak zareagowac na komplement, wpadam w
panike, bo mam wtedy pustke w glowie). Jak sie "oswoic" z facetami? Czuje sie
strasznie nieprzystosowana :( Ludzie kochani, co ja mam robic?! :(